Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad tym, jak właściwie rozwijać wrażliwość na energię w sposób systematyczny. Sama przez długi czas myślałam, że to kwestia talentu, ale coraz bardziej skłaniam się ku temu, że to umiejętność jak każda inna. Mam kilka ćwiczeń, które u mnie zadziałały — przede wszystkim ćwiczenie z kulą energii między dłońmi, gdzie powoli oddalasz i zbliżasz ręce, próbując wyczuć opór. Robiłam to codziennie przez jakieś trzy tygodnie zanim zaczęłam cokolwiek czuć. Ciekawi mnie, czy ktoś ma inne podejście, szczególnie jeśli chodzi o pracę z własnym polem energetycznym, a nie zewnętrznymi obiektami. Bo właśnie to sprawia mi teraz największy problem.
Kula energii to dobry punkt startowy, ale mam wrażenie, że ludzie zbyt szybko przechodzą do ćwiczeń z dłońmi, zanim w ogóle nauczą się słuchać własnego ciała. Czy przed tymi ćwiczeniami robiłaś cokolwiek z oddechem albo uziemieniem? Bo bez tego podstawy są po prostu chwiejne i potem nie wiadomo, czy to rzeczywiście energia, czy autosugestia.
A ja mam pytanie bo troche nie rozumiem — jak to ćwiczenie z kulą działa w praktice? Tzn. co dokładnie ma się czuć? Bo próbowałam kilka razy i nic nie czułam, dosłownie nic, i myślałam że po prostu nie mam do tego zdolności
szczerze? Nie ma prostej metody weryfikacji, i każdy kto mówi że jest, upraszcza temat. To co mi pomogło to prowadzenie notatek przez dłuższy czas i szukanie powtarzających się wzorców. Jeśli przy konkretnych osobach zawsze czujesz ciepło w określonym miejscu, a potem okazuje się że mają tam jakiś problem — to jest wskazówka. Ale to wymaga miesięcy obserwacji, nie jednego wieczoru.
Wchodzę w ten temat bo to mnie ciekawi. Sama pracuję głównie z rytuałami, ale wrażliwość energetyczna jest dla mnie podstawą każdej pracy. Bez niej rytuał to puste gesty. To co mi bardzo pomogło na początku to ćwiczenia z ogniem — nie magia, dosłownie siedzenie przy świecy i skupianie uwagi na cieple, a potem stopniowe cofanie dłoni i mapowanie tego, gdzie kończy się fizyczne ciepło, a zaczyna coś innego. To uczy rozróżniania wrażeń fizycznych od subtelniejszych. Ale — i to ważne — robiłam to przez wiele tygodni zanim cokolwiek miało sens.
Przeczytałam wszystko i mam głupie pytanie — czy te ćwiczenia są dla każdego? Tzn. czy ktoś z was zna kogoś, kto po prostu nie był w stanie tego rozwinąć mimo prób?
Słucham tej rozmowy z pewnym dystansem, bo sama jestem sceptyczna w temacie energii jako takiej, ale jedno mnie ciekawi — czy ktokolwiek z was robił te ćwiczenia i NIE poczuł nic po dłuższym czasie? Bo z tego co czytam, wszystkie relacje są pozytywne, co trochę dziwi.
A czy to ma związek ze znakiem zodiaku albo ascendentem? Słyszałam że znaki wody są bardziej wrażliwe energetycznie z natury, ale nie wiem czy to prawda czy tylko mit.
Wracając do samych ćwiczeń — bo trochę odeszliśmy od tematu — chciałam zapytać czy ktoś pracuje z afirmacjami w kontekście rozwijania wrażliwości. Nie mówię o afirmacjach w stylu 'jestem ważnym medium', bo to brzmi absurdalnie, ale o takim świadomym mówieniu do siebie: 'pozwalam sobie czuć', 'jestem otwarta na subtelne sygnały'. Dla mnie to miało większy wpływ niż pierwsze ćwiczenia fizyczne z dłońmi, bo usunęło blokadę, że nie jestem wystarczająco dobra do tego.
Hej, a nie da się jakoś przyspieszyć tego wszystkiego? Czytam że kilka tygodni, miesiące — nie ma czegoś co by działało szybciej? Pytam bo chcę zacząć pomagać znajomej i nie mam tyle czasu na długotrwałe ćwiczenia.
Mam jeszcze jedno pytanie bo chce zrozumieć — te afirmacje o których mówi Izoldka, to mają zastępować ćwiczenia czy wspomagać? Bo jak dla mnie brzmią bardziej jak coś psychologicznego niż stricte energetycznego i zastanawiam sie czy to nie działa tylko na głowę
Czytam ten wątek i mam wrażenie że afirmacje to jednak trochę inny temat niż ćwiczenia na wrażliwość. Czy nie lepiej skupić się najpierw na konkretnych technikach? Słyszałem o metodzie skanowania ciała gdzie przesuwa się powoli dłoń nad różnymi częściami własnego ciała i szuka się różnic w odczuciach. Ktoś to ćwiczył?
Dobra, rozumiem ten argument, ale mam wrażenie że jeśli wszystko staje się jednym, to trudno ocenić co tak naprawdę działa. Jakby ktoś zaczynał ćwiczenia i szło mu słabo — skąd ma wiedzieć czy problem jest w technice, w nastawieniu, czy może po prostu potrzebuje więcej czasu?
A można zapytac — co konkretnie zapisujesz w tych notatkach? Bo jak mi mówią 'prowadź dziennik' to nie wiem co to znaczy w praktice. Co się czuło? Kiedy? I co z tym potem robisz?
Ja prowadzę notatki od dłuższego czasu i powiem jedno — pierwsze kilka tygodni to jest głównie chaos. Potem się pojawia jakaś regularność. Ale mam pytanie do Seba86 — czy u ciebie te wzorce to były odczucia fizyczne, czy też coś bardziej... kontekstowego? Np. że przy pewnych tematach zawsze coś się dzieje?
Czytam i próbuję sobie wyobrazić jak to zacząć. Mam pytanie może trochę z boku — czy skanowanie ciała robi się na sobie samym, czy na kimś innym? Bo myślałam że to zawsze na kimś innym jest, ale teraz nie jestem pewna.
To ciekawe co mówisz o rozróżnieniu co jest twoje a co cudze. Jak w ogóle można to odróżnić? Chyba najpierw musisz dobrze znać swoje własne odczucia, żeby zobaczyć że coś nie pasuje?
Słucham i mam wrażenie że tu wszyscy zakładają że odczucia energetyczne to zawsze coś subtelnego. A czy może być tak że ktoś czuje mocno od razu, prawie fizycznie, i to też jest wiarygodne? Albo to raczej oznaka że to nie energia tylko coś innego?
Ten wątek o intensywności to ważna rzecz. Mogę dorzucić z własnej praktyki — silne, nagłe odczucia na początku drogi to często stres układu nerwowego, a nie energia jako taka. Z czasem te doznania się wyrównują i stają się cichsze, ale bardziej czytelne. Przynajmniej tak było u mnie.
A wracając do afirmacji bo to mnie bardzo interesuje — czy ktoś stosuje je bezpośrednio przed samym ćwiczeniem? Tzn. nie rano w ramach rutyny, tylko dosłownie chwilę wcześniej, żeby się nastawić?
Chciałabym dopytać bo nie do końca rozumiem — te dwa zdania przed ćwiczeniem, to są za każdym razem te same, czy zmieniasz je zależnie od tego co planujesz robić?
A to by znaczyło ze zbyt duga afirmacja to nie jest dobra sprawa? Bo miałam wrażenie że im więcej powtórzysz sobie dobre rzeczy tym lepiej sie nastawiasz.
Ale czy to nie zależy od tego po co w ogóle używasz afirmacji? Bo mi się wydawało że chodzi o to żeby uspokoić umysł przed ćwiczeniem, a nie żeby z góry osiągnąć jakiś stan. Jak ktoś się dobrze wycisza przy dłuższej formule to może mu to po prostu odpowiada?
Słucham tej rozmowy i trochę się gubię — czy my mówimy o afirmacjach jako wsparciu wrażliwości, czy już mówimy o tym jak w ogóle zacząć ćwiczenie? Bo te dwie rzeczy chyba mają co innego robić?
Właśnie, dobrze że to podniosłaś. Afirmacja przed ćwiczeniem nie zastępuje samego ćwiczenia, ale może realnie zmienić jakość skupienia. Jeśli zaczynasz roztargniony i powiesz sobie bez przekonania 'jestem wrażliwa' — nic z tego. Ale jeśli faktycznie przez chwilę się zatrzymasz i powiesz to z intencją, to już wpływa na to jak trzymasz ręce, jak oddychasz, jak słuchasz.
Ok ale pytanie praktyczne — ile czasu minęło zanim ktokolwiek poczuł cokolwiek w dłoniach? Bo czytam tu o tygodniach i miesiącach i trochę mnie to zniechęca. Czy nie można tego przyspieszyć?
Z moich notatek wynika że pierwsze wyraźne odczucia pojawiały się między trzecim a piątym tygodniem regularnej praktyki, ale kluczowe słowo to regularna. Trzy razy w tygodniu po piętnaście minut daje więcej niż raz w tygodniu przez godzinę.
