Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czymś co mnie troche nurtuje. Mam koleżankę ktora jest strasznie wrażliwa na ból - nawet zastrzyk to dla niej dramat, przy masażu reaguje na lekki dotyk jakby ją ktoś bił. Zawsze tłumaczyła to tym że po prostu tak ma. Ale ostatnio zaczęłam sie zastanawiać czy to może miec jakis zwiazek z czakrami albo z polem energetycznym w ogole. Bo jak zaczęłam ćwiczyc joge i trochę pracować nad swoją muladharą, sama zauwazylam że gdzieś ta tolerancja na dyskomfort u mnie wzrosła. Czy ktoś sie nad tym zastanawiał? Czy niski próg bólu to może byc blokada energetyczna albo coś związanego z konkretna czakrą?
To jest ciekawe pytanie, ale najpierw chciałbym się upewnić że rozumiemy o czym mówimy. Bo wrażliwość na ból to jedna kwestia, a pobudliwość układu nerwowego to druga. Zanim pójdziemy w stronę czakr - jak długo obserwujesz tę koleżankę? I czy ta nadwrażliwość jest ogólna, czy specyficzna dla jakiegoś obszaru ciała? Bo to ma znaczenie jeśli chcemy to analizować energetycznie.
O, temat mnie trafil w punkt! Powiem wam ze sama przez lata miałam cos takiego - przy fryzjerze ryczałam jak dziecko jak tylko dotknęli głowy, a przy depilacji to już wogóle był horror. I dopiero jak zaczęłam medytowac i pracować nad czakrą splotu słonecznego coś sie zmieniło. Nie powiem ze całkowicie, ale jakos inaczej to odbieram. Nie wiem czy to energia czy po prostu nauczyłam sie inaczej oddychac przy bólu, ale różnica jest.
słuchajcie, zatrzymajmy sie na chwile bo to ważne. Sama jogę ćwiczę i rozumiem ten efekt o którym piszesz, ale mam wątpliwość czy to na pewno "energia" a nie po prostu to że regularny ruch i oddech uczą ciało lepiej radzic sobie ze stresem. Nie mówię że czakry nie istnieją, ale nie mieszajmy dwóch rzeczy. Bo jeśli ktoś zacznie się tylko skupiac na "odblokowywaniu energii" a ma np. fibromialgię, to moze mu to bardziej zaszkodzić niż pomóc.
eee, właśnie o svadhisthanie myślałam! Bo moja koleżanka ma też spore problemy z emocjami, bardzo wszysko bierze do siebie, płacze przy filmach, generalnie taka bardzo reaktywna osoba. I zawsze myslalam ze to jest połączone. Nacek07, a jak w takim razie to sprawdzić który ośrodek jest zablokowany. Czy jest jakiś sposób?
ludzie, hej, śledzę ten wątek bo mam troche podobnie co ta koleżanka. ogólnie jestem strasznie wrażliwy na ból i zawze miałem przez to pod górkę np. u stomatologa. Ale mam pytanie - bo ćwiczę afirmacje i trochę medytuję - czy można pracować z czakrami żeby to zmienić? Tzn. czy to realnie pomaga czy to bardziej takie... wishful thinking?
Nie twierdzę że medytacja nic nie daje, wręcz przeciwnie. Ale Tomir - masz pewność co do tej muladhary czy to jest twoja interpretacja? Bo w różnych tradycjach to sie różnie rozkłada. Np. w niektórych podejściach anahata też ma związek z tym jak odbieramy bodźce zewnętrzne, bo to czakra serca i "granic" wobec świata. Pytam bo jeśli ktoś zacznie intensywnie pracować z muladharą a problem jest gdzie indziej, to może kręcic w kółko.
Właśnie i to jest ważne co Irenka.1 mówi. Ja kiedyś przez pół roku atakowałam splot słoneczny bo myślałam że tam mam problem, a okazało sie że moją blokadą była gardłowa - miałam strasznie trudność z mówieniem czego chcę, ciągle się tłumaczyłam. I jak tylko zaczęłam pracę z visuddhą to inne rzeczy tez sie poukładały. Więc tak, można pudłować i tracić czas.
przepraszam ze sie wtrącam, bo nie znam sie na czakrach za bardzo, ale chciałam zapytać... czy to że ktoś ma niski próg bólu to zawze jest jakaś blokada? bo moja mama jest bardzo wrażliwa i ona w sumie jest bardzo spokojna i zrównoważona, nie wygląda na kogoś z blokadami. 🙂 Może to jest po prostu kwestia charakteru albo czegoś biologicznego?
Bardzo dobre pytanie. Nie każda cecha fizyczna musi byc od razu blokadą energetyczną. Są osoby z naturalnie wyższą czułością układu nerwowego i to nie jest ani wada ani blokada, to po prostu ich konstytucja. W systemach ajurwedyjskich powiedzieliby, że to typ vata. Pytanie brzmi czy ta wrażliwość sprawia że ktoś nie może funkcjonować albo cierpi - wtedy warto się przyjrzeć. Ale nie patologizujmy każdej cechy.
A wracając do tej aktywności fizycznej bo widzę że to jest w opisie tematu. Mam wrażenie że ćwiczenia działają na energię jakos inaczej niż sama medytacja. Jak biegam regularnie to czuję sie jakby coś "udrożniało" w środku. Nie wiem jak to wytłumaczyc inaczej. Czy ktoś czuje cos podobnego? I czy macie jakiś sposób żeby sprawdzic czy to naprawde zmiana energetyczna czy po prostu endorfiny?
No dobra ale to pytanie czy endorfiny czy energia jest troszke jak pytanie czy modlitwa działa bo Bóg słyszy czy bo mózg sie odpręża. W pewnym sensie to nie ma znaczenia jeśli efekt jest ten sam. I tak i tak warto ćwiczyc jeśli to pomaga na ból i wrażliwość.
Haha, Tomir pierwszy raz w życiu sie z tobą zgadzam 😀 Bo właśnie o to chodzi. Mnie interesuje przede wszystkim czy to działa a nie dlaczego działa. Choć rozumiem że Irenka.1 chce być precyzyjna i to też ma sens bo jeśli ktoś pójdzie błędną ścieżką to zmarnuje czas. Tak czy owak wracając do pytania Iwetki - Pentaklista02 też pytał czy praca z czakrami moze naprawdę zmienić próg bólu, czy ktoś ma konkretne doświadczenia żeby odpowiedziec?
No właśnie bo ja u siebie widzę zmiany ale nie wiem na ile to efekt jogi jako ruchu a na ile tej pracy z czakrami którą do jogi dołożyłam. 🙁 Robiłam obie rzeczy mniej wiecej w tym samym czasie więc ciężko mi to rozdzielić. Czy ktoś próbował tylko samej pracy energetycznej, bez aktywności fizycznej i też coś poczuł?
To jest właśnie sedno pytania które Iwetka zadała. Sam przez jakis czas pracowałem tylko z wizualizacją i oddechem, bez intensywnego ruchu. I też był efekt, ale wolniejszy i jakby mniej "zakorzeniony". Dopiero kiedy dołożyłem ruch do praktyki energetycznej poczułem że to sie naprawde utrwala. Jakby ciało musiało "wpisac" te zmiany w siebie fizycznie, nie tylko na poziomie wyobrażeniowym. Ale to jest moje doswiadczenie, nie reguła.
kurde, ojej to jest bardzo ciekawy watek, sama tez mam pytanie. bo niedawno zaczelam chodzic na pilates i po kilku tygodniach zauważylam ze jakoś mniej się boję bólu, nie wiem jak to opisac ale chyba wlasnie tak - mniej sie boję. Nie wiem czy mam niz próg czy wyzszy teraz hehe. Czyli to moze byc związane z tym o czym piszecie?
wiecie co, no i właśnie chciałem sie zapytać bo nikt jeszcze nie odpowiedział na moje pytanie z wcześniej - czy same afirmacje mogą zmienic próg bólu czy potrzeba koniecznie ruchu do tego? bo ja nie jestem jakimś sportowcem i generalnie mam problem żeby sie zmusic do ćwiczeń, a chciałbym coś z tym zrobic
a ja sie nie zgodzę z Nackiem bo znam kilka przypadków gdzie sama praca mentalna robiła robotę. jeden koles z mojej grupy pracował wyłącznie z wizualizacją manipury i po kilku tygodniach serio inaczej reagował na ból. żadnego ruchu, żadnej jogi. więc nie mówcie że to niemożliwe
no to twoje pytanie można zadac o każde doświadczenie ezoteryczne, wtedy nie miałoby sensu w ogóle tu pisac. logika "a moze to placebo" rozkłada każdą dyskusję. poza tym placebo też jest efektem, więc co z tego
hej wracacjac do balbiny i jej pilatesa bo nie odpowiedzial mi nikt 🙂 wiec chcialam dopytac - czy ktos wie jakie czakry sie najbardziej "ruszaja" na pilatese? bo pilates to chyba trochę inne niz joga albo bieganie, nie? tam jest duzo pracy z centrum i rdzeniem ciala 😛
właśnie to co Sylwek napisał jest ważne! bo moja koleżanka też nie mówi że boli ją mniej, ona mówi że boi sie tego bólu mniej. to jest inny mechanizm chyba, prawda? jakby emocjonalna warstwa bólu a nie fizyczna. i zastanawiam sie czy to nie jest właśnie ta svadhisthana albo anahata a nie muladhara o której Tomir tak mówi
ale wiecie co, ja mam z tym osobiste doświadczenie i chcę sie wtrącic, bo wlasnie to rozróżnienie które zrobił Nacek mi kiedyś bardzo pomogło. przez długo myślałam że mój problem to ból jako taki, a okazało sie że ja poprostu panicznie się BAM bałam bólu zanim w ogóle się pojawił. anticipatory anxiety jak to ladnie nazywają. i kiedy zaczęłam pracowac z anhatą, z tym zaufaniem do ciała, to nagle się zrobiło... luz? trudno to opisac inaczej.
eh, dobra ale wracając do tej aktywności fizycznej bo mam takie pytanie do Nacka - mówiłeś wcześniej że ruch + praca energetyczna działa lepiej niż samo jedno albo drugie. ale co z osobami które z powodów zdrowotnych nie mogą ćwiczyc intensywnie? czy jest jakis substytut ruchu który daje podobny efekt na czakry?
wchodze tu bo mam znajomego ktory ma fibromialgię i jest strasznie wrażliwy na ból, dosłownie dotyk bywa bolesny. on cwiczyl tylko pranayame bo nie mógł nic innego i mówił że po kilku miesiącach jest różnica. ale nie wiem czy to czakry czy poprostu oddech uspokaja układ nerwowy. może ktoś wie więcej o tym?
a moze ktos powiedziec czy sa jakies kamienie ktore pomagaja na te wrażliwość? bo litoterapia chyba nie bez powodu jest osobna gałezia i moze tu tez wchodzic w gre. czarny turmalin na muladhare, hematyt... coś w tym kierunku
zgadzam sie z Irenka, ale z ciekawości - czy ktoś miał takie doswiadczenie że zaczął ćwiczyc I jednocześnie pracowac z czakrami i to sie jakoś wzmocniło nawzajem? bo to jest chyba sedno pytania Iwetki z początku wątku i nikt jesze tego nie powiedział wprost
no nie, no właśnie, Sylwek dziękuje, że wróciłeś do sedna 🙂 bo ja czuje że te dwie rzeczy u mnie działają razem mocniej niż każda z osobna, ale nie umiem tego dobrze opisac. jakby joga otwierała "kanały" a potem wizualizacja ma gdzie płynąc. coś takiego. ale czy ktoś to potwierdza z własnego doświadczenia czy tylko ja tak to czuję?
