Mam pytanie, bo trochę mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Mój syn jąka się od dziecka, leczyliśmy to logopedycznie z różnym skutkiem. Ostatnio czytałam o czakrze gardłowej i jakoś zaczęłam łączyć kropki. Czy jąkanie może być objawem zablokowanej wiśuddhi? I jak w ogóle to sprawdzić? Próbowałam wahadłem, ale nie wiem czy dobrze to robię, bo raz mi wychodzi że jest blokada, a raz że nie. Czy każda osoba ma inne odpowiedzi wahadła i jak sobie to kalibrować?
Temat czakry gardłowej i problemów z mową to coś, co pojawia się dość często. Nie chcę od razu wyrokować, ale w energetyce gardło to centrum ekspresji, komunikacji, mówienia swojej prawdy. Zablokowana wiśuddha może dawać różne objawy w obszarze mowy, głosu, gardła. Ale zanim pójdziemy dalej, mam pytanie do Ciebie, bo to ważne: czy Twój syn w dzieciństwie miał jakieś traumatyczne przeżycia związane z mówieniem? Był krytykowany, wyśmiewany? To często ma związek z blokadą w tej czakrze.
Sprawa wahadła i kalibracji to osobny, duży temat, ale powiem krótko, bo wiele osób robi ten sam błąd. Wahadło nie daje obiektywnej odpowiedzi samo z siebie, ono wzmacnia to, co masz w podświadomości. Jeśli nie jesteś pewna odpowiedzi albo jesteś emocjonalnie zaangażowana w temat, wahadło będzie niestabilne. Kalibracja polega na tym, żeby najpierw ustalić z wahadłem sygnały dla 'tak' i 'nie' na neutralnych pytaniach, o których znasz odpowiedź. Dopiero potem pytasz o coś, w czym nie jesteś pewna.
dokładnie tak. Zadajesz pytania, na które znasz odpowiedź, np. swoje imię, datę urodzenia, płeć. Wahadło dla każdej osoby może reagować inaczej, u jednych 'tak' to ruch zgodnie z ruchem wskazówek zegara, u innych kołyszenie do przodu i do tyłu. Dlatego właśnie każda osoba musi samodzielnie ustalić swój własny kod odpowiedzi, nie możesz przejąć od kogoś jego systemu.
Dorzucę do tematu wahadła, bo sama przez to przechodziłam. Ważne jest też żeby być wypoczętą i nie pytać o coś bezpośrednio po sobie, gdy bardzo chcesz konkretnej odpowiedzi. Życzeniowe myślenie totalnie rozkłada wahadło. Ale wracając do jąkania i czakr, mnie bardziej ciekawi to, czy Stokrotunia próbowała sprawdzać czakrę gardłową swojego syna wahadłem, czy siebie? Bo to robi ogromną różnicę.
Kwestia zgody przy pracy z energią kogoś innego to coś, co często bywa pomijane w takich dyskusjach. I dobrze, że Stokrotunia o tym myśli. Niezależnie od tradycji, czy to energia, czy cokolwiek innego, ingerencja bez świadomej zgody osoby, szczególnie dziecka, które już jest nastolatkiem i ma swoją wolę, to jest etycznie wątpliwy teren. Zresztą nawet z czysto praktycznego punktu widzenia praca energetyczna jest skuteczniejsza, gdy osoba sama chce.
Jąkanie ma oczywiście bardzo różne przyczyny i to, że pojawia się w kontekście wiśuddhi, jest intuicyjnie zrozumiałe. Ale chciałbym zapytać o coś innego. Czy ktoś tu pracował bezpośrednio z czakrą gardłową w kontekście problemów z mową i miał jakieś konkretne obserwacje? Nie teorię, tylko własne doświadczenie albo pracę z kimś. Bo łatwo powiedzieć że blokada, trudniej zobaczyć co z tym zrobić.
Przepraszm że włazę, ale mam pytanie bo nie do końca rozumiem. Jak to możliwe że blokada w jednej czakrze pochodzi od drugiej? Myslałam że każda czakra to osobna sprawa, a tu czytam że splot słoneczny wpływa na gardło. Czy to znaczy że te czakry są ze sobą połączone jakoś?
Słucham tej rozmowy z dużym zainteresowaniem, bo sam mam pewien problem z wypowiadaniem się w grupach, nie jąkanie, ale coś w stylu, że głos mi się urywa albo nagle zaczynam mówić bardzo cicho i jakby bez przekonania. Zawsze myślałem że to po prostu nieśmiałość. Czy to też mogłoby być kwestia czakr? I jak odróżnić co jest energetyczne, a co po prostu psychologiczne?
Maurycy opisuje coś podobnego do tego co widzę u syna, to blokowanie się przy grupie, przy ocenianiu. Ciekawi mnie teraz czy w ogóle da się sprawdzić wahadłem, która czakra jest zablokowana u siebie, bez doświadczenia w tej metodzie. Czy w ogóle warto próbować na własną rękę, czy lepiej pójść do bioenergoterapeuty?
Stokrotunia, wahadło do samobadania czakr jest możliwe, ale naprawdę wymaga najpierw tej kalibracji, o której pisałem wcześniej. Bez tego możesz dostać odpowiedzi, które bardziej odzwierciedlają twój strach albo nadzieję niż rzeczywisty stan energetyczny. Szczególnie w przypadku gdy chodzi o kogoś bliskiego, emocje są za bardzo zaangażowane żeby być neutralną.
właśnie w tym jest sedno. Przy bliskich osobach wahadło rzadko kiedy działa rzetelnie, bo miłość i troska zabarwiają każdy ruch. Ja w takich przypadkach proszę kogoś innego żeby zrobił odczyt, kogoś kto tej osoby nie zna i nie ma emocjonalnego stosunku. Czy masz kogoś takiego w swoim otoczeniu?
A czy można w ogóle pracować z czakrami na odległość? Bo rozumiem że jeśli ktoś bliski jest gdzieś indziej albo właśnie sie krępuje jak ten syn Stokrotuni, to można to zrobic zdalnie czy to juz nie działa?
Słuchajcie, wróćmy na chwilę do tego co Jarylo pisał o splecie słonecznym. Czy ten lęk przed oceną, o którym mówił, to coś co można w sobie rozpoznać samemu? Bo ja na przykład nie myślę o sobie jako o kimś przestraszonym, raczej po prostu czuję że nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Ale może to jest to samo, tylko inaczej nazwane?
To co opisuje Maurycy to klasyczny obraz zablokowanego wyrażania siebie, i tak, i pisanie i mówienie to jest ta sama czakra gardłowa, tylko różne kanały. Mnie bardziej ciekawi natomiast skąd bierze się to przekonanie. Maurycy, czy pamiętasz jakąś sytuację z dzieciństwa albo z wcześniejszego życia, kiedy po raz pierwszy poczułeś że twoje słowa są nieważne?
Zatrzymajcie się chwilę. To co Taurus i Maurycy teraz robią zaczyna wchodzić w obszar psychologii traumy, i tu naprawdę warto wiedzieć co się robi. Ja szanuję pracę z czakrami, ale wyciąganie takich wspomnień bez odpowiedniego przygotowania i bez kogoś doświadczonego obok to ryzyko. Maurycy, czy rozmawiałeś z kimś o tym profesjonalnie, poza forum?
Słuchając historii Maurycego myślę o synu. On też w podstawówce miał sytuacje, kiedy się jąkał przed klasą i dzieci reagowały, wiesz jak dzieci reagują. Nigdy tego jakoś nie połączyłam z czakrami, ale teraz... to ma sens że coś takiego mogło zostawić ślad.
Stokrotunia, ale właśnie dlatego pytałam wcześniej co syn o tym myśli. Bo jeśli on sam twierdzi że mu to nie przeszkadza, a ty widzisz że unika mówienia publicznie, to jest różnica między tym co mówi a tym co robi. I praca z czakrami nic tu nie zmieni jeśli on sam nie uzna że chce coś zmienić. Nie można komuś odblokować czakry wbrew jego woli.
to jest naprawdę ważna obserwacja i myślę że masz rację, że wyczuwa różnicę. Ale może zamiast szukać podejścia przez czakry bez jego wiedzy, warto po prostu zapytać go wprost: czy chciałbyś żeby to się zmieniło i czy mogę ci w tym jakoś towarzyszyć? Bez ezoteryki, po ludzku. A potem ewentualnie powiedzieć o swoich metodach jeśli będzie zainteresowany.
Dorzucę do tego co Iga mówi. Jąkanie u nastolatka to często właśnie ta faza kiedy sam nie wie czego chce, bo z jednej strony doskwiera mu problem, a z drugiej strony jakakolwiek pomoc od mamy wydaje mu się krępująca. To nie jest zła wola, to wiek. Energetycznie też jest pytanie czy praca z wiśuddhą u osoby, która aktywnie nie zgadza się na tę pracę, przyniesie jakikolwiek efekt.
Właśnie, i tu wracamy do kwestii intencji i zgody, o której Perun mówił wcześniej. Energia nie jest czymś co można zaimplantować z zewnątrz, jeśli sam człowiek jej nie przepuszcza. Dlatego praca na odległość bez wiedzy osoby budzi tyle kontrowersji nawet wśród praktyków. Stokrotunia, a czy rozmawiałaś z synem kiedykolwiek o tym że szukasz dla niego jakiegoś wsparcia, nie koniecznie ezoterycznego?
Może zamiast wahadła i bezpośredniej pracy z czakrami syna, mozna zrobic coś dla niego np. przez kamienie albo dźwięk? Bo czytałam że mis tybetańskie mogą działac na czakry nawet jeśli ktoś po prostu jest w pobliżu i słyszy dźwięk. Czy to nie byłoby mniej inwazyjne niż cokolwiek innego?
Przepraszam że dopytuję, ale czy mis tybetańskich można użyć gdy ta osoba po prostu jest w pokoju i nawet nie wie że to jest jakiś rytuał? Bo to by rozwiązało chyba problem ze zgodą o którym Jarylo pisał?
Hej, ale właściwie co w tym złego, żeby po prostu puścić mis w domu? Nie jako skryty rytuał, tylko po prostu... muzyka relaksacyjna. Ja to mam na Spotify. Syn siedzi przy komputerze, ja w kuchni, i wszyscy tego słuchają. To chyba nikomu nie zaszkodzi?
Stokrotunia, to jest zupełnie rozsądne i nikt tu chyba nie powie że to szkodliwe. Ale pytanie poważniejsze: co chcesz przez to osiągnąć? Jeśli masz nadzieję że po kilku sesjach ze Spotify jąkanie syna się zmniejszy, to raczej tak nie zadziała. Jeśli chcesz stworzyć spokojniejszą atmosferę w domu, to jak najbardziej.
Dokładnie to samo chciałem powiedzieć. Jest duża różnica między stworzeniem dobrego środowiska a pracą terapeutyczną. Mis tybetańskie, kadzidło, kryształy w salonie, spokojna muzyka, wszystko to może robić dom przyjemniejszym miejscem. Ale nie zastąpi logopedy ani rozmowy.
Właśnie się zalogowałam i przeczytałam ostatnie kilkanaście postów i chcę zapytać, bo może czegoś nie rozumiem. Stokrotunia, a próbowałaś może po prostu powiedzieć synowi że czytałaś o czakrach gardłowych i że cię to zaciekawiło w kontekście jąkania, i zapytać co on o tym sądzi? Bez oferty pomocy, bez planu działania, tylko czy go to ciekawi?
