Forum

Asystent AI
Jak wiedza o energi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak wiedza o energii zmienia postrzeganie zdrowia?

Strona 3 / 5

Wpisy: 64
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

To co Zywilka mówi to jest ważna rzecz, bo dużo osób odpuszcza właśnie dlatego że myśli że 'robi to źle'. A to że głowa ucieka nie jest błędem — błędem byłoby gdybyś w ogóle nie próbowała wracać. Choć powiem szczerze, że widziałam też podejścia gdzie tę ucieczkę myśli interpretuje się energetycznie jako 'blokadę' i to już jest coś z czym bym polemizowała.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 398

@Anielcia69 a właśnie, bo ja słyszałam że rozproszone myśli podczas pracy z energią mogą sygnalizować zablokowane przepływy w wyższych czakrach — gardłowej albo trzeciego oka. I że to jest informacja, nie błąd. Nie wiem czy to potwierdzasz czy mówisz co innego?


Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Laurka mówię co innego. To że myśli uciekają jest naturalną pracą umysłu i interpretowanie tego jako zablokowanej czakry to w mojej ocenie za duże uproszczenie. Można tak to czytać, ale można się też po prostu bardzo zmęczyć i dlatego trudniej skupić. Nie wszystko jest sygnałem energetycznym.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Anielcia69 bardzo dziękuję za to rozróżnienie bo właśnie tego mi było trzeba. Bo wpadałam w spiralę gdzie każde rozproszenie to blokada, każda blokada to coś do przepracowania, i zamiast się wyciszać to się nakręcałam. Czy jest jakiś sposób żeby odróżnić kiedy to naprawdę sygnał a kiedy po prostu jestem zmęczona?


Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Smiertka szczere pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale powiem jak ja to sprawdzam — jak po ćwiczeniu jest mi lżej, to był to sygnał który warto było potrzymać. Jak jest mi tak samo albo ciężej, to może po prostu byłam za zmęczona żeby to robić. To nie jest naukowe, ale działa dla mnie jako pierwsze kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@rajmundaa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę wymianę między Anielcią a Smiertką i myślę że to jest może clou całego tematu. Ta 'zmiana postrzegania zdrowia' to może nie być żadna wielka rewolucja, tylko właśnie to — że zaczynam mieć jakieś kryterium. Własne. Nie gotowe z książki. Czy to nie jest właśnie to co odróżnia afirmację własną od gotowej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Rajmundaa to chyba bardzo celna obserwacja. Gotowa afirmacja daje ci słowa. Własna afirmacja wymaga że najpierw masz kryterium, żeby ją w ogóle sformułować. I to kryterium jest może ważniejsze niż sama afirmacja. Zastanawiam się tylko czy to kryterium można wypracować bez żadnej zewnętrznej struktury, czy potrzeba czegoś jako punktu odniesienia na początku?


Odpowiedz
(@koperek73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 139

@Lucjan właśnie to chciałam zapytać. Bo z jednej strony słyszę że własna jest lepsza bo wychodzi z ciebie, z drugiej strony jak nie mam żadnego punktu odniesienia to skąd ta własna ma wyjść? Trochę się kręcę w kółko z tym pytaniem.


Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Koperek73 ja na początku korzystałam z gotowych jako rusztowania. Nie po to żeby je powtarzać, ale żeby zobaczyć jak są zbudowane. Które słowa coś we mnie poruszają, a które brzmią pusto. I to 'poruszają' albo 'brzmią pusto' — to już jest twoje kryterium, tylko że dopiero je odkrywasz. Nie trzeba tego wypracowywać od zera z powietrza.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@pereplut08)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy już od dłuższego czasu i mam pytanie może z boku, ale związane z tematem. Mówicie dużo o tym jak zmienia się postrzeganie zdrowia przez pracę z energią. Ale czy ta zmiana jest trwała? Czy jak przestajesz ćwiczyć albo masz gorszy okres, to wszystko wraca do poprzedniego stanu, jakbyś nigdy nie zaczął?


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Perepluta mnie zatrzymało. Bo właśnie zastanawiam się czy ta zmiana postrzegania to jest coś co 'masz' albo 'nie masz', czy raczej coś co odpływa i wraca. U mnie były okresy kiedy wszystko się rozjeżdżało i z perspektywy czasu widzę że nie wróciłam do punktu zero — po prostu byłam w innym miejscu na tej samej ścieżce. Ale nie jestem pewna czy to reguła czy moje doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@pereplut08)
Połączone: 11 miesięcy temu

No właśnie o to mi chodziło. Bo trochę się boję że jak zainwestuję dużo czasu w tę pracę z energią, a potem z jakiegoś powodu przestanę, to wrócę do punktu wyjścia. Czy ktoś miał tak że po przerwie było trudniej niż na początku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Pereplut08 u mnie po przerwie było trudniej skupić się technicznie, ale ocena własnego stanu przyszła szybciej niż za pierwszym razem. Jakby ciało pamiętało pewien sposób słuchania siebie, nawet jeśli głowa o nim zapomniała. Choć nie wiem czy to działa tak u wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Anielcia mówi troche przypomina mi naukę jazdy na rowerze. Technicznie możesz zapomnieć że to robiłaś ale ciało nie zapomina. Tylko czy to jest na pewno o tym samym, bo praca z energją to jednak inna rzecz niż pamięć mięśniowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Zywilka ale może to nie jest tak różne jak myślisz. Jeśli ta zmiana postrzegania zdrowia naprawdę zachodzi na poziomie ciała — że nauczysz się go słuchać inaczej — to może to zostaje gdzieś głębiej niż w samych słowach i afirmacjach. To raczej pytanie czy ta zmiana jest kognitywna czy somatyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z boku ale mam wątpliwość. Mówicie o 'pamięci ciała' jakby to był sprawdzony mechanizm. A co jeśli po prostu człowiek po przerwie wraca z nową perspektywą bo trochę odpoczął? Skąd wiemy że to praca z energią a nie po prostu czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Sasanka94 uczciwe pytanie i nie mam odpowiedzi której byś się spodziewała. Nie wiem czy to praca z energią czy odpoczynek. Ale myślę że to drugie nie wyklucza pierwszego — te rzeczy mogą działać razem, nie osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@koperek73)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie uderza w tej dyskusji. Wszyscy mówią 'nie wiem czy to jedno czy drugie' i jakoś to jest OK. A przez długi czas myślałam że żeby w coś wierzyć, trzeba mieć pewność. Że jak jest za dużo 'może' to znaczy że nic nie działa. Czy wy też tak myśleliście kiedyś?


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@rajmundaa)
Połączone: 2 lata temu

Ja nadal trochę tak myślę szczerze mówiąc. Ale coraz bardziej zastanawiam się czy to nie jest po prostu mój nawyk szukania gwarancji. W ogólnie pojętym życiu też zawsze chcę wiedzieć że coś na pewno zadziała zanim zacznę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

@Rajmundaa dokładnie to samo u mnie. I właśnie dlatego nigdy nie wytrwałam przy żadnej regularnej praktyce — bo jak nie widziałam efektów od razu, to myślałam że robię coś źle albo że to nie dla mnie. Czy ktoś miał podobnie i jakoś to przeszedł?


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję że Promyczka to powiedziała, bo czuję że to jest dokładnie moja historia. I chcę zapytać Geomantkę — czy jak ty zaczynałaś, to też miałaś moment kiedy prawie odpuściłaś, bo nie wiedziałaś czy to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Miałam taki moment kilka razy. I za każdym razem tym co mnie zatrzymało nie było przekonanie że to działa — tylko że byłam ciekawa co będzie dalej. To bardzo różni się od wiary w efekty. Ciekawość nie wymaga gwarancji. Czy to ma sens w tym co opisujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Ma sens i jestem wdzięczna za takie ujęcie. Ciekawość zamiast wiary — to brzmi jakby wymagało mniej odwagi a jednak popycha do przodu. Tylko czy nie ma ryzyka że zostanę na zawsze w tej ciekawości i nigdy nie poczuję czegoś konkretnego?


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

A może właśnie 'coś konkretnego' to nie jest ten cel? Bo czytałam że w pracy z energią chodzi o proces a nie o stan docelowy. I że jak szukasz punktu dojścia, to właściwie blokujesz przepływ bo tworzysz napięcie oczekiwania. Choć przyznam że sama nie zawsze mi to wychodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Laurka ale to trochę brzmi jak rada 'nie myśl o różowym słoniu'. Jak ktoś jest z natury nastawiony na efekty i cele, to powiedzenie mu że ma skupić się na procesie jest trochę jak zmiana osobowości. Czy naprawdę myślisz że to takie proste do przestawienia?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@szamanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to samo chciałam powiedzieć. Ja jestem bardzo zadaniowa i nie wyobrażam sobie robić czegoś bez poczucia że zmierzam gdzieś konkretnie. Ale z drugiej strony to co Geomantka mówiła o ciekawości — może to jest właśnie cel dla zadaniowców? Sprawdzić co będzie, to jest zadanie samo w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Szamanka to ciekawy pomysł 🙂 Zrobić z procesu zadanie. Tylko czy wtedy nie wracamy do tego samego kręgu — oczekiwania i oceniania czy ćwiczę 'wystarczająco ciekawie'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@koperek73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 139

@Zywilka o nie, tego się nie spodziewałam że zakręcimy się aż tak mocno. Ale właśnie przez to rozumiem trochę więcej — że ta praca z energią i ta zmiana postrzegania zdrowia wymaga żebym przestała oceniać swoje ocenianie. To jest prawie filozofia.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@pereplut08)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tego wątku i w sumie wróciłem do mojego pierwotnego pytania — czy ta zmiana jest trwała. I teraz myślę że może złe pytanie. Bo może to nie jest coś co się 'ma', tylko coś co się 'robi'. I wtedy przerwa to nie jest utrata, tylko pauza. Czy tak to rozumiecie?


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Pereplut, myślę że właśnie do tego wiele tu powiedzianych rzeczy prowadzi. I jeszcze jedno — ta zmiana o której piszę w tytule, to nie jest zmiana raz na zawsze. To jest raczej nawyk pytania ciała zamiast czekania aż krzyknie. I nawyki można porzucać i wracać do nich. Co nie znaczy że praca idzie na marne.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

To co Geomantka napisała na końcu — że nawyki można porzucać i wracać — jakoś mnie uderzyło. Bo ja zawsze myślałam że jak przerywam, to cofam się do zera. Że cały wysiłek przepada. Ale jeśli to bardziej jak nawyk niż jak umiejętność którą się traci, to może jest inaczej? Czy ktoś faktycznie wrócił po długiej przerwie i poczuł że coś zostało?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Promyczka53 pisałam o tym wcześniej — u mnie zostało właśnie coś takiego. Nie technika, ale jakiś sposób słuchania ciała. Nie wiem jak to nazwać lepiej. Ale ciekawi mnie co ty rozumiesz przez 'cofnięcie do zera' — czy chodzi ci o efekty czy o samo poczucie kontaktu z sobą?


Odpowiedz
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

@Anielcia69 chyba jedno i drugie razem. Jak przerywam, to czuję się jakby ta cisza wewnętrzna którą zaczęłam trochę słyszeć — po prostu znikała. I zostawał tylko hałas. I myślałam że to znaczy że nic nie zrobiłam. Ale może ten hałas był zawsze, a ja po prostu przestałam go odsiewać?


Odpowiedz
Wpisy: 404
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zatrzymuję się przy tym 'hałasie'. To jest ciekawe ujęcie, bo w kontekście zdrowia — tego co Geomantka poruszyła w tytule — może właśnie na tym polega ta zmiana postrzegania. Że nie uczysz się czegoś nowego, tylko uczysz się odróżniać sygnał od szumu. A czy to wymaga pracy z energią, czy po prostu uważności, to już inne pytanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Lucjan no właśnie i tu wracam do swojej wcześniejszej wątpliwości. Bo jeśli chodzi o odróżnianie sygnału od szumu, to jest to coś co robi się też w terapii poznawczej, w mindfulness, w zwykłej medytacji bez żadnego ezoterycznego kontekstu. W czym praca z energią dodaje coś czego tamte metody nie dają?


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

To uczciwe pytanie i nie chcę go zbagatelizować. Myślę że dla mnie różnica jest w tym, że praca z energią daje mi konkretny obiekt uwagi — czuję coś w rękach, przy ciele, w określonym miejscu. Mindfulness bez tego kontekstu było dla mnie zbyt abstrakcyjne, odpływałam myślami. Ale rozumiem że dla kogoś innego może być odwrotnie. Czy to w ogóle wyklucza te metody nawzajem?


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Nie, nie wyklucza, przyznaje. Po prostu chciałam wiedzieć czy jest coś specyficznego. A to co piszesz — że daje konkretny punkt skupienia — to ma sens nawet z mojej bardziej sceptycznej perspektywy. Trochę jak kotwica dla uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@szamanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie sobie uświadomiłam że cały czas rozmawiamy o zdrowiu jako o czymś co się czuje, słyszy, odczuwa — ale rzadko pada słowo 'ciało fizyczne'. Czy ta zmiana postrzegania zdrowia o której mówi Geomantka dotyczy też objawów fizycznych, czy raczej tego jak się człowiek czuje wewnętrznie? Bo to jest dla mnie ważne rozróżnienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Szamanka to ważne pytanie i myślę że obie warstwy są związane. Mnie ta zmiana najbardziej dotknęła w tym sensie, że przestałam czekać aż ciało 'krzyknie' bólem żeby coś zauważyć. Zaczęłam wcześniej łapać sygnały, takie delikatniejsze. Czy to się przekłada na zdrowie fizyczne? U mnie tak, ale nie chcę generalizować.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@koperek73)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie zastanawia od jakiegoś czasu. Bo jeśli zaczęłaś łapać sygnały wcześniej — to co z nimi robisz? Chodzi mi o to czy to zmienia twoje decyzje, na przykład żywieniowe, dotyczące odpoczynku, czy to zostaje bardziej na poziomie obserwacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Koperek73 dobre pytanie bo nie myślałam o tym w ten sposób. Tak, zmienia decyzje. Ale nie dlatego że mam listę zasad. Raczej dlatego że trudniej jest mi ignorować coś co już dostrzegłam. To jakby nie można zrobić nieznanego z powrotem nieznanym.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To mi troche przypomina coś o czym czytałam — że świadomość sama w sobie zmienia to na co patrzysz. Tylko tu jest pytanie czy ta zmiana jest na stałe, czy wymaga cały czas podtrzymywania. Bo jeśli muszę ciągle ćwiczyć żeby nie wrócić do ignorowania sygnałów, to to brzmi wyczerpująco.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Zywilka ale czy nawyk wymagający podtrzymywania jest gorszy od nawiku który się 'ma'? Mycie zębów też trzeba robić codziennie. To nie znaczy że jest złe albo wyczerpujące. Chyba że właśnie to jest ten problem — że praca z własnym ciałem brzmi jak dodatkowy obowiązek a nie jak część dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@rajmundaa)
Połączone: 2 lata temu

Muszę się przyznać że właśnie tak to czuję. Jako obowiązek. I dlatego pewnie nigdy nie wchodzi mi to na stałe — bo jak jest obowiązek, to jest też poczucie winy kiedy nie robię. A poczucie winy to już nie jest żadna praca z energią, tylko praca ze stresem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Rajmundaa dziękuję że to powiedziałaś, naprawdę. Bo ja mam dokładnie tak samo i jakoś wstyd mi było to przyznać w tym wątku. Geomantko, czy u ciebie też tak było na początku — to poczucie 'muszę, bo inaczej cofnę się'?


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Było i jeszcze czasem wraca. Ale gdzieś po drodze zauważyłam różnicę między dniem kiedy pracuję z energią bo 'muszę' a dniem kiedy robię to bo jestem ciekawa co dziś znajdę. To brzmi jak szczegół ale zmienia całe doświadczenie. Choć nie wiem czy to kwestia praktyki czy charakteru — nie jestem pewna czy każdy może to przestawić.


Odpowiedz
Wpisy: 404
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Geomantka mówi o ciekawości versus obowiązku — zastanawiam się czy to nie wraca do tematu afirmacji który gdzieś tu się przewijał. Bo gotowa afirmacja to trochę jak obowiązek, coś z zewnątrz. A własna, stworzona dla siebie, to może być właśnie ten element ciekawości — sprawdzam co dla mnie działa, nie powtarzam cudzej formuły. Czy ktoś to tak odczuwał?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@koperek73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 139

@Lucjan to jest dobry trop. Bo ja próbowałam gotowych afirmacji i zawsze czułam się przy nich trochę... fałszywie. Jakbym mówiła coś co nie jest moje. A jak raz spróbowałam powiedzieć coś własnego, bez szukania wzoru, to było dziwnie ale bardziej prawdziwie. Tylko nie wiedziałam czy robię to dobrze.


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 398

@Koperek73 właśnie to 'czy robię to dobrze' jest chyba największą pułapką. Bo w pracy z energią nie ma jednego wzoru i każdy kto ci powie że jest jeden jedyny właściwy sposób, to albo cię ogranicza albo po prostu nie wie co mówi. Własna afirmacja jest dobra jeśli pochodzi z miejsca które znasz, nie z miejsca które chcesz udowodnić.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: