Edmund, a gdzie dokładnie czytałeś o tym bezwładzie wahadła? Bo to może oznaczać różne rzeczy zależnie od kontekstu - niektórzy przez to rozumieją pracę z ideomotoryką czyli mikrodrżeniami mięśni, a inni mówią o czymś zupełnie innym. Chcę się upewnić że mówimy o tym samym.
Janeczka, czytałem o tym w jakimś artykule na blogu, już nie pamiętam dokładnie gdzie, ale autor pisał że wahadło przy pracy z 'bezwładem' reaguje inaczej niż przy zwykłym różdżkarstwie - że chodzi o to żeby nie kierować nim świadomie, tylko pozwolić mu się poruszać z własnej inercji i że dopiero wtedy pokazuje prawdziwy stan energetyczny. Nie wiem czy to ma jakąś nazwę techniczną.
Edmund, to co opisujesz brzmi jak właśnie ideomotoryka, o której Janeczka wspominała. Ruchy wahadła zawsze są efektem mikrodrżeń mięśni, niezależnie od tego co mówimy. Termin 'bezwład wahadła' nie jest standardowy w żadnej tradycji którą znam - możliwe że autor artykułu stworzył własną nazwę dla czegoś istniejącego. Ale mam pytanie praktyczne: po co chcesz sprawdzać stan czakr wahadłem, skoro tu rozmawiamy o tym co czujesz w klatce piersiowej? Masz jakiś powód żeby nie ufać temu co sam czujesz?
Janeczka, no... chyba tak. Jak mówię sobie sam że coś czuję, to za chwilę myślę że to wymyślam. Wahadło by było jakimś dowodem że to nie tylko moja interpretacja.
Edmund, to jest bardzo ważna rzecz którą właśnie powiedziałeś. Czy ta potrzeba zewnętrznego dowodu pojawia się też w innych sytuacjach? Na przykład przy decyzjach zawodowych, przy ocenie własnej pracy?
Inkantka, no tak, właściwie to całe moje życie. Zawsze potrzebuję żeby ktoś potwierdził zanim uwierzę że coś zrobiłem dobrze.
Edmund, wracając do wahadła - jest jeszcze jedna kwestia praktyczna. Nawet jeśli użyjesz wahadła i powie ci że czakra serca jest zablokowana, co dalej? Czy wiesz co byś z tym zrobił, czy to bardziej żeby mieć diagnozę?
Wahadło może pokazać cokolwiek, zależnie od osoby która je trzyma i jej nastawienia. Nie mówię że to bezużyteczne, ale przy takim wzorcu jaki Edmund opisuje - potrzebuję zewnętrznego potwierdzenia - używanie wahadła może ten wzorzec wzmocnić, nie rozluźnić. Wychodzi się z jednej zależności i wchodzi w następną.
Przepraszam że wchodzę, ale jestem trochę zagubiona. Czy wahadło w ogóle może diagnozować czakry? Myślałam że to jest do szukania rzeczy zagubionych albo odpowiadania tak/nie. Czy to jest ta sama technika czy coś innego?
Słuchajcie, bo mi się wydaje że zaczęliśmy omawiać wahadło jako technikę, a właściwie to był komentarz na marginesie od Edmunda. Może ważniejsze jest to co Celestyna powiedział - że wahadło może wzmocnić wzorzec szukania zewnętrznego potwierdzenia. Edmund, jak ty to słyszysz?
Pogoda.1, to... trochę uderza. Nie pomyślałem o tym w ten sposób. Że szukanie narzędzia do diagnozy czakr może być tym samym co reszta. Że i tak nie ufam sobie.
I tu mamy sedno. Praca z czakrą serca pod kątem zarabiania to nie jest tylko medytacja i zielone światło - to jest właśnie ten moment, kiedy zaczynasz ufać własnym odczuciom bez potwierdzenia z zewnątrz. Trochę jak uczenie się przyjmowania, o czym rozmawialiśmy wcześniej. Przyjmowanie dotyczy nie tylko pieniędzy i komplementów, ale też własnych spostrzeżeń o sobie.
Jadzia, mam wątpliwość. Czy to jeszcze jest praca z czakrami, czy to jest psychoterapia którą ubieramy w język energetyczny? Nie mówię że to złe, ale czy są ćwiczenia energetyczne które adresują ten konkretny wzorzec, czy w tym przypadku czakra serca to tylko metafora?
Myślę że to rozróżnienie jest ważne właśnie dla Edmunda. Jeśli wzorzec polega na szukaniu zewnętrznego potwierdzenia, to warto wiedzieć czego szukamy - efektu energetycznego czy psychologicznego. Nie dlatego że jedno jest lepsze, ale żeby wiedzieć po czym poznamy że coś się zmieniło. Edmund, jak byś opisał jak wyglądałoby 'lepiej' dla ciebie w kontekście zarabiania?
Trochę rozumiem Edmunda z tym wahadłem, bo sama na początku też chciałam mieć jakieś konkretne wskaźniki. Ale ile czasu możemy rozmawiać o diagnozie zanim ktoś powie co konkretnie robić? Czy jest jakaś medytacja, rytuał, cokolwiek co Edmund może dziś zacząć?
Nebularia, mnie też to pytanie ciągle chodzi po głowie, bo rozmowa jest ciekawa ale czuję że kręcimy się w kółko. Celestyna, na twoje pytanie - 'lepiej' to chyba tyle żeby nie mieć tego ścisku w klatce kiedy ktoś mi płaci albo kiedy sam wystawiam fakturę. Żeby to było neutralne.
Edmund, to co powiedziałeś na końcu - o tej fakturze i ścisku - to jest właśnie konkret z którym można pracować. Nie 'chcę odblokować czakrę serca', ale 'chcę nie mieć ścisku kiedy wystawiam fakturę'. To jest różnica. Przy takim celu można ocenić czy coś działa czy nie. Więc zanim ktoś poda ćwiczenie - czy ten ścisk pojawia się tylko przy własnych fakturach, czy też kiedy ktoś ci płaci gotówką, kiedy negocjujesz stawkę?
Celestyna, przy fakturze najgorzej. Przy gotówce trochę mniej, jakby to było mniej 'oficjalne'. Przy negocjowaniu stawki - tam to jest raczej paraliż niż ścisk, jakby inne uczucie. Jakby ścisk to jest serce a paraliż to jest gardło albo brzuch. Nie wiem czy to ma znaczenie.
Właśnie że ma. To co opisujesz przy negocjacjach - gardło i brzuch - to są zupełnie inne centra energetyczne. Gardło to czakra gardła, komunikacja, mówienie o swoich potrzebach. Brzuch to splot słoneczny, pewność siebie i własna wola. Może wcale nie chodzi tylko o serce?
Jurek, szczerze to dopiero teraz zaczynam to rozróżniać jak o tym mówię. Wcześniej mówiłem ogólnie 'mam problem z pieniędzmi' i nie wchodziłem w szczegóły. Inkantka, to co powiedziałaś o gardle - to mnie uderzyło. Bo właśnie przy podawaniu stawki klientowi dosłownie mi głos siada.
Głos siada przy podawaniu stawki to jest bardzo konkretny sygnał. Mnie ciekawi jedno - Edmund, czy to się zaczęło w którymś momencie życia, czy tak było zawsze? Pytam bo jeśli był jakiś konkretny moment, to czakra gardła pracuje inaczej niż jeśli to jest wzorzec od dziecka.
Rozumiem że idziemy w czakrę gardła i splotu, ale wróćmy na chwilę do punktu wyjścia. Temat wątku dotyczył czakry korzenia i innych czakr a zarabianie. Edmund zaczął od czakry serca, teraz mamy gardło i splot. Czy to nie jest przypadkiem mapa całego bloku energetycznego wokół pieniędzy, który angażuje kilka centrów jednocześnie?
Ja bym zadała pytanie wcześniej niż ćwiczenie. Edmund, czy próbowałeś kiedyś mówić stawkę na głos sam do siebie, w domu, przed lustrem albo po prostu w pustym pokoju? Nie do klienta, nie na próbę, tylko tak żeby usłyszeć własny głos mówiący konkretną liczbę?
Leokadia, nie, nigdy tak nie próbowałem. To brzmi dziwnie prosto a jednocześnie jakoś... nie wiem, trochę mnie coś ściska już na samą myśl o tym. Jakby to była głupia rzecz do robienia.
To że cię ściska na myśl o powiedzeniu stawki na głos samemu sobie jest chyba bardziej wymowne niż jakakolwiek diagnoza wahadłem. Mam pytanie do wszystkich - czy to ćwiczenie z mówieniem na głos to jest praca z czakrą gardła, czy po prostu trening behawioralny? Bo Jurek wcześniej pytał gdzie jest granica.
Dla niektórych osób zmienia. Mówienie 'pracuję z czakrą gardła' daje inną ramę mentalną niż 'ćwiczę pewność siebie'. Jedna rama jest bardziej ucieleśniona, skupiona na konkretnym miejscu w ciele. Druga jest abstrakcyjna. Edmund, jak ty to czujesz - czy skupienie na gardle fizycznie robi dla ciebie różnicę?
Przepraszam że się wtrącam, ale to co Leokadia zaproponowała - mówienie stawki na głos - ja to kiedyś robiłam przez przypadek przy zupełnie innej sprawie i naprawdę coś się zmieniło. Nie od razu, ale po kilku takich próbach. Ciekawi mnie czy Edmund chciałby spróbować, bo brzmi jak coś do zrobienia dziś.
