o, właśne! Mocarnaa to dobrze że to powiedziałaś, bo mam takie samo doświadczenie. Dla mnie praca z czakrami jest taka bardziej... ucieleśniona? Terapeuta dociera do głowy, a praca energetyczna jakoś do ciała. I te dwa poziomy są komplementarne, nie konkurencyjne. Czy ktoś ma inne doświadczenia z tym?
czytam ten wątek od dłuższego czasu i nigdy bym nie pomyślała że coś o czakrach tak mnie dotknie. Mam dokładnie ten wzorzec z tym schronieniem - że nawet jak jestem w bezpiecznym miejscu to jakby lęk jest ze mnie, nie z zewnątrz. Nie wiem nic o wizuddha ale to co tu piszecie bardzo do mnie mówi. Czy ktoś mógłby napisać od czego wogole zacząć jeśli ktoś jest kompletnie zielony?
to co Hematytka napisała Topielicy - połóż rękę na gardle i słuchaj - to jest właściwie odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie o to co robić praktycznie. ale chcę dopytać: czy to ma być jedna sesja czy raczej codzienny rytuał? bo ja jak próbuję takich rzeczy raz to nic nie czuję i niewiem czy to moja blokada czy po prostu za mało czasu
a ja chcę wrócić do tego co Mocarnaa powiedziała o terapeucie i czakrach - że jedno drugiemu daje nazwy. to mi bardzo pasuje do mojego doświadczenia z wizuddhą. przez długi czas myślałam że jak "odblokuję gardło" to będę prosić o schronienie. a to działa odwrotnie - jak zaczynam prosić w małych sytuacjach, to gardło przestaje być ściśnięte. niewiem czy czakra to skutek czy przyczyna, szczerze
hej, wchodzę z innej strony bo czytam ten wątek i uderza mnie jedna rzecz - wszyscy mówimy o wizuddha, gardle, prośbach o schronienie. ale w tytule watku jest piąty ośrodek. tymczasem piąty to właśnie wizuddha, zgadza sie. tylko zastanawiam się czy ktoś tu faktycznie wie po co Mocarnaa wybrała tę czakrę do tematu o bezpieczeństwie bo większość teorii łączy bezpieczeństwo z muladharą, pierwszą
ok, to ma sens. dziękuję za wyjaśnienie, bo zaczynałam sie zastanawiać czy wątek dryfuje. w takim razie rozumiem dlaczego wizuddha, ale to tez znaczy, że wasze doświadczenia z gardłem i prośbami są trafnie umieszczone. nie pytam złośliwie, poprostu lubię wiedzieć skąd wyszedł temat
ojej, czytam ten wątek od początku i jestem lekko przytłoczona ale jednocześnie mega zaciekawiona!! to co Mocarnaa opisała - że prośba o schronienie sama w sobie jest powodem do wstydu - to jest jakoś tak... celne? ja tez tak mam i nawet nie wiedziałam że to można tak nazwać. czy jest jakieś ćwiczenie dla totalnie początkujących? niewiem nawet jak odczuć wizuddhę
o to ćwiczenie od Olesia88 brzmi tak prosto a jednocześnie odrobinę strasznie 😀 bo wyobrażam sobie że mówię na głos "potrzebuję pomocy" albo "potrzebuję żeby ktoś mnie przyjął" i to już samo w sobie jest jakieś dziwne uczucie. czyli moze samo ćwiczenie jest już pracą z tą blokadą?
a ja dalej siedzę przy swoim pytaniu z wcześniej, bo Olesia odpowiedziała mi przez przykład, ale nie wiem czy to dotyczy też mnie. mój wzorzec jest chyba inny niż u Mocarnaa - ja nie wstydzę się prosić, ja poprostu nie wiem kogo prosić. jakby nie ma u mnie osoby do której mogłabym powiedzieć "potrzebuję schronienia". czy to też wizuddha czy to coś innego
nie chcę psuć atmosfery, ale muszę zapytać - czy ktoś tu bierze pod uwagę że "niewiem kogo prosić" to jest poprostu opis sytuacji życiowej a nie energetycznej? Ninka może po prostu nie mieć wokół siebie bliskich ludzi z różnych powodów. i to jest realne i smutne ale żadna praca z czakrami tego nie zmieni. inni ludzie nie pojawią sie dlatego że wyczyścimy gardło
czytam ten spor Weles vs Skorpionica i oboje macie rację ale w różnych kontekstach. i właśnie dlatego prowadzę te notatki o podejściach - żeby widzieć kiedy dane sposób, ekhm, kiedy dane podejście jest właściwe. Ninka, czy możesz powiedzieć wiecej - czy są osoby wokół ciebie ale czujesz że nie możesz ich poprosić, czy naprawdę ich nie ma?
wow, ten wątek sie rozwinął! bardzo mnie uderzyło to co Mocarnaa i Ninka opisują, bo mam wrażenie, że te dwie wersje - wstyd prośby i brak prawa do miejsca - to są siostry. u mnie wygląda to tak że teoretycznie znam osoby które mogłyby pomóc, ale zawze mi się wydaje że ich "budzę" albo "zabieram" im czas. jakby moje schronienie jest kradzione a nie dawane. czy to też wizuddha?
przepraszam że sie wtrącam znowu ale robiłam dzisiaj to co Hematytka napisała - rękę na gardle, kilka minut, bez robienia niczego. i... poczułam coś dziwnego, jakby pulsowanie? i zrobiło mi się smutno bez powodu. czy to normalne? trochę się przestraszyłam
a wie ktoś że 5 to numerologicznie liczba wolności i komunikacji? to ciekawe że piąta czakra jest właśnie odpowiedzialna za mówienie prawdy. ja zawsze jak patrzę na daty urodzenia to widzę czy ktoś ma mocną piątkę i wtedy wiem że ta osoba ma łatwiej z wizuddhą. Mocarnaa, nie wiem kiedy się urodziłaś ale mnie to by nie dziwiło gdyby w dacie było dużo siódemek, ktore blokują piątkę
a wracając do konkretów bo troche odpłynęliśmy - czy ktoś pracował z kamieniami przy wizuddha? pytam bo interesuje mnie litoterapia i słyszałem że akwamaryn albo lapis lazuli są do tego. ale niewiem czy to ma jakiś sens jeśli problem jest tak głęboki jak tu opisujecie, czy kamienie mogą w ogóle dotknąć czegoś takiego jak wstyd prośby
czytam ten wątek od dłuższego czasu i jedno mnie zatrzymało - mówicie dużo o blokowaniu komunikacji potrzeby bezpieczeństwa, ale mało o tym co wizuddha wlasciwie robi gdy jest zdrowa. bo żeby wiedzieć że jest zablokowana, trzeba wiedzieć jak wygląda gdy przepływa swobodnie. czy ktoś opisze nie tylko symptomy blokady ale też jak to jest gdy gardło "mówi prawdę"?
to co Hematytka napisała o słyszeniu bez obronności to jest dla mnie nowe i trochę mi się kręci w głowie!! bo ja zawsze myślałam że praca z gardłem to tylko mówienie, a tu nagle słyszenie. czy to znaczy że np jak mam problem ze słuchaniem krytyki to też moze być wizuddha a nie tylko ego?
ha, to co Hematytka opisała o słyszeniu jest kluczowe i mało popularyzowane. w wielu podejściach do czakr traktuje sie je jako "nadajniki", rzadziej jako "odbiorniki". tymczasem wizuddha w tradycji tantrycznej jest właśnie o czystym przekazie w obie strony - amrita, nektar, spływa z góry i musi przejść przez gardło. zablokowane gardło tłumi zarówno to co wychodzi jak i to co wchodzi. to nie jest metafora
przeczytałam cały wątek i... niewiem od czego zacząć. mam to co Mocarnaa opisała, to co Ninka opisała i to co Jolanta_M opisała, wszystko naraz. jakby wzorzec "moje schronienie jest kradzione" jest u mnie na codzień. ale boję się zacząć z wizuddhą bo nie wiem co "wyjdzie" jak zacznę to ruszać. czy ktoś miał lęk przed samą praktyką.
hej, troszke nie na temat ale moze jednak na temat - mój znajomy mówił mi że jak miał problemy z gardłem fizycznie (chrypka, zapalenia nagminnie) to ktoś mu powiedział że to może być wizuddha. czy to ma jakieś podstawy? bo mi sie wydaje że to może być trochę naciągane łączyć fizyczne choroby z energią. albo nie?
a wogole to jak długo ta praca z wizuddhą ma trwać żeby cos poczuć? bo czytam ten wątek i chciałabym spróbować ale nie wiem czy to kwestia tygodnia czy roku, bo jak rok to chyba nie dam rady się zmotywować
a tak w ogóle to mi się podoba że ten wątek nie skończył się na teorii. Mocarnaa zaczęła od bardzo konkretnego miejsca - poproszenie o schronienie jako akt wymagający głosu - i rozmowa non stop krąży wokół tego samego miejsca tylko z różnych kątów. to rzadkość na forum gdzie tematy o czakrach zwykle zamieniają się w przepisywanie definicji
aha, dobra, spróbowałam ostatnio wieczorem. usiadłam, zamknęłam oczy i po prostu... zapytałam siebie czego potrzebuję żeby czuć sie bezpiecznie. i wiesz co wyszło? cisza. dosłownie cisza w środku, jakby pytanie poszło w proznie. niewiem czy to blokada czy po prostu nie umiem słuchać siebie
ojej, nie zapisałam. myślałam że cisza to znaczy nic sie nie dzieje. następnym razem spróbuję zwrócić uwagę na ciało a nie tylko czekać na "odpowiedź słowną". to ma sens
przepraszam że wchodzę w środek ale mam pytanie do całego wątku - przez całą rozmowę mówimy o wizuddha jako o piątej czakrze, ale w różnych tradycjach kolejność jest inna. czy wy liczycie od muladhary w górę, tzn. gardło jako piąta? bo widziałam systemy gdzie anahata jest czwarta i wtedy zgadza się, ale chcę mieć pewność że mówimy o tym samym
przepraszam ze tak nagle wchodzę ale czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie ktore nie dawało mi spokoju - czy wizuddha może być zablokowana tylko w jednym kierunku? tzn. że ktoś mówi, jest asertywny, ale nie potrafi przyjąć pomocy i schronienia od innych? bo to brzmi jakby "nadajnik" działał a "odbiornik" nie, jak pisała Hematytka
o rany, to co Galaktyka opisuje to jest cos co ja nazywam sobie "kompulsywna samowystarczalnosc" i podejrzewam ze sporo osob tu na watku to rozpozna. jakby prosic o schronienie jest ok teoretycznie ale przyjac je w praktyce juz nie. i to faktycznie siedzi gdzies miedzy gardlem a sercem - niewiem czy wizuddha, czy anahata, czy oba naraz
