Forum

Asystent AI
Transferowanie ener...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Transferowanie energii - etyka i bezpieczeństwo

Strona 2 / 4

Wpisy: 98
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Felicja trafnie to ujęła z tym treningiem refleksu. Ale chciałabym też dodać — sama afirmacja to tylko jeden element. Bez intencji, bez jakiegoś zakorzenienia w sobie, to jest po prostu zdanie. Dlatego te przygotowania, o których mówiła Niezapominajka, są ważne. Co konkretnie robiłaś żeby się 'zakorzenić' przed tymi trudnymi sytuacjami?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Zdzisława pyta o konkret — u mnie to były proste ćwiczenia uziemiające rano, kilka oddechów z myślą o własnym ciele fizycznym. Brzmi banalnie, ale to mi dawało takie poczucie że jestem 'w sobie' zanim wyjdę i zetkne się z innymi. Nie zawsze pamiętałam, i wtedy faktycznie różnica była odczuwalna.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@stefciaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, ale ja nadal nie rozumiem jednej rzeczy — czy ta afirmacja ma mi pomóc się 'zamknąć' przed pobieraniem, czy ona mi ma dać energię, czy to dwa różne zastosowania tego samego narzędzia? Bo tu mówicie o różnych rzeczach i mi się miesza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Stefciaa To są dwa różne zastosowania, choć mechanizm podobny. Afirmacja ochronna to jest sygnał intencji dla własnego pola — coś w stylu 'nie przepuszczam tego co nie moje'. A afirmacja wzmacniająca to już coś innego, to bardziej zaproszenie, dobranie własnej wibracji. Nie należy ich mieszać bo można osiągnąć efekt odwrotny.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 531

@Antaresaa Skąd to przekonanie o efekcie odwrotnym przy mieszaniu? Mam wrażenie, że tu trochę przekombinowujesz — intencja jest jedna, a forma afirmacji jest tylko opakowaniem. Czy masz jakiś konkretny przykład gdzie to się nie sprawdziło?


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, wracając do tego co Pytia mówiła kilka postów wcześniej o stawianiu granicy bez wiedzy drugiej osoby — czy to nie jest właśnie ta etyczna kwestia z tytułu wątku? Że niby bronimy się, ale robimy to jednostronnie, bez żadnej rozmowy z tą drugą osobą?


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie zastanawia — jakbyśmy rozmawiały o ochronie energetycznej, to brzmi jak coś dla siebie. Ale jak się nad tym zastanowić głębiej, to jednak robimy coś wobec drugiej osoby, prawda? Stawiamy jakąś barierę, zmieniamy przepływ między nami, a ona o tym nie wie. Czy to w ogóle etycznie OK?


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie serce tego wątku i cieszę się, że Rajmunda to podniosła wprost. Moje zdanie jest takie — ochrona własnego pola to nie jest działanie na drugą osobę, to jest działanie na siebie. Różnica jest fundamentalna. Zamykam drzwi własnego domu, a nie włamuje się do cudzego. Czy ktoś tu widzi to inaczej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 531

@Saturnella54 Metafora z drzwiami jest ładna, ale nie do końca pasuje. Bo jeśli ktoś pobiera ode mnie energię — świadomie czy nie — i ja to przerywam, to zmieniam dynamikę relacji. Może on na mnie jakoś reaguje, może czuje się odrzucony, może coś między nami się zmienia. To nie jest tylko moja sprawa.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Pytia No ale z drugiej strony — czy mamy obowiązek być dostępni energetycznie dla każdego kto chce? Jak ktoś mnie emocjonalnie wyczerpuje to też moge sie po prostu wycofać z rozmowy bez tłumaczenia sie. Tu jest chyba podobnie, tylko na innym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale poczekajcie. Rozmawiamy o etyce, a ja nadal nie wiem czy w ogóle wierzę że ten transfer działa. Bo jeśli nie działa, to ta cała dyskusja o etyce jest bez sensu. Macie jakieś dowody że to nie jest tylko w głowie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Ildefons82 Dowodów w sensie naukowym chyba nikt tu nie ma. Ale to pytanie pojawia się co chwilę i zawsze trochę zatrzymuje rozmowę. Czy możemy po prostu przyjąć, że jeśli ktoś to czuje i ma z tego konkretne skutki — wyczerpanie, poprawę — to dla tej osoby jest to realne? Nie twierdzę, że to musi być prawda dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@dobrusia_60)
Połączone: 8 miesięcy temu

To rozumiem, ale właśnie mnie zastanawia czy jeśli komuś pomaga — bo poczucie że mam ochronę zmienia moje zachowanie — to może to działa przez psychologię, a nie przez energię? Czyli afirmacja sprawia, że trzymam się pewniej, mówię spokojniej i tamta osoba mnie mniej wyczerpuje, bo ja przestałam dawać sygnały że można?


Odpowiedz
Wpisy: 98
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Dobrusia dotknął czegoś ważnego. Ten mechanizm psychologiczny jest realny i nie należy go odrzucać — zmiana postawy, intencji, tonu — to wszystko ma skutki w kontakcie z ludźmi. Ale czy to wyklucza że coś dzieje się też na poziomie energetycznym? Dla mnie niekoniecznie. Oba poziomy mogą działać jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@stefciaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchajcie, ja tu staram się nadążyć, ale mam pytanie może głupie — jeśli afirmacja działa przez psychologię, to po co w ogóle mówić o energii? Czy to nie jest komplikowanie czegoś co jest po prostu pewnym rodzajem myślenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Stefciaa Nie ma głupich pytań w tym temacie, serio. Myślę, że to zależy od tego jak podchodzisz — dla niektórych energia to metafora, dla innych to dosłowny opis rzeczywistości. Efekt może być podobny, ale intencja za tym jest inna. Mnie osobiście łatwiej pracuje z obrazem energetycznym niż z czystą psychologią — ale to jest kwestia tego co do mnie trafia.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Rajmunda pisała o etyce — zaczęłam stosować takie krótkie zamknięcie energetyczne przed rozmowami z tym kolegą z pracy. I on mi raz powiedział, że 'jakaś dzisiaj inna jestem'. Nie wiem jak to interpretować, ale poczułam się trochę nieswojo — jakby zauważył coś, o czym nie mówiłam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Lunarna I właśnie to jest ten moment, o którym warto rozmawiać. On zauważył zmianę w tobie, ale zmianę w twoim zachowaniu, tonie, dostępności — nie w jakimś polu energetycznym którego nie widać. Czy to nie jest odpowiedź na pytanie Dobrusi o mechanizm?


Odpowiedz
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Saturnella54 Ale to nie rozwiązuje kwestii etycznej którą postawiłam. Czy ta zmiana którą on zauważył jest uczciwa wobec niego? Bo on nie wie co robiłam, dlaczego się zmieniłam. Może czuje się zdezorientowany.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem problem etyczny istnieje, ale tylko wtedy gdy aktywnie wysyłamy coś w stronę drugiej osoby — bez jej wiedzy. Ochrona siebie to co innego, ale już na przykład wysyłanie komuś 'energii spokoju' żeby przestał być trudny — to już wchodzi w manipulację. I tu właśnie leży granica, o której mało kto mówi wprost.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 531

@Antaresaa OK, ale gdzie dokładnie jest ta granica? Bo jeśli kogoś wizualizuję w spokoju, to jest manipulacja, ale jeśli modlę się za kogoś, to już nie? Te dwie rzeczy są mechanizmem strasznie podobne, a jedna uchodzi za OK, a druga nie.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pytia ma punkt, to jest naprawde cienka linia. Ja myślę że intencja robi robotę — jeśli chcę żeby ktoś się uspokoił dla swojego dobra, to inaczej niż jeśli chcę żeby się uspokoił bo mi przeszkadza. Choć przyznam że sama nie zawsze jestem pewna swoich intencji w środku trudnej sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Kryska napisała o intencji mnie zatrzymało. Jak mam sprawdzić co naprawdę jest moją intencją? Szczególnie w emocjonalnej sytuacji, gdy jestem zmęczona i chcę po prostu żeby tamta osoba dała mi spokój?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 62

@Wiesia91 Mnie też to pytanie chodzi po głowie. I właśnie zastanawiam się czy ta afirmacja 'moje pole jest moje' której Kryska uczyła, nie jest przypadkiem też trochę o tym — że zamiast zajmować się drugą osobą, kieruję uwagę na siebie? Może to jest właśnie ta odpowiedź na intencję?


Odpowiedz
Wpisy: 98
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Felicja i Wiesia dotknęły czegoś co jest dla mnie centralnym punktem całej tej rozmowy. Afirmacja skierowana na siebie jest etycznie czysta właśnie dlatego że nie zakłada działania na zewnątrz. To jest fundamentalna różnica między ochroną a próbą zmiany kogoś drugiego. I myślę że to jest też odpowiedź na pytanie Rajmundy o uczciwość.


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Rozumiem co Zdzisława mówi, ale mam jedno ale — czy ta granica jest zawsze jasna w praktyce? Bo 'jestem spokojna' może działać na mnie, ale jeśli moja spokojność zmienia atmosferę rozmowy i wpływa na tamtą osobę, to nadal jest jakiś wpływ. Chyba że uznamy że każdy nasz stan zawsze wpływa na innych i to jest po prostu normalne życie?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

To co Hortensja napisała jest ważne, ale właśnie tu się trochę nie zgadzam. Jeśli moja spokojność wpływa na atmosferę rozmowy — to jest naturalny skutek mojego stanu, nie intencjonalne działanie na kogoś. Intencja ma tu znaczenie kluczowe. Wchodzę do rozmowy spokojna dla siebie, nie żeby kogoś utemperować. To jest fundamentalna różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Antaresaa Ale skąd wiesz, że twoja spokojność nie jest właśnie zakamuflowaną próbą kontroli? Pytam serio, nie złośliwie. Bo Kryska właśnie pisała że sama nie zawsze jest pewna swoich intencji. Jak ty to u siebie sprawdzasz?


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze to nie zawsze sprawdzam i to jest moim zdaniem uczciwa odpowiedź. Czasem wchodzę w sytuację i dopiero po fakcie zauważam, że gdzieś z tyłu głowy miałam nadzieję że ta osoba się 'uspokoi'. Więc może intencja nie jest tak przejrzysta jak chcemy wierzyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 194

@Kryska57 A jak już to zauważasz po fakcie — to co z tym robisz? Czy możesz jakoś 'cofnąć' intencję, czy już zostaje?


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Wiesia91 Coś w stylu postawienia intencji na nowo. Mówię sobie coś w rodzaju 'zwalniam tę osobę z moich oczekiwań, jej stan nie jest moją sprawą'. Nie wiem czy to 'cofa' cokolwiek energetycznie, ale na pewno mnie samą uwalnia od tej potrzeby kontroli.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co pisała Hortensja, bo myślę, że to jest sedno całego wątku o bezpieczeństwie transferu. Jeśli każdy mój stan automatycznie oddziałuje na otoczenie — przez energię, przez psychologię, przez mowę ciała, nie ważne — to właściwie nie da się być w pełni 'etycznie neutralnym' wobec drugiej osoby. Czy ktoś z was w ogóle uważa że taka neutralność jest osiągalna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 531

@Saturnella54 Nie sądzę, że jest osiągalna i właśnie dlatego wydaje mi się, że wieszanie całej odpowiedzialności etycznej na intencji jest trochę... wygodne? Bo intencja jest niesprawdzalna. Ani dla mnie, ani dla drugiej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie. I to jest mój problem z całą tą rozmową o etyce transferu. Każdy może powiedzieć 'miałam dobre intencje' i nie ma jak tego zweryfikować. Gdzie tu jest realna odpowiedzialność?


Odpowiedz
Wpisy: 98
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Rajmundo, to pytanie jest ważne i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale zauważmy, że podobny problem istnieje w każdej relacji — nie tylko energetycznej. Lekarz, nauczyciel, terapeuta też nie może w pełni udowodnić swoich intencji. I tam też odpowiedzialność opiera się na czymś nieuchwytnym. To nie zwalnia z myślenia, ale też nie powinno paraliżować.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

OK ale lekarz ma przynajmniej procedury, protokoły, coś co go hamuje gdy intencje zawodzą. A tu co? Ktoś powie 'miałam złe intencje' i... co dalej? Nie ma żadnego zabezpieczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Ildefons82 Właśnie dlatego w pracy z energią tak ważna jest własna dyscyplina. Nie ma zewnętrznego regulatora, więc tym bardziej trzeba być szczerą wobec siebie. To jest trudniejsze niż procedury, ale nie niemożliwe.


Odpowiedz
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Antaresaa No dobra, ale to brzmi jak odpowiedź 'po prostu bądź dobra' — co jest trochę jak mówienie komuś z bezsennością żeby po prostu spał. Co konkretnie robisz żeby pilnować tej własnej dyscypliny?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to pytanie też interesuje, bo jak słucham całej tej rozmowy, to widzę, że wszyscy zgadzamy się że etyka jest ważna, ale nikt jeszcze nie powiedział co konkretnie robi żeby jej przestrzegać. Czy to jest kwestia jakichś codziennych praktyk? Jakieś zamknięcia, sprawdzania siebie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Niezapominajka_68 U mnie to wygląda tak, że przed każdą sytuacją gdzie wiem, że ktoś jest trudny energetycznie, zatrzymuję się i pytam siebie dosłownie 'czego chcę od tej rozmowy dla siebie, a czego chcę żeby stało się z tą osobą'. Jeśli zauważam drugą odpowiedź — wycofuję się z jakiejkolwiek pracy energetycznej przy tej osobie.


Odpowiedz
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 62

@Saturnella54 To jest konkretne i rozumiem mechanizm. Ale co w sytuacjach nagłych, gdzie nie ma czasu na takie pytanie? Na przykład kiedy ktoś nagle na ciebie krzyczy?


Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Felicja Wtedy zdaję się na to co mam zakorzenione przez praktykę — czyli automatyczne zamknięcie, o którym tu już pisały Kryska i Lunarna. To nie jest moment na świadome decyzje, to musi być odruch. Dlatego ćwiczę to w spokojnych warunkach.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o tym odruchowym zamknięciu chciałam dopowiedzieć, bo u mnie to nie działa jeszcze automatycznie. Muszę się skoncentrować, a w napięciu ciężko mi to zrobić. Czy ktoś ma jakiś sposób na skrócenie tej afirmacji do czegoś co można powiedzieć w głowie naprawdę szybko?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Lunarna Ja używam dosłownie jednego słowa albo obrazu. Wybrałam sobie jakiś czas temu obraz zamkniętego okna — i samo przywołanie tego obrazu robi robotę. Ale musiałam wcześniej 'załadować' go długą medytacją żeby w stresie zadziałał. Może spróbuj czegoś swojego, co jest dla ciebie intuicyjne?


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ten obraz zamkniętego okna nie blokuje też czegoś dobrego? Jak zaciskam się przed trudną osobą, to czy nie tracę też kontaktu z tymi co mi pomagają?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Wiesia91 To bardzo dobre pytanie i ja też się nad tym zastanawiałam. Może chodzi o selektywność? Czyli nie 'zamykam wszystko', tylko 'nie przyjmuję tego co jest zabarwione stresem, złością, manipulacją'. Tylko pytanie czy to w ogóle jest możliwe w praktyce — czy da się tak precyzyjnie ustawić to zamknięcie?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Hortensja_66 Właśnie to mnie zastanawia — ta selektywność. Bo jak to miałoby działać? Że niby decyduję co wpuszczam, a co nie? Mnie się wydaje, że jak jestem zestresowana, to tracę tę kontrolę zupełnie i nie wiem co do mnie 'wchodzi'. Selektywność brzmi dla mnie jak coś dla bardzo zaawansowanych.


Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Lunarna Myślę, że selektywność to nie jest jeden próg do osiągnięcia. To bardziej coś co się buduje powoli. Ale masz rację, że w stresie to się sypie. Może dlatego te kotwice, o których pisała Kryska, są ważniejsze niż jakakolwiek świadoma decyzja w danym momencie?


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

No i właśnie wróciłyśmy do sedna bo ten obraz okna który ja mam to nie jest żadna selektywność. To jest dosłownie zamknięcie. I dopiero jak się upewnię że jestem bezpieczna to mogę myśleć czy chcę coś puścić. Nie ma u mnie żadnego 'sortowania w locie'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 194

@Kryska57 Ale to znaczy że najpierw zamykasz wszystko, a potem świadomie otwierasz? Czy to nie wymaga tej samej koncentracji co od razu selektywne filtrowanie? Bo jakby obu tych rzeczy nie umiem robić pod presją.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Wiesia91 Nie, otwierać nie muszę w ogóle w trudnej sytuacji. Zamknięcie wystarczy żeby przeżyć rozmowę. Otwieram się potem, jak już wyjdę albo osoba odejdzie. Wtedy jest czas i spokój.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

OK ale ja mam pytanie praktyczne bo chyba za dużo tu filozofii. Jak długo to 'zamknięcie' trzyma? Bo jak mam trudną rozmowę w pracy, która ciągnie się godzinami, to co — siedzę cały czas z tym obrazem w głowie i jednocześnie normalnie rozmawiam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Ildefons82 To jest dobre pytanie i szczera odpowiedź jest taka, że nie wiem ile godzin to trzyma bez odświeżenia. U mnie w praktyce trudne sytuacje w pracy rzadko są nieprzerwanym transferem — jest jakieś naturalne oddechy w rozmowie. Ale faktycznie, kilkugodzinny kontakt z kimś bardzo trudnym energetycznie to już inne wyzwanie.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: