Zastanawiam się od jakiegoś czasu czy u osób ktore dużo pracuja rękami, rzeźbią, malują, robią na drutach albo w ogóle majsterkują, czakra splotu słonecznego i czakra serca mogą być inaczej rozłożone energetycznie niż u kogoś kto całe życie siedzi przy biurku. Sama robię dużo rzeczy ręcznie i mam wrażenie że kiedy tworzę coś przestrzennego, jakiś przedmiot z gliny albo nawet zwykły collage, to czuję zupełnie inne przepływy niż przy medytacji statycznej. Ktoś miał podobnie? Zastanawia mnie też czy te przestrzenne formy które się tworzy mają znaczenie, tzn. czy kula z gliny działa inaczej na energię niż ostrosłup z tych samych materiałów.
O matko, właśnie o to mi chodziło kiedy lepiłam te ceramiczne koraliki na kurs! Naprawdę coś tam czułam w dłoniach, troszke jak mrowienie ale też jakby ciepło i nie wiedziałam czy to przez piec ceramiczny obok czy jednak coś energetycznego. Myślałam że jestem dziwna 🙂 A to z tymi formami przestrzennymi to super pytanie, bo słyszałam że piramidy skupiają energię ale jak to działa przy małych recznie robionych przedmiotach to nie mam pojecia.
Manakala dłonie to w wielu tradycjach coś pośredniego, nie czakra w sensie dosłownym ale punkt wyjścia energii z ciała. Przy tworzeniu rzeźby np. energia z serca przechodzi przez ramiona, łokcie, nadgarstki i wychodzi właśne przez dłonie. Mnie interesuje co się dzieje kiedy tworzysz coś z konkretną intencją bo jeśli serce jest otwarte podczas pracy to forma może na prawdę coś w sobie nosić. A co do kształtów, to faktycznie nie bez powodu w geometrii sakralnej mówi się że ostry kąt kondensuję, zaokrąglony rozprasza lub łagodzi.
Zaraz zaraz. Mrowienie w rękach to może być poprostu kwestia skupienia uwagi na rękach i nic więcej. Jak skupisz sie na palcach przez minutę to też poczujesz mrowienie, to fizjologia. Nie mówię że czakry nie istnieją ale łączenie "ciepła w rękach przy ceramice" od razu z czakrami to trochę grube uproszczenie. Co konkretnie pozwala wam odróżnić odczucie energetyczne od zwykłego zmęczenia mięśni albo przekrwienia?
mhm, pytanie do Bluszczyk zanim pójdziemy dalej - czy to pulsowanie czujesz jednakowo przy każdym materiale, czy jest różnica między np. gliną a drewnem albo kamieniem? Bo jeśli materiał robi różnicę to już jest ciekawy punkt wyjścia do rozmowy o tym czy forma i tworzywo są ze sobą powiązane energetycznie, czy może to ty wnosisz energię i materiał jest obojętny.
Ej a ja wogóle nie wiedziałam że przez ręce może coś przechodzić w sensie czakrowym! Zawsze myslalam ze czakry to tylko wzdłuz kręgosłupa i koniec. Więc te czakry w dłoniach to są osobne czy to jakieś przedłużenie tych głównych siedmiu.
Hej, troche nowy jestem w temacie czakr wgl, ale mam pytanie, bo tez lubię majsterkowac i buduję modele z drewna. Czy to znaczy ze jak jestem w dobrym nastroju podczas roboty to ten model ma lepszą energię? Bo slyszalem ze intencja ma znaczenie ale nie kumam jak to konkretnie działa przy czakrach.
no, mariuszku, krotko mówiac tak, intencja robi różnicę i to całkiem spore. Jak pracujesz z otwartym sercem i z radością to ta energia wchodzi w materiał, szczególnie w organiczne jak drewno właśnie. Dlatego stare rzeźby ludowe zrobione z pobożnością czy miłością do rzemiosła często mają zupełnie inny ciężar energetyczny niż masowa produkcja. Sprawdź przy kolejnym modelu jak sie czujesz trzymajac go po skończeniu w porównaniu z czymś kupionym w sklepie.
no dobra, wracajac do tego co Bluszczyk pisała o formach przestrzennych, mnie bardzo ineteresuje ten wątek z ksztaltami. Bo np. w numerologii kształty maja znaczenie, czworobok to ziemia i stabilnosc, trojkat to ogień i aktywacja, okrąg to pełnia cyklu. Jak sie to przekłada na obiekty tworzone ręcznie? Tzn. czy jak zrobię medalion w kształcie koła to ma inny wpływ na czakrę serca niż medalion w kształcie rombu?
To jest szeroki temat Hiacynto i trochę zależy od tego w jakiej tradycji szukasz odpowiedzi. W redząciej geometrii sakralnej kąty i proporcje mają konkretne przypisania. Ale ważniejsza moim zdaniem jest intencja twórcy i spójność formy, tzn. 🙂 czy kształt jest wykonany "z wiarą" we własne ręce czy chaotycznie. niedokładny krąg zrobiony z skupieniem może działać inaczej niż idealny wydrukowany na drukarce.
Ale jak mam zacząć praktykować to świadomie to skąd mam wiedzieć ktury kształt wybrać? Jest jakaś prosta tabela albo coś? Bo czytam i czytam a nadal nie wiem od czego zacząć jeśli chcę np. zrobić coś ręcznie z konkretną intencją energetyczną.
Ehh trochę mi głowa peka od tych czakr i kształtów naraz 😀 ale mam pytanie, bo mój kumpel jest stolarzem i mówi ze jak robi coś przez długi cas to ma dziwne uczucie jakby nie było granicy między nim a drewnem. Czy to jest coś czakrowego czy on po prostu za dużo wdycha trocin haha. serio pyram bo to brzmi jak coś o czym tu piszecie.
Czytam tę rozmowę od początku i mam takie pytanie do wszystkich, bo coś mnie tu niepokoi. Czy jest jakaś różnica energetycznie między osobą która tworzy coś dla kogoś innego, z myślą o tej osobie, a osobą która tworzy dla siebie? Intuicja mi mówi że tak ale nie potrafię tego uzasadnić.
To co opisujesz Irys jest jednym z fundamentów tradycji w których pracuję od lat. Przedmiot tworzony z myślą o konkretnej osobie nosi w sobie zapis tej więzi, energię dwojga, twórcy i odbiorcy. Dlatego dawane z serca rękodzieło jest inne niż kupiony prezent, nawet droższy. Ale tu pojawia się tez ryzyko o którym rzadko się mówi: jeśli twórca był w złym stanie emocjonalnym podczas pracy, ta energia też wejdzie w przedmiot. Stąd w wielu tradycjach zaleca się oczyszczenie intencji przed podjęciem twórczości obrzędowej.
To co Sonia napisała o tym "zapisie więzi" w przedmiocie bardzo mnie uderzyło. Bo ja mam taki kubek, zrobiony ręcznie przez koleżankę na moją prośbę, i na prawdę inaczej mi smakuje z niego herbata. Serio. Wiem że to brzmi absurdalnie ale... czy to moze być właśnie to? Że ta energia twórcza osoby która coś robi z myślą o mnie dosłownie wchodzi w przedmiot?
No nie, poczekajcie. Herbata smakuje inaczej bo masz emocjonalne skojarzenie z tym kubkiem i z osobą która go zrobiła. To psychologia, nie energia. Efekt placebo i sentyment. Nie mówię że nic nie czujesz, mówię ze mechanizm jest inny niż myślisz.
Wracam do pytania Bluszczyk z wcześniejszych postów o formy przestrzenne, bo mi to siedzi w głowie. Bluszczyk, pisałaś że przy glinie czujesz coś "gęstego", a przy drewnie delikatniejsze wibrowanie. Czy jak zmienia się forma którą lepiszz, np. z płaskiej płyty robisz kulę, to ta jakość też się zmienia?
Ojej, dobre pytanie i nigdy tak dokładnie nad tym nie myślałam. Ale teraz jak się zastanawiam... tak, kula jest inaczej. Bardziej zamknięta jakos, skupiona. Jak robię coś z ostrymi krawędziami to czuję że energia jakby "ucieka" w tych rogach. Nie wiem czy to ma sens ale tak to opisuję.
A kamienie półszlachetne też tak działają? Bo mam troche surowych kamieni i zastanawiałam się czy jak bym je sama obtłukła w jakiś kształt to by się coś zmienilo, czy lepiej zostawić je surowe.
To ciekawy wątek z tymi kamieniami. Ja mam zupelnie inne pytanie do ogólnej dyskusji - czy ktoś z was próbował świadomie kierować energię z rąk podczas tworzenia? Jak to ćwiczenie a nie przypadkowe odczucie? I czy to robi jakąś różnicę w efekcie końcowym?
Tak, to sie ćwiczy i tak, robi różnicę. Ale żeby to robić świadomie trzeba najpierw wiedzieć co czujesz bezwiednie, bo bez tego podstawowego rozpoznania intencja jest pusta. Milosz, a ty czujesz cokolwiek w rękach podczas pracy manualnej czy to dla ciebie na razie czysto teoretyczne?
Czytam tę rozmowę i mam mieszane uczucia. Część z tego co tu piszecie jest spójna z tym co czytałam w różnych tradycjach, a część to naprawdę luźne skojarzenia ubrane w język energetyczny. Nie mówię że ktoś kłamie, ale że sami nie wiecie czy czujecie energię czy po prostu swoje emocje i nadajecie im nazwę. To jest ważna różnica i warto ją utrzymywać.
No dobra ale jak mam prowadzić te notatki to co mam w nich zapisywać? Literalnie co czuję w rękach? I jak często? Przy każdym robieniu czegoś ręcznie?
Mam wrażenie że dużo rozmawiamy o odczuciach przy tworzeniu, ale mało o tym co się dzieje PO. Tzn. jak już coś ulepisz czy wyrzeźbisz to czy ta energia w tym zostaje? Czy może odpłynąć z czasem?
To jest głębsze pytanie niż się wydaje Irys. Energia zakodowana w przedmiocie jest trwała o ile intencja była silna i materiał ją "trzyma". Drewno trzyma inaczej niż glina, metal inaczej niż kamień. Ale tez kontekst w którym przedmiot żyje ma znaczenie, otoczenie, użytkowanie, czyjej przestrzeni dotyka. Przedmiot tworzony w skupieniu i potem rzucony w kąt to zupełnie inna historia niż ten sam przedmiot używany z uwagą.
Właśnie o to chciałam zapytać! 🙁 Bo skoro ulepiłaś coś z intencją i ta intencja tam została, to czy każdy kto to dotknie potem "wchodzi" w tę energię. Jakby czakry dłoni każdej kolejnej osoby miały kontakt z tym co tam zakodowałaś? To trochę niesamowite jak tak pomyśleć.
Przepraszam że przerywam ten poetycki wątek ale skoro rozmawiamy o "kodowaniu energii w przedmiotach" to moze ktoś wyjasni mechanizm. Bo "intencja zostaje w glinie" brzmi ładnie ale co to znaczy fizycznie? Elektrony pamiętają nastrój rzeźbiarza? Naprawdę pytam, nie retoryznie, bo może jest jakaś tradycja ktora to opisuje precyzyjniej.
