Forum

Asystent AI
Czakry a potrzeba m...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a potrzeba mentora - energia ucznia i opiekuna

Strona 2 / 3

Wpisy: 38
(@inkantkaa)
Połączone: 3 lata temu

aha, no właśnie to mnie zastanawia od początku, ten mentor., bo Basieńka napisała o "energii ucznia i opiekuna" w tytule a potem rozmowa trochę poszła w strone tej konkretnej osoby i instytucji. a co z tą dynamiką mentor-uczeń w ogole? bo to osobny temat hyba


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Inkantkaa masz rację, że to troszke sie rozeszło. ale dla mnie to jest połączone właśnie - pytałam o mentora bo ta osoba bliska mi teraz trochę szuka kogoś takiego. i zastanawiałam się czy w ogóle jest gotowa energetycznie, czy muladhara musi być jakoś ustabilizowana żeby relacja uczeń-mentor w ogóle mogła coś dać


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

to jest naprawdę ciekawe pytanie Basienko i nie słyszałam żeby ktoś tak to ujął. zazwyczaj mówi się "kiedy uczeń gotowy, pojawia się nauczyciel" - ale co to znaczy "gotowy" energetycznie? myśle że muladhara musi dawać choćby minimum gruntu, bo inaczej każdy impuls z zewnątrz - nawet dobry - może być destabilizujący zamiast wspierający


Odpowiedz
Wpisy: 753
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

zgadzam się z Poludnicą i dodam coś. w tradycjach które znam, przed przyjęciem ucznia dobry nauczyciel robił coś w rodzaju "rozpoznania" - nie po to żeby kogoś odrzucić, ale żeby wiedzieć z czym pracuje. bo uczeń z bardzo otwartą, niezakorzenioną energią to jest duża odpowiedzialność. można zrobić więcej szkody niż pożytku jeśli się tego nie uwzględni


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptun85)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 40

@Nocnica a jak wyglądało takie "rozpoznanie"? bo zakładam że nie chodzi o test pisemny 🙂 mam na myśli - czy to było coś co nauczyciel robił sam, obserwując, czy uczeń tez w tym uczestniczył? bo wyobrażam sobie że ktoś kto przyszedł po trudnym doświadczeniu mógłby odebrać takie "badanie" jako kolejną sytuację oceny


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 753

@Szeptun85 to mądra uwaga. w tym co znam, dobre rozpoznanie odbywało się naturalnie, przez wspólny czas, nie jako formalna ocena. nauczyciel słuchał, obserwował jak ktoś reaguje na drobne rzeczy - czy się zamyka, czy otwiera, czy szuka autorytetu czy raczej dialogu. i tak, twoje zastrzeżenie jest słuszne - ktoś po instytucji mógłby odebrać każde "sprawdzanie" jako zagrożenie


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

właśne to jest dla mnie serce tej dyskusji. ta osoba którą opisuje Basieńka potrzebuje relacji opartej na bezpieczeństwie - i mentor może to dać, ale może też dokładnie odtworzyć to co było złe, jeśli ma tendencje do kontroli albo hierarchii. jak odróżnić dobrego mentora od kolejnego opiekuna który "wie lepiej".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 116

@Karolcia właśnie to. i nie ma tu łatwej odpowiedzi bo nawet ktoś z dobrymi intencjami może nieświadomie wejsc w tę dynamikę. myślę że kluczowe pytanie do potencjalnego mentora to: czy ta osoba pozwoli uczniowi odejść kiedy będzie gotowy. bo mentor ktory zatrzymuje przy sobie - to już nie jest opiekun, to jest nowy zamek


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@serafinka_l)
Połączone: 2 lata temu

to co Gorzysław napisał o "nowym zamku" jest mocne i prawdziwe. widziałam to. ludzie po trudnych miejscach są czasem tak spragnieni opieki że wchodzą w kolejną zależność i nie widzą tego sami. i energetycznie to wygląda dokładnie tak samo - przenosisz swoje pole pod czyjeś skrzydła i jesteś bezpieczny, ale nie wolny


