Forum

Asystent AI
Energia seksualna i...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia seksualna i jej znaczenie w bioenergoterapii

Strona 1 / 2

Wpisy: 548
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Chciałam poruszyć temat, który trochę rzadziej pojawia się w rozmowach o bioenergoterapii, a moim zdaniem jest kluczowy - energia seksualna i jej rola w pracy z polem energetycznym człowieka. Sama zaczęłam się tym interesować, kiedy przechodziłam przez żałobę po stracie kogoś bliskiego. Czułam jakby część mojej własnej energii po prostu zniknęła. Terapeuta, z którym wtedy pracowałam, powiedział że energia seksualna to nie tylko to, co większość ludzi sobie wyobraża - to w ogóle energia twórcza, życiowa, coś co napędza nas do działania i odczuwania. W żałobie ta energia potrafi zupełnie zamarznąć. Zaczęłam łączyć pracę bioenergetyczną z afirmacjami i byłam zaskoczona, jak bardzo to pomogło mi wrócić do siebie. Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Albo pracował z tą energią w jakiś inny sposób?


Odpowiedz
104 odpowiedzi
Wpisy: 2211
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo ciekawe, co piszesz o zamrożeniu energii w żałobie. Sama zauważyłam coś podobnego, choć nie pracowałam wtedy świadomie z bioenergetyką. Po prostu przez długi czas nic mnie nie cieszyło, nie miałam na nic siły, jakby coś wewnętrznie zgasło. Dopiero kiedy trafiłam na kogoś, kto pracuje z czakrami, zrozumiałam, że to może być właśnie blokada w obszarze sakralnym. Ale mam pytanie - jak te afirmacje łączyłaś z pracą energetyczną? Czy robiłaś to w trakcie sesji, czy osobno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Leonora Afirmacje robiłam głównie sama, w domu, ale terapeuta dawał mi konkretne słowa do pracy - nie ogólne 'jestem zdrowa i szczęśliwa', tylko takie bardziej skierowane na odblokowanie tego, co zostało zablokowane. Coś w stylu 'mam prawo czuć i tworzyć' albo 'moje życie wciąż płynie'. Pracowałam z nimi rano, zanim wstałam z łóżka. Sesje bioenergetyczne były raz na dwa tygodnie, ale efekt był wyraźnie mocniejszy kiedy łączyłam to z codzienną pracą własną. Czy twój terapeuta od czakr też dawał jakieś konkretne zalecenia do pracy między sesjami?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i zastanawiam się - czy energia seksualna to to samo co energia czakry sakralnej, czy to coś szerszego? Bo spotkałam się z różnymi podejściami i trochę się gubię w tym co do czego należy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@strzaska57)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Dziewiecsil_70 Dobre pytanie, bo to naprawdę zależy od szkoły. W części podejść energia seksualna to właśnie specyfika Svadhisthany, czyli czakry sakralnej. Ale na przykład w tradycjach tantrycznych czy w niektórych nurtach bioenergetyki traktuje się ją szerzej - jako Kundalini, jako pierwotną siłę życiową, która nie jest przypisana tylko do jednego centrum. Ja prowadziłam notatki z kilku różnych warsztatów i różnice są naprawdę spore. Które podejście cię bardziej interesuje?


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Strzaska57 Bardziej interesuje mnie to szerokie podejście, bo czakry sakralne to coś co próbowałam rozumieć przez tarot i nie zawsze mi to pasuje do całości. Kundalini brzmi poważnie, trochę się boję 🙂


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Dziewiecsil_70 Rozumiem tę obawę, bo Kundalini ma opinię czegoś gwałtownego. Ale w kontekście bioenergoterapii najczęściej chodzi o bardzo subtelną pracę, nie o żadne przebudzenia na siłę. Mnie zawsze bardziej interesuje to co da się zaobserwować i zapisać niż wielkie teorie. I tu wracam do tego co pisała Cynamonka - ta praca przez żałobę i afirmacje to bardzo praktyczny przykład. Czy u ciebie ta blokada czakry sakralnej była diagnozowana przez kogoś, czy sama to czujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest tak, że jeśli ktoś jest w żałobie i ta energia jest zablokowana, to praca z afirmacjami może otworzyć coś zbyt szybko? Bo czytałam gdzieś, że nagłe odblokowanie energii sakralnej może być przytłaczające. To chyba trzeba robić ostrożnie, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Jasminka To jest bardzo ważna uwaga i sama się z tym spotkałam. Na początku terapeuta dawał mi bardzo łagodne afirmacje, bardziej zakorzenione - o bezpieczeństwie, o ziemi, o tym że jestem tu i teraz. Dopiero po kilku tygodniach przeszliśmy wyżej, do tych bardziej związanych z twórczością i życiem. Myślę że to kwestia tempa i tego czy ktoś pracuje z tobą czy robisz to całkiem sama. Sama bym nie wchodziła za głęboko bez wsparcia, szczególnie świeżo po stracie.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 4 tygodnie temu

Jah rozumiemm to co piszes z tym zamrożenim. Jak straciłam mamę to też czułam ze cała jestem jak z waty. Ale mnie interesuje czy te afirmacje można jakoś połączyć z nakładaniem rąk? Bo nie mam terapeuty i trochę sama próbuję pracować. Czy to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 2211
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Nie dawał konkretnych słów, bardziej wskazówki ogólne żeby być z oddechem. Teraz żałuję, że nie zapytałam o coś bardziej ukierunkowanego. Te twoje afirmacje brzmią bardzo precyzyjnie - 'moje życie wciąż płynie' to jest coś, co do mnie trafia. W żałobie jest właśnie to poczucie że czas się zatrzymał. Czy zmieniałaś te słowa z czasem, czy pracowałaś z jednym zestawem długo?


Odpowiedz
Wpisy: 713
(@wrotycz)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i mam pytanie trochę z boku - czy ktoś z was zauważył jak ta zablokowana energia wpływa na sny? Bo w trudnych momentach moje sny stawały się albo bardzo płaskie i bez treści, albo wręcz przeciwnie - bardzo intensywne i chaotyczne. Zastanawiam się czy to jest jakoś powiązane z tym o czym piszecie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Wrotycz O snach to ciekawe! Ja też miałam w trudnym czasie bardzo dziwne sny, ale myślałam że to tylko przez zmęczenie i stres. Czy uważasz że sny mogą pokazywać stan energetyczny, tak jak tarot pokazuje sytuację? Bo to by miało jakiś sens.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 713

@Jasminka Tak, mnie się wydaje że sny to jeden z bardziej szczerych sygnałów tego co dzieje się głębiej. Tarot wymaga interpretacji i pewnej decyzji co z symbolem zrobić. Sen po prostu przychodzi. W moim przypadku płaskie, pozbawione emocji sny zawsze poprzedzają okres kiedy czuję się wyczerpana i jakby odcięta od siebie. Nie wiem czy to energia sakralna dokładnie, ale coś w tym jest. Zastanawiam się czy ktoś próbował po sesji bioenergotycznej śledzić co dzieje się ze snami.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę do dyskusji, bo temat mnie mocno ciągnie. Mam pytanie do Cynamonki i do wszystkich którzy pracowali z terapeutą - jak rozpoznać czy terapeuta faktycznie rozumie tę energię w szerszym kontekście, a nie tylko ją redukuje do sfery seksualnej w wąskim sensie? Bo spotkałam się z podejściami, które były moim zdaniem za bardzo uproszczone, i trochę przez to zrobiłam krok do tyłu w tej pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Chryzoprazkaa To jest bardzo dobre pytanie i sama długo szukałam. Dla mnie sygnałem było to, że terapeuta od razu rozmawiał o energii twórczej, o tym co mnie napędza w życiu, co tworzy, co czuję jako swoje. Nie skupiał się wcale na sferze seksualnej w dosłownym sensie. Jeśli ktoś od razu idzie w tę stronę zamiast patrzeć szerzej, to dla mnie byłby sygnał ostrzegawczy. A co cię konkretnie odrzuciło w tamtych podejściach?


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@felicytka91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Trochę się gubię, bo dopiero zaczynam i nie do końca rozumiem jak praca bioenergotyczna wygląda w praktyce. Czy to zawsze wymaga terapeuty czy można coś robić samodzielnie na początku? I czy te afirmacje to osobny temat czy jest jakoś zintegrowany z tą pracą energetyczną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka56)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 235

@Felicytka91 Ja też się pytałam o to samo! Mi ktoś na innym forum polecał zacząć od prostego nakładania rąk na brzuch i dolną część kregosłupa i mówienia tych afirmacji. Ale nie wiem czy to bezpieczne bez nadzoru. Może Cynamonka wie?


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@obsydianna93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam wrażenie że energię seksualną w kontekście żałoby rozumiecie jako siłę do życia w ogóle, nie tylko jako coś związanego z relacjami. Czy dobrze to rozumiem? Bo to zmienia trochę to jak o tym myślę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Obsydianna93 Dokładnie tak to rozumiem. W żałobie traci się kontakt z życiem jako takim - z jego rytmem, z radością, z poczuciem że cokolwiek ma sens. I właśnie ta energia, którą bioenergoterapia określa jako sakralną lub życiową, jest dla mnie tym co pozwala wrócić do odczuwania. Afirmacje, których używałam, były skierowane właśnie na to - na prawo do życia, do bycia, do tworzenia, do odczuwania. Nie na żadne konkretne relacje.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 713

@Obsydianna93 Tak, bardzo dobrze to rozumiesz. I właśnie to mnie zatrzymało przy tym wątku - to że w żałobie nie chodzi tylko o stratę relacji, ale o utratę kontaktu z własnym rytmem życia. Ta energia sakralna to jakby zegar biologiczny duszy, jeśli można tak powiedzieć. Jak on staje, to wszystko jest płaskie - i sny, i emocje, i chęć do działania.


Odpowiedz
(@obsydianna93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Wrotycz 'Zegar biologiczny duszy' - to bardzo trafne określenie. Ale mam pytanie, bo mnie numerologicznie interesuje cykl - czy zauważyłaś jakiś rytm w tym kiedy sny wracają do normy? Czy to jest stopniowe czy przychodzi nagle?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 713

@Obsydianna93 U mnie to nie było stopniowe w takim równym sensie - były skoki. Kilka nocy z rzędu nic, potem jeden sen bardzo żywy, potem znowu cisza. Ale w pewnym momencie ta cisza zaczęła być inna - spokojniejsza, nie taka martwa. Trudno to opisać, ale energia snu zmieniała jakość zanim zmieniła częstość.


Odpowiedz
(@obsydianna93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Wrotycz To 'martwa cisza' kontra 'spokojna cisza' to jest rozróżnienie, które chcę zapamiętać. Bo w żałobie pewnie właśnie te dwie rzeczy mogą wyglądać tak samo z zewnątrz a być zupełnie inne w środku. Zastanawiam się czy w bioenergoterapii ktoś opisuje ten stan przejściowy jakimś konkretnym terminem.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co Cynamonka napisała o powracaniu do życia przez tą energię to bardzo mi do serc trafiło. Ale mam pytanie do Edytki56 - tzn. do siebie 🙂 - nie, serio, pytam bardziej do wszystkich: czy nakładanie rąk na okolice brzucha robicie na sobie czy potrzeba kogoś drugiego? Bo sama próbowałam i czuję ciepło, ale nie wiem czy to 'to' czy po prostu ciepło dłoni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Edytka56 Na sobie tak, nakładanie rąk na siebie ma sens i wiele osób tak zaczyna. Ciepło które czujesz to może być właśnie to - nie musi być nic spektakularnego, żeby praca zachodziła. Ja sama na początku miałam dokładnie to samo pytanie i terapeuta powiedział mi że to co czuję jest informacją, i żebym temu zaufała. Ale ważne jest intencja, nie tylko gest.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@felicytka91)
Połączone: 12 miesięcy temu

A mogę zapytać - skoro mówicie o nakładaniu rąk na siebie, to jak długo to robicie w jednej sesji? Bo nie mam pojęcia czy to kwestia minuty, pięciu minut, czy godziny. I czy mówi się te afirmacje jednocześnie czy najpierw cisza a potem słowa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@strzaska57)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Felicytka91 To naprawdę zależy od podejścia, nie ma jednej zasady. Ja próbowałam różnych długości i zanotowałam że krótsze sesje częstsze dawały mi więcej niż rzadkie długie. Ale to może być bardzo indywidualne. Co do afirmacji i ciszy - mnie bardziej pasuje najpierw kilka oddechów w ciszy, żeby w ogóle poczuć co jest, a dopiero potem słowa. Czy ktoś robi odwrotnie?


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Strzaska57 Ja robiłam odwrotnie i chyba to był błąd. Mówiłam afirmacje od razu, bez żadnego wyciszenia, i miałam wrażenie że to tylko słowa, nic za nimi nie stało. Czy to znaczy że sama kolejność może blokować efekt?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2211

@Jasminka To co opisujesz - słowa bez zakorzenienia - brzmi jak coś, o czym mówiła mi kiedyś znajoma praktykująca. Że afirmacja działa jak klucz, ale drzwi trzeba najpierw znaleźć. Jeśli jesteś w myślach gdzie indziej, klucz trafia w ścianę. Nie wiem czy to naukowe wytłumaczenie, ale mi to kiedyś bardzo pomogło zrozumieć dlaczego nie czułam różnicy.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Cynamonka mówiła o rozpoznawaniu dobrego terapeuty - mam jeszcze jedno pytanie z tym związane. Czy zdarza się że terapeuta pracujący z energią sakralną próbuje wchodzić w tematy, które są zbyt osobiste, i to pod pozorem 'potrzeby otwarcia'? Pytam bo słyszałam o takich sytuacjach i zastanawiam się jak postawić granicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Chryzoprazkaa Tak, to jest realne ryzyko i bardzo dobrze że o tym mówisz. U mnie granicą było właśnie to czy praca skupia się na mnie i moim procesie, czy zaczyna się kręcić wokół terapeuty i jego interpretacji. Dobry terapeuta pyta jak się czujesz, a nie mówi ci co musisz czuć. Jak ktoś zaczyna zbyt mocno wchodzić w to co 'powinna' czuć klientka, to już jest znak żeby uważać.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z innej strony - czy ktoś próbował pracować z czakrą sakralną przez kamienie? Bo czytałam że karneol i pomarańczowy kalcyt mają wspierać tę energię. Zastanawiam się czy to można połączyć z tymi afirmacjami o których tu mówicie, czy lepiej trzymać te metody osobno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzaska57)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Dziewiecsil_70 Karneol przy tej energii to dość klasyczne połączenie, ale mam mieszane doświadczenia. Raz pracowałam z kamieniem na Svadhisthanie podczas medytacji i rzeczywiście czułam wyraźne ciepło, innym razem - nic. Moje notatki pokazują że okoliczności zewnętrzne mocno wpływały na odbiór. Czy ty masz już jakiś kamień czy dopiero szukasz?


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Strzaska57 Mam karneol który leży u mnie od dawna i nigdy nie wiedziałam jak go 'aktywować' w kontekście tej energii. Czy to wystarczy po prostu położyć na ciele czy trzeba coś z nim zrobić wcześniej?


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ja mam pytanko do Cynamonki - pisałaś ze terapeuta dawał afirmacje na zakorzenienie najpierw. Czy masz może te konkretne słowa bo szukam czegoś dla siebie w tym kierunku? Te o bezpieczeństwie i ziemi. Troszkę sie wstydzę pytać ale chyba to ważne dla mnie teraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Edytka56 Nie wstydź się, to bardzo naturalne pytanie i myślę że wiele osób tu chciałoby usłyszeć. Coś w stylu: 'moje stopy dotykają ziemi i jestem bezpieczna', 'moje ciało wie jak wracać do równowagi', 'jestem tu, teraz, w tym ciele'. Ważne żeby były w pierwszej osobie i żeby było w nich dużo konkretu - ciało, ziemia, teraz. Nie 'będę', tylko 'jestem'.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ta różnica między 'jestem' a 'będę' w afirmacjach to chyba kluczowa rzecz, którą rozumiem teraz inaczej. Ale czy nie jest tak, że kiedy ktoś jest bardzo głęboko w żałobie, to 'jestem bezpieczna' może brzmieć jak kłamstwo i przez to nie działać? Jak to obejść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2211

@Jasminka Pytasz o coś na co sama szukałam odpowiedzi. Słyszałam że wtedy można zmienić formę na: 'uczę się być bezpieczna' albo 'pozwalam sobie na bezpieczeństwo'. Mniejsze twierdzenie, więcej przestrzeni. Nie wiem czy to 'prawidłowa' bioenergoterapia, ale dla mnie emocjonalnie brzmi bardziej uczciwie.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo ważny wątek z tym 'jestem' kontra 'uczę się'. Mnie zastanawia jeszcze jedno - czy ktoś pracował z energią sakralną konkretnie w kontekście utraty kogoś bliskiego, nie tylko ogólnie? Bo żałoba to przecież też zerwana więź energetyczna z drugą osobą. Czy bioenergoterapia jakoś to adresuje czy skupia się tylko na 'naprawie' tej jednej osoby?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 713

@Chryzoprazkaa Pytasz o zerwanie więzi energetycznej i to mnie zatrzymało. Bo ja to czułam fizycznie przez długi czas po stracie - jakby coś było urwane po lewej stronie klatki piersiowej. Nie wiem czy to czakra serca, czy coś niżej, ale to nie była metafora. Czy ty to rozumiesz podobnie, jako coś dosłownie odczuwalnego w ciele?


Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Wrotycz Tak, dokładnie tak. I właśnie dlatego pytam, bo wydaje mi się że bioenergoterapia powinna to rozumieć lepiej niż psychologia - psycholog powie 'to ból emocjonalny', ale tu mamy też język ciała i pola energetycznego. Zastanawia mnie tylko czy praca z energią sakralną jest właściwym miejscem do przepracowania takiej straty, czy jednak bardziej czakra serca?


Odpowiedz
Wpisy: 548
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To pytanie o to, która czakra prowadzi żałobę, jest naprawdę złożone. Terapeuta z którym pracowałam mówił że żałoba po bliskiej osobie często ma kilka warstw - serce oczywiście, ale też splot słoneczny, bo to centrum więzi i relacji z innymi ludźmi. A energia sakralna pojawia się wtedy, gdy ta osoba była częścią naszego głębokiego poczucia życia - nie tylko miłości romantycznej. Mnie to bardzo zmieniło podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@obsydianna93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czyli to nie jest jeden do jednego - strata romantyczna idzie do czakry sakralnej, a inne straty gdzie indziej? Czy każda żałoba może dotykać tej energii, tylko w różnym nasileniu? Bo to zmienia sposób myślenia o afirmacjach, które trzeba by wtedy dobierać inaczej do każdego przypadku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2211

@Obsydianna93 Mam podobne pytanie, ale z innej strony - jeśli żałoba jest wielowarstwowa i dotyka różnych czakr jednocześnie, to czy ma sens praca tylko z jedną na raz? Czy to może być tak, że skupiamy się na sercu, a sakralna zostaje zablokowana i przez to całe uzdrawianie idzie wolniej?


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@strzaska57)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zanotowałam sobie tę kwestię warstw, bo wydaje mi się że to tłumaczy coś co obserwowałam u siebie. Pracowałam systematycznie z czakrą serca po odejściu kogoś bliskiego, naprawdę sumiennie, i było lepiej - ale zostało coś w podbrzuszu, rodzaj ciężkości, którego nie umiałam dotknąć ani nazwać. Czy to może być właśnie ta energetyczna warstwa sakralna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 713

@Strzaska57 'Ciężkość w podbrzuszu której nie dało się dotknąć' - tak, to brzmi znajomo. U mnie to trwało długo i przez chwilę myślałam że to coś fizycznego, że powinnam iść do lekarza. Kiedy ten ciężar u ciebie zaczął się zmieniać, coś konkretnego temu towarzyszyło? Albo po prostu minął?


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Wrotycz Szczerze? Minął po tym jak zaczęłam pisać dziennik - nie o żałobie, tylko o tej osobie. Nie o stracie, ale o tym co było wspólne. Nie wiem czy to bioenergoterapia, ale coś wtedy puściło. Pytanie czy to uwolnienie energii czy po prostu psychologia, i czy to w ogóle ma znaczenie jak działa.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawia mnie czy pisanie dziennika to w ogóle można nazwać pracą z energią sakralną, czy to jest inna kategoria. Bo z jednej strony są afirmacje, nakładanie rąk, kamienie - a z drugiej takie zwykłe pisanie. Gdzie przebiega ta granica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Jasminka Myślę że ta granica jest płynna i zależy od intencji. Pisanie z pełną świadomością że przekazujesz coś na zewnątrz siebie, że uwalniasz - to może być forma pracy energetycznej. Podobnie jak mówienie afirmacji bez zakorzenienia to tylko słowa. Forma jest wtórna wobec tego co za nią stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wracam do kamieni, ale to co tutaj czytam zmienia mi trochę perspektywę. Czy karneol może pomóc właśnie w tej warstwie o której piszecie - tej trudniej uchwytnej, w podbrzuszu? Bo wcześniej myślałam o nim jako o czymś ogólnie pobudzającym, a tu widzę że może chodzić o bardzo konkretną pracę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianna93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Dziewiecsil_70 Ja się też o to zastanawiam - czy kamień 'wie' z czym pracujesz, czy tylko ty musisz mieć intencję? Bo jeśli karneol leży na Svadhisthanie bez żadnego skupienia, to jest to to samo co kładziesz go tam z konkretną myślą o uwolnieniu żałoby?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o intencję wraca co chwilę i mam wrażenie że to jest ten rdzeń całej tej dyskusji. Afirmacje bez zakorzenienia - nic. Kamień bez intencji - może nic. Sesja u terapeuty bez zaufania - blokada. Czy to oznacza że cała bioenergoterapia ostatecznie sprowadza się do stanu umysłu osoby pracującej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2211

@Chryzoprazkaa Mam z tym problem, bo jeśli tak, to co z osobami które są głęboko w żałobie i nie są w stanie mieć żadnej spójnej intencji? To by znaczyło że właśnie wtedy gdy najbardziej potrzebują pomocy, nie mogą skorzystać. Coś tu nie gra albo nie rozumiem tej logiki.


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Leonora To bardzo ważne zastrzeżenie. Myślę że terapeuta właśnie po to jest - żeby pracować kiedy ty sama nie możesz. On niesie intencję za ciebie albo raczej razem z tobą, kiedy twoja jest rozbita. Sama nigdy nie byłabym w stanie wytłumaczyć dlaczego sesje po których byłam niezdolna do skupienia nadal coś robiły, ale tak było.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@felicytka91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam to i mam wrażenie że gdzieś zgubiłam się z podstawami. Czy można w ogóle robić cokolwiek samodzielnie w żałobie, afirmacje, kamienie, nakładanie rąk - czy to jest ten moment gdy potrzebny jest ktoś z zewnątrz? Pytam serio bo trochę się boję że robię to sama i może robię to źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 713

@Felicytka91 Myślę że robienie czegokolwiek ze świadomością że to robisz dla siebie jest już krokiem. Nie wiem czy można to zrobić 'źle' jeśli nie krzywdzisz siebie. Ja pracowałam sama przez długi czas i dopiero po jakimś czasie zdecydowałam się na kogoś z zewnątrz. Nie żałuję żadnego z tych etapów.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 4 tygodnie temu

Te afirmacje które Cynamonka podała wcześniej - stosuję je od kilku dni i dzieje się coś dziwnego. Nie wiem jak to nazwac, ale jakbym płakała nie wiadomo czemu po sesji. Czy to normalne? Czy to znaczy ze coś działa czy coś jest nie tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Edytka56 Płakanie po sesji z afirmacjami zakorzeniającymi - to dla mnie brzmi jak uwalnianie, nie jako coś złego. Ciało często puszcza emocje kiedy wreszcie poczuje grunt pod nogami, bo dopiero wtedy jest bezpiecznie żeby to zrobić. Mnie to też spotykało. Jak się potem czułaś, po tym płaczu?


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@jadea-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam ten wątek od samego początku i jestem tak wdzięczna że ktoś w ogóle o tym pisze. Nigdzie indziej nie widziałam tak szczerej rozmowy o żałobie i energii razem. Mam jedno pytanie - czy te afirmacje zakorzeniające działają też kiedy strata jest dawna, nie świeża? Czy to ma znaczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 548

@Jadea.1 Tak, działają - i według mnie nawet mocniej, bo ciało nosi starą stratę głębiej zakopaną. Ale jest jeden warunek, który zauważyłam u siebie: trzeba być gotową na to, że może się pojawić coś czego się nie spodziewasz. Dawna żałoba potrafi wrócić z całą siłą, jakby czekała na pozwolenie. Jak dawna jest twoja strata, jeśli mogę zapytać?


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@jadea-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dziękuję za tę odpowiedź, naprawdę, bo nikt mi tego wcześniej tak nie ujął. Moja strata jest sprzed kilku lat - tata. I właśnie to co mówisz o 'czekaniu na pozwolenie' brzmi tak trafnie, że aż mnie ścisnęło. Zastanawiam się czy to dlatego tak długo unikałam jakiejkolwiek pracy z tym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 713

@Jadea.1 To co opisujesz z tatą - ta wieloletnia żałoba - mnie bardzo porusza, bo sama przez to przechodziłam. Mam pytanie do ciebie i do wszystkich: czy ktoś zauważył, że przy starszej stracie energia sakralna jest inaczej zablokowana niż przy świeżej? U mnie fizycznie czułam różnicę, ale nie wiem czy to tylko moja osobliwość.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Wrotycz Też miałam to wrażenie i zapisałam to w notatkach. Przy świeżej stracie to było coś ostrego, niemal napiętego. Przy starszej - raczej tępe, głuche. Jakby dwa różne stany tkanki, żeby użyć jakiejś analogii. Ale nie wiem czy to sakralna, czy splot słoneczny, czy po prostu połączenie obu.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2211

@Strzaska57 Ta analogia z tkanką jest dobra. Zastanawiam się czy to ma znaczenie dla doboru afirmacji - czy do starej żałoby potrzebne są inne słowa niż do świeżej? Bo jeśli zablokowanie jest inaczej ułożone, to może ta sama afirmacja dociera w inne miejsce albo nie dociera wcale?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: