Forum

Asystent AI
Czakry podczas prze...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry podczas przeżywania zawiedzenia - spadek i odbudowa energii

Strona 2 / 3

Wpisy: 135
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

wracając do Olusi - miałaś próbować tej obserwacji dzień po dniu o której pisała Heliosa. dałaś radę cokolwiek zapisać czy za mało czasu minęło?


Odpowiedz
Wpisy: 133
Rozpoczynający temat
(@olusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

tak! próbowałam przez kilka dni. nie bardzo wiedziałam co zapisywać więc po prostu pisałam jednym zdaniem jak się czuję rano i wieczorem. i faktycznie widać że rano jest zawsze gorzej, ale też że są dni kiedy wieczór jest naprawde znośny i dni kiedy wieczór też jest ciężki. nie wiem co to znaczy ale miło że cokolwiek widzę 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@azalia_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Olusia, a czy jak wieczorem jest znośnie to próbowałaś wtedy coś zrobic dla siebie, jakąs medytacje albo chociaż spokojne siedzenie? bo moze te wieczorne okno to jest własnie czas kiedy cos mozna delikatnie ruszac?


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 133

@Azalia_D hmm, szczerze to nie przyszło mi do głowy żeby to wykorzystać w ten sposób. wieczorami zwykle oglądam coś albo czytam żeby nie myśleć za dużo. a to co mówisz brzmi sensownie, że to może być taki naturalny moment kiedy system jest trochę bardziej otwarty


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

o, to świetnie że zaczęłaś! a czy te cięższe wieczory mają coś wspólnego - jakieś wydarzenie w ciągu dnia, kontakt z jakąś osobą, coś co sie stało? bo u mnie jak zaczęłam notować to wyszło że moje gorsze wieczory były zawze po pracy z jedną konkretną osobą. śmieszne jak dopiero na piśmie to widać


Odpowiedz
Wpisy: 321
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

to co opisuje Olusia jest na prawdę ciekawe. ten rytm dobowy ma znaczenie - rano tuż po przebudzeniu pole bywa bardziej wrażliwe i mniej "otoczone" codzienną aktywnością, stąd większa wrażliwość na wszystko, też na ból. wieczór może być spokojniejszy bo ciało zaczyna naturalnie zwalniać. ale Olusia, powiedz mi jedno - te ciężkie poranki, to bardziej fizycznie czy emocjonalnie? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 133

@Jarzebinka chyba bardziej emocjonalnie. rano jest taka... pustka. jakby przez chwilę po przebudzeniu wszystko jest okej, a potem nagle mózg sie budzi i przypomina sobie "no tak, ta sytuacja nadal jest" i wtedy spada. fizycznie mogę wstać, mogę funkcjonować, ale jest takie wewnętrzne ciężkie


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

ten mechanizm który opisujesz to jest bardzo typowe przy stratach emocjonalnych. chwila po przebudzeniu zanim jeszcze świadomość w pełni startuje - i potem ten nagły powrót. to nie jest nic patologicznego, ale energetycznie to jest taki moment kiedy ochronna warstwa jeszcze nie zdążyła sie "założyć". dlatego poranki bolą mocniej


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

ja to znam z własnego doświadczenia i to naprawdę nieprzyjemne uczucie. Olusia, nie wiem czy to pomoże ale ja zaczęłam od prostej rzeczy - zanim wstanę i zanim jeszcze myśli zaczną się kręcić, poprostu kilka oddechów i przykładam rękę do serca. bez żadnych afirmacji ani nic, po prostu kontakt. brzmi moze głupio ale jakoś mi to pomagało nie wpaść od razu w ten dół


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@teofilka-pl)
Połączone: 2 lata temu

o, Krwawnik to brzmi naprawdę prosto i sensownie. a jak długo to robiłaś zanim poczułaś jakąś różnicę? 🙁 pytam, bo sama jestem zupełnie na początku i zawze nie wiem czy za mało cierpliwa jestem czy poprostu coś nie działa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 221

@Teofilka.pl trudno powiedzieć dokładnie, kilka tygodni chyba. ale naprawdę nie byłam konsekwentna, robiłam to nieregularnie. 😉 myślę że gdybym robiła codziennie to szybciej. nie oczekuj cudów z dnia na dzień, serio


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@szanta55)
Połączone: 3 lata temu

wiesz co, ja mam trochę inne podejście do tych poranków - próbowałam afirmacji tuż po przebudzeniu i to działa naprawdę świetnie. coś w stylu "moje serce jest gotowe przyjąć spokój" albo "jestem bezpieczna w tym nowym dniu". to ładuje czakrę serca od razu na starcie dnia i naprawdę zmienia energię całego dnia. polecam gorąco


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 321

@Szanta55 hmm, doceniam intencję, ale muszę być szczera - przy wyczerpaniu pola o którym tu rozmawiamy, intensywne afirmacje mogą nie trafić tam gdzie chcesz. jeśli ktoś jest w środku zablokowany a nakładamy głośne "jestem spokojna" - to nie zawsze przenika. to moze działać przy utrzymaniu energii, ale nie przy budowaniu od zera


Odpowiedz
(@szanta55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Jarzebinka no nie wiem, u mnie działało. i u wielu osób z którymi rozmawiałam też. może chodzi o to jak to się robi, z jaką intencją


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@immortela_01)
Połączone: 3 lata temu

mogę wtrącić? tu chyba nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. afirmacje są różne i różnie działają na różnych ludzi w różnych momentach. problem jest kiedy ktoś je poleca jako jedyne albo główne rozwiązanie przy poważnym wyczerpaniu emocjonalnym. ale jako jeden z elementów? pewnie można


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

a ja mam pytanie trochę z boku - Olusia, wspominałaś na początku o kamieniach, że czytałaś o litoterapii. czy próbowałaś czegoś w tym kierunku? bo jeśli chodzi o delikatne wsparcie bez siłowego otwierania to kamienie mogą być właśnie taką łagodną opcją


Odpowiedz
Wpisy: 133
Rozpoczynający temat
(@olusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

kamienie! tak, czytałam trochę o tym, ale jeszcze nic nie próbowałam. głównie dlatego że nie bardzo wiedziałam od czego zacząć - tych opisów jest tyle i każdy mówi co innego. jedni piszą że rozmaryn, drudzy że ametyst, inni że coś zielonego na czakrę serca. czy jest jakiś kamień który jest naprawdę łagodny i nadaje się na ten moment kiedy człowiek jest poprostu zmęczony i nie ma energii na nic intensywnego?


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@okultysta80)
Połączone: 3 lata temu

o rany, przy takim stanie o którym mówi Olusia polecałbym różowy kwarc. naprawdę. bez filozofii - trzymasz go w dłoni albo kładziesz w pobliżu gdy siedzisz. nie ciągnie za mocno w żadną stronę, działa delikatnie i nie przeciąży systemu ktury jest już osłabiony. ametyst tez jest ok, ale jest troszke bardziej stymulujący


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

różowy kwarc to dobry wybór ale dodałbym jeszce amazonit jeśli ktoś ma problem z komunikacją wewnętrzną - takim wewnętrznym gadaniem do siebie ktore bywa okrutne po zawodzie. on jakby łagodzi ten wewnętrzny hałas. chociaż trzeba go trzymać blisko gardła albo serca, nie gdzies daleko


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

o proszę, o, nie wiedziałam że amazonit ma takie działanie! a to co Lutoslaw84 mówi o wewnętrznym gadaniu to strasznie trafne - Olusia, masz coś takiego? bo ja jak byłam w podobnym miejscu to miałam w głowie jakiś niekończący się film z analizowaniem co poszło nie tak i kto co powiedział


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 133

@Helenka57 ojej, tak. to jest chyba najgorsze. człowiek myśli że już skończył przerabiać jakąś sytuację a tu ni z tego ni z owego wieczorem wszystko wraca i znowu od nowa. właśnie dlatego pewnie te wieczory są różne - jak mi głowa daje spokój to jest znośnie, a jak nie - to nie. nie wiedziałam że kamień może na to wogóle jakoś wpłynąć


Odpowiedz
Wpisy: 321
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

to "niekończące się przerabianie" to klasyczny sygnał że czakra korony jest trochę odpięta od reszty systemu - głowa pracuje na swoim biegu a centrum emocjonalne za nią nie nadąża albo odwrotnie. nie trzeba tu od razu nic specjalnego robić, ale warto być tego świadoma. i tak, kamień przy sercu moze pomóc - nie "zatrzyma" myśli, ale daje coś w rodzaju punktu zakotwiczenia żeby nie odpływać za daleko


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@lila03)
Połączone: 3 lata temu

przepraszam że wchodzę z boku, ale to "odpięta czakra korony" brzmi jak coś bardzo konkretnego - skąd taka diagnoza? pytam serio, bo jak ktoś jest w trudnym momencie emocjonalnym to takie określenia mogą brzmieć bardziej alarmująco niż powinny. czy to jest obserwacja z konkretnej pracy z Olusią czy raczej ogólna interpretacja tego co opisała?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 321

@Lila03 racja, moze za konkretnie to ujęłam. to nie diagnoza, to metafora opisująca pewien wzorzec który często obserwuję - kiedy myśli "uciekają" od emocji albo człowiek analizuje zamiast poczuć. nie mam tu wiedzy o polu Olusi, więc to tylko kontekst do rozmowy, nie orzeczenie


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@immortela_01)
Połączone: 3 lata temu

dobra, to ważne zastrzeżenie od Jarzebinki. bo żeczywiście na forum łatwo wpaść w pułapkę gdzie coś co jest metaforą zaczyna być czytane jak diagnoza. Olusia, zrozumiałaś to tak czy tam?


Odpowiedz
Wpisy: 133
Rozpoczynający temat
(@olusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

tak, rozumiałam że to bardziej obrazowo. chociaż przyznam że trochę mnie to zaintrygowało bo właśnie tak to czuje - jakby głowa i emocje działały na różnych biegach i się nie synchronizują. ale nie biorę tego jako że coś jest "zepsute", raczej że tak to wygląda teraz


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@teofilka-pl)
Połączone: 2 lata temu

a wracając do kamieni - czy przy takim stanie można w ogóle nosić je cały czas przy sobie czy to za dużo? gdzies czytałam że jak się jest wyczerpana to niektóre kamienie mogą zamiast pomagać jeszcze bardziej wysysać energię. niewiem czy to prawda czy mit


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@okultysta80)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 61

@Teofilka.pl to zależy od kamienia. przy wyczerpaniu emocjonalnym raczej omijaj turmalin czarny na dłużej niż kilka godzin bo on intensywnie oczyszcza i to moze być za dużo. ale różowy kwarc czy selenite to spokojnie można mieć przy sobie bez ryzyka że coś "wysysa". ta teoria o wysysaniu jest troszke przesadzona przy większości delikatnych kamieni


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

mam pytanie może troszke z innej strony - ktoś tu wcześniej wspominał bioenergoterapie jako wsparcie i ciekawe mi jest jak to wygląda w praktyce przy takim emocjonalnym dole. czy chodzi o regularne sesje czy wystarczy kilka? bo czytałam różne rzeczy i jedni piszą że trzy sesje i ogień a inni że to proces na miesiące


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Lubczyk.2, to na prawdę zależy od osoby i od tego co konkretnie jest "zaburzone". przy stratach emocjonalnych zwykle mówi się o kilku sesjach żeby ruszyć proces a potem przerwa i obserwacja. nikt uczciwy nie powie ci z góry ile dokładnie, bo to nie jest naprawa zegarka. jesli ktoś obiecuje że po trzech sesjach wszystko wróci do normy to bym na miejscu Olusi ostrożnie


Odpowiedz
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Spinel76 no właśnie tego się troche obawiam bo widziałam ogłoszenia gdzie piszą że "kompleksowe oczyszczenie i wyrównanie czakr w jednej sesji" - i to brzmi za pięknie żeby było prawdziwe. ale może jestem sceptyczna bo nic jeszcze nie próbowałam


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

ja byłam na dwóch sesjach u różnych osób i powiem szczerze że różnica była ogromna. jedna sesja była bardzo spokojna, po prostu leżałam i miałam wrażenie że coś sie odpuszcza. druga osoba od razu zaczęła mówić że widzi u mnie problemy z poprzednich wcieleń i że to długi proces. wyszłam z tego zdezorientowana bardziej niż przyszłam. więc chyba bardzo zależy od terapeuty 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

to co opisuje Krwawnik z tymi wcieleniami to dla mnie seria ostrzegawczych sygnałów, szczerze. nie dla tego że w to nie wierzę, ale dlatego że to od razu generuje poczucie że masz "wielki problem" i to może zatrzymać człowieka zamiast pomagać mu iść do przodu. Olusia, jeśli będziesz szukać kogos do bioenergoterapii - pytaj na wstępie co ta osoba konkretnie robi i jak długo sesja trwa


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@azalia_d)
Połączone: 1 rok temu

a ja mam takie pytanie może naiwne - czy te sesje bioenergoterapii można wogóle łączyć z tym co Olusia robi sama w domu, tzn. z tym rannym oddechem, notatkami, kamykami? czy lepiej nie mieszac metod?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 321

@Azalia_D nie ma tu żadnej reguły żeby nie łączyć. wręcz przeciwnie, to co ktoś robi sam między sesjami to zwykle ważniejsza część pracy niż sama sesja. sesja może otworzyć czy poruszyć coś, ale praca dzieje sie potem, w codzienności. więc to co Olusia robi - te obserwacje, oddech rano, próba korzystania z lepszych wieczorów - to świetnie że to trwa


Odpowiedz
Wpisy: 133
Rozpoczynający temat
(@olusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

cieszę się że to słyszę bo trochę miałam poczucie że te moje domowe próby to są takie za małe rzeczy żeby miały znaczenie. a to z bioenergoterapią - myślę o tym, ale chyba nie jestem jeszce gotowa żeby coś takiego umawiać. może najpierw posiedzę trochę z tymi kamykami i obserwacją i zobaczę jak idzie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Olusia, nie mów że za małe! serio, to co robisz rano z oddechem to jest w ogóle podstawa i dużo ludzi tego nie robi nawet przez lata. ja sama zaczęłam od takich "malych" rzeczy i dopiero po czasie zobaczyłam że to sie sumuje. więc nie deprecjonuj tego co już masz 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@szanta55)
Połączone: 3 lata temu

no właśnie, i powiem wam że przy zawodzie emocjonalnym te małe codzienne rzeczy działają lepiej niż jedna wielka sesja raz na miesiąc. energetycznie to jak z jedzeniem, lepiej małe porcje regularnie niż jeden wielki obiad i potem głodówka. przynajmiej tak to czuję u siebie i u znajomych co mi opowiadali


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lila03)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 57

@Szanta55 ta analogia z jedzeniem jest ładna, ale trochę upraszcza. bo przy sesjach bioenergoterapii chodzi o coś innego niż przy codziennej praktyce własnej, to nie są zamienne rzeczy. jedna nie zastepuje drugiej i odwrotnie. to jakby porównać spacer do fizjoterapii


Odpowiedz
(@szanta55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Lila03 no dobra, przesadziłam z uproszczeniem, masz rację. ale mój punkt był taki że regularność robi robotę i Olusia nie powinna sie czuć że to co robi jest niewystarczające tylko dlatego że nie ma jeszcze terapeuty


Odpowiedz
Wpisy: 321
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

wlasnie to miałam na myśli wcześniej. sesja to nie jest punkt startowy, to może być dodatkowe wsparcie w pewnym momencie. Olusia, skoro czujesz że nie jesteś jeszcze gotowa to ten sygnał jest ważny. ciało i pole energetyczne też potrzebują zgody żeby coś przyjąć


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

hej, a mam takie pytanie do Jarzebinki albo ktokolwiek wie - bo mówiłyśmy tu o bioenergoterapii jako wsparciu przy tej przemianie biologicznej co Olusia wspominała na początku, ale ja wlasciwie nie do końca rozumiem co to znaczy "przemiana biologiczna" w kontekście czakr. czy to coś konkretnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 321

@Lubczyk.2 dobre pytanie. przemiana biologiczna to szeroki termin ale w kontekście pracy z czakrami używa sie go zwykle na opisanie momentu gdy system nerwowy i hormonalny przechodzi przez intensywną zmianę, np. po dużym stresie, stracie, zawodzie. ciało dosłownie przestawia się na inny tryb i to czuć energetycznie. czakra splotowa i sercowa są wtedy zwykle mocno zaangażowane


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: