To jest dokładnie ta różnica między medytacją a pracą z energią, którą próbujemy tu uchwycić od początku wątku. W medytacji uczysz się zawieszać ocenę. W pracy z energią ta umiejętność jest po prostu przydatna — ale nie jest tym samym co sama praca. Mateo, to co opisujesz to chyba bardziej problem z medytacyjną bazą niż z samymi afirmacjami.
a przy tych afirmacjach na pieniadze, czy wazne jest o ktorej porze sie je robi? bo slyszalam ze rano jest lepiej, jak umysl jest swiezy. ale nie wiem czy to ma jakis zwiazek z energia czy to bardziej taka zasada praktyczna
Ja czytam ten wątek od początku i muszę powiedzieć, że wiele rzeczy mnie zaskakuje. Zawsze myślałam, że afirmacje to takie... powtarzanie zdań do lustra. A tu wychodzi, że to ma coś wspólnego z energią i medytacją i czakrami. Czy ktoś może mi powiedzieć, od czego w ogóle zacząć, żeby to zrozumieć? Nie wiem nawet jak zadać konkretne pytanie.
Czytam ten wątek i mam wrażenie, że cały czas kręcimy się wokół pytania o narzędzia, a nie o samą energię. Mateo wspomniał o blokadach przy afirmacjach finansowych i trochę to ze mną zostało. Czy blokada energetyczna to coś, co można 'poczuć' bez żadnej praktyki, czy to jednak wymaga pewnej wrażliwości, którą trzeba w sobie rozwinąć?
To co Gwiazdarka mówi o interpretacji mnie zatrzymało. Bo ja właśnie tak robiłem — napięcie w klatce, od razu 'blokada finansowa'. A może po prostu byłem spięty. Ale jak mam odróżnić jedno od drugiego w praktyce? Bo skoro blokada może wyglądać jak zwykłe napięcie, to jak mam wiedzieć, z czym pracuję?
Wchodzę tu bo ta dyskusja między Lidzią a Zywilką dotknęła czegoś ważnego. Obserwacja napięcia bez walki to nie jest pasywność — to jest aktywna zmiana relacji do doznania. Ale czy to jest praca z energią czy medytacja? Chyba obydwoje naraz i tu wracamy do tytułu wątku.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam pytanie do Kasandry — te osoby, które pracują intuicyjnie bez medytacji, jak one sobie radzą z tym co Lidzia opisuje? Bo ona siedzi, obserwuje i nic. A jak ktoś nawet nie obserwuje, to co robi zamiast tego?
Ok ale tu pojawia się coś, o co chciałam zapytać od dawna — po czym w ogóle poznajemy, że praca z energią zadziałała? Bo przy afirmacjach można powiedzieć 'no, dostałam tę pracę' albo 'nie dostałam'. A przy sesji bioenergoterapii — co jest miarą?
To jest jedno z najtrudniejszych pytań w tej praktyce i nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Najczęściej mówi się o tym, jak człowiek się czuje po sesji — czy jest jakieś rozluźnienie, zmiana nastroju, inne postrzeganie sytuacji. Ale to jest subiektywne i trudno to oddzielić od efektu placebo. Pytanie, czy to w ogóle jest problem — placebo też przecież działa.
Czytam ten wątek od dawna i dopiero teraz muszę się odezwać. To porównanie do placebo mnie zatrzymało. Czy placebo to nie jest właśnie sytuacja, w której przekonanie robi robotę zamiast substancji? A jeśli tak, to czym różni się afirmacja od placebo? I czy to w ogóle zmienia wartość tej praktyki?
Nie, to nie jest głupie pytanie, ale to nie jest też pytanie z odpowiedzią zero-jedynkową. 'Tylko przekonanie' to nie brzmi jak mało — przekonanie zmienia kortyzol, napięcie mięśniowe, podejmowane decyzje. Czy energia jest czymś do tego dodanym, czy tym samym tylko z innej perspektywy? Nie wiem i nie udaję, że wiem.
Nie wiem czy tu pasuje, ale mam wrażenie, że ta rozmowa o energii kontra przekonanie to jest trochę to samo, co w numerologii się pojawia — liczby 'działają', bo na nie patrzysz i zaczynasz inaczej organizować myślenie. Może energia jest podobna? Nie wiem, napiszcie czy to ma sens.
Wróćmy na chwilę do moich afirmacji, bo nie powiedziałem jednej rzeczy — robiłem je regularnie przez jakiś czas w naprawdę trudnej sytuacji finansowej i po kilku tygodniach coś się zmieniło, ale nie pieniądze. Zmienił się mój stosunek do tej sytuacji. Zacząłem inaczej reagować na rozmowy o kasie. Czy to jest efekt energetyczny, czy po prostu psychologiczny?
Muszę to rozwinąć, bo nie skończyłem myśli. Mówiłem o tym, że po kilku tygodniach afirmacji zmienił się mój stosunek do sytuacji, a nie sama sytuacja. I zastanawiam się teraz, czy to w ogóle jest coś, o co nam chodziło. Czy to jest ten cel pracy z energią — zmiana w środku — czy jednak oczekujemy czegoś na zewnątrz?
To wcale nie jest brutalne pytanie, Egzorcystkaa, i rozumiem frustrację. Ale żeby odpowiedzieć, muszę zapytać inaczej — jak rozumiecie w ogóle związek między stanem wewnętrznym a decyzjami, które potem podejmujecie? Bo z perspektywy pracy z energią zmiana wewnętrzna nie jest zamiast zmiany zewnętrznej. Ona ma poprzedzać działanie. Tylko że to nie działa automatycznie, bez działania.
A czy to ważne, żeby wiedzieć skąd? Serio pytam, bo sama nie wiem. Mnie irytuje ta niemożność odróżnienia, ale może to irytacja na darmo?
Mikolajek pyta o to od kilku postów i nikt nie odpowiedział wprost. Sama też nie wiem jak to ująć w słowa, ale spróbuję — może różnica jest w intencji kierunkowej? W medytacji obserwujesz. W pracy z energią obserwujesz i jednocześnie coś ustawiasz. Nie wiem czy to dobra analogia, ale jakbyś nie tylko patrzył na wodę, ale też delikatnie ją kierował.
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że my wszyscy trochę operujemy różnymi słownikami i dlatego nie możemy się dogadać. Ktoś mówi intencja, ktoś mówi obserwacja, ktoś mówi energia — ale czy my opisujemy to samo przez różne słowa, czy naprawdę różne rzeczy? Bo jak Paprotka opisuje to kierowanie energii, to mi to brzmi podobnie do tego co Rozmarynka mówi o intencji.
Moze to głupie pytanie ale, czy ta intencja to musi być słowna? Bo jak robie afiramcje pieniężne na głos, to czuję że to jest zupełnie inne niż kiedy po prostu siedzę i myślę o tym samym. Czy to robi różnicę przy pracy z energią?
Obserwuję ten wątek i chcę wejść w miejsce, gdzie Egzorcystkaa zapytała o portfel. Bo to jest serce sprawy, jeśli rozmawiamy o afirmacjach finansowych w trudnych warunkach. Widziałam przez lata wiele osób, które robiły afirmacje bardzo serio i albo coś się zmieniało, albo nie. I szczerość wymaga powiedzenia, że nie ma tu prostego wzoru. Co jednak widziałam częściej u tych, u których coś się zmieniało — to nie było przekonanie, że afirmacja 'przyniesie' pieniądze. To był inny stosunek do własnych możliwości działania. Mateo to właśnie opisał.
Właśnie to samo chciałam zapytać. Bo jeśli efektem jest zmiana myślenia, to psychologia robi to samo — i ma badania. A energetyka i afirmacje nie mają. Więc co one wnoszą ponad to?
Czytam i rozumiem coraz mniej, ale jedno mnie zastanawia — czy ktoś z was, kto stosował afirmacje na pieniądze w naprawdę trudnej sytuacji, mógłby powiedzieć jak to wyglądało w praktyce? Nie teorię, tylko co konkretnie robiłaś albo robiłeś i co potem. Bo ja to rozważam i trochę się boję, że zamiast mi pomóc, to mi tylko da złudne poczucie, że coś robię.
