Hej, chciałam rzucić temat bo ostatnio mi się kręci po głowie i nie wiem czy to tylko ja tak mam. Chodzi o tę czakrę podstawy, muladhara, tę od bezpieczeństwa i stabilności. Zawsze słyszałam że jak jest silna to dobrze, bo człowiek czuje grunt pod nogami, jest zakorzeniony i tak dalej. Ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest tak, że jak ta czakra jest ZBYT aktywna albo jakoś zablokowana w trybie "muszę mieć rutynę", to człowiek po prostu staje się... no nie wiem, odrętwiały? Sama zauważam że trzymam się pewnych nawyków jakby od nich zależało moje życie, ale jednocześnie czuję się jak w kółku. I to nie jest przyjemne uczucie spokoju, to bardziej takie duszące. Czy ktoś miał coś podobnego? Zastanawiam się czy to kwestia tej czakry czy może czegoś zupełnie innego.
To jest bardzo dobre pytanie i cieszę się, że ktoś w końcu poruszył ten aspekt, bo często się go pomija. Muladhara rzeczywiście odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, ale to nie znaczy że im "silniejsza" tym lepiej. Czakra moze być nadaktywna i wtedy właśnie pojawia się to co opisujesz - obsesyjne trzymanie się schematu, strach przed zmianą, poczucie że każde odejście od rutyny grozi katastrofą. Psychicznie to wygląda jak lęk egzystencjalny zamknięty w codzienności. Człowiek nie czuje spokoju, czuje uwięzienie. Warto rozróżnić te dwa stany bo to diametralnie różne energie. 🙂
A jak wogóle rozróżnić czy czakra jest nadaktywna czy poprostu zablokowana? Bo mnie sie wydaje że efekty sa podobne i nie bardzo wiem jak to odróżnić u siebie
kurde, mnie też to troche myli szczerze mówiąc. Słyszałam że jak jest zablokowana to człowiek nie ma w ogóle poczucia bezpieczeństwa, jest nerwowy, nie może usiedzieć w miejscu. A jak nadaktywna to odwrotnie, ta stagnacja. Ale skąd mam wiedzieć który przypadek u mnie? Bo z jednej strony bardzo lubię swój rytm dnia i jak coś go zaburzy to czuję się źle, z drugiej strony nie powiedziałabym że jestem spokojna, raczej jestem napięta cały czas... 😉
o proszę, okej, ale chwila. Zanim będziemy diagnozować siebie nawzajem, może warto zapytać: czy w ogóle to przywiązanie do rutyny musi wynikać z czakry? Ja mam silną potrzebę schematu i z tego co czytałam to może być po prostu kwestia układu nerwowego, temperamentu, może nawet czegoś neuroróżnorodnego. Nie chcę gasić entuzjazmu, ale trochę dziwnie mi się robi jak każde zachowanie próbujemy wrzucić do szufladki z czakrami.
Zgadzam się z Numerolożką w tym sensie że lubię mieć jasność co do tego, co robimy. Jeśli mówimy o psychice i emocjach, to mówmy konkretnie jakie objawy, jakie sytuacje. To "energetyczna perspektywa" nic nie mówi jeśli nie wiemy jak to przekłada się na codzienny dzień. Co znaczy że czakra jest "nadaktywna" w praktyce? Jak to wygląda u człowieka, który siedzi przy swoim biurku i idzie spać o tej samej porze?
właśnie to "bezpiecznie ale duszę się" to jest dokładnie to co chciałam opisać ale nie umiałam 🙂 dziękuję za to określenie. U mnie tak to wygląda, mam bardzo poukładane życie, wszysko w swoim miejscu i czasie, ale ostatnio czuję jakiś wewnętrzny opor, jakby coś chciało wyjść a nie może. Nie wiedziałam że to może mieć jakiś związek z czakrami, myślałam że to po prostu wypalenie albo nuda
o matko, to brzmi jak opis mojego ostatniego roku. mogę zapytać - jak się w ogóle sprawdza stan czakry? Czy jest jakaś metoda żeby to zbadać samemu? Słyszałam o wizualizacjach ale niewiem jak to robić
ludzie, wróćmy do tego co powiedziała Helenka, bo mnie bardzo zaintrygowało to z sakralną. Czyli rozumiem że te czakry się "spierają" między sobą jakoś? Muladhara trzyma, sakralna ciągnie w inną stronę? nie wiedziałam że to tak działa, myślałam że albo są zrównoważone albo nie, a tu się okazuje że mogą ze sobą wchodzić w jakiś konflikt
Nie tyle konflikt ile coś w rodzaju napięcia między potrzebami. Muladhara to przetrwanie, stabilność, korzenie. Sakralna to ruch, zmiana, emocje, kreatywność. Jak jedna jest "zablokowana w nadaktywności" a druga próbuje działać, to żeczywiście czujesz wewnętrzne rozdarcie. Chcesz i nie chcesz. Tęsknisz za nowym ale boisz się ruszyć. psychicznie to moze być wyczerpujące bo te impulsy są sprzeczne i ciągną w przeciwne strony.
Słuchajcie, ja rozumiem że to jest forum ezoteryczne i mam dla tego szacunek ale powiem szczerze: opisujecie tutaj w zasadzie klasyczny lęk przed zmianą i strefę komfortu. To są dobrze zbadane zjawiska psychologiczne, i niekoniecznie trzeba sięgać do koncepcji czakr żeby to opisać. Nie mówię że to złe, tylko że warto wiedzieć co skąd pochodzi.
mam pytanie do Majki bo sie chyba zgubiłam trochę - pisałaś o energetycznej nudności i że to znak że coś nie gra. Ale czy to nie jest tak że KAŻDA nuda jest nudą i po prostu trzeba zmienić coś w życiu? Co sprawia że akurat czakra ma z tym związek a nie po prostu monotonia?
okej, to rozumiem jako rozróżnienie. Ale dalej nie wiem jak to odczuć w praktyce, bo te opisy są dość... ogólne? Jak mam poczuć "przerosłam schemat" a nie po prostu "jestem znudzona"? Czy to różni się jakoś fizycznie, w ciele?
matko, nie wiem czy dobrze to rozumiem ale u mnie to wygląda tak, ze nudność której mówicie to bardziej jakiś ucisk w klatce? Jak coś chce wybuchnąć a nie może. A zwykła nuda to po prostu... jest płasko. Nie wiem czy to ma związek z czakrami czy to moja fantazja 🙂
zaraz, zaraz. Ucisk w klatce to może być na prawdę mnóstwo rzeczy, od postawy ciała przez stres po faktyczne problemy zdrowotne. nie mówię że nie ma w tym nic duchowego, ale czy nie lepiej najpierw wykluczyć oczywiste rzeczy zanim zaczniemy to przypisywać czakrom? Pytam serio, bez ironii.
hej a wracajac do tego co pytala Werbenka - mnie tez ta roznica nie jest jasna. Bo jak mam juz wiedziec ze to "energetyczna nuda" a nie po prostu moje zycie jest po prostu nudne i treba cos zmienic? Czy to w ogole jest roznica ktora ma znaczenie praktyczne
aha, ma znaczenie o tyle, że przy zwykłej nudzie wystarczy dodać nowy bodziec. Nowa praca, hobby, znajomi i sprawa rozwiązana. Przy tym czymś o czym rozmawiamy, możesz zmienić dziesięć rzeczy na raz i dalej będziesz czuła ten sam opór wewnątrz. Zmieniasz dekoracje ale nie strukturę.
no wiecie, o to jest super powiedziane z tymi dekoracjami. dokładnie tak to czuję u siebie od jakiegoś czasu. Zmieniałam pracę, zmieniałam mieszkanie i ta sama duszność. A skąd to wynika energetycznie?
to ładna metafora z tym drzewem, przyznam. Ale dalej uważam że to samo można powiedziec językiem psychologii bez odwoływania sie do energii. "Zakorzeniłaś się w nieaktualnym schemacie" to poprostu schemat poznawczy albo tożsamościowy opór przed zmianą. 🙂 I to jest coś co psychoterapia potrafi opisać i przepracować. Nie mówię że jedno jest lepsze od drugiego, po prostu wolę wiedzieć co jest czym.
no ale Wrozbiarz, to już chyba piąty raz kiedy sprowadzasz rozmowę do "to jest psychologia a nie ezoteryka". Słyszałyśmy Cię już za pierwszym razem 🙂 nie chodzi o to żeby ktoś sie mylił, chodzi o to że ludzie tutaj szukają konkretnego języka żeby opisać swoje doświadczenia. I jeśli im pomaga mówić o czakrach, to w czym problem.
no dobra, właśnie, i poza tym - wiesz co mi pomogło w tym temacie? Że kiedy zaczęłam myśleć o swoim przywiązaniu do rozkładu dnia jako o "muladharze w trybie przetrwania", to jakoś przestało być dla mnie aż tak zawstydzające. Jakby ta metafora dała mi dystans. Czy to jest psychologia czy ezoteryka? Oboje chyba trochę.
właśnie przeczytałam cały wątek i chcę zapytać o kamienie, bo to moja działka. Czy ktoś próbował pracy z czarnym turmalinem albo obsydianem przy tym co opisujecie? Bo to klasyczne kamienie do muladhary. Przy tej konkretnej sytuacji, muladhara nadaktywna ale zablokowana, zastanawiam się czy nie lepiej użyć czegoś bardziej "uwalniającego" niż uziemiającego. Hematyt na przykład może wzmocnić i tak już za mocne zakorzenie.
a wracając do tego co pisała Helenka o drzewie które puściło korzenie w złej ziemi - to mnie jakos bardzo uderzyło. Bo ja wlasnie tak to czuję. Tylko co właściwie znaczy "przesadzić" siebie energetycznie? Czy to wogole jest coś co się robi świadomie?
he, "opor w ciele" - a jak go odroznic od normalnego zmeczenia albo ze poprostu nie masz ochoty na cos?, bo to troche ogolne. pytam serio bo chce wiedziec jak to dziala w praktyce a nie w teorii
właśnie zapisuję ten wątek bo to co Majka01 powiedziała o "serii małych wyborów" bardzo mi pasuje do obserwacji. Prowadzę dziennik stanów już od kilku miesięcy i to co widze to że blokady nie znikają od razu, one sie stopniowo "rozluźniają" - to jedyne słowo jakie mi pasuje. Ale musi być regularność. 🙂
oj i właśnie ta regularność to dla mnie odwieczny temat. Bo z jednej strony mówi się żeby "wychodzić ze strefy komfortu" a z drugiej żeby medytować regularnie i budować nowe nawyki. A to nie jest trochę sprzeczne? Jak się ma codzienność do tej całej pracy z muladharą? Bo u mnie jak zaczynam za dużo mieszać w rutynie to wszysko się sypie, nie tylko ezoteryka
muszę przyznać że Danka_F ma rację i to rzadkość żebym sie z nią zgodziła w tym wątku 😀 Wrozbiarz, twoje uwagi są słuszne merytorycznie ale w tej konkretnej dyskusji brzmią trochę jak ktoś kto przychodzi do kuchni i mówi że de facto nie ma różnicy między smakiem a chemią. No, nie ma, ale to nie pomaga w gotowaniu
