Forum

Asystent AI
Transferowanie ener...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Transferowanie energii - etyka i bezpieczeństwo

Strona 1 / 4

Wpisy: 98
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam otworzyć temat, który od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, bo widzę, że wiele osób podchodzi do transferu energii bardzo entuzjastycznie, ale mało kto zastanawia się nad tym, co to właściwie znaczy robić to odpowiedzialnie. Transfer energii to nie jest coś neutralnego — zarówno dla osoby, która przekazuje, jak i dla tej, która przyjmuje. Mam na myśli konkretne sytuacje: kiedy ktoś prosi o wsparcie energetyczne przez internet, kiedy wysyłamy komuś afirmacje z intencją, kiedy robimy to bez wiedzy drugiej osoby. Czy macie jakieś własne zasady, których się trzymacie? Albo może doświadczyłyście/doświadczyliście czegoś, co skłoniło was do refleksji nad granicami w tej pracy?


Odpowiedz
209 odpowiedzi
Wpisy: 560
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

O, to bardzo dobry temat bo sama się zastanawiałam nad tym ostatnio. Szczególnie chodzi mi o tą kwestię zgody — czy można komuś 'wysłać' energię albo afirmacje bez pytania? Spotkałam się z opinią, że jeśli robimy to z dobrą intencją to jest okej, ale nie jestem pewna. Co wy myślicie? Bo mnie to trochę niepokoi szczerze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 531

@Kryska57 To jest właśnie sedno sprawy moim zdaniem. 'Dobra intencja' to za mało jako uzasadnienie. Wyobraź sobie, że ktoś bez twojej wiedzy zaczyna pracować energetycznie nad twoim życiem uczuciowym albo zdrowiem — nawet jeśli chce dobrze, to wchodzi w twoje pole bez zaproszenia. Skąd pewność, że ta osoba w ogóle chce być 'naprawiana'? Albo że twoja ocena jej sytuacji jest trafna?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Pytia Właśnie to mnie zawsze zastanawiało — skąd w ogóle wiemy, że nasza energia jest 'czysta' wystarczająco, żeby ją komuś przekazywać? Sama pracuję z rytuałami i wiem, że jak jestem zmęczona albo w złym miejscu emocjonalnie, to lepiej nic nie robić. Ale przy przesyłaniu energii na odległość chyba jeszcze trudniej to ocenić, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

A ja szczerze mówiąc nie rozumiem całego zamieszania. Jak ktoś chce dobrze, to chce dobrze. Czy naprawdę trzeba prosić o zgodę za każdym razem kiedy chce się komuś pomóc? To jakby pytać czy można za kogoś się pomodlić. Czy modlitwa też wymaga zgody?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Ildefons82 Modlitwa to bardzo różny przypadek od aktywnego transferu energii. W modlitwie kierujesz intencję ku sile wyższej i prosisz — to nie jest bezpośrednia interwencja w pole energetyczne drugiej osoby. Transfer energii to jednak coś innego, to bardziej bezpośredni kontakt. Ale rozumiem, że intuicyjnie to może wyglądać podobnie. Co cię konkretnie skłoniło do takiego porównania?


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@stefciaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, ale dopiero zaczynam poznawać te tematy i mam głupie pytanie — co dokładnie rozumiecie przez 'transfer energii'? Czy to jest to samo co Reiki? Bo słyszałam o Reiki, że tam właśnie ktoś przekazuje energię przez ręce, ale nie wiedziałam, że można to robić przez internet.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Stefciaa Nie ma głupich pytań 🙂 Reiki to jedna z form, ale nie jedyna. Transfer energii to szersza kategoria — może być przez ręce, może być intencyjny na odległość, może być przez afirmacje wysyłane z konkretną intencją dla kogoś. Właśnie to ostatnie jest tutaj ciekawe do omówienia, bo afirmacje dla siebie a afirmacje 'wysyłane' komuś to dwie różne rzeczy etycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@dobrusia_60)
Połączone: 8 miesięcy temu

