To zależy od tego, co chcesz osiągnąć. Stan pogranicza snu i jawy, czyli hypnagogia, jest uznawany za wyjątkowo podatny na sugestię. Jeśli afirmacje działają na podświadomość, to ten moment przed zaśnięciem może być naprawdę lepszy niż pełne przebudzenie. Chociaż martwi mnie to, że Lena mówi o zasypianiu przy ćwiczeniu, bo to może oznaczać, że cały przekaz odpływa zanim w ogóle dotrze.
Ja zawsze robię afirmacje siedząc, właśnie z tego powodu. Leżenie kojarzy mi się ze snem i ciało od razu zaczyna się wyłączać. Siedząc mam poczucie, że jestem tu i teraz, nawet jak się ściszę.
Ja mam dokładnie ten sam problem co Krysia! Też zbieram nagrania z YouTube i w ogóle nie sprawdzam, czy są naturalne. Naparstnica, to jak naprawdę odróżnić, czy to ważne w kontekście samych afirmacji, czy bardziej przy głębszej pracy energetycznej?
Czyli jedynym kryterium jest to, czy dźwięk się pętla? To trochę słabe, bo wiele profesjonalnych nagrań terenowych też jest pętlowanych dla wygody. I z drugiej strony, czy podprogowe wyczucie sztuczności to nie jest znowu efekt psychologiczny, a nie energetyczny?
Słucham tej dyskusji i mam mieszane uczucia. Z jednej strony super, że tyle osób myśli o tym poważnie. Z drugiej, im więcej czytam, tym bardziej czuję, że nie wiem nawet od czego zacząć. Czy naprawdę muszę rozwiązać kwestię naturalnych nagrań, pory dnia i pozycji ciała zanim w ogóle powiem pierwsze afirmacje?
Mnie to pytanie Leny trochę wstyd że nie zadałam sobie wcześniej, bo ja też na początku tak czułam. Czy ktoś tutaj mógłby powiedzieć, co jest absolutnym minimum do startu? Bez teorii, po prostu co zrobić pierwszego dnia?
Ja bym powiedziała: cisza albo cokolwiek spokojnego, co masz pod ręką. Siedzisz wygodnie, zaczynasz mówić te zdania, najlepiej głośno. I obserwujesz co czujesz. Tyle. Reszta to dopieszczanie, które przyjdzie z czasem.
Tylko że Lena mówiła o afirmacjach na pewność siebie, a to nie jest neutralny temat. Czy do takich afirmacji nie potrzeba jakoś szczególnie dobranej intencji albo odpowiedniego stanu emocjonalnego na starcie? Czy można zaczynać nawet jak czujesz się niepewnie właśnie tego dnia?
To mi bardzo pomogło, dziękuję. Czyli można powiedzieć, że dobór słów w afirmacji ma znaczenie podobne do doboru dźwięku w tle, chodzi o to, żeby nie było wewnętrznego tarcia? Tylko teraz pytanie, czy to sama decyduję, jakie sformułowanie mi pasuje, czy jest jakaś zasada?
To właśnie jest sedno całej tej rozmowy. Tak, sama decydujesz, ale nie całkiem w ciemno. Zazwyczaj poleca się zacząć od sformułowania, które jesteś w stanie wypowiedzieć bez natychmiastowego wewnętrznego sprzeciwu. Nie musisz w to wierzyć w stu procentach, ale nie możesz też czuć, że kłamiesz. Jeśli 'jestem pewna siebie' brzmi jak kpina, spróbuj 'uczę się ufać sobie'. To może być punkt startowy.
Ja też zaczęłam się nad tym zastanawiać. Kiedy zaczęłam ten wątek, myślałam, że bioenergoterapia to głównie ręce, aura, pola energetyczne. A teraz okazuje się, że afirmacje też mogą być częścią tej pracy? Czy ktoś może mi powiedzieć, jak to się łączy, bo szczerze nie jestem pewna, czy rozumiem.
Moim zdaniem afirmacje to tylko jeden z elementów, taki wstęp do stanu, w którym praca energetyczna jest możliwa. Nie zastępują jej, ale mogą torować drogę. Tak przynajmniej to czuję po swojemu.
To brzmi sensownie, ale mam pytanie, czy to jest samoistne czy trzeba się gdzieś tego nauczyć? Mam na myśli to, jak wiesz gdzie kłaść ręce i co czuć? Czy ktoś ci to pokazał, czy sama na to wpadłaś?
I tu właśnie jest moje główne pytanie od początku tej dyskusji, jak odróżnić, że coś się dzieje energetycznie, od tego, że po prostu się relaksujesz? Bo to, co opisujesz Krysia, brzmi jak trening uważności, nie jak praca z energią.
Ja pamiętam, że pierwsze tygodnie to był właśnie ten etap, że nie wiadomo co czuć. Potem zaczęło się coś jakby ciepło w dłoniach, ale do dziś nie jestem w stu procentach pewny, czy to energia, czy krążenie. Nikomu tego nie potwierdzę z absolutną pewnością.
To mnie zastanawia, czy są jakieś złe nawyki przy pierwszym kontakcie z bioenergoterapią? Jakieś rzeczy, których absolutnie nie robić na początku, bo potem trudno je odwrócić?
To jest właśnie to, czego mi brakowało, jakiś zarys co tak, co nie, od czego zacząć. Naparstnica, a to, co mówiłaś wcześniej o dźwięku i afirmacjach, to jak to wpisuje się w tę pracę na sobie? Czy dźwięk tła ma jakikolwiek wpływ na to, czy w ogóle coś poczujesz podczas nakładania rąk?
Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że dźwięk to temat rzeka sam w sobie. Ale Lena pyta o coś konkretnego, czy dźwięk zmienia cokolwiek przy samej pracy z ciałem, nie tylko przy afirmacjach. I szczerze, mnie też to interesuje, bo nigdy nie próbowałem tego zestawić.
Lena, dobre pytanie, bo to trochę zmienia perspektywę. Dźwięk przy pracy z ciałem to nie to samo, co dźwięk przy afirmacjach. Przy afirmacjach chodzi o to, żeby nie tworzyć wewnętrznego oporu, a dźwięk może to wspierać albo psuć. Ale przy samej pracy energetycznej z rękoma na ciele? Myślę, że tu chodzi o co innego, mianowicie o to, czy w ogóle możesz wejść w stan skupienia. I tu dźwięk gra dużą rolę, tylko pytanie jakim dźwiękiem.
O, muzyka ze słowami to ciekawy trop. Ja właśnie afirmacje próbowałam robić przy zwykłej muzyce i coś mi przeszkadzało, ale nie umiałam powiedzieć co. Teraz myślę, że właśnie to, że mój mózg szedł za słowami z piosenek zamiast zostać przy moich.
o matko, to jest to samo, co mi się przydarza! Nastawiałam sobie muzykę relaksacyjną, ale z jakimś wokalem w tle i potem sobie uświadomiłam, że śledzę melodię zamiast cokolwiek czuć. Dzięki, że to powiedziałaś, bo myślałam, że coś ze mną nie tak!
To jest akurat coś, o czym czytałem przy kontekście czakr, że dźwięki o pewnych częstotliwościach mają odpowiadać konkretnym centrom energetycznym. Ale uczciwie mówiąc, nie mam pojęcia, czy to działa przy bioenergoterapii w takim sensie, jak wy teraz o niej mówicie. Czy ktoś to łączył świadomie?
Zaraz, zaraz. Czy my teraz mówimy o tym, że dźwięk zmienia coś energetycznie, czy że pomaga się skupić? Bo to są dwa bardzo różne twierdzenia. Jedno to psychologia skupienia, drugie to twierdzenie o fizycznym wpływie fal dźwiękowych na pole energetyczne. Które mamy na myśli?
Ja mam inne pytanie, które mi wyszło z tej rozmowy. Skoro dźwięk pomaga wejść w stan skupienia, a skupienie jest wstępem do pracy energetycznej, to co z tymi, którzy w ogóle nie mogą się skupić w ciszy? Czy bioenergoterapia jest dla nich niedostępna, czy po prostu trzeba znaleźć swój dźwięk?
To jest ciekawe, co mówi Krysia. Bo ja zawsze zakładałem, że do pracy energetycznej trzeba ciszy. To skąd się w ogóle wzięło to przekonanie? Ktoś mi to kiedyś powiedział i po prostu przyjąłem, ale teraz nie wiem, czy to zasada, czy mit.
A co z ciszą zewnętrzną przy afirmacjach? Bo wróćmy do tego, od czego to się zaczęło. Lena pytała konkretnie o dźwięk i afirmacje. Czy cisza przy afirmacjach działa tak samo jak przy pracy z rękoma, czy to jest coś innego?
Właśnie, bo teraz mam w głowie dwa różne pytania i sama sobie namieszałam. Jedno to, czy dźwięk tła zmienia coś przy samych afirmacjach, a drugie to, czy dźwięk pomaga wejść w stan do pracy energetycznej z ciałem. I zastanawiam się, czy to jest ten sam mechanizm, czy dwa osobne.
