ech, o, dobre pytanie 😀 szczerze to tak, nadal tak to czuję, moze nawet bardziej świadomie teraz. ale ta dyskusja z Karneolką i Astralką trochę mnie zatrzymała bo zaczęłam się pytać siebie czy ja naprawdę czuję coś innego z planem czy mi się wydaje że czuję. i nie wiem jak to rozróżnić. może to jest to samo pytanie co Beltane zadawała o żołądek
no i oto wróciłyśmy do punktu wyjścia tej rozmowy. to pytanie krokus jest uczciwe i dobrze że je zadała ale nie ma na nie odpowiedzi której by sie dało zweryfikować. tyle. to nie jest wada dyskusji, to jest właściwość tematu
a może to nie jest problem do rozwiązania tylko coś do zaakceptowania? że będziemy żyć z tym pytaniem bez odpowiedzi i to jest ok. niektóre rzeczy działają bez potrzeby rozumienia mechanizmu. wiem że to brzmi mistycznie ale serio - czy musisz wiedzieć czemu coś działa żeby korzystać z efektów?
a wracając do tego co Swietopelk pisał o skurczu vs blokadzie - to ja mam pytanie bo chyba nie do końca rozumiem. czy skurcz to jest to samo co nadaktywność czakry? bo gdzieś czytałam że czakra może być zablokowana albo nadaktywna i oba są złe. a skurcz brzmi jak coś pomiędzy?
oj, to jest super wyjaśnienie i jakoś dotarło do mnie lepiej niż wszystko co czytałam wcześniej! mam identycznie jak Ferdek, ten skurcz przy zmienianiu planów, i teraz jakos to nagle ma sens. czy da sie jakoś "odblokować" ten odruch w sensie żeby manipura nie reagowała tak mocno na każde odejście od planu? bo to trochę paraliżujące czasem
to co Swietopelk pisze o świadomym modyfikowaniu planów jako ćwiczeniu - to jest akurat coś co widziałam w podejściu do mindfulness, tam to się nazywa chyba "intencjonalna zmiana". zastanawiam się czy te dwie rzeczy (praca z czakrą i praktyki mindfulness) nakładają się na siebie celowo czy to przypadek terminologiczny
nie przypadek. wschód i zachód podchodził do tych samych fenomenów z różnych stron i czasem dochodził do podobnych praktycznych rozwiązań. mindfulness "odkrył" naukowo to co medytacja wschodnia wiedziała od wieków, tyle że bez języka czakr. różnica jest w mapie, nie w terenie.
i to wlasnie sprawia że ta dyskusja mnie wciąga bo wchodzimy w filozofię nauki przy okazji tematu o planowaniu dnia haha. ale serio - myślę że większość ludzi tu na forum nie potrzebuje wiedzieć czy mapa się zgadza z terenem, potrzebuje wiedzieć czy jutro rano będzie im się lepiej wstawać z łóżka. i tu obie praktyki konkurują na tym samym polu, nie na polu teorii.
a czy ktoś w ogóle próbował połączyć jedno z drugim? tzn. robić mindfulness i jednocześnie pracować z czakrami, traktując je jako uzupełniające się? bo może nie trzeba wybierać
słuchajcie, sama tak robię od jakiegoś czasu. podczas skanowania ciała (to jest technika mindfulness) uwagę kieruję na obszary chakr. nie wiem czy to "poprawnie" ale dla mnie działa jako pogłębienie skupienia. ani mindfulness ani czakry nie bronią sie przed takim połączeniem, przynajmniej nie w mojej praktyce.
to jest ciekawe! bo ja zawsze myślałam że to są oddzielne systemy i nie da się ich mieszać. a tu wychodzi że da się i działa. to może ta sztywność "jeden system albo drugi" jest zbędna?
wracam do wątku z planowaniem bo troszke odeszliśmy - ale mam wrażenie że ta rozmowa o manipurze i elastyczności planów dotknęła czegoś ważnego co krokus może przemyśleć. czyli nie chodzi tylko o to żeby mieć plan, ale żeby mieć plan z którym czakra "współpracuje" a nie jest w ciągłym napięciu. krokus - czy twoje planowanie jest sztywne czy zostawiasz sobie luz?
mhm, o matko, dobre pytanie Kamilka. szczerze to chyba sztywne, przynajmniej próbuję mieć wszystko zaplanowane co do godziny i jak coś wypada to się sypię. moze to jest właśnie ta pętla - planuję żeby poczuć się bezpiecznie, ale ten plan sam w sobie staje się źródłem stresu gdy nie idzie idealnie. hmm. to brzmi jak coś o czym powinnam poczytać
o, to dobrze że to napisałaś tak wprost. bo ja przez długi czas myślałem że to ja jestem dziwny z tym planowaniem co do minuty. i właśne - to czy manipura jest przyczyną czy sygnalizatorem to jest chyba kluczowe pytanie bo jeśli sygnalizator to znaczy że problem jest gdzieś głębiej, nie? czyli praca z czakrą może przynosić ulgę ale nie leczyć źródła. i wraca po jakimś czasie. komuś z was sie to zdarzyło - że pracowaliście z manipurą, lepiej, a potem po tygodniu znowu to samo? muszę to jeszcze poobserwować dłużej.