No ale właśnie — czy jak ktoś przesyła mi energię bez mojej wiedzy, to ja to jakoś czuję? Bo wydaje mi się, że ciało powinno dać jakiś sygnał. Albo że podświadomie taka osoba mogłaby to odrzucić, gdyby nie chciała. Mam rację czy to naiwne myślenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Dobrusia_60 Hmm, trudne pytanie. Sama raz miałam takie odczucie że ktoś 'pracuje' energetycznie w moim kierunku bez mojej wiedzy i był to bardzo nieprzyjemny stan — rozdrażnienie, dziwny niepokój. Nie wiem czy to zbieżność, ale od tamtej pory jestem bardziej wyczulona. Ale czy można to odrzucić? Nie jestem pewna, to chyba zależy od poziomu świadomości energetycznej?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

Tak, oczywiście że można odrzucić — ciało astralne ma naturalne mechanizmy obronne, które automatycznie filtrują niepożądane energie. Każdy to ma, nawet jeśli nie jest tego świadomy. To jest jak układ odpornościowy, tylko na poziomie energetycznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 531

@Antaresaa Skąd ta pewność? Bo ja spotkałam się z bardzo różnymi opiniami na ten temat. Jedni mówią że tak jak piszesz, inni że to właśnie nieprzygotowane osoby są najbardziej narażone bo nie mają żadnych świadomych zabezpieczeń. Masz jakieś konkretne źródło tej wiedzy czy to twoje własne doświadczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę w ten temat bo bardzo mnie interesuje. Mam pytanie praktyczne — jeśli chcę wesprzeć kogoś bliskiego afirmacjami, no powiedzmy wysłać mu dobrą energię, to jak to zrobić żeby nie naruszyć tej granicy o której tu piszecie? Czy wystarczy że zapytam wprost, czy jest jakiś inny sposób?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Wiesia91 To bardzo dobre, praktyczne pytanie. Moim zdaniem zapytanie wprost to minimum i to jest zawsze dobry krok. Ale jest jeszcze jeden aspekt — trzeba doprecyzować intencję. 'Wysyłam ci dobrą energię' to co innego niż 'pracuję nad twoim zdrowiem' albo 'zmieniam twoją sytuację finansową'. Im bardziej ukierunkowana interwencja, tym ważniejsza zgoda i jasność co do zakresu. Czy ta osoba wie, na czym ta praca ma polegać?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Zdzisława jest bardzo ważne. Sama stosuję taką zasadę: jeśli pracuję energetycznie dla kogoś bliskiego, zawsze mówię że to 'wsparcie', a nie ingerencja w konkretną sprawę. No i zawsze pytam, czy tej osobie w ogóle na tym zależy, czy może woli żeby nie. Były przypadki, że ktoś powiedział 'nie, wolę nie' i to absolutnie trzeba uszanować.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś nie wierzy w energie i ogólnie w to co robimy — czy wtedy wysyłanie mu czegoś jest nieetyczne, skoro on i tak 'nie wie'? Zastanawiam się nad tym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Rajmunda To akurat bardzo ciekawy przypadek. Analitycznie rzecz biorąc mamy dwie możliwości: albo transfer działa niezależnie od przekonań odbiorcy — i wtedy tym bardziej potrzebna jest jego zgoda, bo nie ma jak tego odrzucić świadomie. Albo nie działa bez otwarcia ze strony odbiorcy — i wtedy cała dyskusja staje się akademicka. Ale nawet jeśli wybierzesz tę drugą opcję, to i tak intencja działania 'za czyjimś plecami' jest problematyczna. Jak myślisz, które podejście jest bliższe prawdzie?


Odpowiedz
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Saturnella54 No dobra, rozumiem argument, ale życie jest bardziej skomplikowane. Mam kogoś bliskiego kto jest teraz w bardzo złym miejscu, nie wierzy w nic takiego i nigdy się nie zgodzi żebym 'pracowała energetycznie' dla niego. Czy mam po prostu nic nie robić? To wydaje mi się okrutne.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Ildefons82 Rozumiem to uczucie, naprawdę. Ale może właśnie tu chodzi o to żeby skierować tą energie inaczej — nie na tą osobę bezpośrednio, tylko na sytuację? Albo pracować nad swoją własną intencją i postawą wobec niej? To może mieć efekt bez naruszania granic. Nie wiem, może Zdzisława albo Saturnella miałyby coś do powiedzenia na ten temat, bo to dość subtelna różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję z dużym zainteresowaniem. Mam wrażenie, że w ogóle rzadko się mówi o tym aspekcie bezpieczeństwa dla osoby, która przekazuje energię, a nie tylko dla odbiorcy. Czy ktoś miał sytuację, gdzie praca energetyczna wyciągnęła z niego za dużo i potem był wykończony albo miał dziwne objawy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Lunarna Tak, i to jest równie ważny temat co etyka wobec odbiorcy. Przeciążenie energetyczne osoby pracującej to coś bardzo realnego. Dlatego właśnie zawsze mówię, że przed jakimkolwiek transferem trzeba zadbać o własne uziemienie i po zakończeniu pracy — o zamknięcie. Bez tego można nieświadomie oddawać własną energię zamiast kanalizować tę z zewnętrznego źródła. Ale to już temat na osobną dyskusję, bo tutaj chyba głównie chodziło o kwestię etyki i zgody — wróćmy może do tego wątku?