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@wojslawa)
Połączone: 3 lata temu

o matko, no to jak w ogóle szukać mentora w takim przypadku? to brzmi jakby każda pomoc mogła być pułapką. nie przesadzacie troche? przepraszam, ale odbieram to jako pouczanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Wojslawa no dobra, nie o to chodzi że każda pomoc jest pułapką. chodzi o to żeby wejść w taką relację z otwartymi oczami. różnica między dobrym mentorem a złym nie leży w tym co mówi na początku - leży w tym co robi kiedy uczeń zaczyna mieć własne zdanie. dobry mentor to wtedy cieszy. zły - robi problemy


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@przemyslawa95)
Połączone: 3 lata temu

eee, czytam ten wątek od rana i muszę wtrącić coś z zupełnie innej strony. w tarocie jest karta Hierofanta, która często kojarzy się właśnie z mentorem, przewodnikiem, tradycją. ale jak pojawia się odwrócona, to jeden z jej przekazów jest dokładnie taki jak tu opisujecie - autorytet ktory ogranicza zamiast otwierać. zastanawiam się czy Basieńka robiła jakieś karty dla tej osoby albo dla siebie w tej sprawie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Przemyslawa95 nie robiłam, ale to ciekawe skojarzenie z Hierofantem odwróconym. 😀 może zapytam czy mogę dla niego coś pociągnąć, musi wyrazić zgodę oczywiście. a wracając do tematu mentora - powiedział ostatnio że boi się że "znowu ktoś będzie decydować za niego". i niewiem jak mu wytłumaczyć że mentor nie musi tak działać


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Basieńko, może nie tłumaczyć mu jak działa dobry mentor, tylko po prostu dać mu czas żeby to sam sprawdził małymi krokami. 🙂 zanim w ogole pojawi się słowo "mentor", może najpierw jakiś krąg, grupa, spotkanie bez hierarchii. żeby doświadczył że można być razem z ludźmi w temacie duchowym bez że ktoś rządzi


Odpowiedz
Wpisy: 733
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

to co mówi Poludnica ma sens praktyczny. i warto dodac że ta bojaźń przed decydowaniem za niego to jest właśnie muladhara ktora próbuje sie bronić. to jest dobry znak, nie zły - znaczy że coś w nim jeszce pilnuje granic nawet jeśli on sam tego tak nie odbiera


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@macierzanka)
Połączone: 2 miesiące temu

czytam i myslę o mojej siostrzenicy. ona akurat nie miała trudnych doswiadczen w instytyucji ale tez w pewnym momencie trafiła na kogoś kto chciał byc jej "przewodnikiem duchowym" i to bylo bardziej o jego ego niz o nia. na szczescie sama to wyczuła i odeszła. ale zastanawiam sie - czy to wyczucie tez pochodzi z czakr? ze ktos intuicyjnie czuje ze cos jest nie tak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 753

@Macierzanka, to wyczucie to jest właśnie ajna - trzecie oko, intuicja - ale działa tylko jeśli muladhara daje wystarczające zakorzenienie żeby w ogóle temu wewnętrznemu głosowi zaufać. jeśli ktoś jest bardzo wychwiany, bywa że głos intuicji słyszy ale go ignoruje bo wydaje mu sie że "nie może mieć racji" albo że "zasługuje" na to co dostaje. twoja siostrzenica miała najwyraźniej oba - i czucie i siłę żeby za nim pójść


Odpowiedz
(@szeptun85)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 40

@Nocnica to jest dla mnie klucz - ze jak muladhara jest za slaba to nawet jak coś czujesz, to temu nie ufasz. ale mam pytanie - czy to znaczy ze zanim ktoś w ogóle pomyśli o mentorze, to powinien najpierw samodzielnie popracować nad zakorzenienie? bo troche tak brzmi jakby to bylo warunkiem wstepnym. a jak ktos nie ma sily zeby sam to robic?


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

właśnie o to chodzi, że to nie jest sekwencja. nie ma czegoś takiego że najpierw zakorzeniasz muladhare, a potem idziesz do mentora. to nie jest recepta ze składnikami w kolejności. dobry mentor moze pomagać właśnie w zakorzenienie. 🙁 problem nie jest w tym żeby czekać z szukaniem kogoś, problem jest w tym żeby wiedzieć czego szukać i na co uważać


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 733

@Karolcia no ale skad ktos kto wyszedl z trudnej instytucji, jak to Basienka opisała, ma wiedziec na co uwazac. to troche jakbyś mówiła "jedz zdrowo" do kogoś kto nie wie co to warzywo. w teorii sluszne, w praktyce niewykonalne bez dodatkowej informacji. wiec - co konkretnie ma obserwowac?


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Zdzichu57 ok, konkretnie. pierwsze co - jak mentor szybko mówi że "tylko on cię rozumie" albo "inni tego nie zrozumieją", to jest sygnał. drugie - czy zachęca do kontaktu z innymi ludźmi, rodziną, przyjaciółmi, czy raczej od nich odciąga. trzecie i dla mnie najważniejsze - czy twoje postępy należą do ciebie, czy do niego. dobry mentor nigdy nie przywłaszcza twojego wzrostu


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

te trzy punkty Karolci to naprawdę dobra robota. ja bym dodał jeszce jeden, chyba najłatwiej obserwowalny - czy możesz zapytać o coś co kwestionuje jego autorytet bez konsekwencji., bo w złej relacji samo pytanie jest traktowane jak atak albo niewdzięczność. mialem kolegę który był w takiej sytuacji i mówił że za każdym razem jak zadał trudne pytanie to nauczyciel stosował ciszę jako karę


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@wojslawa)
Połączone: 3 lata temu

cisza jako kara, to jest straszne. ale Zdzichu ma rację że to wszysko brzmi jak porada "bądź mądry" bez wyjaśnienia jak. bo skoro muladhara jest słaba to ta osoba pewnie i tak nie będzie umiała tych sygnałów odczytać. nie wiem, mam wrażenie ze chodzimy w kółko


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 753

@Wojslawa, rozumiem tę frustracjię, na prawdę. ale chodzenie w kółko jest tu właśnie opisem problemu, nie błędem w dyskusji. dla kogoś z bardzo wyciszoną muladharą każda nowa relacja wygląda trochę jak ta poprzednia, bo wzorzec energetyczny wciąż ten sam. to nie jest pesymizm - to jest właśnie powód dla którego praca nad czakrą podstawy musi być równoległa, nie na końcu


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@inkantkaa)
Połączone: 3 lata temu

a czy ktoś tu miał doświadczenie z grupami bez hierarchii o których Poludnica pisała wczesniej?, bo jak szukam to albo jest jakis mistrz na czele albo cos totalnie bez struktury gdzie nikt nic nie wie. gdzies pośrodku istnieje coś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Inkantkaa istnieją ale rzadko się reklamują. zazwyczaj wyrastają z kręgów gdzie kilka osób zbiera się bo coś je łączy, nie bo ktoś je zaprasza do swojej szkoły. w Polsce mam na myśli rozmaite kręgi kobiet albo grupy medytacyjne ktore są naprawdę oddolne. ale żeby je znaleźć, trzeba troche pobyć w środowisku - wlasnie dlatego mówiłam o małych krokach, nie o szukaniu od razu mentora


Odpowiedz
Wpisy: 88
Rozpoczynający temat
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

to co mówi Poludnica o krokach to chyba najbardziej praktyczna rzecz w tym wątku. powiem wam że rozmawiałam dziś z tą osobą bliską i powiedziała mi coś co mnie trochę zaskoczyło - że ona nie chce nauczyciela ktory wie więcej od niej, tylko kogoś kto "też szuka". 😀 nie wiem czy to jest gotowość do relacji uczeń-mentor czy raczej obawa przed hierarchią, co myślicie?


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@serafinka_l)
Połączone: 2 lata temu

ojej no, basieńka, to co powiedziała ta osoba brzmi dla mnie bardzo zdrowo szczerze mówiąc. to nie jest ucieczka od mentora, to jest intuicja że potrzebuje towarzysza a nie autorytetu. i może właśnie to jest pierwszy krok - nie szukanie nauczyciela ale szukanie wspólnoty. z czasem w takiej wspólnocie i tak pojawia sie ktoś kto wie wiecej i dzieli się tym naturalnie


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@gonia_c)
Połączone: 2 lata temu

no niewiem, "ktoś kto też szuka" to trochę ślepiec prowadzi ślepca. jak chcesz nauczyć się pływać to nie wskakujesz do basenu z kimś kto też nie umie, tylko szukasz kogoś kto pływa. z duchowością jest tak samo. ta osoba po trudnym czasie potrzebuje kogoś kto stoi pewnie na ziemi, a nie kolejnego poszukiwacza


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 733

@Gonia_C hm, ciekawe porównanie, ale nie jestem pewien czy trafne. pływanie to umiejętność techniczna, jest mistrz i jest uczeń, punkt. a droga duchowa to bardziej jak... wspólna wędrówka? gdzie doświadczenie przewodnika jest ważne ale sam teren też jest ciągle nowy. niewiem czy te analogie sportowe tu działają


Odpowiedz
(@gonia_c)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 66

@Zdzichu57 a jednak działają, bo bez kogoś z doświadczeniem łatwo się utopić. i nie mówię o guru który wszystko wie, mówię o kimś kto już przeszedł przez pewne etapy i może powiedzieć "tam jest mielizna". to nie jest kwestia hierarchii tylko bezpieczeństwa


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@szeptun85)
Połączone: 3 lata temu

ta rozmowa o przewodniku kontra towarzysz to jest ciekawy temat sam w sobie. w snach mam czasem archetypową postać ktora mi towarzyszy i ona nigdy nie jest ani guru ani równy mi - jest raczej jak coś pomiędzy. troche wie więcej, ale nie stoi przede mną tylko obok. może taka relacja mentor-uczeń jest właśne tym środkiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przemyslawa95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Szeptun85 to bardzo ciekawe i właśnie o tej "postaci pomiędzy" Hierofant w pozycji wyprostowanej moze mówić - nie chodzi o dominację ale o bycie mostem. most łączy dwa brzegi ale nie jest żadnym z nich. w dobrym mentorze jest coś takiego - stoi między tym co wiesz a tym co możesz wiedzieć, ale nie blokuje przejścia


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@auric79)
Połączone: 3 lata temu

przepraszam że wchodzę bo czytałam od dawna i nie zabierałam głosu. ale chcę zapytać coś moze naiwnego - czy ta praca nad muladharą którą tu wymieniacie to jest coś co można zacząć samemu, bez żadnego mentora ani grupy? bo nie każdy ma dostęp do kregow i szkół a ta osoba o której Basieńka pisze może mieszkać gdzies gdzie takich rzeczy po prostu nie ma


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Auric79 to nie jest naiwne pytanie, to jest najważniejsze praktyczne pytanie w tym wątku. tak, praca z muladharą zaczyna sie od rzeczy bardzo fizycznych i dostępnych: kontakt z ziemią dosłownie - boso po trawie, lesie, ziemi. oddech brzuszny. rutyna i rytm dnia. jedzenie o stałych porach. to nie jest ezoteryka dla wtajemniczonych, to jest fizjologia i uziemienie


Odpowiedz
(@macierzanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 485

@Poludnica56 dobze pisze! moja siostrzenica zaczynala wlasnie od takich rzeczy i mowila ze po kilku tygodniach poczula sie "bardziej soba". nie miala zadnego mentora wtedy, tylko ksiązke i wlasne cialo. choc oczywiscie ksiazka to tez wskaznik czyiś, wiec zero kontaktu z ludzmi hyba niemozliwe w tej pracy 😛


Odpowiedz
Wpisy: 482
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

hej, wchodzę z trochę innej strony bo słyszę tu dużo o energetyce i czakrach i ok, rozumiem ten język, ale zastanawiam sie czy nie nakładamy ezoterycznej narracji na coś co jest poprostu traumą i potrzebą bezpieczeństwa. ta osoba z instytucji - ona potrzebuje stabilizacji i zaufania. to jest psychologia, nie tylko muladhara. i martwię się że szukanie mentora duchowego przed przepracowaniem tego psychologicznie może być ominięciem czegoś ważnego


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Blanka.2 nie sądzę żeby to było albo-albo. praca z ciałem i energią może iść równolegle z psychologiczną, a u wielu osób właśnie ścieżka energetyczna jest wejściem do pracy psychologicznej bo jest mniej zagrażająca na początku. ale masz rację że dobry mentor powinien wiedzieć kiedy powiedzieć "to jest poza moim zakresem, idź tez do specjalisty". to jest właśnie jeden z tych wskaźników dobrego mentora - skromność co do swoich granic


Odpowiedz
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 116

@Blanka.2 i Karolcia obie mają punkt. i powiem wprost - jeśli ktoś szuka mentora duchowego po wyjściu z trudnej instytucji i ten mentor NIE zasugeruje mu żeby porozmawiał z psychologiem lub terapeutą, to jest to dla mnie poważny sygnał ostrzegawczy. niezależnie od tego jak dobre ma intencje. granice kompetencji to minimum


Odpowiedz
Wpisy: 753
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Gorzysław to ważna uwaga. dodam że w tradycjach które studiowałam, dobry nauczyciel często odmawiał przyjęcia ucznia i kierował go najpierw "żeby posprzątał swój dom" - co było metaforą właśnie pracy z nierozwiązanymi sprawami życiowymi, relacyjnymi, psychicznymi. nie dla tego żeby odrzucić ale dlatego żeby nie stawiać na złym fundamencie


Odpowiedz
Wpisy: 88
Rozpoczynający temat
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

ech, słucham tego wszystkiego i myślę sobie - dobra, czyli mentor TAK ale z psychologiem w tle. to brzmi rozsądnie i hyba tak powiem tej osobie. ale mam pytanie do Gorzysława i Nocnicy - jak w ogóle to ugryźć jeśli ta osoba pochodzi z instytucji gdzie autorytet był narzucany siłą? bo ona może teraz reagować alergicznie na każdego kto "wie lepiej", nawet jeśli ten ktoś naprawde chce dobrze 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

to jest właśnie sedno problemu Basieńko. po doświadczeniu z autorytarną instytucją radar na hierarchię jest uczulony - i słusznie. tyle, że ten radar potem strzela nawet na zdrowe relacje. nie mam gotowej odpowiedzi jak to rozwiązać, bo szczerze to tu potrzeba czasu i prawdopodobnie właśnie terapeuty. czakry mogą wspierać, ale nie zastąpią przepracowania tego konkretnego wzorca


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@wojslawa)
Połączone: 3 lata temu

boże, ale zaraz zaraz - czy to nie jest troche tak ze wpadamy w pulapke i mowimy "do terapeuty, do terapeuty" na wszystko? bo rozumiem ze to wazne ale ta osoba moze nie miec pieniedzy na terapeute, moze nie chciec, moze wgl nie byc gotowa. i co wtedy? czakry i spolecznosc to ma byc tylko dla tych co juz sa "naprawieni"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 482

@Wojslawa nie o to chodzi i myślę że Gorzysław też tego nie powiedział. nikt nie mówi że czakry są tylko dla "naprawionych". chodzi o to żeby nie robić z pracy energetycznej czegoś co ZASTĘPUJE profesjonalną pomoc w sytuacji gdy ta pomoc jest naprawde potrzebna. to duża różnica


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

ojjj, i żeby to była świadoma decyzja a nie "idę do mentora czakr bo nie stać mnie na terapeutę". to drugie to jest zastępcze rozwiązanie i może działać, ale może tez zamknąć drogę do głębszej pracy. znam takie przypadki niestety


Odpowiedz
Wpisy: 733
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

no właśnie, ale pytanie Wojsławy jest uczciwe. co jeśli ktoś poprostu nie ma dostępu do terapii? to nie jest rzadka sytuacja, szczególnie mniejsze miasta, mniejsze możliwości. czy wtedy mówimy "no trudno, bez terapii nic nie poradzisz"? bo to brzmi absurdalnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 753

@Zdzichu57 oj, to naprawdę ważne pytanie i nie ma na nie czystej odpowiedzi. w tradycjach które znam praca z nauczycielem zawsze odbywała się w kontekście wspólnoty, nie w próżni. sama wspólnota robiła część tej pracy - dawała bezpieczne świadkowanie, rytm, przynależność. może to jest właśne brakujący element, o którym zapominamy kiedy szukamy jednego mentora-zbawcy


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@szeptun85)
Połączone: 3 lata temu

to co mówi Nocnica o wspólnocie to mi przypomina coś ważnego - w dawnych systemach inicjacyjnych uczeń nigdy nie był tylko z nauczycielem jeden na jeden. zawsze byli inni uczniowie, starsi, młodsi, rówieśnicy. ten ekosystem sam w sobie był częścią nauki. może dla tego format "mentor i ja" wogole jest z gruntu trochę... niepełny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gonia_c)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 66

@Szeptun85, to ciekawe, ale trochę idealistyczne. dawne systemy inicjacyjne to też były hierarchie, często dość twarde. nie wyobrażajmy sobie że starożytni siedzieli w kółku i wszyscy byli równi. zresztą wracając do sedna - ta osoba o której mówi Basieńka potrzebuje konkretów, nie filozofii


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: