Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, bo kilka osób z mojego otoczenia skarżyło się na chroniczne zmęczenie, brak energii do działania i jakieś ogólne poczucie, że wszystko idzie pod górę. I za każdym razem jak z nimi rozmawiałam, miałam wrażenie, że to nie jest kwestia zdrowia fizycznego ani nawet psychiki w klasycznym sensie. Bardziej jakiś zator energetyczny. Chciałam zapytać was, bo może ktoś miał podobne odczucia u siebie albo u kogoś bliskiego - po czym właściwie poznać, że aura jest zablokowana? Jakie są te pierwsze sygnały, które powinny nas zaniepokoić?
Ja właśnie to przeżywam i dlatego trafiłem do tego tematu. Konkretnie chodzi mi o to, że zmieniłem ostatnio pracę i od tego czasu czuję się jak wyciśnięta cytryna. Zero motywacji, budzę się zmęczony, wieczorami jakiś niepokój bez konkretnego powodu. Mój znajomy powiedział, że to może być właśnie kwestia aury. Jak to w ogóle sprawdzić? Da się to samemu wyczuć czy trzeba kogoś, kto to zobaczy?
tak, najgorzej jest gdzieś po osiemnastej, dziewiętnastej. Siadam, próbuję odpocząć i zamiast się wyciszyć, zaczyna mi się kręcić w głowie wszystko naraz. Jaką czakrę masz na myśli?
Wchodzę w ten temat, bo mnie to mocno dotyczy zawodowo - znam kilka osób, które przechodziły zmiany pracy i właśnie wtedy zaczęły zauważać u siebie różne blokady. Ciekawe jest to co pisze Tereska o porze dnia, bo faktycznie wiele szkół bioenergii mówi o rytmach dobowych i o tym, że pewne centra energetyczne są bardziej aktywne w konkretnych godzinach. Ale mam jedno pytanie do dyskusji - czy blokada aury to zawsze coś zewnętrznego, co na nas wpada, czy może też sami ją sobie tworzymy, np. przez własne myśli i lęki?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, bo sam trochę nie rozumiem mechanizmu. Skąd wiadomo, że to blokada aury, a nie po prostu stres albo przemęczenie? Mam na myśli, że objawy, które opisuje Prokop, brzmiałyby identycznie jak klasyczne wypalenie zawodowe. Co sprawia, że to jest energetyczne, a nie psychologiczne?
Rozróżnienie, o które pyta Blazej76, jest jednym z bardziej złożonych problemów w tej dziedzinie. Z mojej perspektywy - emocje i energia to nie dwie osobne rzeczy, to dwa poziomy opisu tego samego zjawiska. Blokada energetyczna i chroniczny stres mogą być tym samym, patrząc tylko z innego kąta. Pytanie nie brzmi 'co jest pierwsze', tylko 'z jakiego poziomu chcesz pracować nad problemem'. Bioenergoterapia działa na poziomie subtelnym, psychologia na poziomie mentalnym. Efekty mogą być podobne, drogi inne.
Ja też mam to samo pytanie co Prokop, bo nie każdy ma dostęp do dobrego terapeuty od razu. Czy są jakieś domowe metody rozpoznawania tego?
Są pewne rzeczy, które można zrobić samemu. Jedną z metod jest uważna obserwacja ciała - gdzie czujesz napięcie, gdzie masz wrażenie jakiegoś ucisku, gdzie energia jakby nie płynie. Ja np. zawsze najpierw sprawdzam okolicę gardła i klatki piersiowej, bo to często pierwsze miejsca, gdzie blokada daje o sobie znać fizycznie. Ale szczerze, żeby to robić skutecznie, potrzebna jest medytacja i trochę praktyki - na sucho, bez żadnego doświadczenia, ciężko to wyczuć.
a co z afirmacjami? Słyszałam że przy zmianie pracy afirmacjie mogą pomóc oczyścić energie, jakby przygotować siebie na nowe. Czy to ma senss w kontekście aury czy to juz zupełnie inne podejście?
Afirmacje przy pracy nad aurą to temat, który wymaga ostrożności. Sam z siebie afirmacja, jeśli jest powtarzana bez żadnej głębszej pracy energetycznej, może dawać efekt powierzchniowy. Przekonujesz umysł, ale nie dotykasz samego pola. To jak malowanie ściany zamiast naprawiania fundamentów. Nie mówię, że to nie działa wcale - mówię, że zależy co chcesz osiągnąć i jak głęboka jest blokada.
Czekajcie, ale wróćmy do mojego pytania - jak ja mam rozpoznać u siebie blokadę? Bo rozmawiacie o afirmacjach i metodach, a ja nadal nie wiem czy w ogóle mam blokadę czy nie. Może najpierw diagnoza, potem leczenie?
Dodam do tego co pisze Ezoteryk94 - warto też zwrócić uwagę na to, jak reaguje twoje ciało w kontakcie z innymi. Blokada w aurze często objawia się tym, że pewne osoby cię 'wysysają' energetycznie nawet po krótkim kontakcie, albo odwrotnie - zaczynasz unikać ludzi bez wyraźnego powodu. To jeden z wyraźniejszych sygnałów, że coś się dzieje z polem energetycznym.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może trochę z boku - a skąd w ogóle wiadomo, że aura istnieje i że można ją zobaczyć albo poczuć? Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę zrozumieć. Nie ma żadnego sposobu żeby to zmierzyć?
Heniek, wydaje mi się, że to trochę jak pytać, skąd wiemy że miłość istnieje, skoro nie da się jej zmierzyć wagą. Aura to nie jest coś, co musisz udowodnić, żeby ją poczuć. Pytanie jest inne - czy masz w sobie otwartość, żeby w ogóle zacząć to badać? Bo bez tego żadna metoda nie zadziała.
Dobra, ale czy ktoś może mi powiedzieć wprost - te sygnały, które wymieniał Ezoteryk94, to ile z nich trzeba mieć, żeby w ogóle podejrzewać blokadę? Bo jak czytam tę listę, to mam bodajże wszystkie i teraz nie wiem czy to poważne czy każdy by je miał przy stresującej pracy.
To co opisuje Prokop z tą 'szybą' to bardzo charakterystyczne. Często interpretuje się to jako rozspójnienie warstw auralnych - ciało fizyczne jest w jednym miejscu, a ciało eteryczne jakby za nim nie nadąża. Przy zmianie zawodowej to logiczne, bo tożsamość zawodowa jest zakorzeniona bardzo głęboko.
Dobra ale wracając do afirmacji - bo o tym zaczęliśmy mówić i uciekło - czy jak ktoś ma tą 'szybę' co Prokop, to afirmacje pomogą czy nie? Bo czytałam gdzieś że przy silnej blokadzie afirmacje mogą nawet zaszkodzic, bo energetycznie to za mało.
Azalia_D dotknęła czegoś ważnego, nawet jeśli nie zna źródła. W niektórych podejściach mówi się, że silna afirmacja nakierowana na zmianę, przy głębokiej blokadzie, może wywołać opór - coś jak efekt odbicia. Energia 'naciśnięta' napotyka na ścianę i cofa się. Nie nazwałbym tego szkodą, ale nieefektywnym działaniem, które może frustrować zamiast pomagać.
Czy ktoś mógłby powiedzieć, jak w takim razie przygotować się do afirmacji, żeby ten opór nie wystąpił? Bo słyszę, że samo powtarzanie to za mało, ale nie wiem od czego zacząć.
Przepraszam że przerywam, bo naprawdę staram się zrozumieć - skąd wiadomo, że ta konkretna afirmacja trafia do splotu słonecznego, a nie np. do serca? Jak się to ukierunkowuje?
Dobra, to rozumiem że afirmacje mogą być częścią pracy nad blokadą. Ale ja nadal nie wiem czy w ogóle mam blokadę. Czy jest jakaś jedna prosta rzecz, którą mogę zrobić samemu, żeby sprawdzić? Nie wykład, tylko jedno konkretne ćwiczenie.
Prokop, jedno konkretne ćwiczenie? Dobrze. Połóż się, zamknij oczy, połóż dłonie płasko na brzuchu - mniej więcej na poziomie pępka. Oddychaj spokojnie przez dwie minuty i obserwuj, czy czujesz ciepło pod dłońmi, pulsowanie, albo cokolwiek. Jeśli nie czujesz nic - absolutnie nic - to jest informacja. Jeśli czujesz coś asymetrycznego, jakby z jednej strony więcej niż z drugiej, też jest informacja. Nie musisz od razu wiedzieć co to znaczy, ale masz punkt wyjścia.
Dobra, spróbuję dziś wieczorem. Ale co to znaczy 'absolutnie nic'? Bo zawsze coś czuję - oddech, bicie serca, po prostu ciało. To się liczy?
Właściwie to mam pytanie do Boleslawa04 - czy to ćwiczenie sprawdza się samo w sobie, czy jest raczej punktem startowym do czegoś więcej? Bo sama robiłam coś podobnego i po kilku minutach zaczęłam czuć dziwne mrowienie w lewej dłoni, ale nie wiedziałam czy to sygnał blokady, czy po prostu ułożenie rąk.
Hej, wracam do tego co Tereska pisała o afirmacjach - bo nie odpowiedziałaś mi do końca. Mam takie poczucie że ty używasz afirmacji bardziej intuicyjnie, a ja próbowałam bardziej mechanicznie i nic mi nie dawały. Może o to chodziło w tym co czytałam o zaszkodzeniu - nie chodzi o szkodę energetyczną tylko o to że bez przygotowania afirmacja po prostu nie pracuje?
Patrzę na tę rozmowę i mam wrażenie, że mieszamy ze sobą dwie rzeczy - diagnozowanie blokady i pracę nad nią. Prokop pyta o jedno ćwiczenie do sprawdzenia. Ale afirmacje to już inny etap. Czy nie powinniśmy najpierw ustalić, skąd w ogóle wiadomo że blokada jest, zanim pójdziemy w metody pracy?
Mogę zapytać coś głupiego? To znaczy - skoro lewa dłoń jest odbiorcza, to czego ona odbiera? Energii z zewnątrz czy z własnego ciała? Bo jak leżę z dłońmi na brzuchu, to nie ma żadnego zewnętrznego źródła, nie?
