Forum

Asystent AI
Czakry a poczucie w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a poczucie winy - emocja, którą trudno przepracować

Strona 2 / 4

Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie może naiwne, ale trochę się pogubiłam. Goryczka pyta o przepracowanie winy i ciągle padają różne czakry, serce, splot, gardziel. Czy jest jakaś metoda, żeby w ogóle sprawdzić, która z nich naprawdę wymaga pracy teraz, nie zgadywać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Bazylka54 jedno z podejść to uważna obserwacja ciała w momencie, gdy emocja jest aktywna, właśnie to, o czym Wrotycz mówiła wcześniej. Gdzie fizycznie to czujesz. To nie jest idealna metoda, bo wymaga wprawy w rozróżnianiu odczuć, ale daje jakiś punkt wyjścia. Nie ma niestety jednego testu.


Odpowiedz
Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Malwinka o obserwowaniu ciała próbowałam robić i u mnie to zawsze jest okolica żołądka i przepony. Czyli jednak splot słoneczny, nie serce. Ale jednocześnie czuję zacisk w gardle, kiedy myślę o tej konkretnej osobie i o tym, co bym jej powiedziała. Więc może Zlata miała rację, że to nie jest jedna czakra.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Goryczka opisuje, czyli żołądek i przepona przy samej emocji, a gardziel przy myśli o rozmowie, to jest właśnie ten podział, który mnie zawsze interesuje. Emocja siedzi w manipurze, ale ekspresja, czyli to co chciałabyś powiedzieć i nie mówisz, blokuje się w wiszuddhie. Mam to w notatkach przy kilku podobnych przypadkach. Ciekawe czy ktoś inny miał podobną dwutorowość, że czuje dwie różne lokalizacje przy jednej emocji.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie też tak było, że ta sama sprawa dawała odczucia w kilku miejscach jednocześnie. Przy winie szczególnie. Raz czułam coś ciężkiego z przodu klatki, innym razem było to bardziej w brzuchu. Zależało chyba od tego, o czym konkretnie myślałam w danej chwili, o tym co zrobiłam, czy o tym jak ta osoba to przyjęła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Wrotycz właśnie. Jak myślę o tym co zrobiłam, to jest ten żołądek. Jak myślę o jej twarzy wtedy, to jest serce. A jak wyobrażam sobie że mówię jej przepraszam, to gardziel się zaciska. Czyli mam wszystkie trzy naraz i szczerze nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

to nie jest zły znak, że masz kilka miejsc naraz. Ale mam pytanie, bo to ważne dla dalszej pracy. Kiedy wyobrażasz sobie, że mówisz tej osobie przepraszam, to zacisk w gardle to jest strach przed reakcją, czy coś innego? Coś jakby niemożność, że słowo nie chce wyjść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Malwinka_B chyba bardziej niemożność. Jakby słowo istniało gdzieś za ścianą. Nie wiem nawet, czy się boję jej reakcji, bo ona by pewnie przyjęła to dobrze. Bardziej boję się powiedzieć to na głos, bo wtedy to staje się prawdziwe. Że naprawdę zawiodłam.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

to jest jedno z najtrudniejszych miejsc w przepracowywaniu winy. Kiedy wypowiedzenie przepraszam nie jest strachem przed drugim człowiekiem, tylko strachem przed uznaniem siebie za kogoś, kto zawodzi. To już nie jest tylko gardziel. To jest głębszy poziom i moim zdaniem dotykasz tu czegoś, co leży poniżej jednej czakry.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Edmund rozwiń to, bo mnie ciekawi co masz na myśli przez 'poniżej jednej czakry'. Mówisz o korzeniu? O jakimś bardziej systemowym wzorcu? Bo to co Goryczka opisuje, ten lęk przed byciem kimś, kto zawodzi, to brzmi bardziej jak przekonanie o sobie niż jak emocja przypisana do konkretnego centrum.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Franciszka tak, o wzorcu tożsamościowym. Manipura to wola i sprawczość, ale poczucie winy, które kwestionuje to kim jesteś, a nie tylko co zrobiłaś, to może sięgać głębiej, do korzenienia, do tego jak definiujesz siebie w relacji ze światem. Nie mówię że muladhara jest tu dominującą czakrą, ale wzorzec może mieć tam korzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale chwilę. Goryczka, powiedz mi jedno. Czy ty czujesz, że to co zrobiłaś tej osobie było naprawdę złe, czy raczej czujesz się zła dlatego, że ona tak to odebrała albo ty tak wyobrażasz sobie że to odebrała? Bo to zmienia całą pracę z czakrą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Zlata to jest pytanie, które mnie zatrzymało. Myślę, że... oba. Zrobiłam coś, co obiektywnie ją zraniło. Ale też wyolbrzymiam to w głowie, odkąd tak naprawdę nie wiem co ona czuje, bo w połowie to tylko moje wyobrażenia o jej reakcji.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

To co Zlata zapytała i Goryczka odpowiedziała, że nie wie co ta osoba naprawdę czuje, bo nie rozmawia z nią o tym, to mnie uderzyło. Czy to nie jest właśnie ta blokada gardzieli w praktyce? Że energetycznie gardziel jest zacięta, bo dosłownie nie ma tej rozmowy w rzeczywistości?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Antos85 bardzo trafne spostrzeżenie i tak, to jest ten mechanizm. Zablokowana ekspresja w życiu i zablokowana energia w centrum są ze sobą powiązane. Trudno mi powiedzieć co jest przyczyną a co skutkiem, bo to chodzi w obie strony.


Odpowiedz
Wpisy: 214
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam, ale mam pytanie do Malwinki. Mówisz, że to chodzi w obie strony. Czy to znaczy, że gdyby Goryczka robiła ćwiczenia na odblokowanie gardzieli, to może łatwiej by jej przyszło w końcu porozmawiać z tą osobą? Albo przynajmniej poczuć gotowość?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Roch tak to działa w teorii i część ludzi to potwierdza w praktyce. Ale nie nastawiałabym się, że praca energetyczna zastąpi decyzję. Może ją ułatwić, może zmniejszyć lęk, ale moment w którym mówisz 'chcę to powiedzieć' musi przyjść z ciebie.


Odpowiedz
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Malwinka_B dziękuję, że to powiedziałaś wprost, bo ja też zawsze szukałam tej granicy między tym co robi praca energetyczna a co musi zrobić człowiek sam. To jest bardzo pomocne rozróżnienie, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pytanie może trochę z boku, ale zastanawiam się od jakiegoś czasu. Cały czas mówimy o tym żeby przepracować winę, odblokować tę czy inną czakrę. Ale czy ktoś z was kiedyś doświadczył, że po tej pracy poczucie winy po prostu zniknęło? Czy raczej zmieniło jakość?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Bazylka54 u mnie nie zniknęło. Ale przestało być takie lepkie, jeśli rozumiesz co mam na myśli. Wcześniej wracało i przyklejało się do wszystkiego. Teraz jak wraca, to mogę je zobaczyć, coś z nim zrobić i puścić. To nie jest brak winy, to inny rodzaj kontaktu z nią.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Wrotycz a jak długo u ciebie trwało, zanim to poczułaś? Pytam, bo robię różne medytacje od kilku tygodni i nadal nie widzę żadnej różnicy w tym jak te emocje na mnie działają. Zaczynam się zastanawiać czy w ogóle coś się dzieje.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Denarka98 u mnie naprawdę długo. Nie pamiętam dokładnie, ale z pewnością nie kilka tygodni. I szczerze, nie byłam nawet świadoma kiedy to się zmieniło. Zauważyłam dopiero jak zobaczyłam różnicę między tym jak reagowałam wcześniej a jak reagowałam w pewnym momencie. Właśnie dlatego pisałam wcześniej o tym dzienniku.


Odpowiedz
Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Edmund mówił o wzorcu tożsamościowym i o tym że boję się uznać siebie za kogoś kto zawodzi. Czy jest jakaś konkretna praca, którą można z tym zrobić? Pytam, bo to brzmi jak coś głębszego niż wizualizacja czakry i nie wiem jak do tego podejść.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Goryczka, to dobre pytanie i cieszę się, że do niego wracasz. Wzorzec tożsamościowy to nie jest coś, co się przepracowuje jedną medytacją. Ale można zacząć od czegoś prostego, mianowicie od odróżnienia dwóch zdań. Pierwsze: zrobiłam coś złego. Drugie: jestem zła. Pierwsze jest czynem, drugie jest wyrokiem na siebie. Kiedy leżysz wieczorem i to wraca, które zdanie słyszysz w głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Drugie. Zawsze drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

to jest naprawdę ważna odpowiedź, bo to zmienia całą rozmowę. Jeśli słyszysz 'jestem zła', to wina dawno przestała być emocją i stała się przekonaniem. A przekonania nie siedzą w żadnej jednej czakrze, one są wszędzie. Edmund mówił o korzeniu i manipurze, ale ja bym się zastanowiła, czy to nie jest też kwestia anahaty, bo odrzucanie siebie to przecież relacja z samym sobą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Franciszka masz rację, że anahata tu wchodzi. Ale powiedziałbym, że kolejność ma znaczenie. Jeśli ktoś nie ma poczucia, że w ogóle zasługuje na to żeby być, to anahatę trudno otworzyć, bo otwarcie serca przy poczuciu własnej nikczemności bywa bardzo bolesne. Nie mówię, żeby tego nie robić, tylko że wejście przez korzeniową może być łagodniejsze na początku.


Odpowiedz
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Edmund a co konkretnie miałoby to wyglądać, wejście przez korzeniową przy tym wzorcu? Pytam, bo słyszałem o uziemianiu, o kontakcie z ziemią, ale nie rozumiem jak to ma się połączyć z takim wewnętrznym przekonaniem.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Antos85 uziemienie w tym kontekście to nie jest tylko ćwiczenie fizyczne. Chodzi o zbudowanie poczucia, że masz prawo istnieć niezależnie od tego co zrobiłaś lub zrobiłeś. Muladhara to pierwotne bezpieczeństwo istnienia. Dlatego praca tam jest fundamentem przed otwieraniem serca.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja mam inne podejście do tego. Nie jestem pewna, czy ta kolejność od dołu jest zawsze właściwa. Znam ludzi, którzy zaczynnali od serca, od współczucia dla siebie, i to właśnie to było kluczem. Edmund, skąd ta pewność, że korzeniowa musi być pierwsza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Zlata nie ma pewności, masz rację. Mówię o pewnej logice budowania, ale każda osoba jest inna. Jeśli widziałaś, że u kogoś zadziałało przez serce, to jest to pełnoprawna ścieżka.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wchodząc w tę wymianę, bo jest ważna. Myślę, że pytanie 'od której czakry zacząć' jest trochę mylące, bo w praktyce rzadko pracuje się tylko z jedną w izolacji. To co bardziej ma sens, to pytać: gdzie jest teraz największy opór? I tam zaczyna się oddychać. Goryczka, jak teraz siedzisz z tym co piszesz, gdzie w ciele czujesz napięcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Malwinka_B w klatce piersiowej. Jak to opisuję, to jakby coś się ściskało po wewnętrznej stronie mostka.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Goryczka opisuje w klatce, to ja też tak miałam. I u mnie to nie było od razu do przepracowania. Mam pytanie do Malwinki, bo mnie to ciekawi. Czy jest jakaś różnica między tym ściskiem od winy a tym ściskiem od żalu? Bo dla mnie przez długo były nieodróżnialne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Wrotycz to bardzo dobre pytanie i naprawdę nieoczywiste. W mojej praktyce wina ma taką jakość... żar albo ciężar. Żal jest bardziej wilgotny, pusty. Ale to są metafory i każda osoba może to czuć inaczej. Goryczka, jak ty byś to nazwała, ten ścisk, jest w nim jakaś temperatura?


Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Malwinka_B ciężar chyba. Coś jak kamień. Nie ma temperatury, jest po prostu masa.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ja rozumiem tę rozmowę o odczuciach, ale trochę się tu gubię. Czy jest jakiś sposób żeby odróżnić, czy to jest naprawdę zablokowana czakra, czy po prostu stres albo smutek? Bo jak słucham Goryczki, to mogłoby to być jedno i drugie i nie wiem jak odróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Denarka98 to jest uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Część tradycji uważa, że to w ogóle jest to samo, że stres i smutek to jest właśnie zablokowana energia. Inni rozróżniają. Ja bym powiedziała, że na etapie pracy to rozróżnienie nie jest najważniejsze, bo metody są podobne niezależnie od tego jak to nazwiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 214
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

To mnie zastanawia. Franciszka mówi że metody są podobne niezależnie od nazwy. To po co w ogóle używamy tych nazw, muladhara, anahata i tak dalej? Czy to nie jest tylko język, który niektórym pomaga się skupić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Roch to jest właśnie serce sporu w tej dziedzinie i cieszę się, że pytasz. Język czakr to mapa. Mapa nie jest terenem, ale bez mapy trudniej się poruszać w nieznajomym miejscu. Komuś te nazwy pomagają, komuś przeszkadzają. Ale sama koncepcja, że w ciele są miejsca gdzie emocje się gromadzą i blokują, to jest coś co potwierdza bardzo wiele tradycji i co dużo ludzi odczuwa fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Dziękuję za to Franciszka, bo ja zawsze się bałam, że jeśli nie rozumiem wszystkich nazw to robię coś źle. To bardzo mi pomogło.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pytanie do Goryczki, bo cały czas o niej myślę czytając ten wątek. Powiedziałaś wcześniej, że ta osoba pewnie przyjęłaby przeprosiny dobrze. Czy teraz, po tej rozmowie, coś się zmieniło w tym jak na to patrzysz? Nie mówię żebyś robiła cokolwiek, tylko pytam jak to teraz siedzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Bazylka54 trudne pytanie. Trochę się zmieniło. Nie wiem czy jestem gotowa na ten krok, ale rozumiem teraz lepiej, że to co blokuje to nie jest lęk przed nią. To jest lęk przed usłyszeniem własnego głosu jak mówi że zawiodłam. I to jest coś innego. Muszę z tym posiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

Goryczka napisała coś ważnego. Że to nie jest lęk przed tą osobą, tylko lęk przed własnym głosem. Mam to zapisane i wracam do tego, bo to mi pasuje do czegoś, o czym czytałem przy wizualizacjach z anahatą. Tam jest taki moment, kiedy ludzie przerywają ćwiczenie nie dlatego, że jest trudne, tylko dlatego, że zaczynają coś słyszeć. Czy ktoś to u siebie zauważył?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Ezoteryk94 tak, i to jest dla mnie jeden z bardziej nieoczekiwanych momentów w takiej pracy. Nie byłam na to przygotowana. Myślałam, że medytacja to cisza, a tam był hałas. Ale nie zewnętrzny. Goryczka, czy ten kamień w klatce jakoś zmienił się od kiedy piszesz w tym wątku? Chodzi mi o to, czy samo nazywanie tego coś robi.


Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Wrotycz nie wiem czy to przez pisanie, ale teraz jak próbuję go poczuć, to jest jakby mniejszy. Albo mniej gęsty. Nie zniknął, ale jest inaczej. Nie chcę przypisywać temu za dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

to 'nie chcę przypisywać temu za dużo' jest bardzo znamienne. Dlaczego nie chcesz? Pytam serio, nie retorycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Malwinka_B bo boję się, że jak uznam, że coś się zmieniło, a potem wróci, to będę czuła, że zawiodłam siebie. To chyba ta sama logika co cały czas.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

To co Goryczka teraz napisała to jest naprawdę sedno. Wina nakłada się na każdą możliwość poprawy i mówi: 'uważaj, bo jak ci się nie uda, to znowu udowodnisz, że jesteś zła.' To jest pułapka, w której nadzieja staje się ryzykiem. Edmund, czy ty w pracy z muladharą spotykasz coś takiego? Że ktoś sabotuje własne postępy żeby się nie narazić na kolejne rozczarowanie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Franciszka tak, i to jest jeden z trudniejszych wzorców. Bo z zewnątrz wygląda jak opór przed pracą, a w środku to jest bardzo precyzyjny mechanizm ochronny. Człowiek woli czuć się winny niż ryzykować że nadzieja zawiedzie. Bezpieczniejsze jest znane cierpienie.


Odpowiedz
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Edmund czy to znaczy, że w tej sytuacji w ogóle nie zaczyna się od pracy z czakrami, tylko od czegoś wcześniejszego? Bo jak to opisujesz, to ta osoba ma zablokowany nawet dostęp do chęci zmiany.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Antos85 nie powiedziałbym 'coś wcześniejszego' jak gdyby to było poza czakrami. Powiedziałbym, że właśnie to jest praca z korzeniową w najgłębszym sensie. Budowanie poczucia, że bezpiecznie jest chcieć.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja wejdę tutaj z boku. Pracowałam z kilkoma osobami, które miały podobny wzorzec i z mojego doświadczenia kluczem nie była muladhara tylko manipura. Poczucie winy bardzo często leży w splocie słonecznym, nie w korzeniu. To jest centrum sprawczości i wstydu. Czy ktoś to bierze pod uwagę w tej rozmowie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Zlata manipura jest tu na pewno obecna, zgadzam się. Ale chcę zapytać o to co opisujesz. Kiedy pracowałaś z tymi osobami przez manipurę, co konkretnie robiłaś i jak reagowały na początku? Bo mam wrażenie, że może mówimy o różnych fazach tego samego procesu.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Malwinka_B głównie oddech przeponowy i uświadamianie napięć w brzuchu. I tak, te osoby na początku bardzo się broniły. Jeden z nich powiedział, że czuje się jak gdyby miał oddać coś, co go definiuje. Wina jako tożsamość, to już ktoś tutaj chyba mówił.


Odpowiedz
Wpisy: 214
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Mówicie o manipurze i muladharze jako o miejscach gdzie siedzi wina. Ale skąd wiadomo, że to nie jest tylko projekcja? Znaczy, że ktoś czuje napięcie w brzuchu, i my to nazywamy manipurą, ale może to po prostu jest napięcie w brzuchu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Roch i tu wracamy do pytania o mapę i teren, które już się pojawiło. Ale odpowiem inaczej. Jeśli nazwanie tego napięcia 'manipurą' i praca z nim przez oddech daje komuś ulgę i zmianę, to czy naprawdę ważne jest czy ta mapa jest dosłownie prawdziwa?


Odpowiedz
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Franciszka ale czekaj, bo to mi się nie zgadza. Jeśli ktoś czuje napięcie w brzuchu i oddech mu pomaga, to może po prostu pomaga oddech. Nie musimy do tego dodawać całej warstwy czakr. Pytam, bo naprawdę chcę zrozumieć co te kategorie wnoszą ponad to.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie to samo chciałam zapytać co Roch. I mam trochę poczucia, że ta rozmowa robi się coraz bardziej filozoficzna, a Goryczka gdzieś tam dalej ma ten kamień w klatce piersiowej. Czy jest jakiś konkretny krok który można zrobić dziś wieczorem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Denarka98 rozumiem niecierpliwość, ale myślę, że ta filozoficzna część jest dla Goryczki dość istotna. Ona sama powiedziała, że rozumie teraz coś inaczej. To też jest krok.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: