Słuchajcie, mam taki problem, który od kilku miesięcy nie daje mi spokoju. Liczyłam sobie cały portret numerologiczny i wyszło mi mistrzowskie 33 jako Liczba Wyrazu (z pełnego imienia i nazwiska po mężu). Pierwsza myśl - „wow, mistrzowska, ekstra". Druga myśl - „ale to chyba wymagające". Czytam o 33 i każdy autor pisze, że to „świadomość chrystusowa", „nauczyciel ludzkości", „uzdrowiciel". A ja jestem zwykłą kobietą, prowadzę mały biznes z kosmetykami, mam dwoje dzieci, nie czuję się żadną zbawicielką świata. Co więcej, kompletnie nie wiem, co mam z tą trzydziestką trójką w portrecie praktycznie robić. Czuję, jakby mi ktoś wcisnął tytuł „mistrza", a ja nie umiem pracować jako mistrz. I teraz pytanie - czy mogę po prostu żyć normalnie i tę 33 sobie zostawić, czy ona we mnie „zasypia" i będzie mnie ciągle ciągnąć? Czy są jakieś konkretne kroki dla kogoś, kto ma 33 i nie wie, co z tym zrobić?
Odetchnij głęboko. 33 w portrecie to nie wyrok. To potencjał. Nie każda osoba z 33 musi „zostać uzdrowicielem", wręcz większość 33-ek żyje całe życie jako spokojne 6-tki i tylko od czasu do czasu coś się w nich tej trzydziestki trójki uaktywnia. Twoja rola nauczycielsko-uzdrowicielska może się realizować w byciu dobrą matką, w prowadzeniu biznesu z troską o klientki, w sposobie, w jaki rozmawiasz z koleżanką w kawiarni. Nie musisz zakładać fundacji ani uzdrawiać tłumów.
@Gabka kluczowe pytanie - w której konkretnej pozycji ci wyszło? 33 w Drodze Życia działa zupełnie inaczej niż 33 w Wyrazie, w Duszy czy w Osobowości. Z twojego pierwszego posta wynika, że masz 33 w Wyrazie. To liczba „tego, co masz do wyrażenia w świecie". I tu spokojnie - Wyraz nie krzyczy. On się rozwija przez całe życie, czasem nawet nie do końca. Z 33 w Drodze Życia byłoby trudniej, bo Droga Życia to fundament, którego nie można obejść.
@Gabka dorzucę do tego, co Sauwak pisze. 33 w Liczbie Wyrazu znaczy, że twoja kariera (w szerokim sensie - to, co tworzysz i czym dzielisz się ze światem) ma „mistrzowski potencjał" w obszarze 6, czyli pracy z ludźmi, opieki, harmonii. Twój biznes kosmetyczny już to robi - kobiety przychodzą do ciebie po komfort, po zadbanie o siebie. Jeśli wkładasz w to serce, twoja 33 pracuje. Nawet jeśli nigdy tego nie nazwiesz „misją".
Powiem coś, czego mało osób mówi otwarcie. Większość 33-ek żyje jako 6. Nie aktywują wyższej wibracji, bo to nie jest komfortowe - wymaga ciągłego wystawiania się na cudze sprawy, na empatyczne wyciekanie, na nieoczekiwane prośby. Wiele osób z 33 świadomie albo nieświadomie wybiera spokojniejsze życie. I to jest w porządku. Nikt nie zostaje karany za nieaktywowanie mistrzowskiej liczby.
Pytanie po tej wymianie zdań - jak właściwie poznać, czy 33 we mnie jest „aktywowana", czy „śpi"? Bo to wydaje się dosyć subiektywne. Sam mam 22 w portrecie i czasem nie wiem, czy go aktywuję, czy nie.
Mam 33 w Liczbie Duszy. Przez pierwsze trzydzieści lat życia kompletnie tego nie ogarniałam. Wiedziałam tylko, że jakoś mnie zalewa cierpienie wokół, że nie umiem odmawiać, że biorę na siebie sprawy znajomych jak swoje. Po trzydziestce nauczyłam się stawiać granice i wtedy ta 33 zaczęła pracować dla mnie, nie przeciwko mnie. Teraz wiem, kiedy mam wejść i pomóc, a kiedy odejść i odpuścić. To kwestia świadomości, nie talentu.
@Gabka jeszcze jedna ważna rzecz, której nikt nie powiedział wprost - syndrom oszusta jest u 33-ek normą. Czytasz „mistrzowska liczba" i myślisz, że to nie o tobie. Każda 33-ka tak myśli. Bo 33 wymaga pokory - ona nie pasuje do egoicznej dumy z bycia „wybranym". 33 jest mistrzem przez służbę, nie przez aklamację. Stąd to twoje uczucie „nie jestem żadną zbawicielką" jest dokładnie tym, co charakteryzuje prawdziwą 33.
Drobny techniczny komentarz. Decoz, czyli jedna ze szkół numerologii zachodniej, twierdzi, że 33 w Liczbie Wyrazu „liczy się" tylko wtedy, gdy w pełnym imieniu z metryki suma liter daje 33 bez kombinowania z nazwiskiem po mężu. Decoz mocno trzyma się zasady, że Wyraz idzie z metryki, nie z aktualnego nazwiska. Inni autorzy (np. polska tradycja Ferenc) liczą z aktualnego nazwiska. Zależnie od szkoły - twoja 33 jest „prawdziwa" albo „nadbudowana".
Ostrzeżenie z mojej strony, bo o tym jeszcze nikt nie powiedział. 33 ma jedno duże ryzyko - wypalenie. Statystycznie 33-ki częściej cierpią na chroniczne zmęczenie, depresję i choroby wynikające z przewlekłego stresu. Bo dają wszystko, a nie zostawiają sobie zasilenia. Pierwsze, co Gabka powinna nauczyć się robić, to oddzielać siebie od ludzi, którym pomaga. Nie chłonąć ich emocji, nie wynosić ich problemów do domu, nie myśleć o nich w nocy.
@Gabka rozróżnijmy też dwa stany 33-ki - nadaktywny i podaktywny. Nadaktywna 33 to ta, która pomaga wszystkim wokół, nie pamiętając o sobie - to twoja sytuacja teraz, sądząc z opisu. Podaktywna 33 to ta, która kompletnie się zamyka, nie pomaga nikomu, czuje się winna z tego powodu i ma niejasne poczucie „nieprzeżytego życia". Trzeba znaleźć środek - „aktywna 33 ze świadomymi granicami". To jest praca na lata, nie na tydzień.
Moja siostra ma 33 w Drodze Życia. Pracuje jako pielęgniarka, ma dwoje dzieci, prowadzi grupę wsparcia dla pacjentek onkologicznych. I jest najbardziej zmęczonym człowiekiem, jakiego znam. Cały czas powtarza, że „musi", że „nie ma kto inny". Próbuję jej tłumaczyć, że ma prawo odpocząć, ale nie umie. To jest właśnie ta nadaktywna 33, o której Betalia pisze. Gabka, niech to ci się nie stanie.
