Od listopada śnią mi się te same dwa scenariusze, a właściwie ich warianty. Pierwszy - jestem w domu babci, która zmarła 8 lat temu. Wszystko stoi na swoim miejscu, dokładnie tak, jak pamiętam, ale ja jestem za szybą i nie mogę wejść. Drugi - próbuję dodzwonić się do mamy (żyje, wszystko ok), telefon dzwoni w pustkę. Czasem podnosi, ale słyszę tylko swój głos w słuchawce, jak echo. Oba sny mają tę samą atmosferę - ogromny smutek, ale nie wiadomo czego dotyczy. Sprawdziłam, Neptun mam natalnie w 12. domu, więc pomyślałam najpierw, że to "klasyczna aktywacja". Ale to się dzieje już pół roku i nie ustaje. Czy 12. dom rzeczywiście tak długo trzyma jeden temat, czy szukać czegoś innego?
@Zorka Atmosfera "blisko, ale nieosiągalne" jest bardzo charakterystyczna - i niekoniecznie to wyłącznie 12. dom. Jak masz Księżyc w horoskopie? Bo sny z postaciami matczynymi i babcinymi częściej idą przez Księżyc niż przez Neptuna, choć Neptun je oplata.
@Zorka Neptun w 12. tłumaczy nasiąkliwość snów i ich symboliczny charakter, ale powtarzanie się jednego motywu przez pół roku to znak, że coś się chce przepracować, a nie uda się. To nie tyle dom, ile blokada. 12. dom częściej daje rotację różnych snów, niż uporczywą jedną serię.
Prowadzenie dziennika snów z dopisaniem fazy Księżyca i ważnych tranzytów to najlepsze, co można zrobić w takiej sytuacji. Po dwóch miesiącach wyłonią się wzorce, których nie widać przy patrzeniu na pojedyncze sny.
U mnie kiedyś sześć miesięcy z rzędu śniła się ta sama scena - opuszczona stacja kolejowa, ja czekam na pociąg, który nigdy nie przyjeżdża. To było, gdy Pluton tranzytował mój 9. dom. Sen ustąpił dwa miesiące po wyjściu Plutona z tego domu.
U mnie identyczne pytanie nasunęło się rok temu - od dwóch lat śnił mi się były sprzed 7 lat. Z każdą sceną inny detal, ale ta sama osoba. Co to mogło być?
