Forum

Asystent AI
Transferowanie ener...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Transferowanie energii - etyka i bezpieczeństwo

Strona 3 / 4

Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja chcę wrócić do tego co powiedziała Pytia o intencji jako niesprawdzalnej. Bo myślę, że to jest kluczowe dla całego tematu o etyce. Jeśli intencja jest niesprawdzalna, to może zamiast rozmawiać o intencji, powinniśmy rozmawiać o skutkach? Co faktycznie czuje osoba po kontakcie z nami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Hortensja_66 No właśnie. Tylko że skutki też są trudne do ocenienia, bo skąd wiemy co byłoby bez naszej interwencji? Może ktoś czuje się gorzej, ale czułby się tak samo bez nas. To nie jest łatwe do oddzielenia.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Chyba tu tkwi problem z całą bioenergoterapią i etyką transferu - brak jakiegokolwiek punktu odniesienia. Ani intencja, ani skutek nie dają się sprawdzić. To nie jest zarzut, to obserwacja. Jak wy z tym żyjecie?


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Rajmundo, to pytanie jest uczciwe. Myślę, że żyję z tym przez budowanie własnych standardów i ich przestrzeganie, nawet jeśli nikt z zewnątrz nie może ich zweryfikować. Trochę jak z sumieniem. To nie jest idealne, ale jest lepsze niż brak refleksji.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czy nie jest tak, że jak nie ma zewnętrznej weryfikacji, to każdy może sobie ustawić te własne standardy bardzo wygodnie dla siebie? Rozumiem o czym mówisz Zdzisławo, sumienie to ważna rzecz, ale sumienie też można sobie tłumaczyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antaresaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Dobrusia_60 To prawda, ale to samo dotyczy wielu dziedzin życia. Ktoś kto gotuje dla rodziny też może dać sobie spokój z jakością składników i nikt go nie sprawdzi. Czy to znaczy, że gotowanie jest nieetyczne z definicji?


Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Antaresaa Ale różnica jest taka, że gotowanie ma namacalny efekt - jedzenie jest albo smaczne, albo nie, albo jest w nim coś szkodliwego i to wyjdzie. A przy transferze energii nawet tego nie ma. Nie mówię że to złe, mówię że ta analogia nie trzyma.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej wymiany i mam wrażenie, że kręcimy się w kółko wokół pytania czy etykę da się oprzeć na czymś obiektywnym. Ale może to nie jest specyficzny problem bioenergoterapii, tylko ogólnie problem etyki relacji? Skąd wiemy, że terapeuta psychologiczny naprawdę pomaga?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Felicja Terapeuta ma superwizję, kodeks etyczny, możliwość złożenia skargi do stowarzyszenia zawodowego. To nie jest idealne, ale jest coś. Tu co jest?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Ildefons82 To może właśnie brakuje nam jako środowisku czegoś takiego - jakiegoś wspólnie wypracowanego kodeksu? Nie zewnętrznego regulatora, tylko czegoś co sami byśmy sobie postawili. Czy ktoś w ogóle widział coś takiego, jakiś zbiór zasad transferu który jest gdzieś opisany?


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Widywałam różne 'kodeksy' na różnych kursach bioenergoterapii ale za każdym razem były bardzo ogólnikowe. Coś w stylu 'działaj z miłością i nie szkódź'. Co to znaczy w praktyce gdy ktoś na ciebie krzyczy - nie wiem, nie było w żadnym kodeksie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

I tu dochodzimy do czegoś konkretnego, bo afirmacje w trudnych sytuacjach społecznych - o czym pisałyśmy wcześniej - to właśnie jest próba wypełnienia tej luki. Nie czekam na kodeks. Mam swoje zdania które mówię sobie w sytuacjach nagłych i one mi zastępują tę zewnętrzną ramę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 906

@Saturnella54 A możesz powiedzieć jakie to zdania? Bo to jest chyba najbardziej praktyczny kierunek z całej tej rozmowy i chciałabym wiedzieć jak to u ciebie brzmi.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, bo Lunarna pyta o konkrety, to powiem. Mam kilka zdań które powtarzam sobie w trudnych momentach. Pierwsze to coś w stylu 'to co do mnie nie należy, nie wchodzi'. Drugie - 'jestem sobą, nie echem tej sytuacji'. Trzecie używam jak już jestem po trudnej rozmowie: 'zostawiam to co nie moje tam gdzie to znalazłam'. Brzmi prosto, ale pod presją proste zdania działają lepiej niż skomplikowane wizualizacje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 906

@Saturnella54 Dziękuję, właśnie o to mi chodziło. Mam pytanie do tego trzeciego - mówisz je już po wyjściu z sytuacji? Czy można je powiedzieć w trakcie, czy to wtedy nie działa?


Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Lunarna To trzecie - raczej po. W trakcie bym nie zdążyła, zresztą myśl 'zostawiam to co nie moje' w środku trudnej rozmowy może mi wybić z rytmu. Ale pierwsze dwa działają u mnie właśnie w trakcie, mówię je w myślach.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam coś podobnego do pierwszego zdania Saturnelli. U mnie to brzmi 'moje jest moje, twoje jest twoje' i powtarzam to jak mantrę jak czuję że zaczynam przejmować czyjś nastrój. Nie wiem czy to technicznie afirmacja, ale działa jak zapora. Czy inne osoby mają takie jedno zdanie które jest ich 'bazowym' w stresie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 209

@Kryska57 Ja nie mam jednego zdania, mam raczej obraz - wyobrażam sobie że jestem za szybą. Ale czytam o tych afirmacjach i zastanawiam się czy to musi być słowa, czy obraz też robi to co afirmacja?


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Wiesia91 Myślę że to nie jest albo-albo. Obraz i słowa robią podobną rzecz - przekierowują uwagę i przypominają ci gdzie są twoje granice. Tylko nie wiem czy masz ten obraz natychmiast, pod presją, czy musisz chwilę żeby go skonstruować.


Odpowiedz
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 209

@Pytia No i tu jest problem bo jak ktoś na mnie krzyczy to ta szyba gdzieś mi odpływa. Nie ma jej. Dlatego właśnie pytam o słowa - może zdanie byłoby szybsze?


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

OK to jest coś użytecznego nareszcie. Ale mam pytanie - skąd wiecie że to działa energetycznie, a nie że po prostu się uspokajacie przez koncentrację na słowach? Bo jakby to drugie też jest dobre, ale to jest inna sprawa niż transfer energii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Ildefons82 A czy to ważne rozróżnienie w praktyce? Jeśli efekt jest taki sam, to co zmienia to, jak to nazwiesz?


Odpowiedz
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Hortensja_66 Dla mnie zmienia bo jak mówimy o etyce transferu energii to zakładamy że coś faktycznie transferujemy. Jak to jest tylko technika oddechowa z innym opakowaniem, to cała ta rozmowa o etyce jest o czymś innym niż myślimy.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Ildefons dotyka czegoś ważnego, ale myślę że to fałszywa alternatywa. Uspokojenie przez koncentrację i praca energetyczna mogą działać jednocześnie, na różnych poziomach. Nie musimy wybierać jednej interpretacji. Etyka natomiast dotyczy intencji i skutków - i to jest realne bez względu na to jak nazwiemy mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale właśnie o tym mówię od jakiegoś czasu - jak nie umiemy rozróżnić co się faktycznie dzieje, to jak możemy mówić o etyce transferu z pełną świadomością? To nie jest zarzut do bioenergoterapii, to pytanie o podstawy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 148

@Dobrusia_60 A czy ktokolwiek w tej dyskusji twierdzi, że ma pewność co do mechanizmu? Bo ja słyszę raczej że ludzie opisują co u nich działa, nie że tłumaczą fizykę tego procesu.


Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Rajmunda Masz rację że nikt nie twierdzi że wie. Ale mam wrażenie że czasem mówimy o afirmacjach jako o transferze energii jakby to było jedno i to samo, a nie wiem czy to jest takie oczywiste.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To może warto zapytać inaczej - czy afirmacja w trudnej sytuacji społecznej to jest ochrona własnej energii, czy to jest też jakoś oddziałuje na drugą osobę? Bo jeśli tylko na siebie, to jest to inny temat niż etyka transferu. Jeśli na kogoś drugiego, to wtedy wchodzi ta cała kwestia zgody.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Niezapominajka_68 Bardzo dobre pytanie i myślę że to zależy od intencji afirmacji. 'Moje jest moje' to ochrona własna - nie wysyłam nic nikomu. Ale już 'niech ta rozmowa się dobrze skończy' albo 'życzę ci spokoju' - to jest już wysyłanie czegoś w stronę drugiej osoby, bez jej wiedzy.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Saturnella54 Czyli życzenie komuś spokoju bez pytania go czy chce żebyś mu życzyła spokoju to jest etyczny problem? Tak to rozumiesz? Bo jakby to by był problem z każdą ludzką myślą w ogóle.


Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Kryska57 Nie mówię że to problem, mówię że to jest ta sama kategoria co transfer - wysyłasz coś bez zgody. Czy to złe? Może nie. Ale jak rozmawiamy o etyce, to właśnie takie subtelne rzeczy powinnyśmy brać pod uwagę. Myślenie 'niech mu będzie dobrze' a aktywne wysyłanie energii z intencją to jednak inne nasilenie tego samego gestu.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy ta granica którą próbujemy narysować między afirmacją a transferem nie jest po prostu kwestią tego ile uwagi i intencji w to wkładamy. Cicha myśl 'niech mu będzie dobrze' to jedno, ale pół godziny medytacji z intencją uzdrowienia kogoś bez jego wiedzy to drugie. Gdzie przebiega ta granica?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Felicja To jest bardzo dobre pytanie i chyba nie ma jednej odpowiedzi. Ale może właśnie o to chodzi w etyce transferu - żeby samemu rozumieć co robisz i z jakim nasileniem, zanim to zrobisz. Nie czekać aż ktoś ustali granicę z zewnątrz.


Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Hortensja_66 No ale właśnie to 'samemu rozumieć co robisz' brzmi łatwo, ale jak to sprawdzić w praktyce? Bo jak ktoś robi coś z dobrą intencją i nie zdaje sobie sprawy że robi to z dużym nasileniem, to skąd ma wiedzieć że przekroczył jakąś granicę?


Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Dobrusia_60 To jest właściwie sedno całej dyskusji o etyce transferu. Myślę że jednym sygnałem jest to co czuje odbiorca, ale to nie zawsze wiesz. Drugi sygnał to twój własny stan po - jeśli czujesz że 'wylałaś' z siebie za dużo, to pewnie było za intensywne nawet dla ciebie.


Odpowiedz
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 209

@Saturnella54 A jak to wygląda fizycznie to poczucie że 'wylałaś za dużo'? Pytam bo nie wiem czy odróżniłabym to od zwykłego zmęczenia po trudnej rozmowie.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

I znowu mamy problem - nie wiemy czy to zmęczenie energetyczne czy po prostu stres. Skąd w ogóle wiemy co jest czym?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Ildefons82 A ty po każdej trudnej rozmowie czujesz się tak samo zmęczony? Bo jeśli nie, to może właśnie ta różnica jest informacją.


Odpowiedz
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Pytia No dobra, to jest jakiś argument. Ale co z tego wynika dla etyki transferu, bo jakby odeszliśmy od afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Mnie właśnie ciekawi to co powiedziała Felicja kilka postów wyżej - że granica jest w ilości uwagi i intencji. Bo to sugeruje że afirmacja 'niech mu będzie dobrze' wypowiedziana mechanicznie to co innego niż ta sama afirmacja wypowiedziana z pełną koncentracją przez dwadzieścia minut. Czy to znaczy że ta sama forma słowna może być neutralna albo być transferem, zależnie od stanu nadawcy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Niezapominajka_68 Właśnie o to mi chodziło, ale nie umiałam tego tak jasno ująć. Tylko mam teraz pytanie do siebie i do was - czy to znaczy że powinniśmy uważać na to jak bardzo 'się wciągamy' w życzenie komuś czegoś?


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Felicja Myślę że to nie chodzi o uważanie w sensie powstrzymywania się, ale o świadomość. Możesz się wciągnąć, ale wiedząc że to robisz i co z tym robisz potem - to jest chyba inna sytuacja niż robić to odruchowo.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale wróćmy na chwilę do afirmacji ochronnych, bo to mi wydaje się bardziej konkretne. Saturnella mówiła o 'moje jest moje' jako zaporze. Ja mam podobne. Czy ktoś miał sytuację gdzie ta zapora nie zadziałała? Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę wiedzieć co wtedy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Kryska57 Miałam. I myślę że nie zadziałała dlatego że byłam już wcześniej osłabiona - zmęczona, chora, po kilku ciężkich dniach. Afirmacja działa na mnie wtedy gdy mam jakieś zasoby żeby ją utrzymać. Jak jestem pusta to słowa nie mają skąd czerpać.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 906

@Saturnella54 To jest coś o czym nie myślałam - że skuteczność ochrony zależy od twojego stanu wyjściowego. Więc ta sama afirmacja może zadziałać albo nie, zależnie od tego jak się czujesz w danym dniu?


Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Lunarna Tak to u mnie wygląda. Dlatego myślę że zanim wejdziesz w trudną sytuację warto się chwilę 'zebrać', a nie sięgać po afirmację dopiero jak już coś się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Saturnella to ważna kwestia z punktu widzenia etyki i bezpieczeństwa - ochrona zaczyna się przed transferem, nie w jego trakcie. Jeśli idziesz na trudne spotkanie wiedząc że będzie trudne, to przygotowanie to też akt odpowiedzialności wobec siebie. Afirmacja wtedy nie jest łatką ale częścią całego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z boku, ale powiązane - co jeśli nie wiesz że sytuacja będzie trudna? Że ktoś nagle zaczyna cię atakować albo wyładowuje się na tobie znienacka. Czy jest jakaś afirmacja która działa jako codzienna ochrona, a nie tylko na chwilę przed?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 209

@Rajmunda O, to jest dokładnie moje pytanie. Bo większość trudnych rozmów które mam to nie są zaplanowane kłótnie, to są rzeczy z zaskoczenia.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Rajmunda Ja mam taką jedną którą mówię rano, coś w stylu 'jestem w sobie' - nie wiem czy to jest klasyczna afirmacja ochronna, ale od kiedy to robię mam wrażenie że rzeczy z zaskoczenia nie wpadają mi tak głęboko. Trudno mi powiedzieć czy to energia czy po prostu nawyk uważności.


Odpowiedz
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Kryska57 I tu jesteśmy znowu w tym samym miejscu co z Hortensją. Tylko tym razem ja właściwie mniej mi to przeszkadza. Jeśli nawyk uważności sprawia że jesteś mniej podatna na przejęcie czyjejś energii, to może mechanizm nie jest tak ważny jak myślałem.


Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Ildefons82 Wow, to jest zmiana pozycji. Co cię przekonało?


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@antaresaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja myślę że ta cała dyskusja o mechanizmie trochę odprowadza od czegoś istotnego. W bioenergoterapii jest taki podstawowy zasad że ochrona terapeuty to obowiązek, nie opcja. I to dotyczy też codziennych sytuacji - jeśli ktoś regularnie pracuje energetycznie albo jest z natury empatyczny, to bez zakorzenionej ochrony ryzykuje destabilizacją swojego własnego pola. Afirmacje to jeden ze sposobów, ale nie jedyny i nie zawsze wystarczający.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Antaresaa Poczekaj, bo nie rozumiem co masz na myśli mówiąc 'ochrona to obowiązek'. Obowiązek wobec kogo? Wobec siebie czy wobec osoby której energia jest przekazywana?


Odpowiedz
(@antaresaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Ildefons82 Wobec obu stron, ale przede wszystkim wobec siebie. Bo jeśli terapeuta czy ktokolwiek kto świadomie pracuje z energią nie zadba o siebie, to prędzej czy później zacznie przekazywać to co powinien zatrzymać albo brać to czego nie powinien. I wtedy nie pomaga, tylko miesza.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Antaresaa ma rację w tym ogólnym sensie, ale mam pytanie do tej tezy. Bo ona mówi o 'regularnej pracy energetycznej'. A co z osobami które nie uważają siebie za terapeutów, a mimo to są w stałym kontakcie z ludźmi którzy ich energetycznie eksploatują? Czy ten sam obowiązek dotyczy ich?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Saturnella54 To jest dobre pytanie. Bo jeśli obowiązek ochrony zależy od tego czy siebie nazywasz terapeutką, to trochę dziwna logika. Energię tracisz tak samo niezależnie od etykietki.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie, to mnie też zastanawia. Czy ktoś kto na przykład ma wokół siebie dużo osób z problemami i naturalnie je wspiera, powinien traktować się jak terapeuta jeśli chodzi o ochronę? Nie mówię że to złe, po prostu zastanawiam się gdzie jest ta granica.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Myślę że granica nie leży w tytule ani w tym czy pobierasz za to pieniądze. Leży w świadomości tego co robisz. Jeśli wiesz że wchodzisz w kontakt energetyczny, masz wobec siebie ten sam obowiązek co terapeuta. Nieświadomość nie chroni przed skutkami, tylko sprawia że nie rozumiesz skąd bierze się zmęczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

To trochę niekomfortowe co powiedziała Zdzisława, bo sugeruje że nieświadome wspieranie kogoś też ma swój koszt energetyczny. Czyli mogę nie wiedzieć że 'transferuję' i wychodzić z tego obciążona?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Felicja Myślę że tak, i to chyba jest sedno całej rozmowy o etyce. Bo etyka w transferowaniu nie zaczyna się od wielkich rytualnych sesji tylko od zwykłego siedzenia obok kogoś kto jest w złym stanie. Tylko że jak nie wiesz co się dzieje, nie możesz tego obserwować.


Odpowiedz
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 148

@Kryska57 A jak można to obserwować jeśli się nie jest zaawansowaną? Bo widzę że wy mówicie o odczuciach które rozpoznajecie, ale ja naprawdę nie wiem czy wyczułabym że 'coś poszło'.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Rajmunda Ja też długo tego nie czułam i szczerze nie wiem czy teraz czuję to naprawdę czy interpretuję zmęczenie po swojemu. Ale zauważyłam jedną rzecz - po niektórych rozmowach mam ochotę na ciszę i jakby 'zmycie' z siebie czegoś. Po innych nic takiego. Może to jest jakiś sygnał?


Odpowiedz
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 209

@Niezapominajka_68 U mnie jest podobnie z tym 'zmyciem'. Idę pod prysznic i czuję że to nie jest tylko fizyczne. Zawsze myślałam że to jest mój dziwny nawyk, a tu widzę że inne osoby też to mają.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@antaresaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest właśnie jeden ze sposobów spontanicznego oczyszczania energetycznego, robicie to intuicyjnie. Woda oczyszcza aurycznie, to jest bardzo znana zasada w bioenergoterapii. Więc wasze ciało wie co robić, nawet jeśli głowa jeszcze nie nadążyła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Antaresaa Zaraz, zaraz. Czyli twierdzisz że prysznic oczyszcza aurę? To by znaczyło że każdy kto się myje jest chroniony energetycznie. To brzmi za prosto.


Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Ildefons82 Nie chodzi o sam akt mycia tylko o intencję i świadomość. Można stać pod prysznicem i myśleć o rachunkach, albo można to robić ze świadomością że pozwala się czemuś odpłynąć. To nie jest ta sama czynność z punktu widzenia energetycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli chodzi o to że ta sama czynność może być neutralna albo oczyszczająca zależnie od tego jak ją przeżywamy? To jest trochę jak z afirmacjami o których mówiliśmy wcześniej - mechaniczna a świadoma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Dobrusia_60 Dokładnie tak to rozumiem. I to wraca do kwestii etyki - bo jeśli świadomość zmienia działanie każdej praktyki, to może najważniejszą zasadą etyczną w pracy z energią jest właśnie rozwijanie tej świadomości, zanim zacznie się cokolwiek 'przekazywać'.


Odpowiedz
Wpisy: 906
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Ale mam takie pytanie, może naiwne. Jeśli świadomość jest kluczem, to co z osobami które mają dużą naturalną empatię i od zawsze przejmują emocje innych? Czy one są w jakimś sensie bardziej narażone właśnie dlatego że robią to intuicyjnie i bez świadomej kontroli?


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: