Forum

Asystent AI
Medytacja a praca z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a praca z energią - czy to to samo?

Strona 1 / 2

Wpisy: 270
Rozpoczynający temat
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy medytacja i praca z energią to faktycznie dwie osobne rzeczy, czy może jedno wynika z drugiego. Bo widzę, że ludzie często traktują je rozłącznie — albo medytują, albo pracują z czakrami czy aurą. Ale czy da się w ogóle porządnie pracować z energią bez wyciszenia umysłu? Mam wrażenie, że medytacja to raczej warunek wstępny niż oddzielna praktyka. Chętnie usłyszę, jak wy to rozróżniacie.


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 590
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dla mnie to zdecydowanie nie to samo, choć jedno wspiera drugie. Medytacja to wyciszenie, obserwacja — niekoniecznie musisz cokolwiek 'robić' z energią. A praca z energią to już aktywne działanie, kierowanie, przekazywanie. Można medytować latami i nigdy nie dotknąć tematu bioenergii. Ale rozumiem, skąd to pytanie — wiele technik splata jedno z drugim tak mocno, że granica rozmywa się.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 215

@Kasandra77 ale czy to 'aktywne działanie' jest możliwe bez wcześniejszego wyciszenia? Bo kiedy próbowałem pracy z energią bez żadnego przygotowania mentalnego, efekty były mizerne. Dopiero jak zacząłem od kilku minut skupienia — choćby oddech — cokolwiek zaczęło się dziać. Więc może nie tyle są rozdzielne, co po prostu mają inny cel?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Mikolajek.pl Właśnie o to mi chodziło. Czy ktoś tutaj pracował z energią zupełnie bez medytacji i miał realne odczucia? Bo może jestem zbyt przywiązana do tej kolejności.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@paprotka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja próbowałam raz na warsztacie, gdzie prowadząca od razu wchodziła w pracę z aurą, zero wstępnego wyciszenia. Byłam zagubiona totalnie. Ale jedna kobieta obok mnie mówiła, że czuje wszystko od razu, bez przygotowania. Więc może to kwestia wrażliwości i tego, na ile ktoś jest otwarty z natury?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka_08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 26

@Paprotka a jak ta prowadząca uzasadniała takie podejście? Bo zastanawiam się, czy skracanie tego etapu wstępnego nie powoduje, że po prostu coś się mija albo efekty są płytsze.


Odpowiedz
Wpisy: 590
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Moim zdaniem można mieć naturalną wrażliwość energetyczną bez praktyki medytacyjnej, ale to nie znaczy, że medytacja jest zbędna. Ona po prostu czyści kanały, żeby informacja szła czyściej. Znam osoby, które pracują z energią intuicyjnie, ale kiedy dodają regularną medytację, ich odczucia stają się bardziej precyzyjne, a nie tylko intensywniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Notuję sobie te różnice, bo próbuję zestawić to z tym, co czytałam o medytacji w kontekście astrologii — tam często mówi się o medytacji jako o 'słuchaniu', a nie działaniu. Ciekawe, że w bioenergii to słuchanie też chyba jest potrzebne, zanim zaczniesz cokolwiek 'wysyłać'. Czy ktoś z was wyraźnie odczuwa tę różnicę między fazą odbioru a fazą przekazywania podczas sesji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@latawiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 314

@Rozmarynka jak to rozróżniasz w praktyce? Pytam konkretnie — czy to odczucie cielesne, mentalne, coś innego? Bo słyszę dużo o tej 'fazie odbioru', ale nigdy nie spotkałem opisu, który by to jakoś ukonkretniał.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Latawiec Szczerze? Sama szukam odpowiedzi. U mnie to coś w rodzaju jakby czas zwalniał, oddech wyrównuje się bez wysiłku i pojawia się taki spokój, który nie jest senny. A potem, przy przekazywaniu, jakby ciepło w dłoniach albo lekki nacisk. Ale nie wiem, czy to 'energia' czy po prostu efekt skupienia na ciele.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie, które robicie, jest ważne. Ale widzę tutaj pułapkę: ludzie często mylą stan relaksacji z pracą energetyczną i potem są rozczarowani, że 'nic się nie dzieje'. Medytacja może prowadzić do pracy z energią, ale sama w sobie nią nie jest. To tak jakby powiedzieć, że rozgrzewka przed biegiem to bieganie.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lidzia54)
Połączone: 3 miesiące temu

A mnie interesuje, ile czasu musi minąć, zanim w ogóle cokolwiek poczujesz. Bo słyszę te opisy ciepła w dłoniach i wszystko fajnie, ale sama medytuję już od miesiąca i nic takiego nie czuję. Kiedy to ma w ogóle przyjść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Lidzia54 Miesiąc to naprawdę mało, żeby oceniać. Ale ważniejsze pytanie: co dokładnie robisz w tej medytacji? Bo jeśli tylko siedzisz z zamkniętymi oczami i czekasz na odczucia — to może nie iść w dobrym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@metody)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja mam inne pytanie, może naiwne — czy w ogóle trzeba medytować, żeby zacząć pracę z energią? Trafiłem na kilka afirmacji na pieniądze i tam nie było nic o medytacji, po prostu mówisz te słowa i ma działać. Czy to w ogóle należy do tej samej kategorii czy to zupełnie inne rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Metody Afirmacje to trochę inna bajka, ale dobre pytanie. Afirmacja bez żadnego stanu skupienia to moim zdaniem tylko słowa — mózg je przetwarza jak każde inne zdanie. Żeby miały jakikolwiek sens w kontekście energetycznym, potrzebujesz przynajmniej chwili wyciszenia, żeby 'wejść' w przekaz. Ale szczerze — afirmacje na pieniądze to raczej praca z przekonaniami niż z energią w sensie bioenergoterapii.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

Coś w tym jest. Próbowałem takich afirmacji w trudnym momencie finansowym i było tak, że nawet jeśli mówiłem je regularnie, to w środku czułem coś w rodzaju oporu, jakbym sam sobie nie wierzył. Zastanawiam się, czy ten opór to właśnie blokada energetyczna, o której się mówi, czy po prostu zwykła niewiara.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Mateo90 To bardzo trafna obserwacja. Ten opór, który opisujesz, rzeczywiście może być blokadą — ale niekoniecznie energetyczną w sensie, który wymaga bioenergotera. Czasem to po prostu nierozwiązane przekonanie z głowy. Bioenergoterapia może przy tym pomagać, ale nie zastąpi pracy z tym, w co naprawdę wierzysz o sobie i pieniądzach. Afirmacja mówiona z poczuciem wewnętrznego 'ale to nieprawda' raczej nie przyniesie efektów — i to chyba każdy tu przyzna.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam wrazenie ze to co opisuje Mateo to jest bardzo czesty problem — mowisz coś, ale twoje cało mowi cos innego. I tu wlasnie bioenergoterapia moze cos dac, bo pracuje z tym co jest w ciele, nie tylko w głowie. Ale zeby to poczuc, i tak musisz sie jakoś uspokoic wewnetrznie. Wiec wracamy do poczatku — medytacja jako wejscie.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Widzę, że rozmowa poszła w stronę afirmacji, ale chciałabym wrócić do głównego pytania — czy medytacja i praca z energią to to samo. Dla mnie kluczowe jest: medytacja może być pasywna i nadal wartościowa, natomiast praca z energią zawsze wymaga intencji. I właśnie intencja to most między nimi. Bez niej medytacja to odpoczynek, a praca z energią to... nic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Malwinka_B a jak intencja ma wyglądać w praktyce? Pytam, bo to słowo pojawia się wszędzie, ale nigdy nie widziałam konkretnego opisu — czy to zdanie, obraz, odczucie? Jak wy to formułujecie przed sesją?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Intencja to nie jest zdanie do wypowiedzenia na głos. Przynajmniej nie u mnie. To bardziej... wyraźny obraz tego, co chcę zrobić. Coś w rodzaju: 'teraz skupiam się na tym miejscu, chcę poczuć, co tam jest'. Ale mam wrażenie, że każdy wypracowuje to trochę inaczej. Jak ty to rozumiesz, Rajmunda? Bo może twoje pytanie wynika z jakiegoś konkretnego problemu, który możemy rozgryźć?


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem, jak to rozumiem, bo chyba jeszcze nie próbowałam. Czytałam dużo o intencji, ale każdy opis jest inny — raz to zdanie, raz obraz, raz 'odczucie'. Zastanawiam się, czy to w ogóle można zrobić 'źle'. Czy istnieje zła intencja w sensie technicznym, nie etycznym?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Rajmunda Bardzo dobre pytanie. Technicznie — myślę, że można mieć intencję zbyt rozmytą, żeby cokolwiek z nią zrobić. Jeśli siedzisz i ogólnie 'chcesz czegoś dobrego', to energia nie ma kierunku. Ale to nie jest 'zła' intencja, po prostu słaba. Jak chcesz pracować z czakrami na przykład, to musisz wiedzieć choćby z grubsza, gdzie i po co.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Kasandra77 Zgadzam się, ale dodam jeszcze jedną rzecz — intencja zbyt napięta też bywa problemem. Jak ktoś wchodzi w sesję z desperacją, na przykład przy tych afirmacjach finansowych, które Mateo opisywał, to napięcie samo w sobie blokuje przepływ. I paradoksalnie im bardziej chcesz, tym trudniej cokolwiek ruszyć. To nie jest kwestia siły woli, tylko stanu, w którym wchodzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie to opisywałem — ten opór przy afirmacjach. Ale teraz mam pytanie: czy można pracować nad tym oporem przez medytację, zanim się w ogóle wróci do afirmacji? Czy to ma sens jako kolejność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 215

@Mateo90 Sam robiłem coś takiego. Zanim wróciłem do pracy z intencją przy pewnym rytuale, spędziłem kilka sesji po prostu obserwując, gdzie w ciele pojawia się napięcie przy danym temacie. Nie żadne wielkie techniki, po prostu skan. I dopiero potem wróciłem do właściwej pracy. Nie wiem, czy to ortodoksyjna metoda, ale mi pomogło.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie interesuje to, co Gwiazdarka piszę o desperacji — bo mam wrażenie ze to bardzo czesta pulapka wlasnie w trudnych sytuacjach finansowych. Czlowiek potrzebuje efektu, i przez to sam sobie wchodzi w droge. Ale jak sie wyciszyc kiedy sie jest pod sciana? To nie jest takie proste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lidzia54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 114

@Zywilka No właśnie! Łatwo mówić 'wycisz się i zaufaj', ale kiedy masz realne problemy, to medytacja przez pół godziny brzmi jak luksus. Jak ludzie to w ogóle robią w praktyce, nie w teorii?


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem ten bunt, ale to pytanie jest trochę odwrotnie postawione. Nie chodzi o to, żeby mieć czas i spokój, a potem medytować. Chodzi o to, że krótkie wyciszenie — nawet pięć minut oddechu — zmienia stan fizjologiczny. I to nie jest duchowość, to biologia. Układ nerwowy nie odróżnia 'mam czas' od 'nie mam czasu'. Odróżnia napięcie od jego braku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lidzia54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 114

@Krokusik_53 Okej, ale czy te pięć minut naprawdę wystarczy do pracy z energią? Czy to nie jest skrót, który daje złudzenie gotowości?


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

To zależy, co rozumiesz przez 'gotowość'. Jeśli masz na myśli głęboki stan jak przy długiej praktyce — nie, pięć minut nie zastąpi miesięcy pracy. Ale do prostego przekazania energii albo pracy z własną aurą? Może wystarczyć, jeśli masz już jakieś doświadczenie. Dla kogoś bez żadnej praktyki — rzeczywiście może to być za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@paprotka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do intencji — mam kamień, obsydian, przy którym łatwiej mi się skupić przed sesją. Nie wiem, czy to placebo, ale efekt jest. Czy ktoś używa czegoś fizycznego jako punktu skupienia dla intencji? Ciekawi mnie, czy to w ogóle jest uznawana praktyka w bioenergoterapii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@latawiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 314

@Paprotka Używam kryształu przy sesjach z tarotem właśnie jako kotwicy uwagi. W litoterapii to się nazywa właśnie skupienie przez przedmiot — nie jest tak, że kamień 'robi' coś sam, ale kieruje twoją uwagę. I to jest realne. Natomiast nie wiem, czy to należy do bioenergoterapii stricte, czy to już bardziej litoterapia jako osobna metoda.


Odpowiedz
(@obsydianka_08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 26

@Latawiec A jak rozróżniasz, kiedy coś jest bioenergoterapią, a kiedy już litoterapią? Bo czytałam, że kamienie mają własne pole energetyczne i mogą wspierać pracę z aurą — to chyba jest połączenie tych dwóch?


Odpowiedz
Wpisy: 270
Rozpoczynający temat
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

To połączenie jest możliwe, ale ja bym nie mieszała tych narzędzi bez świadomości, co robię i po co. Kamień może wspierać skupienie, jak mówi Latawiec, ale jeśli zaczniemy oczekiwać, że 'zrobi' za nas pracę energetyczną — to trochę jak używanie kawy do medytacji. Może pomaga się skupić, ale nie zastępuje samej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale w takim razie co KONKRETNIE należy do bioenergoterapii, a co nie? Bo z tej rozmowy wynika, że medytacja to nie to samo co praca z energią, kamienie to litoterapia, afirmacje to coś innego — to czym w końcu jest sama bioenergoterapia? Mam wrażenie, że każdy definiuje to po swojemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Egzorcystkaa I słusznie, bo tak trochę jest. Ale rdzeń bioenergoterapii to bezpośrednia praca z polem energetycznym człowieka — najczęściej przez ręce, intencję i skupioną uwagę. Reszta, kamienie, medytacja, dźwięk, to są metody wspierające lub równoległe. Nie ma jednej certyfikowanej definicji, ale ten rdzeń jest w miarę wspólny.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@halineczka)
Połączone: 11 miesięcy temu

a mozna w ogole robic bioenergoterapie na odleglosc? bo slyszalam ze tak, ale nie bardzo rozumie jak to działa jesli energia pochodzi z rak


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 215

@Halineczka To ciekawy trop, bo właśnie tutaj medytacja i praca z energią zaczynają się na poważnie różnić. Na odległość nie ma fizycznego kontaktu, więc to, co działa, to czysta intencja i skupienie umysłu. I to wracamy do oryginalnego pytania wątku — czy medytacja to to samo co praca z energią? W trybie zdalnym te dwie rzeczy są bliżej siebie niż przy pracy bezpośredniej.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

To mnie zatrzymało — że w pracy na odległość liczy się głównie intencja i skupienie. Notuję sobie tę różnicę. Przy wróżeniu z kart też pracuję bez fizycznego kontaktu z pytającym i zawsze zastanawiałam się, czy to jest podobny mechanizm. Czy ktoś widzi paralele między odczytem a bioenergoterapią na odległość, czy to jednak zupełnie inne procesy?


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co napisał Mikolajek mnie zatrzymało — że przy pracy na odległość działa głównie intencja i skupienie. Przy rozkładaniu kart dla kogoś, kto nie jest obok, mam dokładnie to samo: skupiam się na pytającym, na jego sytuacji, i coś 'idzie'. Czy to jest podobny mechanizm, co bioenergoterapia na odległość? Czy ktoś widzi tu jakąś paralelę, czy to zupełnie różne rzeczy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Rozmarynka Widzę paralelę, ale z zastrzeżeniem. W tarocie skupiasz się na pytaniu i osobie żeby odczytać — to jest kierowanie uwagi w stronę informacji. W bioenergoterapii na odległość kierujesz energię, czyli coś wysyłasz, a nie tylko odbierasz. To nie jest to samo, choć mechanizm skupienia jest podobny. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 215

@Kasandra77 To rozróżnienie między 'odbieraniem' a 'wysyłaniem' jest ciekawe, ale czy przy tarocie naprawdę tylko odbierasz? Ja jak rozkładam runy dla kogoś bliskiego, mam wrażenie, że coś też idzie ode mnie. Może nie energia w sensie bioenergoterapii, ale jakieś skupienie intencji w stronę tej osoby. To chyba nie jest czysto pasywne.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Mikolajek.pl No dobra, masz rację, że to nie jest zero-jedynkowe. Może lepiej powiedzieć, że w tarocie wysyłanie intencji jest środkiem do odczytu, a w bioenergoterapii jest celem samym w sobie? Ale to cienka linia.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale wracając do tego, co pytałam wcześniej — czy ktoś może po prostu powiedzieć, jak wygląda KONKRETNA sesja bioenergoterapii? Nie filozofia, tylko: co robisz krok po kroku. Bo ta rozmowa jest świetna, ale ciągle kręcimy się wokół pojęć i nigdy nie dochodzimy do praktyki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Egzorcystkaa Rozumiem tę niecierpliwość, ale nie ma jednego schematu krok po kroku, który byłby prawdziwy dla wszystkich. U mnie wygląda to mniej więcej tak: chwila wyciszenia, skan własnego stanu, potem ustawienie intencji dla konkretnej osoby lub obszaru, praca z dłońmi albo samą uwagą. Ale ktoś inny robi to zupełnie inaczej i też ma efekty. Co cię konkretnie interesuje — praca na sobie czy na kimś drugim?


Odpowiedz
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Krokusik_53 Na sobie na razie. Chciałabym zacząć od czegoś prostego, ale z tej rozmowy wynika, że zanim się cokolwiek zrobi, trzeba medytować, wyciszyć się, mieć intencję, nie być zbyt napiętą... To brzmi jak rok przygotowań zanim się zacznie.


Odpowiedz
Wpisy: 270
Rozpoczynający temat
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ten zarzut słyszę często i rozumiem go, ale jest trochę odwrócony. Nie trzeba najpierw opanować medytacji żeby zacząć pracować z energią — te rzeczy rozwijają się równolegle. Możesz zacząć od prostego skanowania ciała, o którym mówił Mikolajek: siadasz, zamykasz oczy, przechodzisz uwagą przez poszczególne części ciała i notnicujesz, gdzie jest napięcie, a gdzie luz. To jest już praca z energią własną, nawet jeśli nie czujesz żadnych przepływów na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@rajmunda)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, co Gwiazdarka pisze o skanowaniu — czy to jest coś, co można robić bez żadnego prowadzenia? Pytam, bo boję się, że zrobię to 'źle' i albo nic nie poczuję, albo zasugeruję sobie coś, czego nie ma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Rajmunda Obawa przed sugestią jest zdrowa, ale przy skanowaniu własnego ciała ryzyko jest mniejsze niż myślisz. Twoje napięcie w ramionach albo ciężkość w klatce piersiowej to nie sugestia — to są realne doznania fizyczne. Problem z 'robieniem źle' pojawia się raczej na etapie interpretacji, czyli kiedy zaczynasz nadawać tym odczuciom znaczenie energetyczne. Na początku wystarczy zauważać, nie interpretować.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Gwiazdarka mówi o interpretacji mnie uderzyło. Bo właśnie przy tych moich afirmacjach finansowych chyba za bardzo wchodziłem w interpretowanie każdego odczucia. Coś mnie ścisnęło w klatce i od razu myślałem, że to blokada, że coś nie działa. A może po prostu byłem spięty i tyle?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Mateo90 No własnie to chyba jest ta pulapka. Jak jestes pod presja finansową, to każde odczucie traktujesz jako znak ze cos idzie nie tak. I przez to cały czas analizujesz zamiast po prostu być w tym co robisz. Czy probowales kiedy po prostu siedziec z tymi odczuciami bez oceniania, czy to blokada czy nie?


Odpowiedz
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Zywilka Szczerze? Nie bardzo. Zawsze miałem z tyłu głowy to pytanie 'czy to działa'. Ale chyba o to chodzi, prawda — żeby to pytanie zawiesić przynajmniej na czas sesji?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: