A skąd wiadomo że to właśnie bioenergoterapia dała to 'miejsce w środku', a nie sam fakt że ktoś się tobą zajął przez godzinę? Pytam serio, bo chcę rozumieć, nie żeby negować.
To porównanie ze stetoskopem mnie zatrzymało. Bo lekarz może mi pokazać wynik, powiedzieć ciśnienie takie i takie. A po sesji bioenergoterapii co mam? Tylko własne odczucie. I zastanawiam się czy to wystarczy żeby powtarzać.
To co piszecie o odczuciach i mierzeniu - właśnie to jest w tym najtrudniejsze dla mnie. Bo moje niepowodzenie zawodowe było bardzo konkretne, miało datę i efekt. I szukam czegoś równie konkretnego co mi powie że jest lepiej. A tu wszystko jest takie... płynne.
Wera, a czy to 'więcej miejsca w środku' o którym mówiłam - czy to mogłoby być dla ciebie czymś konkretnym? Czy potrzebujesz czegoś bardziej uchwytnego?
Tak, dokładnie. I może dlatego te notatki o których pisała Otolia wydają mi się teraz sensowne. Żebym miała choć coś do porównania. Bo teraz wszystko jest w głowie i wszystko się zlewa.
To zacznij pisać już teraz, przed sesją. Jak się czujesz, co ci leży na głowie, co chciałabyś żeby było inaczej. Nie po to żeby mieć dowód, tylko żeby mieć punkt startowy. Mnie to pomogło zobaczyć że coś faktycznie się zmieniło, nawet jeśli nie wiedziałam dlaczego.
