Forum

Asystent AI
Czym się różni bioe...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czym się różni bioenergoterapia od reiki?

Strona 2 / 2

Wpisy: 221
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałem coś takiego, choć nie wiem jak to nazwać. Po sesji przez kilka dni byłem po prostu bardziej w porządku z pewnymi rzeczami, mniej zablokowany w myśleniu. Ale nie wiem, czy to efekt energetyczny czy po prostu to, że ktoś się mną zajął przez godzinę i poczułem ulgę stąd.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Kalikst mówi jest ważne, bo efekt tego że ktoś poświęca nam czas i uwagę jest naprawdę mocny. Myślę, że w każdej sesji, czy to reiki czy bioenergoterapia, jest ten element ludzki, który trudno oddzielić od techniki. Ale wracając do afirmacji, to mnie ciekawi czy głębokość zmiany zależy od tego jak głęboko czujesz to co powtarzasz, czy od częstotliwości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Powojka Głębokość kontra częstotliwość to dobre pytanie, ale myślę że to fałszywa alternatywa. Jedno bez drugiego słabo działa, a zbyt rzadkie ale głębokie może nie wystarczyć, bo umysł po prostu wraca do starych torów. Ale to nas znowu trochę odpływa od reiki i bioenergoterapii.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Żeby wrócić do sedna wątku, bo rzeczywiście dużo tu mówimy o afirmacjach. Jedna praktyczna różnica której nikt jeszcze nie wymienił: reiki możesz się nauczyć i robić sobie sam, po inicjacji. Bioenergoterapii w sensie samodzielnej pracy na sobie raczej się nie nauczysz na weekendowym kursie. Czy to ma znaczenie dla kogoś kto szuka dla siebie czegoś do codziennej pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 68

@Lipowa00 Dla mnie tak, bo wolałabym mieć coś co mogę robić sama w domu. Nie stać mnie na regularne sesje u kogoś. Czy reiki naprawdę można robić samemu? Myślałam że potrzeba zawsze terapeuty.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Serio, można robić reiki samemu? To mi zmienia trochę obraz tej metody. Myślałam, że to zawsze ktoś zewnętrzny pracuje z twoją energią.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Tarninka_65 Tak, to jedna z cech wyróżniających reiki. Po inicjacji na poziomie pierwszym uczysz się sekwencji ułożenia rąk na własnym ciele i możesz to robić codziennie, bez żadnego terapeuty. To dlatego część osób traktuje reiki bardziej jako praktykę niż terapię. Bioenergoterapia w tym sensie jest bardziej relacyjna, opiera się na pracy z drugim człowiekiem.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 431

@Lipowa00 A ta inicjacja na poziomie pierwszym to coś trudnego do zdobycia? Ile to trwa, ile kosztuje? Bo jeśli potem można pracować samemu, to brzmi całkiem praktycznie.


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Young Inicjacja to zazwyczaj weekendowy kurs, koszt bardzo różny w zależności od nauczyciela, od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Ale uwaga, bo poziom jeden i dwa to nie to samo co tytuł terapeuty. Pierwszy poziom to praca na sobie i bliskich, nie na obcych klientach. To ważna różnica, którą wiele osób pomija.


Odpowiedz
(@mietowa77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 40

@Jarylo A to w ogóle jest uregulowane prawnie, kto może brać pieniądze za sesje? Bo czytałam że nie, że każdy może się nazywać terapeutą energetycznym.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Mietowa77 W Polsce nie ma żadnej regulacji prawnej dla bioenergoterapii ani reiki. Nie istnieje zawód 'terapeuta energetyczny' w rejestrze zawodów regulowanych. Dlatego tytułu może używać absolutnie każdy. To jedna z rzeczy, które trzeba brać pod uwagę oceniając kwalifikacje kogokolwiek w tej branży.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

I tu właśnie wracamy do pytania Tarninki sprzed chwili, bo to jest realna trudność. Brak regulacji oznacza, że certyfikat który ktoś pokazuje na stronie może być warty tyle co świstek albo być czymś naprawdę solidnym, i z zewnątrz nie odróżnisz jednego od drugiego bez znajomości środowiska.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@ryszard)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czyli z jednej strony reiki daje coś co bioenergoterapia nie daje, czyli możliwość samodzielnej praktyki. Z drugiej strony obie metody mają ten sam problem z weryfikacją terapeuty. Ale to mnie zastanawia, czy właśnie ta możliwość samodzielności w reiki nie sprawia, że afirmacje mogłyby działać lepiej w połączeniu? Codziennie robisz sesję na sobie i jednocześnie pracujesz z przekonaniami.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ryszard, mnie też to przyszło do głowy, ale nie wiem czy to ma sens logicznie. Afirmacja to praca z myślą i słowem, sesja energetyczna to praca z ciałem i polem. Czy to się w ogóle sumuje, czy to dwie zupełnie inne warstwy, które działają niezależnie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@asterka_59)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Powojka Podobno tak się właśnie powinno pracować, wielopoziomowo. Ale nie wiem skąd ta wiedza pochodzi, bo słyszałam to tyle razy z tylu różnych miejsc, że nie pamiętam już żadnego konkretnego źródła. Może Lipowa albo Helenka wiedziałyby więcej.


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Asterka_59 To zależy od systemu w którym ktoś pracuje. W niektórych podejściach do bioenergoterapii rzeczywiście zakłada się, że blokady energetyczne i przekonania mentalne są ze sobą powiązane. Ale to nie jest twierdzenie naukowe, to jest model pracy przyjęty w danej tradycji. Używanie go nie znaczy, że jest udowodniony.


Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Lipowa00 A jak to rozumieć w kontekście tego co Ryszard pisał wcześniej, że afirmacja działa na umysł świadomy, a blokada może być głębiej? Czy to jest koncepcja z jakiejś konkretnej szkoły, czy to po prostu coś co 'wszyscy mówią' i nikt nie wie skąd to pochodzi?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Willowa Trochę z obu. Koncepcja że są różne poziomy psychiki i że świadome powtarzanie czegoś nie zawsze wystarcza pochodzi z psychologii, m.in. z podejść somatycznych. Natomiast gdy to samo mówi się w języku energetycznym i mówi się o 'blokadach w polu', to wchodzi się w obszar, który nie ma takiego samego oparcia. Można uznać że to metafora, można uznać że to dosłowny opis, zależy kogo pytasz.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@ryszard)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest dobre rozróżnienie. Mnie akurat to, czy to metafora czy dosłowny opis, nie przeszkadza, bo i tak chodzi o efekt. Ale rozumiem że dla kogoś to może być kluczowe. Wracając jednak do bioenergoterapii kontra reiki, to czy ktoś wie, czy w bioenergoterapii w ogóle pracuje się z przekonaniami czy wyłącznie z ciałem i polem?


Odpowiedz
Wpisy: 521
(@jarylo)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zależy bardzo od konkretnego terapeuty. Są bioenergoterapeuci, którzy pracują wyłącznie cieleśnie, rękami, bez żadnej rozmowy. Są też tacy, którzy integrują pracę z przekonaniami, pytają co czujesz, co widzisz, co ci przychodzi. To drugie jest bliżej psychoterapii somatycznej, ale bez licencji psychoterapeutycznej. I to moim zdaniem jest miejscem, gdzie zaczyna się szara strefa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 431

@Jarylo Szara strefa w sensie że mogą nieświadomie wejść w coś co wymaga przygotowania psychologicznego którego nie mają?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Young Dokładnie. Praca z głębokimi przekonaniami, zwłaszcza jeśli są powiązane z traumą, to obszar dla psychoterapeutów. Bioenergoterapia nawet dobrze przeprowadzona może otworzyć coś, czego terapeuta bez odpowiedniego przeszkolenia nie będzie umiał dobrze zamknąć. To nie jest zarzut wobec metody, tylko wobec braku świadomości granic własnych kompetencji.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Trochę mi to teraz inaczej pokazuje całą kwestię afirmacji. Czyli jeśli ktoś idzie na sesję i chce żeby 'odblokować afirmacje', to może w ogóle nie wiedzieć, że dotyka czegoś poważniejszego niż myślał. Mam rację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Tarninka_65 Tak, i myślę że to ważny punkt. Afirmacje brzmią łagodnie, praca z przekonaniami brzmi niewinnie, ale jeśli ktoś naprawdę ma głęboko zakorzenione wzorce, które blokują go w życiu, to jest to już coś poważnego. I pytanie czy terapeuta energetyczny, nawet dobry, jest właściwą osobą do tego rodzaju pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale z drugiej strony, nie każda praca z przekonaniami to trauma. Ja mam np. nawyk myślenia że jestem niewystarczająca w sensie zawodowym i to nie jest żadna trauma kliniczna, po prostu stary schemat myślowy. Czy to znaczy że nie mogę pracować z tym ani w sesji energetycznej ani przez afirmacje bez psychoterapeuty? Bo to by chyba zamknęło drogę bardzo wielu osobom.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Powojka Nie, nie znaczy to, że nie możesz. To co opisujesz, czyli powtarzający się schemat myślowy bez wyraźnego źródła w traumie, to jest dokładnie ten obszar, gdzie praca z afirmacjami albo lżejsza praca z przekonaniami ma sens i nie niesie za sobą ryzyka o którym mówił Jarylo. Problem pojawia się gdy ktoś nie wie co leży pod jego schematem. Ty opisujesz to dość jasno. Ale właśnie dlatego samo wejście na sesję z hasłem 'chcę odblokować afirmacje' jest ryzykowne, bo terapeuta energetyczny nie ma narzędzi diagnostycznych żeby ocenić z czym naprawdę ma do czynienia.


Odpowiedz
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 68

@Lipowa00 No ale skąd sama mam wiedzieć, czy mój schemat to 'stary nawyk' czy coś głębszego? Bo słuchając tego co tu piszecie, mam wrażenie że ta granica jest bardzo niewyraźna. Ja też myślę o sobie różne nieprzyjemne rzeczy od lat i nie wiem czy to kwalifikuje się jako coś wymagającego psychoterapeuty, czy po prostu afirmacje i ewentualnie sesja energetyczna wystarczą.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@ryszard)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest chyba jedno z kluczowych pytań w całej tej rozmowie, bo wracamy do punktu wyjścia, czyli czym właściwie różni się bioenergoterapia od reiki. I teraz widzę że ta różnica może być nie tylko techniczna, ale też praktyczna, bo różne podejścia mają różny próg wejścia w głębszą pracę z człowiekiem. Czy ktoś z was miał sesję u terapeuty, który przed pracą w ogóle pytał o historię, o to skąd dany wzorzec pochodzi? Bo zastanawiam się czy to standard czy rzadkość.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: