Forum

Asystent AI
Czakry podczas dośw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry podczas doświadczania żalu - energia czegoś co nie było

Strona 1 / 3

Wpisy: 394
Rozpoczynający temat
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

oj, chciałam napisać o czymś, co mnie nurtuje od jakiegoś czasu i nie wiem czy to ma sens w kontekście czakr, ale spróbuję. Chodzi mi o żal po czymś, czego nigdy nie było. Nie po stracie osoby, nie po zakończonym związku, tylko po relacji, miejscu, życiu, ktore mogło być a nie było. Byłam ostatnio w pewnym miejscu, które odwiedziłam po raz pierwszy, a mimo to czułam tam jakiś dziwny ciężar w okolicach splotU słonecznego, niemal fizyczny ucisk. I jednocześnie coś w gardle. Jakby dwie czakry naraz reagowały. 😉 Szukałam czegoś na ten temat i nie mogłam znaleźć nic sensownego. Czy żal za czymś niespełnionym w ogóle ma swoje odzwierciedlenie w energetyce czakr? I czy miejsca sacrum mogą wyzwalać takie reakcje nawet jeśli nie mamy z nimi osobistej historii?


Odpowiedz
120 odpowiedzi
Wpisy: 95
(@obsydianka-x)
Połączone: 3 lata temu

To bardzo ciekawe pytanie i dobrze że je zadałaś, bo rzadko się o tym mówi wprost. Żal po czymś co nie istniało ma inną jakość energetyczną niż klasyczna żałoba. Przy żałobie po stracie mamy zamkniętą pętlę, coś było i skończyło się. Ale przy żalu za czymś niespełnionym ta pętla nigdy nie została otwarta, co paradoksalnie może blokować energię bardziej przewlekle, bo ciało nie wie czego szuka. Ucisk w splOcie słonecznym to klasyczny objaw dla czakry manipury, odpowiada ona za autonomię, sprawczość i to co mogłaś mieć a nie miałaś. Gardło to czakra wiszuddha, czyli wszysko to co nie zostało wypowiedziane, co nie dostało formy. Połączenie tych dwóch to nie przypadek. A co do miejsc, to kolejna sprawa, ale poczekajmy czy ktoś inny też miał podobne doświadczenie zanim zacznę o tym pisać szerzej.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Ten ucisk w splecie słonecznym to akurat znam z autopsji i nie raz. Ale mam pytanie do Forsycji, czy to miejsce było dla ciebie jakoś symbolicznie ważne, miałaś jakieś skojarzenia z nim zanim tam weszłaś? Bo to może zmieniać interpretację. Może projekcja, może coś głębszego, ale to nie to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Wizjonerka nie, właśnie nie. Byłam tam zupełnie bez żadnych oczekiwań, nawet nie wiedziałam dużo o tym miejscu wcześniej. Weszłam i poprostu to poczułam. Gardło ścisnęło mnie dosłownie w kilka sekund po przekroczeniu progu. To było takie bardzo nagłe.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam podobne doświadczenia z miejscami ale nigdy nie umiałam tego sensownie opisać. Czyli to co opisujesz z tym gardłem to może być wiszuddha? Nie wiedziałam że ona może reagować na miejsca a nie tylko na nasze własne emocje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 95

@Krwawnik Czakry nie są odizolowane od otoczenia, to nie są zamknięte pojemniki. One reagują na pole energetyczne wokół nas i miejsca mają swoje pole, szczególnie te które ludzie przez wieki nasycali modlitwą, obrzędem albo silnymi emocjami zbiorowymi. Wiszuddha może reagować na to co w danym miejscu nigdy nie zostało powiedziane, na zbiorowe milczenie albo na coś co ty sama nosisz w sobie i co to miejsce poprostu wyciągnęło na wierzch.


Odpowiedz
Wpisy: 673
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale chwilę, bo tu sie trochę miesza kilka rzeczy. Czakra jako centrum energetyczne reaguje na twój stan, na twoje blokady i na twoje nierozwiązane wątki emocjonalne. Że jakieś miejsce to "wyciąga", ok, ale to nadal jest twoja własna energia, nie energia miejsca wchodząca w ciebie. To ważne rozróżnienie, bo inaczej można sobie wmówić wszystko. Forsycja, zapytam inaczej, czy ten żal za czymś niespełnionym to coś co masz na co dzień czy tylko tam to poczułaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Edek_60 o proszę, hmm... chyba mam to na co dzień, tylko rzadziej tak wyraźnie. Takie tło, wiesz. Jakbym gdzies głęboko nosiła jakiś scenariusz alternatywny i od czasu do czasu coś go dotyka. Ale to miejsce to była inna intensywność.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@brygitka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę, jestem tu trochę nowa jeśli chodzi o czakry, ale to co opisujesz Forsycja bardzo mi coś przypomina. Ja mam podobne uczucie jak odwiedzam kościoły, takie stare. Nie jestem bardzo religijna ale coś tam jest i właśnie to gardło. 🙁 Nie wiedziałam że to może mieć związek z czakrami.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@bogumiła_g)
Połączone: 3 lata temu

A wiesz co, ja czytałam kiedyś że miejsca gdzie przez wieki odprawiano obrzędy mają tak grubą warstwę energii zbiorowej że wchodząc tam poprostu wchodzisz w cudze pole emocjonalne. I ta energia czegoś co nie było to może być właśnie echo pragnień innych ludzi z innych czasów, którzy też czegoś tam szukali i nie znaleźli. Dlatego właśnie w takich miejscach to żal szczególnie mocno uderza. to jakby rezonowanie z pokoleniami ludzi którzy tam stali i też czegoś nie dostali.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 673

@Bogumila_G ludzie, słyszę co mówisz, ale "wchodzisz w cudze pole emocjonalne" to bardzo uproszczone ujęcie i może prowadzić do błędnych wniosków. Ludziom którzy już mają tendencję do przejmowania cudzych stanów emocjonalnych takie myślenie może utrudnić pracę nad sobą, bo zamiast przypisać uczucie sobie, przypisują je "miejscu". To wygodne, ale nie zawsze pomocne.


Odpowiedz
(@aurelek94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Edek_60 eee, ma rację w tej kwestii. Poza tym ta teoria z "energią zbiorową miejsc" nie jest tak prosta jak ją się tu przedstawia. To nie działa jak nagranie które odtwarzasz. Nawet w tradycjach które to zjawisko opisują, np. w hindyjskiej koncepcji vasana czy w niektórych podejściach tybetańskich, chodzi bardziej o predyspozycje obserwatora do odczytywania pewnych impulsów. Miejsca mogą być katalizatorem, ale katalizator nie tworzy reakcji z niczego.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@obsydianka-x)
Połączone: 3 lata temu

słuchajcie, zgadzam się z Aurelkiem co do roli obserwatora, ale wyciągnęłabym nieco inny wniosek praktyczny. Właśnie dlatego że to jest katalizator, a nie źródło, takie doświadczenie w miejscu sacrum jest cenne. Ono potrafi wydobyć na powierzchnię to co siedzi głęboko i nie reaguje na codzienną pracę z czakrami. Forsycja, mam pytanie, czy po wyjściu z tego miejsca czułaś ulgę, nasilenie czy coś jesze innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Obsydianka.x dziwne uczucie, płakałam w drodze powrotnej ale to był taki płakz który nie był smutny. Trudno to opisać. I przez kilka dni miałam takie poczucie lekkości jakby coś puściło, ale też melancholię. Jakby coś zostało ruszone ale nie zamknięte.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@rusalka)
Połączone: 2 lata temu

O matko, właśnie to "płakanie które nie jest smutne" znam tak dobrze. Ja to zawsze czuję przy pewnych starych kapliczkach przydrożnych. Cos tam jest, naprawdę. I ta lekkość potem, to chyba dobry znak? Obsydianka.x co ty na to, to brzmi jakby coś się ruszyło w tej czakrze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 95

@Rusalka Tak, to co opisuje Forsycja wygląda jak naturalne poruszenie blokady, nie jej usunięcie od razu, ale pierwsze pęknięcie. Płacz bez konkretnego smutku to często odpowiedź ciała na uwolnienie napięcia z manipury albo właśne z wiszuddhy. To co nie zostało wypowiedziane albo nie zostało przeżyte szuka wyjścia i łzy to najprostszy kanał. Ale "niezamknięcie" o którym mówi Forsycja to ważna wskazówka, taka praca wymaga kontynuacji, nie zostaje skończona sama przez się.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@lelum)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, ale jak sie taką pracę kontynuuje? Bo to brzmi pięknie teorytecznie, ale co konkretnie się robi z czakrą która "ruszyła" ale nie zamknęła? Czy to nie jest niebezpieczne żeby to zostawiać otwarte?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Lelum Słowo "niebezpieczne" tu nie pasuje, to nie jest rana, nie zakrwawi sie jak to zostawisz. Ale rozumiem co masz na myśli. Przy pracy z manipurą przy takim niespełnionym żalu najlepsza jest praca z intencją i oddechem, kierowanym do tej okolicy. Nie medytacja "poprawia czakrę w 10 minut" z youtube, tylko realne siedzenie z tym uczuciem i pytanie co ono chce powiedzieć. Samokwestionowanie. To trwa.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@cesarzyca80)
Połączone: 3 lata temu

Czytam ten temat od początku i bardzo mi pomaga, dziękuję Forsycji za otwartość że o tym napisałaś bo ja też coś podobnego przeżywam i nie wiedziałam jak to nazwać. To uczucie żalu za czymś co mogło być a nie było, na prawdę myślałam ze to tylko ja tak mam i że to dziwne.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Jest coś głębokiego w tym co opisujesz Forsycja, takie miejsca działają jak lustro. Nie pokazują ci czegoś zewnętrznego, pokazują to co nosisz w sobie ale czego na co dzień nie widzisz, bo zagłuszają cię zwykłe sprawy. I ten żal za niespełnionym, za alternatywnym życiem, to jedna z najcichszych a najcięższych energii jakie znam. Siedzi nisko, przy korzeniu, ale promieniuje w górę i blokuje po drodze co napotka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 673

@Damianek86, jak mówisz że siedzi przy korzeniu to masz na myśli muladhare? Bo to mnie trochę dziwi w kontekście tej rozmowy, dotąd mówiłyśmy o manipurze i wiszuddhze. Mam wrażenie że trochę dokładamy czakry do stosu bez uzasadnienia.


Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Edek_60, kurczę, masz rację że to namieszałem. Ale słuchaj, mówiłem o tej energii niespełnionego jako o czymś co szuka zakorzenienia, i dlatego mi się muladhara nasunęła skojarzenowo. Nie twierdzę że to jest centrum tej konkretnej reakcji u Forsycji, bardziej że kiedy coś co mogło być nie zostało zakorzenione w rzeczywistości, ta tęsknota za tym zakorzenioniem może tam się osadzać. Ale ok, może to za daleko idąca analogia. :))


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 673

@Damianek86 dobra, to ma jakiś sens jak to tak ujmujesz. Ale wlasnie o to mi chodzi że jak zaczynamy mówić "ta czakra i ta czakra i ta czakra" bez konkretnego uzasadnienia to tracimy wątek. Forsycja opisała wyraźną reakcję w gardle i w okolicy brzucha. To są konkretne sygnały. Nie ma co dorabiać do tego całego systemu na raz.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@brygitka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że znowu pytam o podstawy ale czy manipura to jest ta w brzuchu? Bo jak czytam ten wątek to trochę się gubię która to która. I wlasnie chciałam spytać, Forsycja jak opisujesz to uczucie w brzuchu, to jak to wyglądało, takie ściskanie? Ucisk? Bo ja to mam przy niektórych miejscach też ale nie wiedziałam że to może być czakra. 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Brygitka tak, manipura jest okolica splotu słonecznego, mniej więcej między mostkiem a pępkiem. U mnie to nie było ściskanie, bardziej takie ciepło które potem trochę zafalowało, jakby coś sie poruszyło od środka. 😉 gardło to było silniejsze i bardziej nagłe, brzuch to był subtelniejszy sygnał ale trwał dłużej.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@aurelek94)
Połączone: 3 lata temu

No i to jest właśnie ta ciekawa rzecz w tym wszystkim. Forsycja opisuje dwie różne jakości doznania w dwóch różnych miejscach, i to jest dużo bardziej wartościowa obserwacja niż gdyby powiedziała "czułam coś w czakrach". ta różnica między nagłym a powolnym, między gorącym a innym, to są dane z których można coś wyciągnąć. Pytanie tylko czy to fizjologia stresu emocjonalnego czy coś innego, i szczerze nie wiem czy da się to jednoznacznie rozstrzygnąć


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Aurelek94, no dokładnie, i wlasnie tu jest dla mnie problem z tą całą dyskusją. Bo doświadczenie jest, nie kwestionuję, ale interpretacja jest już wyborem. Można powiedzieć "wiszuddha i manipura" albo można powiedzieć "reakcja nerwu błędnego na stymulację emocjonalną w miejscu o silnym ładunku symbolicznym". Obie interpretacje opisują to samo doświadczenie. Dlaczego czakrowa ma być trafniejsza?


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@rusalka)
Połączone: 2 lata temu

Hortensja, ale czy te dwie interpretacje muszą sie wykluczać? Bo ja tak nie patrzę na to. Że coś ma wyjaśnienie naukowe nie znaczy że wyjaśnienie energetyczne jest złe, może po prostu opisują ten sam fenomen innym językiem. Ja jestem prostą osobą, nie będę rozstrzygać co jest prawdą, ale to co czuję przy tych kapliczkach jest dla mnie realne i nie potrzebuję wiedzieć czy to nerw błędny czy czakra żeby to cenić


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Rusalka nie mówię że trzeba wybierać, mówię że warto wiedzieć kiedy się interpretuje a kiedy opisuje. To nie jest atak na twoje doświadczenie, po prostu lubię żeby te rzeczy były rozdzielone. Forsycja opisała coś konkretnego, i to jest ok. Pytanie jak to nazywamy to już kwestia systemu ktory wybieramy.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@obsydianka-x)
Połączone: 3 lata temu

Chcę się zatrzymać przy tym co powiedziała Hortensja, bo to ważne i zbyt rzadko się to mówi w takich dyskusjach. Masz rację że to jest kwestia języka opisu. Ale dodam jedno: system czakrowy nie jest tylko metaforą, to jest praktyczny mapa dla pracy z sobą. 😉 Pytanie "co ruszyło się w gardle" jest praktycznie użyteczne nawet jeśli nie rozstrzyga kwestii ontologicznej. Forsycja może pracować z tym co poczuła niezależnie od tego jak to nazwiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@lelum)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ok ale wracam do mojego pytania bo chyba przepadło, jak sie pracuje z czymś co ruszyło ale nie zostało domknięte? bo Wizjonerka powiedziała coś o oddechu i intencji ale ja nie bardzo wiem jak to wygląda praktycznie. Mam siąść i... oddychać w kierunku gardła? Czy to nie jest za proste żeby działało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Lelum no i wlasnie to "za proste żeby działało" to jest pułapka. Oddech to nie jest tylko fizjologia. Kiedy świadomie kieryjesz oddech do określonego miejsca i towarzyszysz temu z intencją, to zupełnie co innego niż zwykłe siedzenie i oddychanie. 🙁 Konkretnie: połóż rękę na gardle lub splocie słonecznym, oddychaj powoli, przy wydechu wyobraź sobie że to napięcie ma kolor albo kształt i pozwól mu się poruszać. Nie zmuszaj do niczego.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@cesarzyca80)
Połączone: 3 lata temu

O, Wizjonerka, dziękuję za to ćwiczenie, bo ja też tego potrzebowałam i bałam sie spytać żeby nie oderwać rozmowy od tematu Forsycji. Napiszę jak coś poczuję jak spróbuję, jeśli mogę. Ale mam jeszcze pytanie, czy to ćwiczenie robi się tylko raz po takim doświadczeniu jak w tym miejscu sacrum, czy regularnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Cesarzyca80 nie ma tu reguły "tylko raz". Jak coś ruszyło to może wymagac kilku sesji żeby się całkowicie przetworzyło. Ale tez nie rób z tego przymusu codziennego, bo wtedy to przestaje być praca a staje się mechaniczna powtórka. Jak czujesz że coś jeszce tam jest, wracaj. Jak czujesz spokój, daj sobie czas.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@kupala88)
Połączone: 3 lata temu

matko, słucham tego wątku od dłuższego czasu i mam takie pytanie do całej dyskusji, nie tylko do jednej osoby. To "coś co nie było" z tytułu tematu, czy Forsycja to bardziej rozumie jako żal za konkretną sytuacją z życia, osobą, wyborem, czy za czymś bardziej abstrakcyjnym, takim poczuciem jakiegoś potencjału który nie został zrealizowany w ogóle? Bo mi się wydaje że to robi różnicę energetycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Kupala88, dobre pytanie i długo nad nim siedziałam bo nie jestem pewna. Chyba to drugie, ale zabarwione tym pierwszym. Jest jedna konkretna rzecz w tle, ale to uczucie w tym miejscu było szersze niż ta jedna rzecz. Jakby to jedno otworzyło coś bardziej ogólnego. Żal za potencjałem może, tak to bym nazwała.


Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Forsycja, to co opisujesz - że jedna konkretna rzecz otworzyła coś szerszego - to mnie bardzo zastanawia. Bo to sugeruje że to miejsce nie stworzyło tego żalu, tylko go ujawniło. Jakby było lustrem dla czegoś co już w tobie siedziało. I tu się pojawia dla mnie pytanie które w tym wątku gdzieś się kręci ale nikt go wprost nie postawił: czy to "coś co nie było" jest nieurzeczywistnionym pragnieniem, czy moze czymś co czujesz że powinno było istnieć a nie istniało? Bo to subtelna różnica ale myślę że energetycznie te dwie rzeczy leżą w innych miejscach.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@bogumiła_g)
Połączone: 3 lata temu

O, to mi coś przypomina teorię którą czytałam o tym, że miejsca gdzie gromadziły się ludzkie pragnienia przez wieki mogą wzmacniać nasze własne pragnienia i żale kiedy tam wchodzimy. To takie rezonowanie między naszą energią a energią miejsca. I ten żal za potencjałem który opisuje Forsycja, to moze właśnie dla tego był taki intensywny bo weszła w pole innych ludzi którzy też mieli takie tęsknoty.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 673

@Bogumila_G Bogumiło, przepraszam ale po raz trzeci słyszę w tym wątku tę samą tezę o "wchodzeniu w pole innych ludzi" i za każdym razem jest ona podawana jako fakt. Skąd wiesz że tak to działa? Że to nie jest twoja własna energia wzmocniona przez symbolikę miejsca, a nie cudza energia? Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
(@bogumiła_g)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 40

@Edek_60 no Edek, nie mówię że to pewne, mówię że to jest jedna z teorii. Czytałam to u kilku różnych autorów i wydaje mi sie spójne. Ale nie twierdzę że mam dowód, to jest ezoteryka nie fizyka.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@aurelek94)
Połączone: 3 lata temu

Bogumiła, doceniam że to piszesz, ale "czytałam u kilku autorów" to nie jest weryfikacja, to jest powtórzenie. Nie mówię żebyś miała dowód laboratoryjny, ale warto mieć świadomość kiedy mówimy "tak myślę" a kiedy "tak jest". I Edek ma rację że to rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, bo jeśli wierzysz że przejmujesz cudze emocje, możesz zacząć przypisywać swoje własne przeżycia zewnętrznemu źródłu.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wtrącę się tu bo myślę że ten spór między Edek a Bogumiłą i Aurelkiem jest trochę obok sedna dla kogoś kto chce po prostu zrozumieć swoje doświadczenie. Forsycja, ty nie potrzebujesz rozstrzygnąć czy to była twoja energia czy cudza żeby z tym pracować. 😀 Ważne że coś się poruszyło, i że masz poczucie że to nie jest domknięte. To jest wystarczający punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@kupala88)
Połączone: 3 lata temu

O, Damianek, to jest super rozróżnienie, bo ja tez nad tym siedziałam czytając wcześniejsze posty. I właśnie nie mogłam ubrać w słowa dlaczego te dwie wersje brzmią dla mnie tak różnie. Jakby "nie mam czegoś co chciałam mieć" to był żal bardziej ku przyszłości, a "nie było czegoś co powinno być" to jest żal ku przeszłości. I czuję że to drugie jest cięższe jakoś. Forsycja, które to bardziej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Kupala88, Damianek, siedzę teraz z tym pytaniem i chyba to drugie. Chociaż "powinno było istnieć" brzmi jakbym miała jakieś roszczenie do życia co jest dziwne, ale... tak to chyba siedzi. Coś co powinno było sie zdarzyć, coś co miało kształt i prawie zaistniało, ale nie zaistniało. I teraz w tym miejscu to miało swoją formę, jakby echo tej formy.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@aurelek94)
Połączone: 3 lata temu

o rany, forsycja, to co właśne napisałaś - "echo formy" - to jest naprawdę ciekawy opis. I mam jedno pytanie: czy to jest twój własny opis czy używasz tego bo gdzieś to czytałaś? Pytam zupełnie bez złośliwości, bo to ma znaczenie. Własne słowa często są dokładniejsze niż gotowe frazy, a ja czuję że tu naprawdę opisujesz coś precyzyjnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Aurelek94 własny. Nie wiem nawet czy to ma sens jako opis ale tak to czułam. Forma czegoś czego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@obsydianka-x)
Połączone: 3 lata temu

To "echo formy" to jest bardzo trafne. I właściwie opisuje dokładnie to z czym pracujemy kiedy mówimy o energii potencjalności w czakrach. Miejsca sacrum przez wieki przyjmowały w siebie energię ludzkich pragnień, modlitw, żalów za tym co się nie spełniło. To nie jest magia, to jest po prostu fizyczna akumulacja intencji. I ta akumulacja może działać jak wzmacniacz dla naszych własnych stanów. Forsycja trafiła w rezonans z czymś co to miejsce w sobie nosi. Pytanie nie "skąd ta energia" tylko "co z nią zrobić teraz".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Obsydianka.x przepraszam ale "fizyczna akumulacja intencji" to nie jest fizyka, to jest metafora. Nie mam problemu z metaforami, ale kiedy używamy słowa "fizyczna" to wchodzimy w obszar twierdzeń ktore można sprawdzić, i tu tego sprawdzenia nie ma. Rozumiem że to pomaga Forsycji, ok, ale nie nazywajmy tego fizyką


Odpowiedz
(@obsydianka-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 95

@Hortensja65 masz rację, złe słowo. Powinnaam napisać "strukturalna" albo poprostu "nagromadzona". Nie chodziło mi o fizykę w sensie naukowym, tylko o to że nie jest to coś ulotnego czy wymyślonego. Dziękuję za korektę, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 673
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

O, rzadko się zdarza, że ktoś na tym forum poprostu powie "masz rację, źle napisałam". Obsydianka, szacun. I właściwie to jest dobra lekcja dla całej dyskusji: możemy rozmawiać o doświadczeniu bez udawania że mamy na nie naukowe wytłumaczenie. Forsycja miała konkretne doznanie w konkretnym miejscu. Reszta to interpretacja i każda jest hipotezą.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@brygitka)
Połączone: 2 lata temu

Trochę się gubię w tej dyskusji o energii miejsca kontra własna energia, ale chciałam zapytać o coś innego bo mnie to gryzie od początku wątku. Forsycja, czy byłaś w tym miejscu sama? Bo zastanawiam się czy obecność innych ludzi, czy ich energia jak to tutaj nazywacie, miałaby znaczenie. Bo wyobraźcie sobie że to samo miejsce odwiedzasz z tłumem turystów a nie sama w ciszy. Czy to by zmieniło doświadczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Brygitka byłam prawie sama, był jeden starszy mężczyzna w odległym rogu który wyglądał jakby sie modlił. I nie wiem jak odpowiedzieć na twoje pytanie, bo nie wiem jak by było z tłumem. Ale mam przeczucie że cisza miała znaczenie. Że ta cisza pozwoliła usłyszeć.


Odpowiedz
(@rusalka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 38

@Brygitka, to bardzo dobre pytanie i ja o tym myślę w kontekście swojego doświadczenia z podobnym miejscem. Bo byłam raz w takim miejscu z wycieczką, gada przewodnik, ludzie się kręcą, i nic. Zero. Drugi raz pojechałam sama wczesnym rankiem i było zupełnie inaczej. Więc chyba cisza i skupienie mają znaczenie, ale czy to "energia miejsca" czy po prostu mój własny stan skupienia - nie wiem.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: