Forum

Asystent AI
Czakry a poczucie w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a poczucie winy - emocja, którą trudno przepracować

Strona 4 / 4

Wpisy: 93
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba dokładnie ten problem który miałem na myśli wcześniej pytając o sugestię. Ale mam inne pytanie, bo ta rozmowa mnie naprawdę wciąga. Czy jest jakiś sposób żeby odróżnić 'czuję bo się skupiłem' od 'czuję bo tam coś jest'? Bo nie wiem czy to w ogóle jest rozróżnialne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Antos85 szczere pytanie i szczera odpowiedź: nie wiem czy to jest w pełni rozróżnialne. Ale powiem ci coś co może zmienić kąt patrzenia. Jeśli napięcie znika kiedy je zauważysz i nie wracasz do analizy, to jest coś. Jeśli po każdej sesji napięcie jest w tym samym miejscu niezależnie od tego ile razy próbujesz, to jest też coś. Powtarzalność jest bardziej wiarygodna niż jednorazowe odczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Goryczka, chcę powiedzieć że to co opisujesz, że nie wiesz czy produkujesz odczucie czy je odkrywasz, to ja miałam dokładnie to samo i długo się z tym frustrowałam. U mnie przełom był kiedy przestałam się pytać czy to prawdziwe, i zaczęłam pytać co to mi mówi o mnie teraz. Cokolwiek to jest, moje ciało to generuje i to jest informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że pytam o podstawy w takiej dyskusji, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie o manipurze i anahacie. Który obszar ciała odpowiada każdej z tych czakr? Zgubiłam się gdzieś wcześniej w wątku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Bazylka54 manipura to okolice splotu słonecznego, mniej więcej pod żebrami ponad pępkiem. Anahata to czakra serca, środek klatki piersiowej. W tym wątku mówi się że wina ma charakter manipury bo dotyczy sprawczości i poczucia że powinno być inaczej, a smutek i miłość to anahata. Chociaż to nie jest takie proste jak podział na dwa punkty w ciele.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam do Goryczki bo mam wrażenie że jej pierwotne pytanie trochę utonęło. Mówiłaś na początku o poczuciu winy wobec kogoś, komu nie możesz już nic naprawić. Czy próbowałaś kiedyś napisać do tej osoby list który nigdy nie zostanie wysłany? Nie mówię że to rozwiązuje cokolwiek na poziomie czakr, ale to jest jedna z metod które pomagają wydobyć to co utknęło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Wrotycz nie próbowałam. Trochę się boję tego ćwiczenia, bo nie wiem co by z tego wyszło. Masz wrażenie, że to coś konkretnego zmienia, czy to bardziej forma katharsis na chwilę?


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Goryczka, ciężko powiedzieć jednoznacznie. U mnie było tak, że list dał mi coś czego sama analiza w głowie nie dawała, mianowicie poczucie że ta emocja gdzieś wyszła, że przestała być tylko moja. Ale nie twierdzę że to zawsze katharsis trwałe. Czasem trzeba napisać kilka listów w różnych momentach. A czy boisz się tego co wyjdzie z treści, czy bardziej tego co poczujesz w trakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Chyba bardziej tego co poczuję. Mam wrażenie że jak napiszę to otwieram coś czego potem nie będę umiała zamknąć. Że ta wina stanie się bardziej realna, a nie mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest bardzo ważna obserwacja i myślę że dotyczy nie tylko listu. Czy masz podobne odczucie kiedy próbujesz w ogóle usiąść z tym poczuciem winy, nie tylko w kontekście pisania? Pytam bo to co opisujesz brzmi jakbyś unikała pełnego kontaktu z tą emocją, i to jest zupełnie różna praca niż blokada w czakrze.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Edmundem. I chcę dodać, że to co Goryczka opisuje, ta obawa przed 'otwarciem', często jest ważniejsza niż sama emocja którą chce przepracować. Wina jest, owszem. Ale to co ją trzyma to przekonanie że kontakt z nią jest niebezpieczny. I to nie siedzi w manipurze, to jest już praca z anahatą, z poczuciem bezpieczeństwa wobec siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Malwinka_B to co powiedziałaś o anahatie i poczuciu bezpieczeństwa wobec siebie, czy mogłabyś to rozwinąć? Bo do tej pory myślałem o anahacje tylko w kontekście relacji z innymi, miłości, otwarcia na ludzi. Nie przyszło mi do głowy że ona ma też taki wymiar w stosunku do siebie.


Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Antos85 anahata to nie tylko relacje z zewnętrzem. Serce jako czakra dotyczy też tego jak traktujesz siebie kiedy zrobisz coś złego. Czy potrafisz być dla siebie miejscem bezpiecznym, czy stajesz się własnym oskarżycielem. W kontekście poczucia winy ta druga sytuacja jest bardzo częsta i o tym właśnie mówiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Goryczka, to co mówisz o strachu przed 'otwarciem', to ja to czułam identycznie. I mogę powiedzieć, że u mnie to nie było tak, że emocja stała się bardziej realna i mnie zalewała. Raczej wyszła i miałam nad nią większy kontakt niż kiedy siedziała gdzieś z boku. Ale też nie wiem czy moje doświadczenie będzie twoje.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Malwinki bo nie do końca się zgadzam. Czy nie ryzykujesz tu zbytnim psychologizowaniem tego co powinno być pracą energetyczną? Tzn. dobrze że wchodzimy w głębię, ale jeśli ktoś przychodzi z pytaniem o czakry, to mieszanie czakr z mechanizmami obronnymi może być mylące, szczególnie dla kogoś kto dopiero zaczyna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Franciszka a czy uważasz że da się sensownie pracować z czakrami bez rozumienia co się dzieje psychologicznie? W mojej praktyce jedno z drugim chodzi w parze i rozdzielanie tego jest sztuczne. Ale zgadzam się że można to powiedzieć jaśniej. Goryczka, czy czujesz się zagubiona tym co tu piszemy?


Odpowiedz
Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Nie, nie jestem zagubiona. Właściwie ta rozmowa trafia do mnie bardziej niż się spodziewałam kiedy pisałam ten wątek. To że wina siedzi częściowo w obawie przed samą sobą, to jakoś... tak. Chyba właśnie o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Goryczka, to brzmi jak ważne rozpoznanie. Mam jedno pytanie, może trochę z boku, ale wydaje mi się ważne. Ta osoba wobec której masz winę, czy ona wie o tym co czujesz? Pytam bo praca wewnętrzna jest jedną ścieżką, ale czasem okazuje się że część tego ciężaru można by złożyć inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Wrotycz napisałam na początku wątku że to osoba wobec której nie mogę już nic naprawić. Więc nie, nie wie i nie dowie się. Dlatego właśnie ta wina nie ma wyjścia, nie ma dokąd pójść.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: