Forum

Asystent AI
Jak wiedza o energi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak wiedza o energii zmienia postrzeganie zdrowia?

Strona 4 / 5

Wpisy: 144
(@pereplut08)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji o afirmacjach i mam pytanie może trochę z innej strony — czy afirmacja to w ogóle element pracy z energią, czy raczej osobna rzecz? Bo ja zawsze myślałem że to bardziej psychologia niż bioenergoterapia. Gdzie się te dwa światy spotykają?


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe pytanie Pereplut08 i chyba wcześniej za bardzo przeskoczyłyśmy do przykładów nie definiując tego. Dla mnie afirmacja w pracy z energią nie jest osobną rzeczą. Kiedy skupiam się na konkretnym miejscu w ciele albo czakrze, to słowa które wtedy mówię do siebie są rodzajem intencji. A intencja to przecież serce bioenergoterapii. Tylko że możesz mieć intencję bez słów i wtedy słowa nie są potrzebne. Albo możesz użyć słów jako pomostu. Czy to odpowiada na twoje pytanie?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@pereplut08)
Połączone: 11 miesięcy temu

Trochę tak, ale jeszcze nie do końca. Bo jeśli intencja to serce bioenergoterapii jak piszesz, to co z osobą która po prostu kładzie ręce i nic nie mówi ani nie myśli konkretnego? Czy wtedy też przekazuje energię?


Odpowiedz
Wpisy: 404
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

właśnie chciałem zapytać o to samo co Pereplut. Bo z jednej strony słyszę że liczy się intencja, z drugiej że afirmacja może być pomostem. Ale co jeśli ktoś ma silną intencję bez żadnych słów? Czy afirmacja coś wtedy dodaje czy jest zbędna?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Włączę się tu bo mam na to swoje zdanie. Myślę że afirmacja nie jest niezbędna, ale przy własnoręcznie stworzonych słowach dzieje się coś innego niż przy gotowych wzorach. Kiedy sama szukam słów, to ta szukanie samo w sobie jest rodzajem skupienia. Jakbym już zaczynała pracę zanim jeszcze powiem cokolwiek. Czy ktoś z was też tak ma?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@koperek73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 139

@Anielcia69 tak! I to jest chyba dokładnie to o czym mówiłam wcześniej — że własne słowa czujesz jako swoje. Ale mam pytanie, bo nigdy nie byłam pewna: jak w ogóle wymyślić własną afirmację? Czy to ma być zdanie twierdzące? Czy w czasie teraźniejszym? Bo widziałam różne zasady i każda była inna.


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 398

@Koperek73 zawsze mówi się że afirmacja powinna być w czasie teraźniejszym i pozytywna, bez zaprzeczeń. Czyli nie 'nie jestem chora' tylko 'jestem zdrowa'. I krótka, żeby łatwo zapamiętać. To podstawa.


Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Laurka ale to jest właśnie ta lista zasad z zewnątrz o której rozmawiałyśmy. Skąd wiadomo że czas teraźniejszy działa lepiej? Czy ktoś to porównywał? Bo brzmi jak jedna z tych rzeczy które wszyscy powtarzają bo gdzieś kiedyś przeczytali.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Sasanka ma racje w tym sensie że te 'zasady afirmacji' to często coś co krąży po internecie bez żadnego źródła. Ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że czas teraźniejszy mi osobiście pomaga bo wtedy nie odsuwam czegoś w przyszłość. Tylko nie wiem czy to nie jest po prostu moja psychika a nie żadna energia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Zywilka dzięki że to powiedziałaś bo ja mam dokładnie taki sam dylemat. Nie wiem gdzie kończy się psychologia a zaczyna energia. I trochę mnie to niepokoi bo zastanawiam się czy w ogóle dotykam czegoś energetycznego czy tylko robię sobie trening mentalny. Czy to jest tak samo wartościowe?


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Smiertka wraca do tego co jest sednem całego wątku. Dla mnie zmiana postrzegania zdrowia przez pracę z energią nie polegała na tym że nagle zaczęłam wierzyć w coś nadprzyrodzonego. Raczej na tym że przestałam rozdzielać głowę i ciało na dwa oddzielne problemy. Czy to 'tylko psychologia' czy 'prawdziwa energia' — szczerze? Nie wiem. Ale wiem że efekt jest inny niż kiedy robiłam tylko ćwiczenia z psychologiem.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że własna afirmacja jest lepsza od gotowej bo jest bardziej twoja. Ale czy jeśli ktoś jest na początku i nie ma pojęcia co ma powiedzieć, to gotowa afirmacja jest lepsza niż żadna? Czy raczej powinien poczekać aż coś sam wymyśli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Promyczka53 myślę że to zależy od tego czego szukasz na początku. Gotowa afirmacja może być dobrą trampoliną — używasz jej, obserwujesz jak się czujesz, a potem modyfikujesz. To co nie gra, wypada. To co pasuje, zostaje albo ewoluuje. Nie sądzę żeby trzeba było od razu czekać na 'własną'.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@pereplut08)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale to zmienia to co wcześniej rozumieliśmy pod słowem 'własna'. Bo jeśli wychodzisz od gotowej i ją modyfikujesz, to na końcu masz coś własnego — ale droga była inna. Czy ta droga ma znaczenie czy liczy się tylko punkt dojścia?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@szamanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, trochę zgubiłam wątek zdrowia w tym o afirmacjach. Wracając do tego co Geomantka pisała wcześniej o fizycznych sygnałach — czy ta zdolność do wcześniejszego łapania sygnałów z ciała rozwijała się u ciebie stopniowo, czy był jakiś moment kiedy poczułaś że coś przeskoczyło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Szamanka był jeden konkretny moment, ale poprzedziło go długie nic. Dosłownie miesiące kiedy wydawało mi się że nic nie czuję i nic się nie zmienia. A potem któregoś razu podczas pracy z solarem — to środkowa czakra, dla tych co nie kojarzą — poczułam coś jakby ciepło i napięcie jednocześnie i zrozumiałam że to samo miałam dwa tygodnie wcześniej przed tym jak zachorowałam na grypę. Wcześniej w ogóle nie połączyłam tych rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@koperek73)
Połączone: 1 rok temu

To jest dla mnie bardzo konkretny przykład i dziękuję za niego. Ale mam pytanie do tego: czy jak poczułaś to napięcie kolejnym razem, to zrobiłaś coś inaczej żeby nie zachorować? Czy tylko zauważyłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Koperek73 zrobiłam kilka rzeczy — odpuściłam dwa spotkania które planowałam, więcej spałam, zrobiłam dłuższą sesję z czakrami. Nie wiem co z tego pomogło. Wiem że nie zachorowałam. Ale uczciwie przyznam że nie mam pewności czy by tak wyszło bez tych działań, czy może organizm sam by to zwalczył. Nie mam grupy kontrolnej 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@rajmundaa)
Połączone: 2 lata temu

Też chcę wiedzieć jak Koperek, bo to jest właśnie ten moment gdzie dla mnie praca z energią przestaje być abstrakcyjna — kiedy przechodzi w konkretne działanie. Inaczej zostaje obserwacją bez konsekwencji.


Odpowiedz
Wpisy: 404
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ta odpowiedź jest bardzo uczciwa i właśnie o to chodzi w tej rozmowie chyba. Że zmiana postrzegania zdrowia nie polega na tym że masz nagle pewność. Raczej na tym że działasz na podstawie sygnałów których wcześniej nie słyszałeś. Nawet jeśli nie wiesz co z czego wynikło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Lucjan to jest ciekawa obserwacja ale też trochę otwarte drzwi do złudzenia kontroli. Skąd wiedzieć że nie racjonalizujesz po fakcie — że coś zadziałało bo byłaś bardziej odpoczęta, a nie dlatego że pracowałaś z czakrami? Pytam serio, nie złośliwie, bo ten mechanizm przypisywania skutków działa u wszystkich.


Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Sasanka94 to jest uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Nie wiem czy racjonalizuję po fakcie. Naprawdę nie wiem. Ale zastanawiam się czy to jest właśnie ten punkt gdzie zmiana postrzegania zdrowia ma znaczenie — nie w tym że masz pewność, tylko w tym że zaczynasz w ogóle zadawać takie pytania sobie. Czy bez pracy z energią pytałabyś 'dlaczego się czuję lepiej'?


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Chyba nie. Zwykle tylko cieszyłam się że mi przeszło. Ale to trochę też oznacza że pytanie zadaję teraz retrospektywnie, a nie w momencie. Czy to coś zmienia w praktyce czy tylko w teorii?


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Ta wymiana między Sasanką a Geomantką jest dla mnie bardzo ważna bo dotyka dokładnie czegoś z czym się borykam. Chcę dodać jedno — mnie się zdarza że zaczynam coś obserwować u siebie, a potem tłumaczę to na energię, a potem nie wiem czy to tłumaczenie pomaga mi działać czy tylko uspokaja bez działania. Czy ktoś to rozróżnia u siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Smiertka a czy to są dwie osobne rzeczy? Uspokojenie też jest działaniem w pewnym sensie — jeśli coś obniża twój poziom lęku o zdrowie, to wpływa na ciało, prawda? Nie mówię że to dostateczne, ale może niesłusznie to oddzielamy.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam wrażenie że ta rozmowa kręci się trochę wokół jednego nierozwiązanego pytania: czy zmiana postrzegania zdrowia to zmiana myślenia, czy zmiana samego ciała. Bo to są inne rzeczy. Geomantka opisywała fizyczne sygnały, ale Smiertka mówi o tłumaczeniu sobie czegoś. To nie jest to samo chyba?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Zywilka masz rację że to różne warstwy. Ale z mojego doświadczenia jedno pociąga drugie — najpierw zmieniasz jak myślisz o ciele, potem zaczynasz inaczej je słuchać, a potem ciało zaczyna dawać sygnały których nie dawało wcześniej, albo dawało ale ich nie odbierałaś. Nie wiem co było pierwsze.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@koperek73)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do afirmacji bo mi to siada z tym co mówi Anielcia — jeśli afirmacja zmienia sposób w jaki słuchasz ciała, to może nie chodzi o słowa same w sobie tylko o to na co kierujesz uwagę? Czy to możliwe że dobra afirmacja to taka która przesuwa uwagę na to co chcesz usłyszeć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pereplut08)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Koperek73 ale wtedy afirmacja jest trochę jak filtr percepcji a nie jak wysyłanie energii. Co by oznaczało że gotowa i własna mogą działać tak samo, bo obie kierują uwagę — tylko może na różne rzeczy. Czy dobrze rozumuję?


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Pereplut dotknął czegoś ważnego. Ja bym jednak powiedziała że filtr percepcji i przekazywanie intencji to nie jest to samo, ale nie dlatego że jedno jest prawdziwe a drugie nie. Raczej dlatego że własna afirmacja zmienia twój stosunek do treści — nie recytujesz, tylko mówisz. I to mówienie inaczej angażuje ciało.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale chcę się upewnić że rozumiem co mówi Geomantka. Czy chodzi o to że kiedy mówisz własne słowa, to jest w tym rodzaj obecności której nie ma przy cudzej formule? Tak to rozumiem, ale nie wiem czy dobrze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szamanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Promyczka53 ja rozumiem to podobnie i mam z tym jeden problem — co jeśli ktoś jest tak przyzwyczajony do recytowania że własne słowa go krępują? Pytam bo mnie się tak zdarza. Mam kłopot z mówieniem do siebie wprost.


Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Szamanka to jest bardzo konkretna trudność i myślę że warto ją nazwać. Może zamiast mówić, pisać? Afirmacja pisana ręcznie działa na mnie bardziej niż mówiona, bo piszę wolniej i każde słowo jest osobne. Czy próbowałaś kiedyś tej formy?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@szamanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie, nie próbowałam pisanej. To brzmi dla mnie sensownie bo rzeczywiście piszę inaczej niż mówię. Ale czy to zmienia coś energetycznie czy tylko psychologicznie — tego nie wiem i chyba właśnie o to pytała Smiertka wcześniej w innym kontekście.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Tak, dokładnie o to pytałam! I widzę że to pytanie wraca w różnych miejscach tej rozmowy, więc może to jest kluczowe dla całego tematu. Bo jeśli zmiana postrzegania zdrowia dzieje się przez uwagę i słowa i ciało, to gdzie w tym jest energia? Czy energia to suma tych wszystkich rzeczy czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 404
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

Myślę że to pytanie jest trochę jak pytanie gdzie w filmie jest historia — nie w jednej klatce, nie w dźwięku osobno, nie w tekście scenariusza. A jednak historia istnieje. Może energia jest właśnie tym co powstaje jak te rzeczy działają razem, a nie jednym z nich?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rajmundaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Lucjan to jest ciekawe porównanie, ale mam wątpliwość — film to coś z zewnątrz, a tu mówimy o czymś co jest wewnątrz. Czy to nie zmienia tej analogii?


Odpowiedz
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Rajmundaa dobra uwaga. Może lepsze porównanie byłoby do muzyki którą grasz, nie słuchasz. Wtedy to ty jesteś i instrumentem i muzykiem jednocześnie. Nie wiem tylko czy to przybliża do odpowiedzi na pytanie Smiertki.


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, wróćmy na chwilę do zdrowia bo chyba to jest ten rdzeń. Dla mnie wiedza o energii zmieniła postrzeganie zdrowia dokładnie dlatego że przestałam szukać jednej przyczyny jednego objawu. Zaczęłam patrzeć szerzej — na to co robię, co myślę, co czuję w ciele razem. Afirmacje były jednym z elementów który to wspierał, ale nie jedynym i nie głównym.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@koperek73)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi jakby zmiana postrzegania była procesem a nie decyzją. Że nie możesz zdecydować żeby patrzeć na zdrowie inaczej — tylko stopniowo zaczniesz tak patrzeć przez praktykę. Czy tak to rozumiesz Geomantko?


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam jeszcze jedno pytanie do całej tej rozmowy — czy ktoś z was miał moment kiedy ta zmiana postrzegania weszła w konflikt z czymś co lekarz powiedział? I co wtedy zrobiliście? Bo to jest dla mnie punkt gdzie teoria staje się naprawdę trudna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anielcia69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Sasanka94 to jest bardzo dobre pytanie i myślę że wiele osób tu siedzi cicho właśnie dlatego że taki konflikt miało. Ja miałam. Lekarz powiedział mi kiedyś że pewnych objawów nie da się wyjaśnić i po prostu będę z nimi żyć. A ja w tamtym czasie zaczęłam patrzeć na to przez pryzmat energii i zauważałam że objawy się zmieniają zależnie od stanu w jakim jestem. Co zrobiłam? Nie powiedziałam mu o energii, bo wiedziałam jak to przyjmie. Ale nie porzuciłam też jego zaleceń. Chodziłam równolegle. Czy to jest uczciwe wobec siebie? Nie wiem. Ale działało.


Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Anielcia69 dziękuję że odpowiedziałaś wprost, bo bałam się że to pytanie jest zbyt dosłowne jak na tę rozmowę. To co opisujesz — chodzenie równolegle i nieujawnianie jednej ścieżki drugiej — to chyba bardzo częsta strategia. Ale zastanawiam się czy to nie powoduje jakiegoś wewnętrznego napięcia. Że jedna część ciebie wie coś czego druga nie może powiedzieć głośno.


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

To co Sasanka opisuje jako napięcie między tymi ścieżkami — ja to znam. I nie wiem czy to napięcie kiedyś znika, czy po prostu uczysz się z nim żyć. U mnie nie zniknęło, ale zmieniło charakter. Przestało być konfliktem, a zaczęło być po prostu dwoma językami opisującymi to samo ciało. Lekarz mówi o stanie zapalnym, ja mówię o zablokowanym przepływie — i oboje mamy rację, tylko że w różnych słownikach. Czy to jest naiwne podejście?


Odpowiedz
Wpisy: 404
(@lucjan)
Połączone: 6 miesięcy temu

nie wiem czy naiwne, ale mam pytanie — czy te dwa języki mogą ci kiedyś dać sprzeczne wskazówki co do działania? Bo jeśli są tylko opisem, to nie ma konfliktu. Ale jeśli jeden mówi brać lek, a drugi mówi oczyść czakrę i poczekaj, to co wtedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Lucjan tak, i to się zdarzyło. Raz miałam sytuację gdzie czułam że energetycznie jestem na granicy czegoś ważnego i nie chciałam tego przerywać lekami które mnie wyciszają. Wzięłam je z opóźnieniem. Nie polecam tego nikomu i nie mówię że to było mądre. Mówię tylko że taki moment decyzji istnieje i jest trudny.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: