czytam tę dyskusję Aurelek-Damianek i mam wrażenie że ona kręci sie w kółko od kilkudziesięciu postów. nie dlatego że jest nieważna, ale dlatego że chyba nie da się jej rozstrzygnąć na forum. może warto jednak wrócić do Forsycji i do konkretnego doświadczenia, bo ono jest ciekawsze niż metadyskusja
no właśnie, wracam do czegoś co zostało troche bez odpowiedzi. Numerolog pisał o "otwartej pętli" i o tym że niezrealizowane możliwości zostawiają ślad. Forsycja, czy ten ślad jest według ciebie nadal aktywny? bo z tego co piszesz wynika że tamto doświadczenie w miejscu sacrum coś zmieniło, ale czy zmieniło tę konkretną energię żalu czy tylko twój stosunek do niej?
to rozróżnienie Krwawnik jest ciekawe energetycznie. woda tradycyjnie łączy sie z czakrą sakralną, z emocjami które płyną, z uwalnianiem. kamień, mury, przestrzeń sakralna bardziej z czakrą korzeniową, z uziemieniem, z trwaniem. może dla tego różnie to odczuwałaś, bo miejsca "adresują" różne centra 😀
czytam i mam ochotę dorzucić jedno, bo mi się to kojarzy z pewną historią. miałam klientkę, no właściwie znajomą, ktora lata nosiła żal za relacją która nigdy nie zaistniała, tylko w jej głowie. i praca z różańcem czakrowym, taka pełna sekwencja od korzenia do korony, wyciągnęła to w ciągu jednej sesji. płakała przy czakrze sakralnej i przy sercu na przemian. czyli Wizjonerka hyba ma rację że to się nakłada