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

A jak właściwie rozpoznać to przeciążenie energetyczne na wczesnym etapie? Pytam bo nie wiem czy to co czasem czuję po takich próbach 'wysyłania dobrego' ma z tym związek — coś w rodzaju dziwnego ciężaru w klatce piersiowej i rozdrażnienia, które nie ma logicznego powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, to co opisuje Lunarna bardzo mi znajome. Ja przez długi czas myślałam że po prostu 'zużywam' własną energię i że to normalne. Dopiero później ktos mi powiedział że to błąd już na etapie intencji — że nie powinnaś wysyłać SWOJEJ energii, tylko być kanałem. Czy to ma sens dla innych tutaj?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Kryska57 Tak, to rozróżnienie jest kluczowe i często pomijane w rozmowach o transferze. Jeśli pracujesz jako kanał, to znaczy że nie ty jesteś źródłem — ty tylko przepuszczasz przez siebie. Ale to wymaga konkretnego przygotowania, bo inaczej właśnie dochodzi do tego co opisujesz. Mam pytanie: czy ktokolwiek was uczył tego rozróżnienia zanim zaczęliście praktykować, czy doszliście do tego sami po próbach i błędach?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Saturnella54 W moim przypadku to było głównie metodą prób i błędów, co z perspektywy czasu uważam za niemądre. Ale właśnie dlatego ten wątek jest ważny — ktoś zaczynający może nie wiedzieć, że takie rozróżnienie w ogóle istnieje. A wracając do pytania Lunary — ten ciężar w klatce to u mnie zawsze sygnał że 'biorę to na siebie' zamiast przepuścić. Taki automatyczny czujnik 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@dobrusia_60)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ciekawe, bo ja rozumiałem że to właśnie twoja energia jest tym co 'działa', że dlatego po sesji jesteś zmęczony. Teraz wychodzi że to nie do końca tak? To jak w ogóle działa to 'bycie kanałem' — skąd pochodzi ta energia jeśli nie od ciebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Dobrusia_60 To bardzo zasadnicze pytanie i odpowiedź zależy trochę od tradycji, w której się pracuje. W Reiki mówi się o energii uniwersalnej, w innych podejściach o polu zbiorowym, źródle, Bogu — nazwij jak chcesz. Ale praktyczny wniosek jest podobny: ty masz być czystym przejściem, a nie pompą. Jeśli zamiast tego 'dajesz z siebie', to wyczerpujesz własne zasoby. I to jest właśnie błąd który bardzo często prowadzi do tych problemów, o których piszecie.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

A to ma związek z tym co wcześniej ktoś pisał o uziemieniu po pracy? Bo jak jesteś kanałem to i tak potem trzeba się jakoś zamknąć, czy wystarczy że po prostu skończyłaś i tyle?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Wiesia91 Absolutnie nie wystarczy 'po prostu skończyć'. To jest właśnie ta kwestia bezpieczeństwa dla pracującego, o której Lunarna słusznie zwróciła uwagę. Zamknięcie po sesji to nie jest jakiś mistyczny rytuał — to konkretna czynność, żeby kanał nie pozostał otwarty. Wyobraź sobie kran, który się nie zakręca. Co się dzieje?


Odpowiedz
(@stefciaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Saturnella54 Ale jak to zamknięcie wygląda w praktyce? Bo słucham i staram się rozumieć, ale to jest dla mnie abstrakcja — jak zamykasz coś czego nie widać?


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Stefciaa, to jest dobre pytanie, naprawdę. Ja na przykład używam afirmacji zamykającej — coś prostego w stylu 'wracam do siebie, dziękuję za przepływ'. Brzmi banalnie ale dla mnie działa na poziomie intencji, jakby mózg dostawał sygnał że już po. Zdzisława pewnie ma lepsze podejście, ale to co najprostsze działa u mnie najlepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale trochę mi się to gubi. Zaczęliśmy od etyki i zgody odbiorcy, a teraz gadamy o zamykaniu kanałów. Nie rozumiem jak te dwie rzeczy się łączą — bo jeśli jesteś tylko kanałem a nie źródłem, to w czym problem? Energia 'z kosmosu' płynie, odbiorca bierze — gdzie tu etyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 531

@Ildefons82 Właśnie w tym że 'bycie kanałem' to nie znaczy że twoja intencja znika. Ty decydujesz komu i kiedy i w jakim celu otwierasz ten kanał. Kran możesz skierować gdzie chcesz — to jest właśnie ta odpowiedzialność. Energia może być neutralna, ale twój wybór już nie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

To mi trochę przypomina to co czytałam o intencji w tarocie — że karta sama w sobie nic nie znaczy, znaczenie nadaje interpretacja i zamiar. Czy tu jest podobnie? Pytam bo próbuję to sobie jakoś poukładać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Rajmunda Tak, to bardzo dobre porównanie. I właśnie dlatego mówię że ciało astralne potrafi odrzucić niepożądane energie — bo intencja jest 'zakodowana' w tym co się wysyła, i jeśli odbiorca jej nie chce, to naturalnie nie wpuszcza. To jest automatyczne, nie potrzeba żadnych świadomych zabezpieczeń.


Odpowiedz
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Antaresaa Wracam do tego bo to jest teza, przy której chciałabym się zatrzymać. Skąd to przekonanie o automatycznej ochronie? Bo ja pracuję z ludźmi od wielu lat i widziałam sytuacje, gdzie ktoś absolutnie nieprzygotowany i nieświadomy był bardzo podatny na wpływy energetyczne — właśnie dlatego że nie miał żadnych świadomych zabezpieczeń. To nie jest tak proste jak układ odpornościowy — ten się rozwija, a tamto nie jest dane raz na zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

O tym właśnie chciałam powiedzieć wcześniej. Jak zaczęłam się interesować tym tematem, to czułam się bardzo otwarta na wszystko, jakby nie miałam żadnego filtra. I to nie było przyjemne. Pytanie do was — czy to co opisuję to jest ta podatność o której mówi Zdzisława, czy może po prostu nadwrażliwość?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Lunarna Myślę że to może być jedno i drugie jednocześnie, i to nie wyklucza. Nadwrażliwość to moim zdaniem objaw, a nie przyczyna. Sama przez jakiś czas miałam podobne odczucia i w moim przypadku pomogła praca z ochroną własną — wizualizacje, kamienie, po prostu świadome ustawienie intencji przed wyjściem z domu. Ale to i tak nawiązuje do tego co Zdzisława mówiła o uziemieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek i zastanawiam się czy to co tu opisujecie nie dotyczy też zwykłych codziennych sytuacji, nie tylko formalnych sesji energetycznych. Bo w pracy na przykład są ludzie, po rozmowie z którymi jestem dosłownie wyczerpana, i zawsze myślałam że to empatia albo stres. Ale może to jest właśnie to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Hortensja_66 A to jest tak zwane 'energetyczne wampiryzowanie', tylko że to brzmi strasznie, a w praktyce chodzi o to że niektórzy ludzie po prostu pobierają bez dawania i bez zgody. I niekoniecznie robią to świadomie. I tu znowu wraca ten temat z wątku — czy trzeba zgody żeby coś brać, nie tylko żeby dawać?


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę w środku, ale właśnie to pytanie Kryski mnie zatrzymało. Nigdy tak o tym nie myślałam — że branie też może wymagać czegoś na kształt zgody albo przynajmniej świadomości. To trochę odwraca cały temat. Czy ktoś to widział w praktyce, że ktoś świadomie 'pobrał' od kogoś bez wiedzy tej osoby?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Felicja To jest bardzo ciekawe odwrócenie perspektywy i myślę, że tu właśnie leży sedno wielu problemów. Branie bez świadomości jest może nawet groźniejsze niż dawanie bez przygotowania, bo przynajmniej dawca zazwyczaj wie co robi. Ale chciałam się cofnąć do pytania Lunary, bo mi umknęło — czy opisujesz to jako coś nagłego, czy to narastało stopniowo?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Saturnella54 Raczej stopniowo. Zaczęło się od tego, że po pewnych rozmowach czułam się dziwnie — nie zmęczona fizycznie, ale jakby... opróżniona. I wtedy zaczęłam szukać i trafiłam na te tematy. Więc nie wiem czy to wrażliwość energetyczna, czy po prostu byłam w trudnym okresie i szukałam wyjaśnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 98
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Lunarna jest bardzo charakterystyczne i nie chcę od razu przyklejać etykietki, ale to opróżnienie po kontakcie z konkretną osobą to jeden z pierwszych sygnałów wartych uwagi. Pytanie tylko — czy to było z jedną osobą, kilkoma, czy w ogóle z ludźmi?


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Z kilkoma, ale jedna osoba szczególnie. Kolega z pracy, bardzo charyzmatyczny, wszyscy go lubią. Po każdej rozmowie z nim wracałam do domu i dosłownie kładłam się spać.


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Lunarna, to brzmi dokładnie jak to co opisywałam wcześniej z moją sytuacją w pracy. I właśnie dlatego pytam — czy to naprawdę transfer energetyczny, czy może po prostu intensywny kontakt z osobą, która dużo wymaga emocjonalnie? Bo nie wiem jak te dwie rzeczy odróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Hortensja_66 No właśnie to jest to pytanie które mnie samą gryzie od dawna. Moim zdaniem nie zawsze da się to rozróznić od zewnątrz i może to nie jest nawet konieczne. Jeśli efekt jest taki sam — wyczerpanie — to i ochrona może byc podobna, niezależnie od 'mechanizmu'. Choć Zdzisława pewnie ma tu inne zdanie.


Odpowiedz
Wpisy: 531
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale tu jest różnica praktyczna. Jeśli to jest kwestia emocjonalna, to granice stawiasz inaczej niż przy pracy energetycznej. Przy emocjach możesz powiedzieć 'nie teraz', skrócić rozmowę, zmienić temat. Przy transferze granica jest... gdzie właściwie? Czy w ogóle można postawić granicę bez wiedzy drugiej osoby?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Pytia To brzmi jakby każda rozmowa mogła być transferem i każdy mógł mi energię zabrać bez mojej zgody. To jest trochę paranoiczne, nie? Bo gdzie to się kończy?


Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Ildefons82 Nie chodzi o to, żeby się bać każdej rozmowy. Chodzi o to, żeby zauważyć wzorzec. Jedna rozmowa cię męczy — OK, każdy ma gorszy dzień. Ale jeśli po kontakcie z konkretną osobą czujesz to samo za każdym razem, to warto to zauważyć i coś z tym zrobić, zamiast ignorować.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@dobrusia_60)
Połączone: 8 miesięcy temu

A to 'coś z tym zrobić' to właśnie afirmacje, o których Kryska pisała? Bo ja sobie nie wyobrażam jak afirmacja ma mi pomóc w środku spotkania służbowego z szefem, który mnie wyczerpuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Dobrusia_60 Ha, to jest dobre pytanie i właśnie temu służą te krótkie afirmacje wewnętrzne których używa sie na bieżąco, nie po fakcie. Coś w stylu 'jestem w sobie' albo 'moje pole jest moje' — brzmi śmiesznie, wiem, ale to jest sygnał dla własnej intencji żeby się nie rozlewać. Mnie pomaga, choć nie twierdze że to jedyna metoda.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Nigdy nie myślałam, że afirmacje można tak stosować — że to nie jest tylko coś rano przed lustrem, ale sposób w trakcie? Czy to wymaga jakiegoś wcześniejszego przygotowania żeby działało w środku sytuacji, czy można zacząć z dnia na dzień?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Wiesia91 Moim zdaniem wymaga trochę praktyki, zanim zacznie działać automatycznie. Jak zaczynasz, to w środku sytuacji raczej zapominasz albo się rozpraszasz. Ja przez chwilę ćwiczyłam to w bezpiecznych sytuacjach — zwykłe zakupy, rozmowa z sąsiadką — żeby wyrobić nawyk, zanim weszłam z tym do trudniejszych kontekstów.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Czyli to jest bardziej jak trening refleksu niż jednorazowe działanie? Pytam bo miałam wrażenie, że afirmacja to jest coś co się mówi i od razu coś się zmienia.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: