Zaczęłam ostatnio coraz wiecej pracowac z osobami, które mają problem z delegowaniem zadań w pracy i w życiu codziennym, i za każdym razem widzę to samo - zablokowana manipura albo przepracowana, ale w taki dziwny sposób, że ciągnie energię zamiast jej dawać. Chodzi mi o to, że te osoby dosłownie nie mogą puścić kontroli, muszą mieć rękę na każdym pulsie, wszysko sprawdzają po kilka razy, a jak ktoś coś zrobi bez ich nadzoru to i tak redo całość. Zastanawiam się czy ktoś z was miał podobną sytuację, bo ja widzę w tym też wyraźny komponent czakry solarnej i serca - nieufność wobec innych to według mnie nie tylko kwestia ego i manipury, ale też zamknięte serce, które nie pozwala na oddanie czegoś w czyjeś ręce. I teraz pytanie do was - jak pracujecie z tym energetycznie? Bo samo balansowanie manipury mi tu nie wystarczało, zawsze musiałam iść też do anahaty.
O, dokładnie tego szukałam! Mam podobny problem, tzn. nie ja sama ale moja szefowa jest totalnie niemożliwa jeśli chodzi o delegowanie i zastanawiałam się wlasnie czy to moze być kwestia energetyczna. Ale nie rozumiem jednej rzeczy - mówisz o manipurze, czyli czakrze splotu słonecznego, tak? Skąd wiadomo że to akurat ona a nie na przykład podstawa, bo wydawało mi się że korzeniowa odpowiada za bezpieczeństwo i kontrolę?
Hmm, nie do końca sie zgadzam z tym podziałem. Czytałam w kilku miejscach że kontrola i nieufność to przede wszystkim manipura ALE jeśli ktoś nie może delegować bo boi sie że inni go skrzywdzą albo wykorzystają, to już jest anahata. A u wielu takich "kontrolerów" serce jest po prostu pozamykane. Więc może zamiast szukać jednej czakry, trzeba patrzeć na cały łańcuch od dołu do góry?
Ale czy to w ogóle ma sens żeby diagnozować cudze czakry z opisu zachowania? Tzn. rozumiem że są pewne wzorce ale wydaje mi sie że bez bezpośredniej pracy z daną osobą to jest troszke zgadywanie. Pytam serio, nie złośliwie, bo sam zastanawiam się jak w ogóle odróżnić że coś to kwestia manipury a nie np. po prostu trudny charakter i nawyki z dzieciństwa
Ja miałam dokładnie ten problem! Przez długi czas nie mogłam nikomu nic powierzyć, wszystko musiałam robić sama, kończyłam za innych, sprawdzałam po nocach. I jak zaczełam medytować na manipurę to po jakichś 2-3 tygodniach naprawdę poczułam różnicę. Nie powiem że to czysty przypadek. :)) Ale co ciekawe, u mnie się okazało że ten problem z delegowaniem szedł w parze z totalnym wchłanianiem energii od innych - wchodziłam na spotkanie z 10 osobami i wychodziłam kompletnie wykończona, a jednocześnie czułam się odpowiedzialna za nastrój każdego w tym pokoju. Czy to tez jest kwestia czakr, czy to już co innego?
No właśnie to wchłanianie cudzej energii to osobny temat i bardzo ważny przy tym co opisujesz. Ja zawze mówię że zanim zaczniesz otwierać i czyścić czakry, naucz sie podstawowej ochrony energetycznej bo inaczej to jest jak sprzątanie domu przy otwartych oknach w wichurę. Słyszałam od jednej Pani z Wrocławia, bardzo doswiadczonej, że osoby z tym problemem delegowania często mają coś w rodzaju "dziury" w polu auralnym właśnie przy manipurze i przez tą dziurę i wychodzi ich energia ale tez wchodzi ta cudza. Stąd ten objaw żeby wszystko kontrolować - bo podświadomie czujesz że twoja energia wycieka i próbujesz to kompensować przejęciem kontroli nad otoczeniem.
Tutaj akurat Zephyra ma rację w jednej kwestii - "bo praktykuje 20 lat" to nie jest argument merytoryczny, można przez 20 lat praktykować błędnie. Inna sprawa że ta koncepcja o "dziurach w aurze" krąży w literaturze ezotycznej od dawna i ma swoją wewnętrzną logikę, ale to co opisuje Wierzchoslawaa - ta odpowiedzialność za nastrój innych - to klasyczny objaw braku granic energetycznych, nie tyle dziury co raczej zbyt przepuszczalnego pola. I tu wchodzi inna technika ochrony niż przy typowej blokadzie czakry.
