Śpiewam ale tylko kiedy jestem sama i absolutnie pewna że nikt nie słyszy. Co chyba samo w sobie jest dość wymowne.
No to masz gotowe ćwiczenie na co dzień 🙂 śpiewasz i tak, więc po prostu nie przerywaj jak ktoś wchodzi do pokoju. Żartuję oczywiście, ale serio, to jest dobry punkt startowy. Już robisz coś co otwiera tę czakrę, tylko w ukryciu.
Stasia, to co napisałaś o śpiewaniu w ukryciu to jest chyba najpiękniejszy opis blokady Vishuddhy jaki tu padł. Masz głos, używasz go, ale chowasz go. Pytanie które mi się nasuwa: czy pamiętasz kiedy zaczęłaś go chować? Czy zawsze tak było, czy był jakiś moment?
Szczerze? Nie wiem kiedy to się zaczęło. Chyba tak było zawsze, albo od bardzo dawna. Dom w którym dorastałam był taki... głośny, ale nie w dobrym sensie. I chyba nauczyłam się być cicho żeby nie dokładać.
To co mówisz, Stasia, to jest bardzo ważny trop. Blokady Vishuddhy bardzo często mają źródło w dzieciństwie, w środowiskach gdzie mówienie było niebezpieczne albo bezcelowe. To nie jest kwestia słabości, to była adaptacja. Pytanie do ciebie: czy teraz, jako dorosła osoba, to środowisko jeszcze istnieje, czy już jesteś poza nim?
Poza nim od lat. Ale jakby... zostało we mnie. To chyba właśnie o to chodzi, nie?
Dokładnie o to chodzi i to jest właśnie ten moment gdzie praca z czakrą i praca z terapeutą mogą się naprawdę uzupełniać. Bo sama medytacja i HAM może nie wystarczyć jeśli ciało i psychika pamiętają że mówienie było kiedyś niezalecane. Stasia, czy jak teraz o tym piszesz, to czujesz coś fizycznie? Jakieś napięcie w gardle, w klatce?
Tak, właśnie to zauważyłam. Taki ścisk gdzieś tutaj, przy obojczykach. Nie ból, ale... coś.
Ten ścisk przy obojczykach to bardzo typowe dla Vishuddhy. Kiedy pracowałam nad swoją blokadą gardła, to było właśnie pierwsze co zaczęło się ruszać, fizycznie, zanim cokolwiek innego. Czy ten ścisk pojawia się też w innych sytuacjach, nie tylko przy pisaniu tutaj?
Ja mam podobnie jak Stasia i zawsze myślałam że to po prostu lęk sceniczny albo nieśmiałość. Dopiero tu na tym wątku zaczynam łączyć to z czymś głębszym. Iwetka_68 a czy ten ścisk potem u ciebie minął zupełnie po pracy z czakrą, czy on wraca przy stresujących sytuacjach?
To jest ciekawe podejście, żeby objaw fizyczny traktować jako sygnał a nie przeszkodę. Ale mam pytanie, trochę z boku: czy nie istnieje ryzyko że ktoś będzie ignorował prawdziwy problem z tarczycą myśląc że to tylko blokada? Jak to odróżnić?
A ja mam takie podstawowe pytanie bo trochę tu wchodzę z boku: ten ścisk który Stasia opisuje, i który Iwetka_68 też znała, to on jest dosłownie w gardle, czy gdzieś wyżej, niżej? Bo próbuję sobie wyobrazić gdzie dokładnie jest ta Vishuddha fizycznie.
