Mam wrażenie że ta dyskusja kręci sie w kółko. Magus mówi jedno, Damianek drugie, a między nimi nie ma przełomu od dobrej chwili. może warto wrócić do konkretów - ktoś tutaj faktycznie używa jakichś technik ochrony przy delegowaniu, przy tej sytuacji kiedy oddajesz komuś zadanie i zaraz czujesz lęk? Co konkretnie robicie?
Dobrze że Zephyra to podciąga, bo żeczywiście weszliśmy w filozofię a temat był praktyczny. Przy delegowaniu - i to jest ważne, bo tu manipura spotyka się z kwestią energetycznego "przepuszczania" cudzej energii - ja robię dwie rzeczy. Po pierwsze, zanim powiem komuś "weź to zadanie", to chwilę oddycham i wyobrażam sobie że przesuwam energię tego zadania do tej osoby świadomie, nie z pozycji "odczepiam się od tego bo muszę" tylko z pozycji "daję ci to celowo". Ta drobna zmiana nastawienia zmienia wszysko energetycznie. Po drugie, po delegowaniu - i to jest ta ochrona o której mówił Nekromanta - zamykam ten temat w sobie, wyobrażam sobie że zamykam furtkę między sobą a tym zadaniem. Nie zrywam z nim kontaktu, ale przestaje być częścią mojego pola
Bardzo dziękuję za ten wątek i za to co napisała Energetyczka, bo właśne tego szukałam. Mam jedno pytanie - czy ta "furtka" którą zamykacie po delegowaniu, to nie sprawia że potem tracimy kontakt z tym zadaniem zupełnie? Bo mi się zdarza że dałam coś komuś i potem w ogóle nie wiem jak idzie, i to mnie stresuje bardziej niż kontrolowanie. :))
No i wlasnie wróciłiśmy do sedna, bo o to chodzi z tą manipurą i delegowaniem. Zablokowana czakra nie pozwala zaufać, więc techniki ochrony to jest trochę plaster na ranę - pomagają, ale jeśli pod spodem jest ten brak zaufania, to on znajdzie sobie inną drogę. Sam miałem tak przez lata
przepraszam że się wtrącam, ale mam pytanie do Mikolajka - kiedy piszesz że "zablokowana czakra nie pozwala zaufać", to znaczy że ta blokada jest przyczyną braku zaufania? czy na odwrót, brak zaufania blokuje czakrę? bo to wgl zmienia jak podchodzisz do tego prbobemu
Mikolajek, a jak to rozpoznałeś że to jest właśnie manipura a nie np. splot słoneczny ogólnie albo po prostu napięcie mięśniowe? Pytam serio bo zawsze się zastanawiam jak ludzie lokalizują co i gdzie.
O matko, ten flash emocjonalny który opisuje Mikolajek - ja miałam coś podobnego i to było dosłownie niesamowite. Terapeutka dotknęła okolic splotu słonecznego i mnie zalała jakaś fala smutku, totalnie bez powodu. Ona mówi że to "pamięć tkankowa". Nie wiem czy to właściwe określenie ale coś w tym jest. :))
Pamięć tkankowa to termin z psychosomatyki, nie z bioenergoterapii. Bioenergoterapeutki często to pożyczają bo brzmi naukowo, ale to dwie różne rzeczy. Nie znaczy że doświadczenie Wierzchosławy jest nieprawdziwe - ale warto wiedzieć że te systemy pojęciowe sie mieszają i niekoniecznie mówią o tym samym.
Albo to dla tego że ciało ludzkie jest wszędzie takie samo i wszyscy ludzie mają splot słoneczny który napina się przy stresie. Rozne kultury mogły to zauważyć i opisać różnymi językami. to nie dowód że opis czakr jest dokładny, tylko że obserwacje były podobne.
Wracam do tego co powiedziała Mlecznia wcześniej, bo to zostało trochę bez rozwinięcia. Pisała że zamknięcie furtki sprawia że traci kontakt z zadaniem i wtedy lęk wraca jako niepewność. To jest bardzo konkretny problem praktyczny i jest na to odpowiedź. Chodzi o to żeby furtka nie oznaczała "nie interesuje mnie to", tylko "to jest pod opieką kogoś innego". To subtelna różnica ale ona zmienia cały energetyczny ładunek tej czynności. Furtka odcina kontrolę, nie odpowiedzialność.
Ja mam podobne pytanie do Mleczni. Bo rozumiem rozróżnienie między kontrolą a odpowiedzialnością - to jest logiczne. Ale jak to "poczuć" jeśli do tej pory te dwie rzeczy były u mnie zlane w jedno? Czy to jest coś co przychodzi samo z praktyką czy trzeba jakiegoś konkretnego ćwiczenia?
o to ćwiczenie z jajkiem to jest super obraz. chyba rozumiem o co chodzi. ale mam głupie pytanie - czy to ćwiczenie działa jeśli ta osoba której dajesz naprawde jest niekompetentna? bo to nie jest irracjonalny lęk tylko realna ocena sytuacji. czy manipura to odróżnia czy nie?
I właśnie dla tego sama praca z czakrą bez refleksji nad tym CO konkretnie wywołuje lęk moze nie wystarczyć. Można rozluźnić manipurę i nadal nie wiedzieć czy tamta osoba jest naprawdę niekompetentna. To dwie różne warstwy pracy.
Zephyra ma rację i to rzadko się zdarza żebym tak pisał 😉 Ale tutaj - tak. Czakra to nie detektor rzeczywistości. Uspokojona manipura sprawi że będziesz spokojniejsza przy delegowaniu, ale nie zagwarantuje że wlasciwie oceniasz kompetencje drugiej osoby. 🙁 To już jest robota dla głowy albo dla terapeuty.
hmm ok, ale to znaczy że praca z czakrami to jest trochę takie... kalibrowanie swojej reakcji emocjonalnej a nie zmiana obiektywnej sytuacji? czy dobrze to rozumiem? bo trochę zmienia mi to obraz tego co tu wszyscy robią
słuchajcie, trochę z boku - czytam ten wątek od początku i zastanawiam się czy ktoś tu naprawdę zmienił coś w życiu przez tę pracę z manipurą. Nie oceniam, serio pytam. Bo teorii jest dużo, ale konkretnych "delegowałam i nie zwariowałam" historii tu nie ma za dużo.
ja mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia! kilka miesięcy temu zaczęłam ćwiczenia z czakrami i po jakimś czasie dałam koleżance projekt który normalnie bym trzymała przy sobie. i siedziałam z tym dyskomfortem, dosłownie fizycznie mi było nieswojo w brzuchu przez dwa dni. ale nie cofnęłam. i wyszło dobrze. i ten dyskomfort następnym razem był mniejszy. nie wiem czy to "praca z manipurą" czy po prostu ćwiczenie nowego zachowania, ale hej.
To co napisała Energetyczka o mailach w nocy... to mnie uderzyło. Ja sprawdzam powiadomienia na telefonie. Dosłownie budzę sie w środku nocy i zanim jesze właściwie wiem co robię, już patrzę czy ktoś odpisał na zlecenie które dałam. Czy to jest ten moment kiedy wiadomo że coś jest nie tak z manipurą? Że ciało samo szuka kontroli nawet przez sen?
oj, to co opisujesz Sylka to klasyczny wzorzec nadaktywności solarnej. Ciało szuka potwierdzenia że "wszystko pod kontrolą" nawet gdy umysł śpi. I tu jest właśnie ta cienka granica między odpowiedzialnością a lękiem który udaje odpowiedzialność.
no właśne i tu jest pies pogrzebany bo to co nas zjada od środka często wygląda na zewnątrz jak profesjonalizm i zaangażowanie. szef chwali, klienci są zadowoleni, a ty tymczasem śpisz 5 godzin. świetna zamiana 😉
Zanim za bardzo pójdziemy w stronę "wszysko to czakry", to chcę powiedzieć że budzenie się nocą i sprawdzanie telefonu moze być zwykłym nawykiem wytworzonym przez smartfony. Nie każde zachowanie ma korzeń energetyczny. Czasem aplikacja po prostu świeci za mocno na ścianie.
ojej no, mam pytanie które mnie od jakiegoś czasu nurtuje w kontekście całej tej rozmowy. Mówicie o ochronie przed wchłanianiem cudzej energii, ale w tym wątku chodzi raczej o oddawanie własnej energii w formie kontroli i sprawdzania. to trochę odwrotny kierunek. Czy macie jakieś techniki specyficznie na ten przepływ - żeby energia nie odpływała przy delegowaniu?
okej to jest dla mnie nowe ujęcie. zawsze myślałam o ochronie energetycznej jako o tarczy która nie wpuszcza, a tu mówisz że to też jest korek który nie wypuszcza. mam pytanie praktyczne, bo naprawdę niewiem - czy ta furtka to coś co wyobrażasz sobie fizycznie podczas medytacji czy to jest coś co czujesz w ciele.
słuchajcie, chcę wrócić do tego co powiedziałam wcześniej o utracie kontaktu z zadaniem kiedy zamykam tę furtkę. próbowałam ćwiczenia z jajkiem i... coś się ruszyło. nie wiem czy to właśnie to, ale poczułam że jak wyobrażam sobie że kładę jajko w czyichś dłoniach i one są spokojne i pewne, to ten ucisk w brzuchu odpuszcza troche. nie całkowicie, ale trochę. czy tak powinno być na początku?
słuchajcie ale czy ktoś próbował połączyć te ćwiczenia z czymś bardziej namacalnym? bo mnie ten obraz jajka działa tylko kiedy siedzę i medytuję, a jak potem wstaję i wracam do życia to wszystko wraca. jest jakiś sposób żeby to przenieść do codzienności, nie tylko na matę?
To jest dobre pytanie Cebulka i nie ma na nie magicznej odpowiedzi. Przenoszenie czegokolwiek z medytacji do życia wymaga czasu i powtórzeń. Mózg musi zbudować nowy wzorzec reagowania i żadna pojedyncza sesja tego nie zapewni. Jeśli oczekujesz że wyobrażenie jajka raz na dwa tygodnie zmieni jak działasz w pracy, to będziesz rozczarowana.
Mogę tutaj dodać jedno zastrzeżenie? Mówicie o "otwieraniu warstw" jakby to był proces ktory wymaga specjalisty, ale jednocześnie Energetyczka pisze że wystarczy wyobraźnia i oddech. To nie moze być naraz bardzo niebezpieczne i bardzo proste. Jedno wyklucza drugie. 😛
