Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chyba mało kto porusza wprost. Wiadomo, że traumy z dzieciństwa zostawiają ślad psychiczny, ale mam wrażenie, że energetycznie też mocno niszczą konkretne czakry. Sama mam za sobą dość trudne dzieciństwo - brak poczucia bezpieczeństwa, emocjonalny chłód ze strony rodziców - i od lat borykam się z problemami, które podobno są typowe dla zablokowanej muladhary i anahat. Czy ktoś to analizował głębiej? Które czakry waszym zdaniem najbardziej obrywa ktoś, kto wychowywał się w środowisku bez miłości, z przemocą albo zaniedbaniem?
To bardzo złożone pytanie i cieszę się, że ktoś je wreszcie zadał bez owijania w bawełnę. Z mojego doświadczenia w pracy z ludźmi wynika, że zaniedbanie emocjonalne uderza przede wszystkim w anahata - czakrę serca - bo dziecko, które nie doświadczyło bezwarunkowej miłości, po prostu zamyka się energetycznie w tym obszarze. Ale zaraz - zanim pójdę dalej - opisz trochę dokładniej, o jakim typie zaniedbania mówisz? Bo to ma znaczenie. Inne czakry obrywa dziecko z domu z przemocą fizyczną, a inne to, które było emocjonalnie niewidoczne dla rodziców.
Właśnie to mnie zastanawia. Słyszałam, że muladhara odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienia. Jeśli dziecko rośnie w domu, gdzie nigdy nie czuje się bezpieczne, to chyba ta czakra jako pierwsza dostaje po głowie? Sama mam problem z poczuciem stabilności w życiu dorosłym i kilka osób mi mówiło, że to właśnie tam jest zablokowane. Ale nie wiem, czy to prawda, czy tylko takie ogólne gadanie.
Nie jestem specjalistką od czakr, ale czytam ten wątek i mam pytanie może naiwne - czy te blokady to człowiek czuje fizycznie jakoś? Bo moja znajoma która miała ciężkie dzieciństwo ciągle ma problemy z sercem i gardłem, lekarze nic nie znajdują. To mogłoby być związane z tymi czakrami o których piszecie?
Właśnie o tym myślałam pisząc ten temat. U mnie to jest i gardło, i serce. Całe życie miałam problem z mówieniem o tym, czego potrzebuję. W domu nikt mnie nie pytał co czuję, liczyło się tylko to, żeby być grzeczną. Dopiero teraz w dorosłości uczę się w ogóle nazywać emocje. Wajdelota, a co z manipurą? Czytałam, że odpowiada za poczucie własnej wartości i siłę - czy u dzieci z zaniedbaniem ona też obrywa?
Tak, manipura to jeden z największych poszkodowanych. Odpowiada za sprawczość, ego w zdrowym sensie, poczucie 'mam prawo istnieć i zajmować miejsce'. Dziecko, które było niewidoczne dla rodziców, albo które ciągle słyszało, że jest niewystarczające - ma manipurę chronicznie niedoenergetyzowaną. To potem wychodzi jako brak asertywności, chroniczne odkładanie decyzji, poczucie że inni zawsze ważniejsi.
Słucham tego i mam mieszane uczucia. Z jednej strony część z tego brzmi jak opis objawów, które po prostu psychologia tłumaczy jako skutki traumy przywiązania. Z drugiej strony - skąd wiadomo, że to czakry, a nie po prostu wyuczony wzorzec zachowania? Naprawdę pytam, nie kpię. Bo jak mam rozróżnić, czy moja manipura jest zablokowana, czy po prostu mam niskie poczucie własnej wartości po trudnym dzieciństwie i potrzebuję terapii?
Zgadzam się z Wajdelotą co do połączenia obu podejść, ale chcę dodać jedno - moim zdaniem zbyt często ludzie skupiają się na blokowaniu czakr, a za mało mówi się o tym, że niektóre czakry przy traumie nie są zablokowane, tylko wręcz przeciwnie - nadaktywne. Mam na myśli np. czakrę splotu słonecznego u dzieci, które musiały być 'dorosłe' za wcześnie, wszystko kontrolować, opiekować się rodzicem. Taka manipura może być przeładowana i to też jest dysfunkcja.
Nadaktywna manipura to np. potrzeba kontroli nad wszystkim, agresja, dominowanie w relacjach, workaholizm. Taka osoba nie potrafi odpuścić, musi sterować każdą sytuacją, bo w dzieciństwie chaos był normą i jedynym sposobem na przeżycie było właśnie to. To parentyfikacja - dziecko przejmuje rolę rodzica - i energetycznie niszczy manipurę, ale inaczej niż zaniedbanie. Zamiast niedoenergetyzowania dostajemy przeładowanie.
To co pisze Dorotka bardzo dużo wyjaśnia. Mam pytanie do całej grupy - a co z czakrą sakralną, svadhisthaną? Przy zaniedbaniu seksualnym albo przy środowisku, gdzie ciało było tematem tabu, co się z nią dzieje? Bo widzę, że wszyscy mówimy o muladharze, anahacie i manipurze, a o sakralnej jakoś cicho.
A skąd w ogóle wiadomo, która czakra jest zablokowana? Pytam serio, bo czytam i mam wrażenie że prawie każda może być uszkodzona po trudnym dzieciństwie. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić samemu, czy trzeba iść do kogoś?
Różne metody mają swoje miejsce. Ja stosuję głównie obserwację wzorców życiowych - to co robisz, jakie masz relacje, gdzie czujesz blokadę w działaniu - to daje więcej informacji niż jednorazowe skanowanie. Medytacja którą opisujesz jest dobra, ale wymaga praktyki i uciszenia, żeby odróżnić wyobraźnię od realnego odczucia energetycznego. Wahadło nad czakrami też niektórzy stosują. Ale powiem tak - jeśli historia z dzieciństwem jest konkretna, to i tak wiadomo z grubsza, które obszary oberwały.
A co z czakrą trzeciego oka i koronną? One też mogą być zablokowane przez trudne dzieciństwo, czy to już inny poziom i one działają inaczej?
Wajdelota, a jak rozumieć to zablokowanie przepływu do wyższych czakr? Mówisz, że jeśli muladhara jest poważnie zaburzona, to energie nie docierają wyżej - ale czy to znaczy, że praca z adzną czy sahasrarą w ogóle nie ma sensu, dopóki nie przepracujesz podstawy?
ale czekajcie, mam pytanie bo trochę się zgubiłam - jeśli ktoś miał trudne dzieciństwo ale nie wie KTÓRE dokładnie czakry ma zablokowane, to od czego zacząć? bo czytam te opisy i trochę wszystko pasuje do mnie i nie wiem od czego zacząć, czy jest jakaś kolejność żeby to sprawdzić sama bez chodzenia do kogoś?
Dorotka, to ciekawe ćwiczenie. Próbowałam coś podobnego i u mnie wyszły relacje i wyrażanie siebie - co pokrywa się z tym co czuję przy medytacji na anahatę i wisuddhę. Ale mam pytanie do Ciebie albo do Wajdeloty - czy te dwa obszary mogą być ze sobą powiązane, że jeden napędza blokadę drugiego?
Mogą i bardzo często tak jest. Anahata i wisuddha działają w tandemie - jeśli nie czujesz, że masz co dać z serca, to gardło nie ma czego wyrażać. I odwrotnie - jeśli przez lata byłaś uciszana, zamykasz też dostęp do uczuć, bo po co je czuć, skoro i tak nie możesz o nich powiedzieć. To się nakręca. Pytanie do Ciebie - czy w dzieciństwie byłaś raczej uciszana przez kogoś aktywnie, czy po prostu nikt nie był zainteresowany tym, co mówisz?
Słucham tej rozmowy i wróciłam do znajomej, o której pisałam wcześniej. Ta z problemami z sercem i gardłem. Ona rzeczywiście jako dziecko w ogóle nie miała głosu w domu, mama bardzo dominująca. Powiedziałam jej o tym wątku, chciałaby spytać - czy te blokady można cofnąć jak się jest już dorosłym? Ona ma ponad czterdziestkę i trochę traci nadzieję.
Przepraszam, że wchodzę w środek, ale chcę zadać pytanie, które mnie trapi od początku tego wątku. Jak odróżnić prawdziwą blokadę czakry od zwykłej traumy psychologicznej, która objawia się tak samo? Bo opisy które tu padają - trudność z wyrażaniem siebie, brak poczucia bezpieczeństwa, problemy w relacjach - to są po prostu klasyczne objawy z podręcznika psychologii. Naprawdę pytam, bo nie rozumiem jak to rozdzielić.
To jest bardzo ważna uwaga. I tu się z Tobą zgadzam, Pytonissa - przy poważnej traumie, szczególnie z dzieciństwa, czakry to nie jest zamiennik terapii. Widziałam kobiety, które przez lata robiły same kryształy i medytacje, i wcale nie było im lepiej, bo trauma potrzebuje też słów i kontaktu z drugim człowiekiem. Ale to nie znaczy, że praca energetyczna jest bez sensu - po prostu ma inne miejsce w tym całym procesie.
Ja mam pytanie trochę z boku - czy czakry to coś co człowiek może poczuć fizycznie? Bo czytam ten temat od początku i zastanawiam się, czy jak ktoś ma zablokowaną czakrę to to boli, czy to jest bardziej takie... abstrakcyjne? Sama mam czasem ból w okolicy mostka i zastanawiam się czy to może mieć jakiś związek.
Gracja, ja mam podobnie z mostkiem. U mnie to jest takie ucisnięcie, jakby ktoś coś trzymał. Lekarze sprawdzali serce, nic nie znaleźli. Nie wiem czy to czakra, ale odkąd zaczynam medytować na anahatę, bywa że w tym miejscu coś odpuszcza. Może to przypadek, może nie. Ale fizycznie - tak, czuję to fizycznie.
O, to prawie identycznie jak u mnie. To niesamowite, że inne osoby to też mają. A ta medytacja na anahatę - jak ona wygląda? Coś specjalnego robisz, czy to po prostu skupiasz uwagę na tym miejscu?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może głupie - te blokady czakr o których piszecie, czy one dotyczą tylko kobiet? Bo jakoś większość przykładów tu brzmi kobiecej i zastanawiam się, czy u mężczyzn to wygląda podobnie czy inaczej.
Słuchajcie, wróćcie na chwilę do svadhisthany bo Anielcia zadała to pytanie wcześniej i wywiązała się ciekawa odpowiedź, ale trochę przepadło w dyskusji. Mnie interesuje konkretnie - jak blokada svadhisthany przy zaniedbaniu emocjonalnym wygląda u dorosłej kobiety, nie chodzi mi o seksualność tylko właśnie o tę część z radością i przyjemnością. Bo znam kogoś, kto zwyczajnie nie umie się cieszyć niczym.
Pelcia, wracam do Twojego pytania o svadhisthanę, bo rzeczywiście to trochę przepadło. U dorosłej kobiety, która w dzieciństwie była zaniedbywana emocjonalnie, blokada tej czakry często wygląda tak - na zewnątrz wszystko gra, potrafi funkcjonować, pracuje, utrzymuje relacje, ale wewnątrz jest takie wypłaszczenie. Jakby emocje były, ale jakieś tłumione, zgaszone. Czy masz konkretny kontekst tego pytania?
Pelcia, to co mówisz o matce - u mnie było podobne zdanie, że najpierw obowiązki, a jak nie ma obowiązków to wymyśl sobie jakieś. I zastanawiam się od dłuższego czasu, czy to właśnie jest to zaniedbanie emocjonalne o którym jest ten wątek - nie bicie, nie krzyk, tylko takie systematyczne odbieranie prawa do bycia dzieckiem.
