Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz w tym co Edmund mówił o mamie. Wzorzec 'damy sobie radę sami' to jedna strona. Ale jest też pytanie - czy mama w ogóle mówiła o pieniądzach wprost, czy to był temat tabu w domu? Bo to też robi różnicę przy pracy z wahadłem. Jeśli temat był przemilczany, ciało może reagować już na samo wyciągnięcie go na wierzch, niezależnie od kwoty.
Pogoda, to ciekawe. Pieniądze były tematem tabu. Dosłownie nie rozmawiało się o tym ile co kosztuje, czy stać nas na coś. Dowiadywałem się pośrednio, na przykład że nie pojadę na wycieczkę szkolną, i tyle. Teraz jak to piszę, to trochę rozumiem czemu samo wypisywanie kwot na kartce brzmi dla mnie dziwnie.
To co właśnie napisałeś jest chyba ważniejsze niż cała wcześniejsza rozmowa o wahadle. Pieniądze jako temat tabu - to znaczy że nie ma w tobie żadnego 'języka wewnętrznego' do rozmawiania o nich. Ani z innymi, ani ze sobą. Wahadło i kwoty na kartce to już zakłada że jesteś w stanie spojrzeć na liczby neutralnie. A ty możesz dopiero uczyć się że to w ogóle jest możliwe. Czy próbowałeś kiedyś po prostu zapisać swoją stawkę godzinową i posiedzieć z tym przez chwilę - bez żadnej techniki?