To z tym strząsaniem mnie zaciekawia, bo wydaje mi się ze robiłam coś podobnego intuicyjnie po ciężkich dniach w pracy i nie wiedziałam że to może mieć głębszy sens. Tylko mam pytanie - czy ta tarcza świetlna, o której pisze Nekromanta, nie blokuje też pozytywnej energii? Bo trochę się boję ze jak się tak zasłonię to zacznę być odcięta od wszystkiego.
Ojej, przepraszam ze się wtrącam ale troche zgubiłam wątek - znaczy rozumiem że jest ta manipura i kontrola, ale co to znaczy "wchłaniać cudzą energię"? Czyli dosłownie coś przechodzi z jednej osoby na drugą? Nie wiem czy dobrze rozumiem jak to działa fizycznie, czy raczej metaforycznie?
To nie tyle fizycznie co... energetycznie właśnie. Każdy człowiek ma pole energetyczne wokół siebie i te pola wchodzą w interakcje kiedy jesteśmy blisko. Jedne osoby mają pole silne i stabilne, inne bardziej rozlane i wtedy jakby mieszają się z polem innych. Nie ma tu żadnej mistyki, to raczej kwestia tego jak ktoś jest zakorzeniony we własnym centrum. A wracając do tematu kontroli i delegowania - ciekawi mnie jedno, czy ktoś tutaj zauważył że "kontrolerzy" wgl nigdy nie proszą o pomoc? Bo mi sie wydaje że to jest osobny objaw tej samej blokady.
O tak, to jest trafna obserwacja! Znam kilka takich osób i żadna z nich nie poprosi o pomoc nawet jak wyraźnie widać że tonie. I zawsze to tłumaczą że "i tak nikt tego nie zrobi tak dobrze jak ja". Tylko że to jest błędne koło, prawda? Im bardziej kontroluja i nie puszczają, tym mniej inni mają szansę sie sprawdzić, a więc tym bardziej rosnie nieufność.
Ten wątek jest naprawdę głęboki. Zastanawiam się czy w pracy z kamieniami tez można podejść do tego tematu, bo przy manipurze zwykle sięgam po tygrysie oko albo cytryn, ale przy tej kwestii nieufności i zamkniętego serca chyba jednak róże odmiany kwarcu? Mam wrażenie że sam dobór kamienia mówi coś o tym gdzie tak naprawdę siedzi problem - przy manipurze czy przy anahacie.
kurde, ja mam może głupie pytanie, ale czy to jest w ogóle możliwe żeby ta niezdolność do delegowania miała wyłącznie energetyczną przyczynę? Tzn. moja koleżanka ma dokładnie ten problem i wiem że miała trudne dzieciństwo, rodzice niestabilni, wszysko musiała sama ogarniać. Czy to nie jest raczej psychologia i tam szukać przyczyn, a nie w czakrach?
Przeczytałam cały wątek i mam pytanie do Energetyczki - mówiłaś że tarcza to filtr, nie mur. 🙁 Ale jak sie ustawia tę intencje konkretnie? Bo jak medytuję i staram się myśleć "przepuszczam dobre, blokuję złe" to brzmi to dla mnie trochę jak autosugestia i niewiem czy to w ogóle działa energetycznie czy tylko psychologicznie.
No właśnie, Nekromanta po raz kolejny trafia w sedno. Mam wrażenie że połowa dyskusji o czakrach sprowadza się do tego czy nazywamy coś "energią" czy "podświadomością" - ale co to zmienia w praktyce? Jedni mówią manipura, inni mówią ego i lęk przed utratą kontroli, efekt ten sam.
Ej ale poczekajcie, to nie jest takie proste. Jak pracowałam tylko "psychologicznie" przez terapię to nie miałam tych samych efektów co przy medytacji na manipurę. Może mam sugestywną naturę, nie wiem, ale dla mnie to nie jest ta sama praca. Terapia dotykała myśli, medytacja dotykała jakiegoś głębszego miejsca. :))
przepraszam ze znowu się wtrącam ale chciałam zapytać - przy tej pracy z manipurą, to jak wgl wiecie że ta czakra jest zablokowana a nie nadaktywna? bo czytałam że nadaktywna manipura to tez może dawać potrzebę kontroli? tzn to samo zachowanie ale przyczyna inna?
To co opisuje Mikolajek to bardzo typowy wzorzec. Zewnętrzna siła jako maska wewnętrznego lęku. I to jest właśnie ten punkt gdzie czakry i psychologia mówią to samo różnymi językami - tyle że w pracy energetycznej czasem dotykasz tego miejsca szybciej, bez tygodni opisu na terapii.
Wracając do kamieni bo Magus mnie zainspirował do przemyśleń - myślę że masz rację że kamień sam nic nie zrobi, ale nie zgodzę się że to "tylko" wzmocnienie intencji. Tygrysie oko ma taką jakość skupiania, zakotwiczania energii w ciele, że przy pracy z manipurą naprawdę czuję różnicę w sesji z kamieniem i bez. Nie wiem jak to wyjaśnić "naukowo" ale to nie jest tylko placebo bo nieraz byłem zaskoczony efektem. :))
To co Mikolajek opisuje z tym "nie daję rady" to mnie uderzyło bo sama mam podobnie, tylko w innym kontekście. Nie w pracy ale w relacjach - jak komuś oddaję część odpowiedzialności to mam takie fizyczne napięcie w brzuchu, jakby zaraz miało się coś posypać. Zastanawiam się teraz czy to właśnie ta manipura.
Właśnie chciałam się odnieść do tego co pisała Energetyczka wcześniej o traumie i czakrach. Jeśli blokada pochodzi z dzieciństwa, to czy sama medytacja wystarczy żeby ją przepracować? Bo mam wrażenie że to jest jak leczenie objawu bez przyczyny - poprawia samopoczucie ale nie rozwiązuje źródła.
To jest jedno z ważniejszych pytań w tym wątku i odpowiem szczerze - nie zawze wystarczy. Praca energetyczna może naprawdę dużo, ale przy głębokiej traumie potrzebne jest zazwyczaj podejście wielotorowe. Medytacja może otworzyć dostęp do emocji, kamienie mogą wspierać stabilność, ale emocjonalne przepracowanie często wymaga rozmowy, czy to z terapeutą, czy chociaż z kimś komu ufamy. Nie lubię kiedy ktoś mówi że czakry wystarczą do wszystkiego, bo to poprostu nie jest prawda w każdym przypadku.
Tak, to co pisze Energetyczka bardzo do mnie trafia. Znam kogoś kto przez lata chodził na rozmaite sesje energetyczne i nadal miał te same wzorce, bo nigdy nie dotknął źródła. Praca z czakrami działała jak reset, co kilka tygodni wracało do punktu wyjścia. Dopiero terapia trauma-focused coś ruszyła.
Trochę się gubię w tej rozmowie, ale mam głupie moze pytanie - jak to jest z tą ochroną energetyczną przed wchłanianiem cudzej energii? Bo Nekromanta pisał o tarczy i uziemieniu, ale jak ktoś ma tę zablokowaną manipurę i ten lęk, to czy ta ochrona w ogóle zadziała? Tzn czy można robić ochronę energetyczną "na siłę" zanim przepracuje się te blokady? 😀
To co Nekromanta napisał o opatrunku mnie zatrzymało. Bo ja właśnie tak to czuje - jak próbuję delegować i mam to napięcie w brzuchu, to jakbym otwierała ranę na wiatr. I ta ochrona energetyczna wtedy rzeczywiście pomaga jakos utrzymać się w sobie. Ale mam pytanie do tych co już to ćwiczą - ta tarcza, to jest coś co ustawiacie raz dziennie rano i działa, czy trzeba ją odświeżać w ciągu dnia?
Może głupie pytanie ale co to wlasciwie znaczy "ustawić tarczę"? Czyli dosłownie wyobrażasz sobie jakąś tarczę? Bo to brzmi trochę jak... niewiem, jak z gry komputerowej. Serio pytam, bo nie rozumiem tej techniki.
matko, no właśnie i tutaj mam problem z całą tą "ochroną energetyczną". jak wizualizujesz tarczę i czujesz sie lepiej, to czy chroni cię tarcza, czy poprostu twój układ nerwowy się uspokoił bo zrobiłaś coś rytualnego? Nie mówię że nie działa, mówię że mechanizm może być inny niż myślimy.
