Forum

Asystent AI
Afirmacje na czakrę...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na czakrę gardła - jakie słowa rzeczywiście działają?

Strona 1 / 4

Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Hej, zakładam ten wątek bo trochę szukałem po forum i nie znalazłem czegoś konkretnego o afirmacjach akurat na Vishuddhę. Wiem, że ogólnie afirmacje to coś w stylu 'wyrażam siebie swobodnie' albo 'mój głos ma moc' - ale szczerze? Powtarzam to od jakichś trzech tygodni i nie czuję żeby coś drgnęło. Pytanie do bardziej doświadczonych: czy te standardowe zdania z internetu w ogóle działają, czy to trzeba jakoś bardziej spersonalizować? I czy ważne jest żeby to mówić głośno, czy wystarczy w myślach?


Odpowiedz
207 odpowiedzi
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobre pytanie, bo ja też przez długi czas używałam tych gotowych zestawów i efekty były... powiedzmy skromne. Dopiero jak zaczęłam układać afirmacje pod swoje konkretne blokady, coś się ruszyło. Mam wrażenie, że Vishuddha jest wyjątkowo wrażliwa na autentyczność - jakby samo gardło 'wiedziało' że powtarzasz coś co nie jest twoje. Ale zanim pójdę dalej - co u ciebie w ogóle wskazuje na tę czakrę? Objawy fizyczne, emocjonalne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Liliana63 Przede wszystkim mam wrażenie że często nie mówię tego co myślę - w pracy, z rodziną. Dosłownie czuję jak mi słowa 'stają w gardle'. Poza tym czasem mam dziwne napięcie w okolicy szyi, szczególnie jak jestem zestresowany. Czytałem że to klasyczne objawy zablokowanej Muladhary... nie, czekaj, Vishuddhay właśnie. I dlatego zacząłem od afirmacji bo to chyba najprostsze wejście?


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Powiem tak - afirmacje na Vishuddhę to specyficzny przypadek, bo ta czakra odpowiada bezpośrednio za słowo. I tu jest pewien paradoks: jeśli masz głęboką blokadę w wyrażaniu siebie, to samo mechaniczne powtarzanie słów może niczego nie otwierać, a nawet działać jak naklejanie plastra na ranę której nie zbadałeś. Zanim przejdziemy do konkretnych fraz, chciałbym zapytać - czy próbowałeś w ogóle zlokalizować skąd ta blokada pochodzi? Czy to jest coś co pamiętasz z dzieciństwa, może środowisko gdzie nauczyłeś się że lepiej nie mówić, czy raczej coś nowszego?


Odpowiedz
Wpisy: 517
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie zawsze uczono że afirmacje muszą być w czasie teraźniejszym i pozytywne, czyli zamiast 'nie boję się mówić' to 'mówię śmiało i pewnie'. To chyba podstawa i dlatego te z internetu często nie działają bo piszą je byle jak. Na Vishuddhę podobno najlepsza jest mantry HAM wymawiana przy wdechu i wydechu, po dwadzieścia powtórzeń rano. Sam nigdy nie próbowałem ale czytałem że tak robi większość praktyków.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Wiktor HAM jak najbardziej, to bidżamantra dla gardła i zgadzam się że warto ją łączyć z afirmacjami. Ale to 'dwadzieścia razy rano' to chyba bardziej zasada ogólna niż wymaganie - ja sama robię tyle ile czuję że potrzebuję danego dnia. Czasem pięć powtórzeń z pełną uwagą daje mi więcej niż dwadzieścia na autopilocie. Gabryś - to co opisujesz ze słowami 'stającymi w gardle' bardzo mi coś przypomina. Kiedyś miałam identycznie. Pytanie czy to napięcie w szyi pojawia się też kiedy masz coś ważnego do powiedzenia, czy raczej losowo?


Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Liliana63 Zdecydowanie jak mam coś ważnego do powiedzenia, szczególnie coś co może kogoś nie zadowolić. Przy błahych rzeczach nie ma tego. Czyli to raczej nie jest przypadkowe. A co ty wtedy robiłaś żeby to przepracować, bo rozumiem że miałaś podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wtrącę się bo prowadzę notatki z różnych technik i mam obserwację. Próbowałem kilkunastu zestawów afirmacji na Vishuddhę ze znanych źródeł i zauważyłem że te które działały najlepiej miały jedną wspólną cechę - były bardzo konkretne, nie ogólne. 'Wyrażam siebie' to za szeroko. Lepiej coś jak 'mówię prawdę nawet kiedy jest trudna' albo 'mój głos liczy się w tej rozmowie'. Im bardziej trafione w konkretny lęk tym lepiej. Mam pytanie do Aurelka - wspomniałeś o szukaniu źródła blokady, czy masz na myśli jakąś konkretną technikę do tego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Onufry66 Tak, właśnie ta konkretność o której piszesz jest kluczem. Co do techniki - w zasadzie polecam połączenie dwóch rzeczy. Pierwsze to prosta meditacja z pytaniem do siebie: 'kiedy po raz pierwszy przestałem/przestałam mówić?' i obserwowanie co się pojawia, bez oceniania. Drugie to skanowanie ciała podczas mówienia afirmacji - jeśli w gardle pojawia się ścisk lub oddech się spłyca, to znak że dotknąłeś czegoś ważnego. Afirmacja powinna powodować lekki opór, ale nie paraliż - to dobra strefa pracy. Czy próbowałeś kiedyś takiego podejścia Onufry?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek i mam wrażenie że pomijamy jedną ważną rzecz. Vishuddha to nie tylko 'jak mówię' ale też 'czy to co mówię jest moje'. Często blokada w gardle bierze się z tego że przez lata powtarzaliśmy cudze przekonania, cudze wartości - i ciało to pamięta. Afirmacja złożona z cudzych słów na blokadę która pochodzi z cudzych słów... to trochę błędne koło, nie? Dlatego rozumiem Gabrysia że te gotowe zestawy nie działają. Mam pytanie do wszystkich tu obecnych - czy ktoś próbował pisać afirmacje ręcznie zamiast je mówić lub słuchać nagrań?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Ametystka75 Ja! Przez jakiś czas zapisywałam afirmacje ręcznie, rano w dzienniku. I przyznam szczerze że dla mnie to działało inaczej niż mówienie na głos - wolniej, ale jakby głębiej. Przy mówieniu na głos łatwo wpaść w mechaniczne powtarzanie. Przy pisaniu każde zdanie trwa dłużej i chcąc nie chcąc czytasz je uważniej. Ale - i tu mam wątpliwość - czy to nie jest tak że pisanie bardziej angażuje umysł analityczny i może właśnie to przeszkadza? Nie wiem, bo nie mam porównania z kimś kto robił to inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Ehh, afirmacje to połowa sukcesu. Jak nie masz kamieni dobranch do Vishuddhay to możesz mówić ile chcesz i nic. Niebieski lapis lazuli albo akwamaryna kładzone na gardło podczas afirmacji to duuużo silniejsze działanie. Ja tak robię i po tygodniu czułem różnicę. Bez kamieni to trochę jak modlić się bez świecy - niby można ale działa słabiej. Gabryś - masz jakieś kamienie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Zbych62 Nie, nie mam żadnych kamieni. Ale skoro pytasz - to żeby te kamienie działały to trzeba jakoś je przygotować, naładować czy coś? Bo gdzieś czytałem o oczyszczaniu i nie wiem czy to ważne czy nie.


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Zbych62 Kamienie mogą wspomóc pracę, to prawda, ale bym nie mówiła że bez nich afirmacje 'nie działają'. Znam osoby które pracują z Vishuddhą tylko głosem i pranajamą i mają świetne efekty. Kamienie to wzmocnienie, nie warunek. Poza tym lapis lazuli to piękny kamień do Vishuddhay, zgoda, ale akwamaryna mi zawsze bardziej kojarzyła się z czystością przekazu niż z odblokowywaniem - czy masz jakieś doświadczenie że właśnie ona pomaga przy blokadach, a nie tylko przy 'rozwijaniu' otwartej czakry?


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 750

@Agatowa Mam doświadczenie że obydwa działają na gardło i tyle. Może nie rozróżniam tak subtelnie jak ty ale u mnie efekty były. Może dla mnie akwamaryna 'odblokuwała' bo moja blokada była inna. Nie wiem, nie ma jednej zasady dla wszystkich chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do samych afirmacji, bo trochę odbiegliśmy - chciałam zapytać Gabrysia i w ogóle wszystkich: w jakim momencie dnia to robicie? Bo słyszałam że dla Vishuddhay ważne jest mówienie ich głośno, ale czy pora ma znaczenie? Próbowałam wieczorem i zasypiałam w połowie, rano działa lepiej, ale może to kwestia energii dnia a nie samej czakry.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Wrotycz Pora zdecydowanie ma znaczenie dla mnie, ale nie wiem czy to reguła czy kwestia indywidualna. Ja pracuję z Vishuddhą rano, zaraz po przebudzeniu, kiedy jeszcze nie nałożyłam na siebie całego 'filtra' dnia - tych wszystkich ról i masek. Gardło jest jakby bardziej otwarte, głos brzmi inaczej niż wieczorem. Ale znam też osoby które wolą wieczór jako czas refleksji i im to pasuje. Gabryś - czy ty w ogóle mówisz te afirmacje głośno, czy w myślach? Bo to jest ważna różnica przy Vishuddhay szczególnie.


Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Liliana63 W myślach głównie, bo mieszkam z rodziną i trochę głupio mi mówić na głos do siebie. Może to jest właśnie problem? Tylko jak to rozwiązać praktycznie jak nie mam przestrzeni na głośne mówienie...


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Gabryś opisuje jest według mnie istotną wskazówką diagnostyczną samą w sobie. Praca z Vishuddhą w ciszy, bo 'głupio mówić na głos' - to jest dokładnie ten wzorzec który tę czakrę trzyma w blokadzie. Nie piszę tego złośliwie, raczej odwrotnie - to bardzo dobry sygnał że dotykasz sedna. Masz może możliwość wyjścia na krótki spacer samemu? Mówienie afirmacji podczas chodzenia, na świeżym powietrzu, nawet szeptem, jest według mnie bardziej wartościowe niż głośne recytowanie w pokoju ale z blokiem w głowie. Vibration jest ważna, ale intencja i autentyczność ją poprzedzają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Aurelek71 To co napisałeś o spacerze mnie zastanowiło - czyli mówić afirmacje dosłownie idąc? Na głos? Bo wyobrażam sobie siebie na ulicy mówiącą do siebie i trochę się śmieję, ale z drugiej strony może właśnie o to chodzi, żeby przełamać ten wstyd?


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Wrotycz Dokładnie. I ten śmiech który właśnie poczułaś - to jest żywy dowód że coś tam w Vishuddhzie siedzi. Nie mówię że to wstyd patologiczny, ale ta granica 'nie wypada mówić do siebie na ulicy' jest tego samego rodzaju co 'nie wypada powiedzieć wprost co myślę'. Skąd pochodzi ten wewnętrzny cenzor, to już osobna historia dla każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

To co Aurelek pisze o spacerze jest ciekawe i faktycznie mam to odnotowane w moich obserwacjach - kilka osób z którymi rozmawiałem na ten temat pracowało z Vishuddhą w ruchu, nie siedząc. Wiąże się to chyba z tym że blokada w gardle często idzie w parze z napięciem w całym torsie, a ruch go trochę rozluźnia. Mam pytanie do Liliana albo Aurelka - czy znacie jakieś konkretne sekwencje jogi które wspierają pracę z afirmacjami na Vishuddhay? Chodzi mi o pozy które otwierają klatkę i szyję jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to rozumiem że mówienie na głos jest ważne. Ale konkretnie - co z tym zrobić jak naprawdę nie mam gdzie? Mieszkanie jest małe, rodzina zawsze w pobliżu. Czy jest jakaś obejście tego, czy po prostu muszę jakoś zorganizować tę przestrzeń?


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania o przestrzeń - ja przez długi czas robiłam afirmacje w samochodzie jadąc do pracy. Sama, okna zamknięte, nikt nie słyszy. Brzmi prozaicznie ale to był dla mnie przełom, bo przestałam się pilnować i naprawdę mówiłam głośno. Nie wiem czy Gabryś jeździ samochodem, ale jeśli tak, to może warto spróbować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Mistralia.pl Nie mam auta, ale to jest dobry trop. Chodzę pieszo do pracy, może słuchawki i udawać że rozmawiam przez telefon? Serio pytam, bo nie wiem czy to nie zaburza czegoś w tej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hm, słuchawki i udawanie rozmowy to ciekawy pomysł na obejście wstydu, ale mam wątpliwość. Przy pracy z Vishuddhą chodzi też o to, żeby dźwięk naprawdę wychodził z ciebie, bez żadnej maski. A 'udawanie rozmowy przez telefon' to jednak kolejna warstwa maskowania. Może zamiast tego - czy jest jakiś czas kiedy jesteś w domu sam? Choćby rano przez chwilę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Liliana63 Ale zastanawiam się czy ta warstwa maskowania zewnętrznego faktycznie zaburza pracę wewnętrzną. Mam na myśli - ciało nie wie że 'udajemy rozmowę przez telefon', głos i tak jest prawdziwy, dźwięk wibruje. Może to i tak lepsze niż mówienie wyłącznie w myślach?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek ze wstydem przed mówieniem na głos staje się coraz ciekawszy i myślę że to jest sedno sprawy dla wielu osób tu siedzących, nie tylko dla Gabrysia. Liliana słusznie zauważa że Vishuddha lubi autentyczność, ale Onufry też ma rację że sam dźwięk coś robi. Pytanie jest inne - czy Gabryś wie co tak naprawdę chce powiedzieć, a czego nie może? Bo afirmacje to tylko forma, treść musi do czegoś się odnosić.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@wisnia71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam ten wątek z rosnącym zdziwieniem i mam pytanie, bo nie do końca rozumiem - co to znaczy że Vishuddha 'lubi autentyczność'? Czy to metafora, czy jest jakiś mechanizm za tym? Bo brzmicie jakby czakra była czymś w rodzaju osoby z własnymi preferencjami i trochę mnie to myli.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Wisnia71 To trochę metafora, trochę opis obserwacji praktycznej. Chodzi o to że ta część ciała i ten wzorzec energetyczny jest powiązany z wyrażaniem prawdy o sobie. Kiedy mówisz słowa które nie są twoje, nie czujesz ich - i efekt jest płytki. To nie jest mistyka, to można zaobserwować u siebie bardzo konkretnie. Próbowałaś kiedyś powiedzieć coś na co nie miałaś ochoty i poczuć co się dzieje w gardle?


Odpowiedz
(@wisnia71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Aurelek71 No dobra, to faktycznie brzmi bardziej sensownie. I tak, czuję napięcie w gardle kiedy muszę coś powiedzieć niezgodnie z sobą. Myślałam że to po prostu stres. Czyli mówicie że to i stres i coś więcej na raz?


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Ktoś pytał wcześniej o oczyszczanie kamieni i nie odpowiedziano do końca. Lapis lazuli oczyszcza się w soli albo na słońcu, nie w wodzie bo może zmienić kolor. Akwamaryna może być w wodzie. To ważne bo nieoczyszczony kamień może mieć energie poprzedniego właściciela i nie wiem czy to pomaga Vishuddhzie czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Zbych62 Zgadzam się co do metod oczyszczania, ale chciałam doprecyzować - lapis lazuli w soli to tak, ale nie bezpośrednio zanurzony, lepiej postawić obok soli, bo dłuższy kontakt może uszkodzić powierzchnię. A co do 'energii poprzedniego właściciela' - to prawda że kamień może przechowywać impulsy, ale nie dramatyzowałabym. Intencja oczyszczenia i ustawienia na konkretny cel robi duże różnice.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Może głupie pytanie, ale skąd wiadomo że kamień jest oczyszczony? Czy jest jakiś objaw albo odczucie? Pytam bo interesuję się tym dopiero od chwili i chciałbym wiedzieć czy to jest coś co można wyczuć czy po prostu zakładamy że po oczyszczeniu jest ok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Florek Część osób czuje zmianę w kamieniu - staje się jakby lżejszy, chłodniejszy, inaczej leży w dłoni. Ale szczerze? Początkowo bardziej polecam ufać intencji i procesowi niż szukać konkretnego 'znaku'. Z czasem wrażliwość dłoni rośnie i zaczynasz to odróżniać. Nie zakładaj że musisz to poczuć od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy na chwilę do afirmacji, bo mam wrażenie że trochę zeszliśmy na kamienie, a ja jeszcze nie wiem jedno - czy afirmacje na Vishuddhę można robić cicho, bez głosu, tylko poruszając wargami? Coś między myślami a głosem na głos. Czy to w ogóle ma sens czy tracę czas?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Próbowałam tak i powiem że to jest coś pośredniego - lepsze niż same myśli, bo ciało jednak angażuje mięśnie gardła i ust, ale słabsze niż pełny głos. Dla mnie działało jako etap przejściowy, kiedy nie miałam odwagi mówić głośno. Nie powiedziałabym że tracisz czas, ale też nie powiedziałabym że to docelowa forma pracy z Vishuddhą.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tego wątku od dłuższego czasu i mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy ktoś próbował łączyć afirmacje na Vishuddhę z runami? Konkretnie Ansuz wydaje mi się powiązana z komunikacją i głosem, to Odynowa runa. Czy ktoś to łączył i co z tego wyszło, bo mam ochotę spróbować ale nie wiem czy to ma sens razem.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Dominik84 Nie próbowałem łączyć bezpośrednio, ale koncepcyjnie brzmi ciekawie - Ansuz to runa boskiego głosu, przekazu, więc tematycznie jest bliska Vishuddhzie. Mam jednak pytanie jak to sobie wyobrażasz praktycznie? Rysujesz runę, trzymasz przy sobie, czy coś innego?


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Onufry66 Myślałem o namalowaniu Ansuz na małym kamieniu w kolorze niebieskim i trzymaniu go przy gardle podczas afirmacji. Trochę połączenie dwóch podejść. Ale właśnie nie wiem czy mieszanie systemów nie daje jakiegoś bałaganu energetycznego, jak to rozumieć?


Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Dominik84 Mieszanie systemów to temat rzeka i nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. Ale z tego co widzę - twój pomysł z niebieskim kamieniem i Ansuz podczas afirmacji jest raczej addytywny niż sprzeczny. Oba symbole działają w tej samej przestrzeni tematycznej. Mnie bardziej interesuje co czujesz kiedy trzymasz taki kamień - czy to coś zmienia w samym głosie, w sposobie mówienia?


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Ametystka75 Jeszcze nie próbowałem, stąd pytanie. Ale masz rację że warto najpierw sprawdzić empirycznie zamiast teoretyzować. Zrobię test przez tydzień i wrócę z relacją.


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Dominik84 Co do bałaganu energetycznego przy mieszaniu systemów - mam inne zdanie niż pewnie się spodziewasz. Systemy są jak języki - można mówić do kogoś po polsku i angielsku i sens dotrze, albo można mieszać tak że wychodzi bełkot. Kwestia intencji i tego czy rozumiesz co robisz w każdym z systemów. Ansuz i Vishuddha mają wspólny mianownik w postaci dźwięku i przekazu, więc nie widzę tu kolizji. Ale powiedz mi - skąd wziąłeś skojarzenie Ansuz z czakrą gardła? Czy to twój własny wniosek czy gdzieś to wyczytałeś?


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Aurelek71 Trochę jedno i drugie. Czytałem o Ansuz jako runie głosu i przesłania, i sam skojarzyłem to z Vishuddhą. Nie znalazłem nigdzie wprost napisanego że to połączenie sensowne, stąd pytam tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@wisnia71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale wróćmy do pytania Gabrysia bo mi ono zostało w głowie. Mówienie wargami bez głosu - czy ktoś ma doświadczenie jak to działa długoterminowo? Liliana mówiła że to etap przejściowy, ale czy ktoś utknął na tym etapie i nie przeszedł dalej do głośnego mówienia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Wisnia71 Ja utknęłam na tym etapie przez jakieś dwa miesiące, szczerze mówiąc. Wargi, gardło angażuje, ale jakoś ta bariera głosu się nie ruszała. Co mnie z tego wyciągnęło to nie żadna technika, tylko sytuacja życiowa - musiałam nagle bronić czegoś ważnego w rozmowie z kimś bliskim i po tej rozmowie afirmacje na głos już nie były takim problemem. Jakby ciało zrozumiało że głos działa.


Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Liliana63 Czyli to może być kwestia przełomu w życiu a nie techniki? Trochę mnie to niepokoi bo nie wiem kiedy taki przełom nastąpi albo czy w ogóle. Czy da się jakoś przyspieszyć ten proces bez czekania na okoliczności?


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Liliana63 Podobnie u mnie, też nie technika tylko życie. Ale myślę że te afirmacje nawet na poziomie warg nie są bezużyteczne - torują coś w środku. Jak bruzda w ziemi przed deszczem.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Mam notatki z ostatnich tygodni i widzę coś ciekawego. Kiedy robiłem afirmacje tylko w myślach - brak zmiany. Kiedy zacząłem szeptać - po kilku dniach lekka różnica w tym jak mi się rozmawiało. Kiedy przeszedłem na normalny głos - zmiana wyraźna. Jakby każdy kolejny poziom coś dodawał. Ale to moje osobiste obserwacje, nie twierdzę że tak musi być u każdego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Onufry66 A co rozumiesz przez 'lekką różnicę w tym jak ci się rozmawiało'? Bardziej chętnie mówiłeś, łatwiej ci przychodziły słowa, coś fizycznego? Bo to może być ważna wskazówka dla Gabrysia.


Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Wrotycz Przede wszystkim mniej zatrzymywałem się w środku zdania. Wiesz, ten moment kiedy już wiesz co chcesz powiedzieć ale coś cię blokuje i albo zmieniasz temat albo mówisz połowę. Tego było mniej. Trudno powiedzieć czy to Vishuddha czy po prostu efekt praktyki mówienia, ale coś się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Wszyscy mówią o afirmacjach ale nikt nie wrócił do tematu mantry HAM. Moim zdaniem bez mantry to jest połowa roboty. Afirmacja to słowa, ale HAM to wibracja która dosłownie drgaje w gardle i ją odblokuwuje. Jedno drugiego nie zastąpi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Zbych62 Zgadzam się że HAM robi swoje, ale 'dosłownie odblokowuje' to trochę mocne słowo. Wibracja działa, tak, ale czy odblokowuje zależy od wielu rzeczy - od tego jak głęboka blokada, skąd pochodzi, jak długo praktykujesz. Mantra nie jest kluczem który zawsze otwiera tę samą kłódkę.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam za podstawowe pytanie, ale jak się wymawia HAM w tej praktyce? Tak jak czytamy po polsku, 'ham', czy jest jakaś inna wymowa sanskrycka? Chcę spróbować ale nie chcę robić czegoś źle od początku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Florek Wymawia się mniej więcej 'hum' - głęboko, z zamkniętym 'a' przechodzącym w nosowe 'm' na końcu, to 'm' ma wibrować. Nie ma jednej jedynej poprawnej wymowy bo tradycje się różnią, ale 'hum' z wibrującym zakończeniem jest najczęściej podawane. Ważniejsza niż idealna wymowa jest intencja i faktyczna wibracja w gardle. Czujesz to mrowienie kiedy śpiewasz?


Odpowiedz
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Aurelek71 Jeszcze nie próbowałem, ale zaraz spróbuję. Dzięki za wyjaśnienie. To 'hum' z nosowym 'm' jest do zapamiętania.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@czosnaczek)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie które mnie nurtuje. Wszyscy mówicie o różnych technikach - afirmacje, mantra, kamienie, runy. Czy jest jakaś kolejność w której to robić, czy można mieszać wszystko na raz? Bo dla kogoś kto zaczyna to brzmi jak dużo naraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Czosnaczek Bardzo dobre pytanie i myślę że dużo osób o to nie pyta a powinno. Dla mnie odpowiedź brzmi - zacznij od jednej rzeczy, sprawdź jak reaguje twoje ciało, potem ewentualnie dodaj drugą. Nie dlatego że mieszanie jest złe, ale dlatego że jeśli wszystko robisz naraz i coś nie działa, to nie wiesz co nie działa. Gabryś, co ty na to? Bo wiem że też byś chciał mieć efekty szybko.


Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Liliana63 Szczerze? Miałem ochotę spróbować wszystkiego naraz żeby przyspieszyć, ale widzę sens w tym co mówisz. Tylko nie wiem od czego zacząć - afirmacje wydają mi się najprostsze, ale może mantra HAM dawałaby szybszy efekt?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Gabryś, wydaje mi się że to jest pytanie do ciebie, nie do nas. Co bardziej cię pociąga - mówienie słów czy śpiewanie dźwięku? Twoja odpowiedź na to pytanie powie ci od czego zacząć, bo Vishuddha lubi to co jest autentyczne dla ciebie, nie to co działa dla Liliana albo dla mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, zastanawiam się nad tym co napisała Ametystka75 i chyba mam odpowiedź - bardziej mnie pociągają słowa niż dźwięki. Znaczy czuję się z tym naturalniej. Więc może zacznę od afirmacji i zobaczę co się dzieje. Tylko jakich konkretnie słów używacie? Bo czytałem różne wersje i jedne brzmią dla mnie pusto, inne bardziej... prawdziwie? Czy to ma znaczenie jakie słowa wybieram?


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: