Ostatnio trafiłam na ciekawy artykuł o tym, jak kłamstwo wpływa na energię ciała i zaczęłam się zastanawiać czy to coś, co można wyczuć w czakrach. Chodzi mi o to, że kiedy kłamiesz albo ktoś kłamie tobie w twarz, czy jakaś konkretna czakra reaguje? Bo u mnie w gardle zawsze coś dziwnego czuję jak muszę powiedzieć coś, w co nie wierzę. Myślałam że to tylko nerwowość, ale teraz mi do głowy przyszło że to może być czakra gardła. Czy ktoś to badał albo medytował nad tym tematem?
To bardzo konkretna obserwacja z tym gardłem. Czakra gardła, czyli Vishuddha, odpowiada właśnie za komunikację i wyrażanie prawdy, więc takie odczucia fizyczne podczas kłamania mają sens w kontekście jej zablokowania. Ale mnie bardziej ciekawi czy czujesz coś też w klatce piersiowej? Bo czakra serca potrafi bardzo mocno reagować, gdy zdradzamy własne wartości.
Też to czuję w gardle! Nie wiedziałam że to może być związane z czakrą, myślałam że po prostu mam jakiś lęk przed konfrontacją. A czy to znaczy, że jak ktoś często kłamie, to ta czakra jest chronicznie zablokowana? Jak to potem wpływa na całe życie takiej osoby?
Właśnie, to ważne rozróżnienie. Przy kłamstwach społecznych, grzecznościowych, czakra serca raczej nie reaguje tak gwałtownie jak przy kłamstwach, które są sprzeczne z tym, kim naprawdę jesteśmy. Miałam klientkę podczas sesji tarotowej, która opowiadała jak od lat udaje w pracy kogoś innego i dosłownie mówiła że boli ją serce. Lekarze nic nie znajdowali.
Przepraszam, że wejdę z takim podstawowym pytaniem, ale jak wy w ogóle 'czujecie' czakry? Serio pytam, bo próbowałam medytować i nic nie czuję, żadnych mrowień ani ucisku. Czy to znaczy że moje czakry nie działają czy po prostu jestem nieczuła na to?
Wracając do tematu kłamstwa, bo to ciekawy wątek, który trochę schodzi na boczne tory. Czakra gardła to nie jedyna, która reaguje. W mojej praktyce obserwuję, że splot słoneczny, czyli Manipura, też bardzo wyraźnie odpowiada na nieautentyczność. To czakra ego i tożsamości, i kiedy kłamiesz w obronie własnego obrazu siebie, tam właśnie pojawia się napięcie. Znacie to uczucie w brzuchu jak musisz podtrzymać jakiś fałszywy obraz siebie?
Szczerze? Brzmi to dla mnie dość spekulatywnie. Skurcz w brzuchu przy kłamstwie to normalny mechanizm stresowy, kortyzol, adrenalina. Skąd wiadomo, że to akurat czakra, a nie zwykła fizjologia? Pytam serio, nie złośliwie.
Mnie bardziej interesuje praktyczna strona, bo rozważania filozoficzne trochę mnie nużą. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czakry po tym, jak ktoś przy mnie coś powiedział? Chodzi mi o to, żeby wyczuć czy ta osoba kłamała. Wahadło do tego się nadaje?
Właśnie, chciałam zapytać o wahadło, bo ostatnio zaczęłam z nim pracować i nie bardzo wiem czy dobrze go używam. Czy wahadło trzeba jakoś 'naładować' przed pracą z czakrami albo sprawdzaniem energii? Słyszałam różne rzeczy na ten temat.
Wahadło samo w sobie nie jest magazynem energii, więc słowo 'naładowanie' trochę mnie razi. To ty jesteś źródłem. Natomiast warto je wyczyścić, szczególnie nowe, a przed każdą pracą skupić intencję. Czyści się różnie, przez dym z szałwii, przez sól, przez światło słoneczne albo kontakt z kryształem górskim. A przed pracą, kilka głębokich oddechów, skupienie i pytanie kalibracyjne, czyli takie na które znasz odpowiedź, żeby sprawdzić czy wahadło działa w danym momencie poprawnie.
Zgubiłem się trochę, bo zaczęło się od czakr i kłamstwa, a skończyliśmy na wahadle. Wracając do początku, bo mnie to naprawdę ciekawi, czy jeśli ktoś wierzy w swoje kłamstwo, to czakra też reaguje? Bo są ludzie, którzy kłamią i sami w to wierzą. Samooszukiwanie się chyba to się nazywa.
Dodam tylko że w kontekście wahadła i kłamstwa jest jeszcze jeden problem. Wahadło odpowiada na twoje przekonania, nie na obiektywną prawdę. Więc jeśli masz silne przekonanie że ktoś kłamie, wahadło ci to potwierdzi niezależnie od rzeczywistości. Pracowałem z kilkoma osobami, które używały wahadła do sprawdzania partnerów i to prawie zawsze kończyło się projekcją własnych lęków.
To pytanie o ofiarę kłamstwa zostawię chwilę w powietrzu, bo ciekawi mnie najpierw odpowiedź na to, co napisała Jaskier o wahadle. Celestynka, powiedziałaś że wahadło się czyści, ale nie powiedziałaś nic o tym, czy przed pracą z konkretnym pytaniem dotyczącym czakr trzeba coś z intencją zrobić. Bo to chyba nie jest to samo, co czyszczenie?
Masz rację, to dwie różne rzeczy. Czyszczenie to usuwanie cudzych lub resztkowych energii, a skupienie intencji to nastawienie siebie przed pytaniem. Przed pracą z czakrami usiadłam, oddycha kilka razy głęboko i formułuję w głowie konkretne pytanie. Nie 'sprawdź mi czakry', tylko np. 'czy Vishuddha tej osoby jest zablokowana'. Im bardziej precyzyjne pytanie, tym czytelniejsza odpowiedź. Ale mam swoje pytanie do Jaskier, bo to ona zaczęła ten wątek. Jak długo pracujesz z wahadłem i czy wcześniej miałaś jakiś kontakt z odczytywaniem energii?
Szczerze, to dopiero zaczynam. Kupiłam wahadło z ametystu jakieś trzy tygodnie temu i ćwiczę głównie na sobie, sprawdzam swoje czakry. Ale właśnie nie wiem czy to co odczytuję jest moje, czy może gdzieś popełniam błąd. Mam wrażenie że czasem wahadło mówi mi to, czego oczekuję, a nie to, co jest. Czy to normalny etap?
Tak, i to jest najuczciwsza rzecz, jaką możesz teraz o sobie powiedzieć. To, co opisujesz, to ideomotoryka w czystej postaci. Podświadomie kierujesz wahadłem zgodnie z oczekiwaniami. Większość osób przez to przechodzi. Pytanie brzmi, jak to obejść? Ja zaczynałem od ćwiczeń z pytaniami, na które znam odpowiedź, ale których nie lubię. Tzn. pytasz o coś nieprzyjemnego dla siebie i sprawdzasz, czy wahadło odpowie zgodnie z prawdą, czy zgodnie z życzeniem.
A wracając do mojego pytania sprzed kilku postów, bo chyba przepadło w tym wahadłowym wątku, ktoś może mi odpowiedzieć co się dzieje z czakrami przy samooszukiwaniu się? Celestynka coś napisała o Adżnie, ale nie do końca rozumiem dlaczego gardło miałoby przy tym działać normalnie. Skoro mówisz nieprawdę, to jak czakra gardła nie reaguje?
Zbieżność może być, ale symptomy przy zablokowanej Adżnie to akurat coś, co pojawia się naprawdę często w literaturze o czakrach. Migreny, nadwrażliwość na światło, trudności z koncentracją. Przy czym nie twierdzę, że migrenę leczy się odblokiwaniem czakry, bo to zupełnie inny temat. Ale mam inne pytanie do Celestynki, jak rozróżnić zablokowaną Adżnę od jej nadaktywności? Bo podobno oba stany dają różne objawy, a z zewnątrz mogą wyglądać podobnie.
Przepraszam że wejdę z boku, ale wróćmy na chwilę do pytania Rezedy sprzed kilku postów, o ofierze kłamstwa. Mnie to bardzo ciekawi, bo miałam taką sytuację że rozmawiałam z kimś i czułam jakiś wewnętrzny niepokój, coś mi nie grało, a potem okazało się że ta osoba nie mówiła mi wszystkiego. Czy to mogło być to, że moje czakry 'wiedziały' zanim ja wiedziałam?
Dobra, ale jeśli efekt jest ten sam, czyli wyczujesz że ktoś kłamie, to czy naprawdę ma znaczenie jak to nazwiesz? Mnie interesuje żeby to działało, a nie żeby wiedzieć czy to kortyzol czy Manipura. Wróćmy do wahadła, bo Jaskier pytała o naładowanie i nadal nie mam jasnej odpowiedzi czy przed sprawdzeniem czakr u kogoś trzeba coś specjalnie robić.
A to teraz mam pytanie, bo to mi trochę wyjaśnia moją wcześniejszą wątpliwość. Skoro to nie wahadło a ty jesteś źródłem, to czy ta wrażliwość na czakry, o której pisała Tosia, też po prostu przychodzi z praktyką? Bo ja nadal nic nie czuję podczas medytacji i zastanawiam się czy w ogóle jest sens żebym próbowała z wahadłem.
Wracając do tego co powiedział Ninka o ideomotoryce, bo to mnie trochę przyblokowało. Jeśli wahadło zawsze może odzwierciedlać moje oczekiwania, to czy w ogóle można mu ufać przy sprawdzaniu czakr u innej osoby? Szczególnie jeśli ta osoba akurat powiedziała mi coś, o czym wiem że może nie być prawdą?
Dobre pytanie i cieszę się, że to drążysz. Przy sprawdzaniu czakr u kogoś, kto właśnie powiedział ci coś, w co ty wątpisz, ryzyko ideomotoryki jest podwójne. Bo masz już z góry jakieś odczucie co do tej osoby. To nie znaczy, że wahadło się myli, ale że twoje filtry są aktywne. Jak sobie z tym radziłaś do tej pory, o ile w ogóle próbowałaś?
To jest jeden z podstawowych problemów pracy energetycznej z bliskimi. Nieprzypadkowo wiele tradycji mówi, że najtrudniej leczyć własną rodzinę. Nie chodzi tylko o ideomotorykę, chodzi o to, że pole energetyczne praktykującego i osoby bliskiej jest ze sobą splecione. Ciężko odróżnić co czyje. Ale to chyba nieco szerszy temat niż wahadło.
To trochę brzmi jak opis efektu potwierdzenia, który jest bardzo dobrze zbadanym zjawiskiem psychologicznym. Szukamy dowodów na to, w co chcemy wierzyć. Nie kwestionuję interpretacji energetycznej, ale zastanawiam się, czy nie mówicie o tym samym, tylko innym językiem.
Właśnie tutaj robi się ciekawie, bo te dwie interpretacje niekoniecznie się wykluczają. Możliwe, że ciało reaguje na mikrosygnały I że ta reakcja ma odzwierciedlenie w polu energetycznym. Czemu jedno miałoby negować drugie? Splot słoneczny to nie jest abstrakcja, to w tradycji jogi też centrum emocjonalnej reakcji na otoczenie.
Właśnie, to co mówi Martynka ma dla mnie sens. Jak ja czuję ten niepokój przy kimś, kto kłamie, to nieważne jak to nazwę, ważne że to czuję i że ma to jakieś znaczenie. Ale mam pytanie do Rezedy, czy ten ucisk w gardle czujesz u siebie czy projektujesz to na rozmówcę?
