ej ale jak to odróżnic u siebie bo ja tez mam tak ze niby duzo robie ale nic nie jest skonczone wiec co to jest, za duzo czy za malo tej czakry
no to jak to jest, za duzo czy za malo?, bo ja tez tak mam ze biege przez caly dzien i nic nie skonczone
No to Swietopelk ma rację że to nadaktywność a nie blokada. Ale zastanawiam się czy nie przesadzamy troche z tym przypisywaniem wszystkiego do czakr, bo to co Tolek opisuje to też po prostu moze być ADHD albo zły nawyk. Nie mówię że czakry nie grają roli, ale zanim ktoś zacznie czyścić manipure to może warto najpierw sprawdzić przyziemne powody.
To jest szczerze pytanie bez dobrej odpowiedzi. Każdy kto praktykuje długo wie że nie da się tego oddzielić w czystym eksperymencie. Ale tez, i to powiem nieco inaczej, samo zadanie sobie pytania "co we mnie blokuje" i siedzenie z tym pytaniem przez kilka minut rano, to już zmienia coś w podejściu do dnia. Czy to czakra czy coaching czy cokolwiek, ważne że dziala.
Wracam chwilę do tego co krokus napisała o porannym scrollowaniu, bo mnie to uderzyło. W kilku miejscach czytałam że pierwsze 20-30 minut po przebudzeniu to czas gdy stan między snem a czuwaniem sprawia że jesteśmy bardziej "plastyczni" energetycznie. 😀 Wchodzenie wtedy w telefon to według tych źródeł jest jak wrzucanie śmieci do czakry sakralnej i solarnej na samym początku dnia. Nie wiem czy to prawda, ale brzmi logicznie.
O matko, Znachorka, to by tłumaczyło WSZYSTKO 😀 Serio jak zostaję w łóżku z telefonem to już reszta dnia jest pogrzebana, a jak wstanę i zrobię cokolwiek fizycznego to idzie całkiem inaczej. Nigdy o tym nie myślałam w kategoriach energetycznych, bardziej jako zły nawyk, ale moze to jedno i to samo?
Nawiązując do tego poranka i telefonu, w dinacharyi jest zalecenie żeby pierwsze czynności po przebudzeniu były uziemiające i skierowane do wewnątrz, umycie twarzy, chwila ciszy, obserwacja oddechu. To jest niezależne od czakr jako takich ale koresponduje z tą samą logiką że poranek ustawia pewien wzorzec na resztę dnia. 😉 więc może krokus intuicyjnie trafia w coś słusznego bez względu na to jak to nazwiemy.
hej, ale to teraz mam pytanie praktyczne, bo dużo tu o tym porannym czasie. jeśli zamiast telefonu zrobie te 5-10 minut skanowania ciała o którym Swietopelk pisal, to to się liczy jako praca z czakrą? czy to musi być coś bardziej konkretnego? 😛
a mnie ciekawi to co Piotrek napisał o spokojnej gotowości. bo ja nigdy tego nie czułam chyba? jak mam dużo energii to jestem nerwowa, a jak jestem spokojna to jestem leniwa. czy to znaczy że moja manipura nigdy nie działała normalnie czy że po prostu jeszcze nie wiem jak to czuć?
O! To jest chyba clou całego wątku krokus. Planowanie jako paliwo dla manipury a nie jako przymus. Bo ja zawsze myślałam o planowaniu jako o czymś żeby nie zapomnieć, a nie jako o czymś co daje energię. Zupełnie inne podejście!
No właśnie i to jest to co chciałam zrozumieć na początku! Że jak ja piszę plan dnia to nie chodzi o kontrolę, tylko o jakieś... zaproszenie tej energii? Nie umiałam tego tak sformułować ale Pustelkaa i Lubczyk to teraz ładnie ujęły. Czy ktoś jeszcze tak to czuje czy tylko my? 😉
ojejej, no ale czekajcie, bo troche sie zgubilem. to planowanie to jest praca z manipura czy tylko efekt uboczny? bo rozumiem ze czakra sie laduje przez planowanie, ale czy moge tez robic odwrotnie, tzn najpierw pobudzic manipure i wtedy latwiej sie mi bedzie zmusic do pisania planu?
a ja mam pytanie trochę z boku, bo się zastanawiam nad afirmacjami. czy jeśli ktoś robi afirmacje rano i one są ukierunkowane na działanie i cel, to to tez jakoś dotyka manipury? bo zawsze myślałam że afirmacje to bardziej poziom myślowy, ale może to nieprawda? i sorki, ale nie kupuję tego.
Ciekawe zestawienie Karneolkaa, ale mam wrażenie, że to rozróżnienie które proponujesz jest dobre na papierze, a w praktyce i tak nie wiesz co zadziałało. Jak ktoś robi afirmacje, skanuje ciało i pisze plan, i potem mu idzie lepiej, to co z tego wyciągasz? Ze to afirmacje? Że plan? Może wszystko razem tworzy jakiś stan?
słuchajcie a czy ktoś próbował kiedyś kryształy przy tej pracy z manipurą?, bo czytałam że cytyn albo tygrysie oko są powiązane z tą czakrą i zastanawiam sie czy to jest coś co realnie pomaga czy bardziej placebo. pytam szczerze bo jestem ciekawa, nie żeby podważać
dobra a wracajac do tego co Swietopelk powiedzial o robieniu oddechu przeponowego po skanowaniu. ile tych oddechow. bo zawze jak slysze "kilka oddechow" to niewiem czy chodzi o 3 czy o 20, i zazwyczaj robie 4 i sie zastanawiam czy to wystarczy
a co jak w ogole nic nie czujesz? bo ja jak medytuję to rzadko czuję jakieś ciepło czy cokolwiek. po prostu siedzę i myślę o tym że siedzę. czy to znaczy że manipura jest zablokowana, czy że źle medytuję, czy że po prostu tak mam?
Nemezis ma rację co do typow percepcji i dodam, że w tradycji ajurwedyjskiej też nie mówi sie o "czuciu ciepła" jako jedynym znaku pracy energetycznej. To jest raczej zachodnie uproszczenie które weszło przez popularne warsztaty. Ale nie chcę teraz całkowicie zmieniać tematu bo planowanie i struktura jest tu ważne.
wracam do wątku krokusa z tym "zaproszeniem energii" bo to mnie uderzyło. ja jak piszę plan to faktycznie mam takie poczucie że coś ustawiam, nie tylko w głowie ale jakby w przestrzeni dnia. to pewnie brzmi dziwnie ale chyba o to chodzi? że plan to nie lista zadań tylko jakiś szkielet na którym energia może się oprzeć
dobra przeczytałem ten wątek od początku i mam pytanie które mnie gryzie, bo zaczynam przygodę z kryształami i czakrami mniej wiecej równocześnie - czy tygrysie oko to jedyny kamień do manipury? Bo gdzieś czytałem że tez cytryn i złoty kalcyt, ale nie wiem czy to nie jest tak że każdy pisze co chce bez żadnej logiki za tym
Kamień do czakry to nie jest przynależność jak paszport. cytyn, tygrysie oko, bursztyn, złoty kalcyt - to są propozycje, nie przepisy. Ważniejsze jest czy sam czujesz że dany kamień coś daje kiedy go trzymasz przy sobie podczas planowania czy pracy. Manipura to czakra ognia i słońca, stąd żółte i złote kamienie w ogóle. Ale sam mechanizm jest gdzie indziej niż w samym kamieniu.
o to mam pytanie do Swietopelka bo mnie to ciekawi - jak mówisz "mechanizm jest gdzie indziej" to masz na myśli że kamień to tylko taki... rekwizyt? czy że działa ale przez coś innego niż właściwości samego minerału?
ojjj, no właśnie i to jest ta pętla w której kręci sie ta dyskusja od dłuższego czasu. mamy dwa wyjasnienia, oba niesprzeczne, żadnego nie możemy wykluczyć i za każdym razem gdy ktoś pyta "ale jak to naprawdę działa" dostajemy "jedno i drugie moze być prawdą". to jest bezpieczna pozycja ale nie mówi nam nic nowego, nie?
wracam do wątku z afirmacjami bo to mnie bardziej trzyma - mam w notatkach taką obserwację że te dni kiedy robię afirmacje i mam plan idą inaczej niż te kiedy mam tylko plan bez afirmacji. nie dramatycznie inaczej, ale jest jakaś różnica w tym jak podchodzę do zadań. problem jest taki że nie robiłam tego wystarczająco systematycznie żeby wyciągać wnioski
a ja mam taki problem z tym całym planowaniem i manipurą, że jak zaczynam dzień z planem to jest ok ale jak coś wypadnie i plan sie sypie to mam wrażenie jakby ta energia od razu opadała. czy to znaczy ze manipura reaguje na chaos? bo jak nie mam kontroli nad dniem to mi sie wszysko rozsypuje
Tak, splot słoneczny jest w okolicach górnego brzucha, między pępkiem a mostkiem. Manipura obejmuje tę strefę. To co opisujesz - ściśnięcie przy utracie kontroli - jest bardzo klasycznym objawem napięcia tej czakry. Nie blokady w sensie zamknięcia ale skurczu pod wpływem stresu. To że to czułeś i nie kojarzyłeś, to normalne. Ciało reaguje przed myślą.
kurcze, to tłumaczy dlaczego mnie tak boli żołądek jak mam dużo do zrobienia i nie wiem od czego zacząć. zawsze myślałam że to nerwowy żołądek i tyle. a może to właśne ta czakra się buntuje. jak to rozróżnić - kiedy to fizyczne a kiedy energetyczne?
