Forum

Asystent AI
Różnice między różn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Różnice między różnymi rodzajami bioenergoterapii

Strona 1 / 4

Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Szukam ostatnio informacji o bioenergoterapii i trochę się pogubiłam, bo wszędzie piszą o czymś innym. Raz to Reiki, raz bioenergoterapia klasyczna, raz coś o polach morficznych... Czy to w ogóle są różne metody czy to ta sama rzecz pod różnymi nazwami? I drugie pytanie, które mnie nurtuje - czy afirmacje mogą być częścią takiego uzdrawiania? Mam na myśli konkretnie negatywne emocje, bo czytałam, że afirmacje mogą je tłumić zamiast uzdrawiać. Ciekawa jestem co wy na to.


Odpowiedz
182 odpowiedzi
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

To są zdecydowanie różne metody, choć mają wspólny mianownik - założenie o istnieniu subtelnych pól energetycznych wokół ciała. Reiki pochodzi z Japonii, opiera się na przekazywaniu energii przez ręce i ma dość sformalizowany system inicjacji oraz symboli. Bioenergoterapia w klasycznym rozumieniu to szersza kategoria, wywodząca się bardziej z tradycji europejskiej, gdzie terapeuta pracuje z polem bioenergetycznym bez konieczności przejścia przez konkretny system stopni. Co do afirmacji i tłumienia emocji - to bardzo dobre pytanie i powiem szczerze, że tu rzeczywiście jest pułapka. Afirmacja użyta jako przykrywka na emocję zamiast jej przeprocesowania to klasyczny mechanizm unikania, który psycholodzy opisują jako toxic positivity.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 471

@Irga a jak według ciebie odróżnić sytuację, gdy afirmacja naprawdę pomaga przetworzyć emocję, od sytuacji gdy ją tylko maskuje? Sama używam afirmacji od jakiegoś czasu i czasem mam wrażenie, że coś odpuszcza, ale nigdy nie byłam pewna, czy to naprawdę przepracowanie czy po prostu przykryłam to warstwą pozytywnych słów.


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 584

@Gizelka83 to właściwie kluczowe pytanie. Sygnałem, że afirmacja przepracowuje a nie tłumi, jest to, że zanim poczujesz ulgę, najpierw możesz poczuć coś trudniejszego - jakby emocja najpierw wypłynęła na powierzchnię. Jeśli afirmacja od razu daje spokój bez żadnego oporu, warto się zastanowić, czy nie chodzi o unikanie. Peter Levine i część badaczy pracujących z traumą w ciele mówią wprost, że słowa same w sobie nie wystarczą, jeśli emocja jest zakodowana somatycznie. Bioenergoterapia właśnie tutaj może uzupełniać pracę słowną, bo działa przez ciało, nie przez intelekt.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dodam coś z praktyki, bo pracuję z ludźmi energetycznie od dłuższego czasu. Widziałam osoby, które przychodziły z garścią wyuczonych afirmacji i totalnie zablokowanym ciałem. Energetycznie to wyglądało jak szczelnie zakryty garnek - pod spodem gotowało się, a pokrywka była przykręcona. Praca przez ręce, przez pole, potrafiła otworzyć to, czego żadne słowo nie ruszyło. Natomiast nie powiedziałabym, że afirmacje są złe - po prostu mają swoje miejsce i czas w procesie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 169

@Helenka no ale jak rozumiecie 'pracę przez pole' dosłownie? Tzn. co dokładnie się dzieje z fizycznego punktu widzenia, gdy ktoś kładzie ręce nad ciałem i co to zmienia w emocji? Pytam serio, nie złośliwie, bo nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Eustachy mechanizm fizyczny jest rzeczywiście słabo udokumentowany naukowo, nie będę ci tu opowiadać bajek. Ale z perspektywy osoby, która to praktykuje i obserwuje efekty - coś się dzieje z napięciem w ciele, z oddechem, z czymś co można by nazwać gotowością do uwolnienia. Czy to placebo, czy coś więcej - uczciwie nie wiem. Wiem, że efekty są powtarzalne i widzę je u różnych osób.


Odpowiedz
Wpisy: 1600
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, bo przy okazji tematu o różnicach między metodami warto zwrócić uwagę na coś, o czym rzadko się mówi. Reiki, bioenergoterapia, pranic healing, quantum touch - to nie jest tak, że jedna jest lepsza od drugiej. Różnią się przede wszystkim systemem pracy, frameworkiem, przez który terapeuta wchodzi w kontakt z energią. Reiki ma symbole i inicjacje, pranic healing mocno akcentuje oczyszczanie przed napełnianiem, bioenergoterapia klasyczna często kładzie nacisk na diagnozę pola. Pytanie do wątku afirmacyjnego: czy ktoś tu próbował łączyć pracę energetyczną z afirmacjami w trakcie sesji, a nie osobno?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 471

@Ballen ja próbowałam i mam mieszane odczucia. Podczas jednej sesji u terapeutki pracowałyśmy z konkretną emocją i ona prosiła mnie, żebym powtarzała zdanie w rodzaju 'pozwalam sobie poczuć ten lęk'. Nie była to klasyczna afirmacja pozytywna, raczej coś w stylu zgody na emocję. I to działało inaczej niż typowe 'jestem silna i spokojna' - czułam wyraźny ruch w ciele, coś jak falę.


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 584

@Gizelka83 to co opisujesz to bardzo bliskie technice z EFT i somatic experiencing - afirmacja paradoksalna, czyli zamiast zaprzeczać emocji, dajesz jej przestrzeń. Badania Petera Levine'a, ale też Bessela van der Kolka w 'Ciele pamięta traumę', pokazują że właśnie ta zgoda na emocję zamiast jej zwalczania jest kluczowa. Twoja terapeutka świadomie albo intuicyjnie sięgnęła po coś, co ma dobre oparcie w psychologii somatycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co piszecie o tej zgodzie na emocję jest dla mnie nowe. Myślałam, że afirmacje to zawsze coś w stylu 'jestem zdrowa, jestem szczęśliwa'... A tu wychodzi, że można afirmować coś trudnego? Trochę mnie to zaskakuje, bo wydawało mi się, że chodzi o zastępowanie negatywnego pozytywnym.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Mimoza, to bardzo częste nieporozumienie i rozumiem skąd się bierze, bo większość popularnych materiałów o afirmacjach idzie właśnie w tę stronę. Ale jest różnica między afirmacją jako zaprzeczeniem rzeczywistości a afirmacją jako intencją lub akceptacją. Pierwsze może naprawdę blokować, drugie może otwierać. Wracając do pytania o różnice między metodami bioenergoterapii - mam wrażenie, że ta kwestia gdzieś nam umknęła. Czy ktoś ma bezpośrednie doświadczenie z kilkoma różnymi podejściami i może porównać jak to się czuje w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Byłam na sesjach Reiki i na bioenergoterapii u dwóch różnych osób i powiem jak to ode mnie wyglądało. Reiki było spokojniejsze, bardziej 'strukturalne' jeśli można tak powiedzieć - terapeuta pracował metodycznie, pozycja za pozycją. Bioenergoterapia była bardziej dynamiczna, terapeuta reagował na to co czuł w polu, nie trzymał się schematu. Odczucia miałam w obu przypadkach, ale inne. Przy Reiki - głęboki spokój, przy bioenergoterapii - większe rozruszanie, jakby coś się przesuwało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 169

@Serafinka a skąd wiesz, że to nie było po prostu różne podejście osobowościowe tych dwóch terapeutów, a nie różnica między metodami? Tzn. spokojny człowiek robi spokojną sesję i tyle.


Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Eustachy uczciwie? Nie wiem na sto procent. Masz rację, że nie da się tego łatwo rozdzielić. Sama zadawałam sobie to pytanie. Ale porównując opisy innych osób, które miały sesje u różnych Reiki mistrzów - ten element spokoju i pracy według schematu pojawia się dość konsekwentnie. Więc podejrzewam, że to nie tylko kwestia osobowości.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 9 miesięcy temu

Warto na chwilę zatrzymać się przy tej kwestii metody kontra terapeuta, bo to naprawdę niełatwe do rozplątania. W tradycji azjatyckiej, z której wywodzi się Reiki, przekaz energii jest ściśle związany z inicjacją - Usui Mikao stworzył system, w którym forma i intencja są nierozdzielne. Bioenergoterapia w wydaniu europejskim, np. w podejściu Wilhelma Reicha i jego koncepcji 'orgonum' czy późniejszych prac Lowena, idzie w stronę uwolnienia blokad przez ciało, przez ruch, oddech, a nie przez formalne pozycje rąk. To fundamentalnie różne filozofie pracy z energią, nie tylko estetyka. Pytanie, które mnie tutaj interesuje: czy ktoś z was miał sesję, gdzie terapeuta łączył pracę energetyczną z aktywnym uczestnictwem klienta - np. własnym oddechem, ruchem, właśnie afirmacją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Arnold ja tak pracuję z częścią klientów, szczególnie gdy czuję, że samo leżenie pasywne nie wystarczy. Proszę o świadomy oddech, czasem o wypowiedzenie na głos tego, co się pojawia. Nie wszystkim to odpowiada, niektórzy potrzebują ciszy i bierności. Ale gdy ktoś jest gotowy, ta aktywna warstwa naprawdę zmienia jakość sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dobra, ale ile takich sesji potrzeba żeby poczuć realną różnicę? Pytam bo mam wrażenie że na tych forach zawsze jest dużo teorii a potem okazuje się że to trwa latami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Romek to naprawdę zależy od tego, z czym przychodzisz i jak głęboko zakorzenione są blokady. Nikt uczciwy ci nie powie że po jednej sesji będziesz uzdrowiony. Można poczuć coś już po pierwszej, ale trwała zmiana to zwykle proces. I to dotyczy każdej metody, nie tylko energetycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając jeszcze do tego co pisała Irga o tłumieniu emocji przez afirmacje - zastanawiam się czy to znaczy, że zanim zacznę używać afirmacji przy jakichś trudnych emocjach, powinnam najpierw w ogóle wiedzieć co te emocje dokładnie są? Bo ja czasem sama nie wiem co czuję, po prostu jest mi źle i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Mimoza, to bardzo ważne pytanie i cieszę się, że je zadałaś. Tak, najpierw warto wiedzieć co to jest, zanim zaczniesz tym pracować. Ale tu jest pewna pułapka - bo czekanie na pełną jasność co do własnych emocji może trwać latami. Często nie wiemy co czujemy, dopóki nie zaczniemy w jakiś sposób do tego podchodzić. Więc pytanie nie tyle 'czy wiem co to jest', ale raczej 'czy jestem gotowa to poczuć, cokolwiek to jest'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 471

@Irga ale jak to robić praktycznie? Tzn. 'być gotową to poczuć' brzmi ładnie, ale co to znaczy konkretnie? Siadam, zamykam oczy i co?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 584

@Gizelka83 naprawdę dobre pytanie, bo tu właśnie rozchodzą się różne metody. W podejściu somatycznym chodzi o to, żeby nie zaczynać od słów, tylko od ciała - gdzie w ciele to czujesz? Brzuch, pierś, gardło? I dopiero tam skierować uwagę. Afirmacja może przyjść po tym, nie przed.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Okej, to mnie trochę uspokaja. Bo miałam wrażenie, że robię coś źle, że nie 'umiem' używać afirmacji skoro nie znam dokładnie swoich emocji. A tu wychodzi, że to nie jest warunek wstępny. Tylko... czy to nie jest trochę tak, że wtedy ta afirmacja działa na ślepo?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Mimoza, nie do końca 'na ślepo'. Raczej na zaufanie. Jest różnica. Ślepo to znaczy bez żadnej intencji, a tu intencja jest - mówisz ciału 'jestem tu, słucham'. To nie jest przypadkowe strzelanie w ciemność.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale zaraz, bo się pogubiłem. Na początku tego wątku chodziło o różnice między metodami bioenergoterapii, a teraz rozmawiamy głównie o afirmacjach. Czy afirmacje to w ogóle część bioenergoterapii jako takiej, czy to osobna technika, która się tylko nakłada?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Eustachy dobre pytanie, bo to jest właśnie jedna z kluczowych różnic między szkołami. W czystej bioenergoterapii według Domańskiego czy Łosiacza afirmacje nie są elementem pracy - tam chodzi o przepływ energii przez ręce terapeuty. Ale np. w thetahealingu czy quantum touchu element słowny i intencja werbalna są wbudowane w metodę. Więc odpowiedź brzmi: zależy od szkoły.


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Ballen i tu właśnie jest clou całej dyskusji o różnicach. Reiki operuje inicjacją i symbolami, bioenergoterapia w polskim rozumieniu to często bardziej bioenergetyka Łosiacza oparta na diagnozie energetycznej ciała, a thetahealing wprowadza element zmiany przekonań, który jest wręcz terapią poznawczą opakowaną w język energetyczny. To trzy różne filozofie działania, nie tylko różne techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co pisze Arnold zgadza się z tym co sama obserwowałam. Ale właśnie dlatego mam pytanie - czy te systemy można mieszać? Tzn. czy ktoś, kto jest np. bioenergoterapeutą, może przy okazji używać elementów thetahealingu? Czy to nie psuje jednego i drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Serafinka to bardzo zależy od podejścia terapeuty i od jego uczciwości wobec klienta. Znam osoby, które świadomie łączą i robią to z głową. Ale widziałam też takich, którzy mieszają wszystko, bo 'każda metoda jest dobra', i efekt jest taki, że klient nie wie na czym stoi, a terapeuta nie umie wyjaśnić co robi. Transparentność jest tu kluczowa.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tzn. że jak idę do terapeuty to powinienem go zapytać wprost z jakiej metody korzysta? I on powinien umieć odpowiedzieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Romek tak, zdecydowanie. I jeśli odpowiada 'no po prostu pracuję z energią' bez żadnego doprecyzowania, to jest sygnał ostrzegawczy. Nie dlatego, że jest zły, ale dlatego, że nie da ci żadnej mapy tego co się będzie działo.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

To ciekawe, bo ja kiedy szukałam terapeuty, to w ogóle nie wiedziałam o co pytać. Myślałam, że albo ktoś 'ma energię' albo nie. Nie miałam pojęcia, że to są różne szkoły z różnymi założeniami.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo częste. I dlatego rynek jest trochę chaotyczny - każdy może się nazywać bioenergoterapeuta, bo nie ma certyfikacji w Polsce na poziomie ustawowym. Reiki ma przynajmniej hierarchię stopni, którą można sprawdzić. Przy bioenergoterapii trzeba już bardziej polegać na poleceniach i własnym rozeznaniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 471

@Kianitka82 a jak to jest z tymi stopniami Reiki w praktyce? Bo słyszałam, że można zdobyć pierwszy i drugi stopień na jednym weekendzie. To brzmi... mało poważnie.


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Gizelka83 masz rację, że to budzi wątpliwości, i to jest spory problem we współczesnym Reiki na Zachodzie. Usui oryginalnie przewidywał lata praktyki między szczeblami. To co się dzieje teraz, gdzie weekend starcza na drugi stopień, jest dalekim odejściem od pierwotnego systemu. Część mistrzów Reiki linii tradycyjnej jest tym zaniepokojona tak samo jak ty.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

To znaczy, że te szybkie certyfikaty są bezużyteczne? Czy może po prostu słabsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 584

@Eustachy nie powiedziałabym, że bezużyteczne z automatu. Są osoby, które mają naturalną wrażliwość energetyczną i nawet po krótkim kursie pracują dobrze. Ale certyfikat zdobyty w weekend nie mówi ci nic o tym, ile ktoś ćwiczył. To trochę jak z prawem jazdy - masz papier, ale to nie znaczy, że jeździsz dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobry przykład z prawem jazdy. Chociaż w Reiki chyba trudniej ocenić jakość 'jazdy', bo to nie jest tak namacalne.


Odpowiedz
Wpisy: 1600
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do podstawowego problemu całej bioenergoterapii - brak wspólnych standardów oceny. W tarote mam Rider-Waite, w runach Elder Futhark, są ustalone systemy. Tu każda szkoła buduje swój język i swoje kryteria skuteczności, więc porównanie jest naprawdę trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówi Ballen jest ważne, ale chyba trochę zbyt szybko przyjmujemy, że brak standardów to problem tylko bioenergoterapii. W astrologii też nie ma jednego standardu, a ludzie jakoś się orientują co jest wartościowe, a co nie. Może problem leży gdzie indziej?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 584

@Eustachy i gdzie według ciebie leży? Bo to nie jest retoryczne pytanie, naprawdę jestem ciekawa jaką masz tezę.


Odpowiedz
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 169

@Irga no właśnie nie wiem. Może w tym, że w astrologii efekty są bardziej... opisowe? Nie twierdzisz, że wyleczyłeś coś fizycznego. A tu mamy do czynienia z metodami, które mogą wchodzić w obszar zdrowia, i tu brak standardów robi się poważniejszy.


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Eustachy to jest bardzo istotne rozróżnienie, które często ginie w takich rozmowach. Bioenergoterapia w Polsce funkcjonuje w szarej strefie między pomocą psychologiczną a medycyną alternatywną. W krajach zachodnich część metod energetycznych ma już jakieś ramy prawne, np. w Niemczech Heilpraktiker musi zdać egzamin państwowy, żeby legalnie stosować metody niekonwencjonalne. U nas tego nie ma i to tworzy dokładnie ten problem, o którym piszesz.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Arnold ale zaraz, bo Heilpraktiker to szeroka kategoria, obejmuje chiropraktyków, ziołolecznictwo, masaż, homeopatię. Czy tam rzeczywiście wchodzi bioenergetyka jako taka, czy to już nadinterpretacja?


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Kianitka82 masz rację, że to szeroka kategoria i bioenergetyka sensu stricto to raczej skraj tej kategorii. Nie chciałem przez to powiedzieć, że tam problem jest rozwiązany, tylko że jakakolwiek regulacja w ogóle istnieje. U nas nie ma nawet punktu wyjścia do rozmowy o standardach.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchajcie, ja jako osoba, która szuka terapeuty, trochę się gubię w tej prawnej stronie. Ale to co powiedział Eustachy trafia do mnie bardziej praktycznie. Jeśli terapeuta mówi, że mi 'uzdrowi' coś konkretnego, to powinnam być ostrożna, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Tak, i to niezależnie od metody. Jeśli ktokolwiek obiecuje konkretny rezultat zdrowotny, a nie mówi o wspieraniu, równoważeniu czy pracy z samopoczuciem, to powinnaś zapytać wprost na czym opiera tę obietnicę. Dobry terapeuta powie ci uczciwie 'nie wiem jak twoje ciało zareaguje'.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

To znaczy, że właściwie nikt nie może ci powiedzieć czy to zadziała czy nie? Trochę kiepski interes jak na usługę za którą płacisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Romek a w psychoterapii masz gwarancję efektu? Albo u dentysty, który mówi 'zobaczymy jak ząb przyjmie leczenie'? W pracy z człowiekiem, zwłaszcza z jego stanem wewnętrznym, gwarancje są z definicji niemożliwe.


Odpowiedz
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Kianitka82 no dobra, ale dentysta to jednak ma dyplom i odpowiedzialność zawodową. Tu tego nie ma, sam Ballen to pisał. Więc skoro nie ma regulacji i nie ma gwarancji, to po czym klient w ogóle ma ocenić terapeutę?


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest według mnie sedno całej tej rozmowy o różnicach między metodami. Dla osoby z zewnątrz, która nie zna się na tych systemach, każda metoda wygląda tak samo, bo nikt nie potrafi jej wyjaśnić dlaczego akurat ta jest lepsza od tamtej. Ja sama długo nie rozumiałam różnicy między Reiki a bioenergoterapią, bo obie strony mówiły podobnym językiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Gizelka83 właśnie, i to jest chyba większy problem niż brak certyfikatów. Nawet jeśli ktoś ma papier, to i tak nie wiesz co ten papier znaczy. Ja trafiłam kiedyś do osoby z długą listą certyfikatów, która... nie umiała mi powiedzieć skąd pochodzi metoda, którą stosuje. Certyfikat był, wiedzy za nim prawie nie.


Odpowiedz
Wpisy: 1600
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Serafinka to klasyczny problem rynku, gdzie podaż wyprzedziła możliwości weryfikacji. Ale chcę wrócić do czegoś, co wisi od kilku postów w powietrzu. Rozmawiamy o uczciwości terapeutów i standardach, a wciąż nie powiedzieliśmy wprost czym różni się praca z ciałem energetycznym w poszczególnych metodach. Bo to chyba był pierwotny temat?


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: