To co Florek opisuje, to naprawdę inne niż to z czym zaczął Gabryś. Gabryś szuka właściwych słów, a Florek ma słowa ale coś go powstrzymuje przed wypowiedzeniem. Mam wrażenie że afirmacje w klasycznym sensie to dla Florka zły pierwszy krok - bo afirmacja to też akt mówienia. Czy nikt nie miał takiej blokady i co wtedy w ogóle pomogło?
Klatka piersiowa to już Anahata wchodzi w grę, nie? Florek, mam pytanie - czy to ściśnięcie w klatce pojawia się też w sytuacjach poza mówieniem, na przykład kiedy ktoś cię ignoruje albo odrzuca?
To co wyłania się z tej rozmowy to coraz wyraźniejszy obraz że Florek może mieć splecione dwie blokady - Vishuddha na poziomie wyrażania i Anahata na poziomie lęku przed odrzuceniem. I wtedy afirmacje stricte gardłowe mogą nie wystarczyć. Ale zanim pójdziemy w tę stronę - Gabryś, wróćmy do ciebie. Jak ty stoisz z tym skurczem w żołądku, mija jak myślisz o czymś innym niż wyrażanie zdania?
Mam w notatkach że Manipura i Vishuddha są często razem zablokowane w schemacie który można nazwać 'wiem ale nie mówię' - jedno wie, drugie nie przepuszcza. Aurelek, czy to jest model który znasz, czy to specyfika jakiejś konkretnej szkoły?
To ostatnie zdanie Gabrysia brzmi mi jak przełom w myśleniu, nawet jeśli mały. Gabryś, to 'może nie jest do końca prawda' - skąd ci to przyszło? Bo jeśli gdzieś w środku jest już taki głos, to może afirmacja wcale nie jest tak daleko od prawdy jak myślałeś?
To co Wisnia71 napisała o tym moim 'może nie jest do końca prawda' - sam byłem zaskoczony że mi to wyszło. Nie planowałem tego napisać. Właściwie siedziałem i myślałem o przykładach kiedy ktoś mnie ignorował i nagle przyszło mi do głowy że na ostatnim spotkaniu ze znajomymi kilka osób się ze mną zgodziło. I to jakby samo wyszło przez palce. Więc może rzeczywiście afirmacja nie jest tak daleka?
No właśnie, bo afirmacja która jest stuprocentowym kłamstwem dla twojego umysłu to on ją odrzuca natychmiast. Ale jeśli gdzieś w środku już masz ziarnko 'a może jednak', to afirmacja może to ziarnko podlewać. To nie musi być 'mój głos jest zawsze słyszany i ceniony', może być na początku 'zdarzało się że moje zdanie miało znaczenie'. Pytanie do Aurelek71 albo Liliana63 - czy to w ogóle jeszcze jest afirmacja czy to już coś innego?
To jest dobre pytanie i pamiętam że sama się z tym zmagałam. Dla mnie granica jest płynna. Są podejścia które mówią że afirmacja musi być w czasie teraźniejszym i pozytywna absolutnie - 'jestem', 'mam', 'mogę'. Ale jest też nurt który używa właśnie takich 'pomostowych' zdań, żeby nie wzbudzać wewnętrznego buntu. Gabryś, jak brzmi dla ciebie to zdanie które Wisnia zaproponowała? Kiedy je czytasz, jest jakiś opór?
U mnie to wyglądało trochę inaczej. Pracowałam z osobami gdzie afirmacja 'kłamliwa' na początku działała jak przerysowany kontrast - właśnie to napięcie między tym co mówię a tym co czuję było materiałem do pracy, uwydatniało blokadę. Ale to było w kontekście sesji z towarzyszeniem, nie samodzielnie w domu. Myślę że kontekst ma znaczenie. Gabryś, robisz te afirmacje sam?
Ja przez długi czas robiłam afirmacje 'w próżni' i efektów nie było. Zmiana przyszła kiedy zaczęłam łączyć wypowiadanie słów z konkretnym gestem - dłoń na gardle, powolny wydech przed zdaniem. Nie wiem czy to był element fizyczny który angażował ciało, czy po prostu sygnał dla umysłu 'teraz mówimy poważnie'. Gabryś, próbowałeś kiedyś czegoś takiego? Jakiś gest, oddech, cokolwiek co daje chwilę przed afirmacją?
Przepraszam że wtrącam się z powrotem do siebie, ale to co Agatowa powiedziała o napięciu jako materiale do pracy - to mnie zastanawia. Bo u mnie to 'nie mów tego' jest właśnie bardzo napięte. Czy to znaczy że gdybym zaczął od afirmacji, to mógłbym to napięcie uwydatnić i coś z nim zrobić? Czy raczej najpierw powinienem jakoś to napięcie przepracować zanim w ogóle dotknę słów?
Czytam tę całą rozmowę i mam wrażenie że rozgałęziła się na dwa oddzielne problemy. Gabryś szuka afirmacji które działają, Florek ma coś głębszego. Chciałem wrócić do Gabrysia z konkretnym pytaniem - powiedziałeś że masz wrażenie że twoje zdanie nigdy nie ma wartości dla innych, ale potem sam to zakwestionowałeś. To kiedy ostatnio naprawdę poczułeś że ktoś cię wysłuchał? Bo może to jest punkt wyjścia do szukania własnych słów.
Gabryś, to jest bardzo ważne co właśnie napisałeś, bo afirmacja może wyrastać z tego konkretnego doświadczenia a nie być gotowym zdaniem z internetu. Zamiast 'mój głos ma moc' możesz mieć coś w stylu 'jest przynajmniej jedna osoba która chce mnie słuchać' albo jeszcze bardziej konkretnie. I to jest twoje zdanie, nie cudze. Jak to brzmi?
Śledzę ten wątek od początku i coraz bardziej myślę o własnych afirmacjach. Nigdy nie robiłam ich świadomie pod czakry, po prostu powtarzałam różne zdania które gdzieś przeczytałam. Teraz zastanawiam się czy to że nie czułam żadnej różnicy to właśnie dlatego że były cudze. Liliana63, jak ty znajdowałaś własne słowa, bo ty chyba pracowałaś z tym dłużej?
Ja tam uważam że za dużo tu filozofowania. Afirmacja na Vishuddhe to jest HAM i koniec, można to obgadywać w kółko ale dźwięk zrobi więcej niż jakiekolwiek słowa po polsku. Te wszystkie 'mosty afirmacyjne' i 'pomosty' to jest wymysł ludzi którzy za dużo czytają a za mało ćwiczą. Przetestowane na sobie, działa.
Właśnie to jest ta różnica między afirmacją kosmiczną a zakorzenioną. Gabryś, spróbuj sformułować to zdanie sam, nie przepisuj z żadnej listy. Jak by to brzmiało własnymi słowami?
Czytam co Agatowa napisała wcześniej o dłoni na gardle i wydech przed mówieniem. Próbowałem tego ostatnio przed zaśnięciem. Nie wiem czy to działa na blokadę, ale jest... spokojniej. Czy to może być znak że coś się rusza?
Wracając do Gabrysia - ja też miałam tę fazę szukania gotowych afirmacji z internetu i żadna nie 'siadała'. Dopiero jak napisałam coś własnego, głupiego, krótkiego zdania, poczułam że coś inaczej brzmi. Gabryś, co ty właściwie czujesz kiedy mówisz głośno, nie w głowie?
Sformułowałem coś takiego: 'znam kogoś kto chce mnie słuchać'. Brzmi banalnie ale kiedy to powiedziałem głośno to poczułem coś dziwnego w klatce piersiowej. Nie w gardle. Czy to dziwne że to nie gardło?
Gabryś, to wcale nie jest dziwne. Anahata i Vishuddha są bardzo blisko siebie i często reagują razem. Poczucie bycia słyszanym to temat serca tyle samo co gardła. Może blokada nie jest tylko w jednym miejscu?
Gabryś, to co czujesz w klatce przy tym zdaniu to bym nie ignorowała. Ja miałam podobnie - pracowałam na Vishuddhę, a dostawałam sygnały z serca. Ostatecznie okazało się że muszę najpierw coś przepracować w Anahacie żeby gardło mogło się otworzyć. Jedno trzymało drugie.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale to co Agatowa mówi o lewej stronie - czy to jest jakaś uznana zasada w pracy z czakrami, czy bardziej autorska interpretacja? Pytam bo kilka razy słyszałam coś podobnego w różnych kontekstach i zastanawiam się skąd to pochodzi.
Ja słyszałam że w leczeniu dłońmi lewa ręka przyjmuje a prawa daje i to jest podobna logika. Ale nie wiem czy da się to przenosić jeden do jednego na napięcia w ciele.
Gabryś, wróćmy do twojego zdania bo to było ważne. Powiedziałeś je raz głośno i poczułeś coś w klatce. Czy próbowałeś powtórzyć kilka razy pod rząd? Ciekaw jestem czy to uczucie się utrzymuje, pogłębia, czy znika przy powtórzeniu.
Powtórzyłem to zdanie chyba ze cztery razy z rzędu i za każdym razem to uczucie w klatce było inne. Pierwsze - uderzenie, drugie - jakby mniej, trzecie - prawie nic, czwarte - znowu coś. Nie rozumiem tej nieregularności. Dlaczego to nie jest stałe?
To nieregularne odczuwanie przy powtórzeniach jest dość typowe i ma kilka możliwych wyjaśnień. Pierwsze powtórzenie trafia w coś autentycznego, zaskakuje cię samego. Kolejne - umysł zaczyna 'wiedzieć co będzie' i częściowo blokuje odczucie, bo je antycypuje. Czwarte może wracać bo schodzi głębiej. Gabryś, jak brzmiało to zdanie przy każdym powtórzeniu - tak samo mechanicznie, czy próbowałeś wkładać w to znaczenie za każdym razem?
To co opisuje Liliana63 z oddechem między powtórzeniami - ja robiłam dokładnie to samo, zupełnie intuicyjnie, zanim gdziekolwiek o tym przeczytałam. Więc jeśli to błąd, to przynajmniej kilka osób go popełnia :). Gabryś, mam do ciebie jedno konkretne pytanie - czy to zdanie które sformułowałeś mówisz do siebie w myślach w ciągu dnia, czy tylko podczas praktyki?
