To ma ogromne znaczenie. Właśnie dlatego pytałam co cię pociąga, a nie co polecają listy z internetu. Słowo które dla ciebie brzmi pusto nie dotrze do Vishuddhy, bo twoje gardło to wyczuje i zostanie zamknięte. Masz jakiś przykład - które brzmią pusto, które prawdziwiej? Bo to nam powie więcej niż jakikolwiek gotowy zestaw.
Czekajcie, bo to co mówi Onufry66 jest ciekawe z zupełnie innego powodu. Czy nie jest tak że afirmacja w stylu 'uczę się' albo 'pozwalam sobie coraz bardziej' to tak naprawdę zwykła psychologia, nie praca z czakrą? Pytam bez złośliwości, naprawdę chcę zrozumieć gdzie jest granica między afirmacją energetyczną a zwykłym przeprogramowywaniem myśli.
Tu się wtrącę bo to ważne. Warstwa czakr daje ci LOKALIZACJĘ. Możesz pracować z gardłem jako punktem w ciele, nie tylko jako abstrakcyjnym 'wyrażaniem siebie'. Fizyczna wibracja w tym miejscu to nie jest tylko psychologia, to jest praca z energią. Dlatego właśnie HAM a nie słowa - mantra trafia dokładnie tam gdzie potrzeba, afirmacja błądzi.
Wchodzę do tej dyskusji bo jest tu coś co mnie zawsze zastanawia przy mantach. Skąd wiadomo że HAM jest 'dobranym' do Vishuddhy, a nie że ktoś dawno temu to przypisał i wszyscy od tamtej pory powtarzają? Pytam serio, nie ironicznie - czy jest jakieś źródło tej wiedzy inne niż tradycja?
Próbowałem tego HAM ostatnio wieczorem, znaczy ostatnio po tym jak Aurelek71 wyjaśnił wymowę. To 'hum' z wibrującym m na końcu - rzeczywiście coś czuję w gardle i w klatce. Nie wiem co to jest, ale coś jest. Zrobiłem może dziesięć powtórzeń i miałem dziwne wrażenie że gardło jest bardziej 'otwarte'. Może to sugestia, może nie, ale zapisałem.
Wróćmy do pytania Gabrysia o konkretne słowa, bo trochę odpłynęliśmy. Liliana mówiła o afirmacjach w stylu 'uczę się' - czy ktoś ma gotowe przykłady które rzeczywiście u siebie sprawdzał? Nie z listy z internetu, tylko własne, które działały?
To co mówi Mistralia bardzo się zgadza z tym co obserwuję - najlepsze afirmacje to te które trafiają w konkretny korzeń blokady, nie w ogólne 'wyrażam siebie'. Gabryś, a czy wiesz skąd twoja blokada pochodzi? Bo od tego zależy jakich słów szukać. Inna afirmacja dla kogoś kto boi się oceny, inna dla kogoś kto nie wierzy że ma coś ważnego do powiedzenia, inna dla kogoś po jakimś traumatycznym doświadczeniu.
To bardzo dużo mówi. 'Nie mądruj się' działa na Vishuddhę jak korek. To nie jest blokada z powietrza, to jest konkretne przekonanie wpojone w dzieciństwie, że twój głos jest niewłaściwy. Więc afirmacja 'wyrażam siebie swobodnie' boli, bo gdzieś w środku siedzi ten głos który mówi 'a kto ci pozwolił'. Czy to brzmi znajomo?
To co opisuje Gabryś to klasyczny wewnętrzny krytyk i ciekawi mnie jak on brzmi. Dosłownie - czy to jest głos rodzica, twój własny, jakiś inny? Bo u mnie było tak, że dopiero kiedy zidentyfikowałam czyj to głos, mogłam sformułować afirmację która go w ogóle dosięgała.
Wisnia znowu to samo, czakra to nie metafora tylko realne centrum energetyczne. Ale do pytania Gabrysia - jak masz wewnętrznego krytyka to afirmacja musi być skierowana PRZECIW konkretnemu przekonaniu, nie ogólna. Nie 'mam wartość' tylko coś w stylu 'moje zdanie liczy się tak samo jak zdanie innych'. Celuj w to co boli.
To jest konkretna wskazówka, dziękuję. Ale mam głupie pytanie - jak długo robić to HAM zanim się przejdzie do afirmacji? Bo nie wiem czy moje kilkanaście powtórzeń to za mało, za dużo, w sam raz.
O, to jest coś. Wstyd przed śpiewaniem to chyba sama w sobie jest informacja o stanie Vishuddhy, nie? Gabryś mówi o strachu przed oceną, Florek śpiewa cicho ze wstydu - to takie samo źródło.
To jest naprawdę ważna obserwacja i chcę się tu zatrzymać. Gabryś, Florek - jeśli sam akt robienia ćwiczenia budzi wstyd lub opór, to mamy diagnozę bez żadnego wahadełka. Vishuddha zablokowana na poziomie wyrazu, i to nie tylko słownego ale dźwiękowego w ogóle. Czy ten wstyd przed własnym głosem jest tylko w kontekście ćwiczeń, czy też przy np. śpiewaniu z radości, nuceniu?
To jest bardzo mocna odpowiedź. Ludzie z otwartą piątą czakrą często nuczą bez powodu, przy gotowaniu, przy chodzeniu. To jest naturalny przepływ energii przez Vishuddhę. Brak tego nucenia to nie jest błahostka.
Dokładnie w to celuj. Jeśli wbudowane przekonanie brzmi 'moje zdanie jest niemądre i niepotrzebne', to afirmacja powinna być bezpośrednią, spokojną odpowiedzią na to - nie krzykiem w drugą stronę, ale cichym 'uczę się ufać temu co myślę'. Albo jeszcze prościej: 'mam prawo mówić'. Trzy słowa. Czasem im krócej, tym głębiej wchodzi.
To co napisała Liliana o nucaniau mnie naprawdę zastanowiło. Bo myślę sobie - czy to znaczy że żeby afirmacje miały sens, najpierw trzeba odblokować ten poziom dźwiękowy? Że afirmacja mówiona na sucho, bez żadnego wcześniejszego kontaktu z własnym głosem, po prostu nie dotrze?
Słucham tego i myślę, że mam ten sam problem co Florek, tylko ja jeszcze nawet nie dotarłem do etapu nucenia, bo ugrzązłem na etapie szukania właściwych słów. Liliana pisała żeby trafić w przekonanie i sformułować odpowiedź na nie. Moje przekonanie to chyba 'moje zdanie jest nikomu niepotrzebne'. Próbowałem napisać afirmację i wyszło mi coś w stylu 'uczę się, że moje zdanie ma wartość'. Czy to w ogóle ma odpowiednią formę?
Forma jest dobra, bo nie jest krzykiem w drugą stronę. Ale mam do ciebie pytanie - kiedy wypowiadasz to zdanie w myślach, to gdzie je czujesz w ciele? W gardle, w klatce, w brzuchu, nigdzie?
I to jest właśnie ciekawe, bo skurcz w żołądku przy pracy z Vishuddhą może sugerować że Manipura też jest w to wmieszana. Kontrola, lęk przed odrzuceniem - to siada często w splocie słonecznym. Czy twój problem z wyrażaniem się wiąże się z lękiem co inni powiedzą, czy bardziej z poczuciem że nie masz nic wartościowego do powiedzenia?
A ja mam głupie pytanie do Gabrysia - ta afirmacja 'uczę się że moje zdanie ma wartość', czy ty w nią wierzysz kiedy to mówisz? Czy brzmi jak prawda, czy jak coś co chciałbyś żeby było prawdą?
To jest chyba jedno z najczęstszych pytań jakie słyszę w kontekście afirmacji i mam w tej sprawie dość wyraźne zdanie - afirmacja którą wypowiadasz mając jednocześnie silną myśl 'to nieprawda' może wzmacniać zaprzeczenie bardziej niż samo przekonanie. Dlatego wolę formę otwartą: nie 'moje zdanie ma wartość', ale 'jestem gotowy odkryć że moje zdanie może mieć wartość'. Mniej ładne, ale mniej kłamliwe dla umysłu.
Mistralia trafila w sedno ale ta forma otwarta to nie jest gotowy przepis dla każdego. U mnie działały twarde afirmacje, bez żadnego 'może' i 'jestem gotowy'. Musiałem po prostu mówic to tyle razy że umysł w końcu odpuszcił opor. To kwestia charakteru chyba.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że jest tu kilka różnych problemów w jednym. Gabryś ma blokadę na poziomie przekonania, Florek na poziomie dźwięku, i obie te blokady dotyczą Vishuddhy, ale może wymagają innego podejścia. Czy ktoś w ogóle próbował rozdzielić te dwie warstwy - dźwiękową i słowną - i pracować z nimi osobno?
To brzmi jak coś bardzo głęboko osadzonego. Florek, jeśli nie pamiętasz kiedy to się zamknęło, to może warto zamiast szukać przyczyny po prostu zacząć bardzo małymi krokami od strony praktycznej - jeden dźwięk, jeden raz, tylko dla siebie? Nie HAM, nie afirmacja, tylko jeden dowolny dźwięk, przy zamkniętych drzwiach?
Słyszałam kiedyś że samo pisanie afirmacji ręcznie, bez mówienia, może być pierwszym krokiem dla osób z bardzo mocną blokadą dźwiękową. Energia idzie przez rękę i gardło jest jakby omijane, ale Vishuddha i tak reaguje. Nie wiem czy to jest potwierdzone jakoś, ale mnie samej pomogło na początku.
Dobra, to mam pytanie do Plejady - pisanie ręczne afirmacji, to w ogóle coś o czym czytałem, ale zawsze mi się wydawało że to takie uproszczenie dla leniwych. A ty mówisz że Vishuddha i tak reaguje? Skąd to wiesz, tzn. skąd masz pewność że nie jest to po prostu ominięcie problemu zamiast jego rozwiązania?
Szczerze? Pewności nie mam. Słyszałam to od jednej osoby która robiła to przez miesiąc i twierdziła że po tym mówieniu głośno było jej łatwiej. Ale to jeden przypadek. Może to był efekt placebo, może coś innego. Pytam, bo zastanawiam się czy to dobry krok właśnie dla takich osób jak Florek.
