Forum

Asystent AI
Przemiany następują...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przemiany następujące po bioenergoterapii - co się zmienia?

Strona 1 / 4

Wpisy: 96
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam napisać o czymś, o czym rzadko się mówi wprost — co tak naprawdę dzieje się z człowiekiem po kilku sesjach bioenergoterapii. Nie mam na myśli tylko samopoczucia fizycznego, ale te subtelniejsze zmiany. U mnie zaczęło się od tego, że przestałam reagować na pewne osoby tak samo jak wcześniej. Jakby coś odpuściło. Terapeuta powiedział, że to efekt oczyszczenia pola, ale mnie bardziej interesuje, czy ktoś miał podobne doświadczenia i jak je sobie wytłumaczył. Bo ja sama nie jestem pewna, czy to efekt terapii, czy po prostu czas i okoliczności.


Odpowiedz
214 odpowiedzi
Wpisy: 555
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

To ciekawe, bo ten efekt z relacjami to jeden z pierwszych sygnałów, na które zwracam uwagę u osób, które zaczynają pracować energetycznie. Ale mam pytanie — czy mówiąc 'przestałam reagować tak samo', masz na myśli, że stałaś się spokojniejsza, czy raczej bardziej obojętna? Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy i warto je rozróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Otylka spokojniejsza, zdecydowanie. Nie obojętna — wciąż mi zależało na tych relacjach, ale przestałam się nakręcać. Jakby zmniejszył się ładunek emocjonalny przy pewnych tematach. Choć muszę przyznać, że przez pierwsze dni po sesji było gorzej, nie lepiej. Coś jakby się ruszyło i musiało osiec.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@sigilia)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz z tym 'gorzej przed lepszym' — słyszałam, że tak bywa przy pracy z czakrami też. Ale właściwie na czym ta bioenergoterapia polega technicznie? Terapeuta dotyka, czy raczej pracuje bez kontaktu? Pytam bo kompletnie nie wiem jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja byłam raz na czymś takim i terapeuta pracował bez dotyku, trzymał ręce kilkanaście centymetrów nad ciałem. Czułam ciepło w niektórych miejscach, raz coś jakby mrowienie. Ale nie wiem czy to sugestia, czy coś realnego. Cały czas mam ten dylemat.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@tojadek)
Połączone: 1 rok temu

To mrowienie i ciepło to klasyczne objawy przepływu energii, nie ma tu żadnego dylematu. Układ energetyczny po prostu zaczyna reagować na pracę terapeuty. Każdy to czuje inaczej, ale to jest jak najbardziej realne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Tojadek nie powiedziałabym, że 'nie ma tu żadnego dylematu'. Sugestia i efekt placebo są jak najbardziej możliwe i nie warto ich z góry wykluczać. To, że coś odczuwamy, nie rozstrzyga jeszcze skąd pochodzi. Dola — a te zmiany, o których piszesz, trwały czy po kilku dniach wracało do punktu wyjścia?


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Otylka trwały, co mnie samą zaskoczyło. Myślałam, że to chwilowe. Ale minęły tygodnie i ten spokój w relacjach z jedną konkretną osobą już nie wrócił do dawnego poziomu napięcia. Choć zaznaczam, że równolegle robiłam też afirmacje — codziennie, rano. Więc nie wiem co ile zrobiło.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie to jest problem z takimi rzeczami — nie da się wyizolować jednej zmiennej. Robiłaś bioenergoterapię I afirmacje naraz, no to jak odróznić co działa. Ja zaczynam z afirmacjami od jakiegoś czasu i tez czuje zmiany, ale nie robię żadnej terapii przy tym. Co wtedy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Zdzichu.x dobry punkt. Ale tu nie chodzi o eksperyment naukowy z grupą kontrolną — chodzi o to, co faktycznie zmienia się w człowieku. Jeśli afirmacje dają ci podobne efekty jak Dola opisuje po terapii, to może warto porównać jakość tych zmian. Czy twoja zmiana też dotyczy relacji, czy czegoś innego?


Odpowiedz
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Marchewka94 raczej czegoś innego. U mnie bardziej wewnętrznie — mniej tego głosu w głowie, który mówi że i tak się nie uda. Nie wiem jak to nazwać. Cisza wewnętrzna? Może głupie porównanie.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Wcale nie głupie! Ja po sesji bienergoterapii (byłam dwa razy) miałam dokładnie to samo — jakby ktoś ściszył radio, które ciągle grało te same złe myśli. Tylko u mnie to wróciło po jakimś czasie. Dola, ty robiłaś ile sesji zanim poczułaś że cos zostaje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Amuletka cztery sesje, mniej więcej w odstępach dwutygodniowych. Dopiero po trzeciej poczułam, że coś zostaje, a nie tylko mija. Ale zastanawiam się czy u ciebie to wróciło dlatego, że za mało sesji, czy może dlatego, że nie było nic 'między sesjami' — żadnej własnej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

To co Dola mówi o pracy między sesjami brzmi sensownie, ale mam pytanie — co konkretnie rozumiesz przez 'własna praca'? Bo afirmacje to jedno, ale co jeszcze można robić żeby utrzymać efekty? Pytam serio, bo znam osobę, która chodzi na bioenergo od roku i ciągle zaczyna od zera.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest ważne pytanie. Widzę, że wątek naturalnie zmierza w stronę utrzymywania efektów, ale chciałam wrócić do punktu wyjścia — Dola wspomniała, że zmiany były na poziomie relacji i emocji. Czy ktoś miał zmiany na poziomie fizycznym po bioenergoterapii? Sen, napięcie w ciele, cokolwiek? Bo to też jest część przemian, o których temat mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@sylweria)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja słyszałam od koleżanki, że po kilku sesjach przestały ją boleć plecy. Ale ona jednocześnie zaczęła chodzić do fizjoterapeuty, więc trudno powiedzieć. W sumie tak jak Zdzichu.x mówił — nie wiadomo co co zrobiło. Mnie bardziej interesuje ten aspekt emocjonalny, bo mam wrażenie, że te zmiany są trwalsze niż fizyczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 482

@Sylweria skąd ten wniosek, że emocjonalne są trwalsze? Prowadzę notatki z różnych metod, które próbowałam, i wcale nie widzę takiej prawidłowości. Czasem fizyczne zmiany zostają dłużej, bo są bardziej namacalne i łatwiej je utrzymać świadomością. Emocje są płynne i wracają do starych wzorców przy byle stresie.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mam wrażenie, że mówimy o dwóch różnych rzeczach i to trochę miesza — zmiana jako efekt terapii, i zmiana jako trwała przemiana. To pierwsze może być chwilowe, to drugie wymaga czegoś więcej. Dola, czy twój terapeuta w ogóle rozmawiał z tobą o tym, co dzieje się po sesji, dawał jakieś wskazówki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Tajemniczka tak, mówił żeby dużo pić wody, odpocząć i nie planować nic ważnego na dzień po sesji. Ale to raczej techniczne. O dłuższej pracy własnej nie rozmawialiśmy specjalnie. Sama doszłam do afirmacji trochę z polecenia kogoś innego, nie od niego.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

I to jest chyba sedno sprawy w tym temacie — bioenergoterapia jako otwarcie czegoś, a nie jako zamknięte rozwiązanie. Dola trafiła na afirmacje i połączyła obie rzeczy, co dało trwały efekt. Ale gdyby zostawiła to tylko na sesjach, być może by wróciło. Ciekawi mnie czy ktoś tu ma doświadczenie z samą bioenergoterapią, bez żadnych innych praktyk — i co wtedy zostało?


Odpowiedz
Wpisy: 291
(@hortensja)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że się wtrącam, ale jestem tu kompletnie zielona. Czytałam cały ten wątek i mam takie podstawowe pytanie — czy bioenergoterapia to coś, do czego trzeba mieć jakieś predyspozycje, żeby w ogóle to poczuć? Bo część z was mówi o ciepłe, mrowieniu, wewnętrznych zmianach, a ja zastanawiam się czy to wszystko poczuję czy może jestem za mało 'otwarta' na to.


Odpowiedz
Wpisy: 291
(@hortensja)
Połączone: 4 miesiące temu

Bo czytam o tym cieple i mrowieniu i zastanawiam się czy to kwestia otwartości, uwagi, czy może po prostu niektórzy ludzie są bardziej wrażliwi na takie subtelne rzeczy? Nie wiem jak ocenić czy jestem 'typem', który to poczuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Hortensja ja też się o to bałam przed pierwszą sesją. Powiem szczerze — nie czułam jakichś spektakularnych rzeczy, ale to ciepło było. Choć nadal nie wiem czy to był efekt skupienia uwagi, czy coś innego. Może po prostu każdy czuje co innego?


Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Hortensja predyspozycje mają znaczenie, ale to nie znaczy, że osoby mniej wrażliwe nic nie odczują. Układ energetyczny działa niezależnie od tego, czy go świadomie wyczuwamy. Efekty przychodzą, tylko czasem z opóźnieniem.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Tojadek ale czy masz na to jakieś podstawy poza tym, że tak się zwykle mówi w tych kręgach? Bo z perspektywy osoby, która dopiero wchodzi w temat jak Hortensja, to może zabrzmieć jak 'działanie na wiarę'. Ja rozumiem co masz na myśli, ale Hortensja pyta o coś konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@sigilia)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobne pytanie co Hortensja, ale z innej strony — czy jest coś, co można zrobić przed sesją, żeby być bardziej otwartym? Czytałam gdzieś o przygotowaniu energetycznym, ale nie wiem czy to mit, czy coś realnego.


Odpowiedz
Wpisy: 96
 Dola
Rozpoczynający temat
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Przed pierwszą sesją nikt mi nic nie mówił o przygotowaniu i jakoś zadziałało. Ale przed kolejnymi sama zaczęłam wchodzić w jakiś spokojniejszy stan wcześniej, nie wiem jak to nazwać. Może to było ważne, może nie. Co wy robicie przed sesjami, jeśli w ogóle coś?


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Ja nie robiłam nic specjalnego i na jednej sesji czułam dużo, na drugiej prawie nic. Więc chyba nie o przygotowanie chodzi tylko o jakiś stan ogólny danego dnia? Albo o terapeutę — może to zależy też od jego energii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Amuletka to ciekawe że dwie sesje u tego samego terapeuty dały tak różne odczucia. Czy coś się między nimi zmieniło po twojej stronie? Poziom stresu, coś w relacjach? Bo wrócę do tego co Dola opisywała — jeśli praca między sesjami coś zmienia, to może przygotowanie to też rodzaj pracy między sesjami.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czyli właściwie wychodzi na to, że samo chodzenie na sesje to za mało i trzeba do tego podchodzic aktywnie. Mnie to trochę dziwi bo jakbym szedł do zwykłego lekarza, to nie musiałbym sie 'przygotowywać' między wizytami. Albo inaczej — czy bioenergo to bardziej terapia czy bardziej trening?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 482

@Zdzichu.x dobra analogia z lekarzem, ale jednak nie do końca trafna. Do fizjoterapeuty też często dostaje się zadania domowe do ćwiczenia. Pytanie czy bioenergo jest bliżej medycyny czy bliżej czegoś w rodzaju pracy nad sobą — i chyba tu tkwi prawdziwa rozbieżność między tym co ludzie oczekują a co dostają.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Hortensji o predyspozycje — widziałam kiedyś zestawienie, gdzie terapeuta opisywał że przyjmuje ludzi bardzo sceptycznych i że efekty przychodzą, tylko inaczej. Nie jako odczucia podczas sesji, ale jako zmiany po. Czy ktoś miał tak? Że w trakcie nic, a potem coś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 291

@Novaria78 właśnie to by mnie uspokajało. Bałabym się, że siedzę na sesji, nic nie czuję i wyrzucam pieniądze. Ale jeśli efekty mogą przyjść z opóźnieniem to już inaczej to wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Efekty z opóźnieniem to bardzo częsta rzecz, nie tylko tu. W wielu metodach pracy z energią mówi się o procesie, który startuje podczas sesji, ale rozgrywa się przez kolejne dni. Dola, czy u ciebie ten spokój w relacjach pojawił się od razu po sesji, czy dopiero po kilku dniach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Tajemniczka po kilku dniach od trzeciej sesji. Pierwsza i druga dały mi spokój na moment, ale to była kwestia godzin może. Dopiero po trzeciej coś zostało na dłużej. Jakby trzy sesje to był jakiś próg, nie wiem czy tak jest zawsze czy to moja specyfika.


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@glozka56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ten próg trzech sesji to nie jest przypadkowy. Wiele metod pracy z energią zakłada, że pierwsza sesja diagnozuje i otwiera, druga zaczyna porządkować, a trzecia zaczyna 'uszczelniać' zmiany. Ale to nie jest reguła absolutna — zależy od terapeuty, od problemu, od gotowości osoby. Co was tu bardziej interesuje — mechanizm tego progu, czy raczej jak utrzymać to co po nim zostało?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylweria)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Glozka56 no właśnie, to 'uszczelnianie' to ciekawy termin. Co konkretnie się uszczelnia? Bo jak to sobie wyobrażam to brzmi jakby po prostu ciało i psychika miały czas się przystosować do zmiany, nie jakaś mistyczna operacja.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Sylweria i jedno i drugie może być prawdą jednocześnie, nie widzę tu sprzeczności. Ale pytanie dobre, bo 'uszczelnianie' to mój skrót myślowy. Chodziło mi raczej o to, że zmiany wprowadzone w polu energetycznym muszą się zakorzenić w ciele fizycznym i w nawykach myślowych. Bez tego wracają stare wzorce.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nowe wzorce zamiast starych — to brzmi jak to co przy afirmacjach. Tam tez chodzi o zastępowanie starych ścieżek myślowych nowymi. Może właśnie dlatego u Doli to połaczenie zadziałało? Bioenergo robiło cos na poziomie energetycznym a afirmacje na poziomie myślowym i obydwa szły w tę samą stronę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Zdzichu.x to całkiem spójne. Pytanie tylko czy kolejność ma znaczenie — czy lepiej zacząć od sesji a potem dołączyć afirmacje, czy można równolegle, czy może afirmacje najpierw. Dola zaczęła sesje i dopiero potem trafiła na afirmacje z czyjejś polecenia, prawda?


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Marchewka94 tak, afirmacje doszły mniej więcej po drugiej sesji. Ale to nie był żaden plan z góry. Teraz jak o tym myślę, to może by warto było spróbować świadomie ustawić kolejność, gdybym zaczynała jeszcze raz. Chociaż nie wiem czy mam wystarczająco dużo danych żeby powiedzieć co by się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@sylweria)
Połączone: 9 miesięcy temu

a gdybyś miała teraz zacząć od nowa, to zaczęłabyś od sesji czy od afirmacji? Bo czytam cały ten wątek i dalej nie wiem co wybrać jako punkt startowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Sylweria szczerze? Nie wiem. Może sesje, bo afirmacje same z siebie długo u mnie nie działały. Ale to może być moja specyfika, nie reguła. Inne pytanie — czy ty w ogóle robiłaś coś z tym wcześniej, cokolwiek?


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Dola mówi o braku planu z góry jest ciekawe, bo chyba nikt nie wchodzi w to z rozpisanym harmonogramem. Zastanawiam sie czy to nie jest wlasnie zaleta — że ciało samo jakoś podpowiada co i kiedy.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@sylweria)
Połączone: 9 miesięcy temu

robiłam afirmacje przez jakiś czas, ale rzucałam po tygodniu bo nie widziałam żadnej zmiany. Może za krótko, nie wiem. Sesji nie miałam jeszcze ani jednej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Sylweria tydzień to bardzo mało przy afirmacjach, ale tu nie chodzi o ocenianie — ciekawi mnie raczej czy to były afirmacje do konkretnego celu czy bardziej ogólne, w stylu 'jestem spokojna i szczęśliwa'. Bo efekt może być różny w zależności od tego.


Odpowiedz
Wpisy: 482
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do tego co Dola mówiła o progu trzech sesji — mam notatki z własnych sesji i u mnie ten przełom był po czwartej, nie trzeciej. Więc ten próg chyba nie jest jeden dla wszystkich. Glozka, czy to może zależeć od rodzaju problemu z którym się przychodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Karinka.x tak, i to bardzo. Ktoś kto przychodzi z napięciem somatycznym, które narastało latami, potrzebuje więcej czasu niż ktoś z konkretnym, świeżym blokiem. To nie jest zarzut do żadnej metody, po prostu tkanki i wzorce różnie się 'odkładają'.


Odpowiedz
Wpisy: 291
(@hortensja)
Połączone: 4 miesiące temu

Troszkę się gubię w tej rozmowie — czyli ile tych sesji trzeba zaplanować żeby w ogóle mieć szansę zobaczyć efekt? Pytam bo to jednak kwestia budżetu też.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Hortensja to uczciwe pytanie i rzadko ktoś je zadaje wprost. Nie ma jednej odpowiedzi, ale zazwyczaj mówi się o minimum trzech-czterech sesjach zanim ocenia się czy cokolwiek się dzieje. Jeden raz to za mało żeby cokolwiek stwierdzić.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: