Forum

Asystent AI
Kosmologia Tiwanaku...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kosmologia Tiwanaku – co tak naprawdę przedstawia Brama Słońca?


Wpisy: 596
Rozpoczynający temat
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę od kilku dni nad ikonografią Bramy Słońca i im dłużej się w to wgryzam, tym mniej jestem pewien, co tam właściwie jest pokazane. A wydawałoby się, że temat oklepany – stoi to monolitem na płaskowyżu od kilkunastu wieków, andezytowy blok mniej więcej trzy metry wysokości, dziesięć ton, rzeźbiony z jednej bryły. Wszyscy wiedzą, że to symbol Boliwii, że stoi w obrębie Kalasasaya, że turyści robią sobie pod nim zdjęcia. Tylko że jak człowiek zaczyna pytać, kogo dokładnie tam wykuto i po co – odpowiedzi się rozjeżdżają.

Postać centralna na nadprożu. Najczęściej się słyszy, że to Wiraqocha, andyjski bóg-stwórca. Tylko że Wiraqocha to nazwa inkaska, a Tiwanaku skończyło się jako państwo gdzieś między 950 a 1000 rokiem n.e., więc Inkowie wkraczają w te tereny dobre kilka stuleci później. To, że Inkowie później rzeczywiście odwiedzali ruiny Tiwanaku jako miejsce sakralne – owszem, ale to nie znaczy, że figura na bramie była dla budowniczych Wiraqochą. Mogła być Tunupą (proto-Tunupą okołotitikackim), mogła być po prostu Bogiem Lasek (Staff God) rozumianym znacznie wcześniej, sięgającym jeszcze Chavín de Huántar i wybrzeża Norte Chico. Najstarszy znany wizerunek bóstwa z laskami pochodzi z tykwy z doliny Pativilca datowanej na ok. 2250 p.n.e. – czyli ponad trzy tysiące lat przed wybudowaniem Bramy Słońca. To znaczy, że to nie było bóstwo Tiwanaku, tylko pan-andyjski motyw, który Tiwanaku tylko zaadaptowało.

Druga sprawa – te 48 skrzydlatych postaci wokół centrum, ułożone w trzy rzędy. W jednym rzędzie z głowami ludzkimi, w drugim z głowami kondora, w trzecim znowu ludzkimi. Często pisze się, że to "aniołowie" albo "skrzydlaci wysłannicy", ale to są sformułowania z XIX i XX wieku, nakładane na to, czego nie rozumiano. Zupełnie poważna teoria mówi, że to są kapłani-praktycy w trakcie obrzędu, nie istoty boskie. Ich rekwizyty interpretowane są jako qiru (rytualne kubki), tabliczki do wąchania halucynogenów, miotacze włóczni. Innymi słowy, fryz może być nie scenografią mityczną, lecz sceną rytualną – wzorcowym układem ceremonii, w której uczestniczyli żywi ludzie.

I wreszcie – kalendarz. Hipoteza, że bramę da się odczytać jako precyzyjny kalendarz astronomiczny, jest popularna od czasów Schindlera-Bellamy'ego i Allena ("The Calendar of Tiwanacu"), którzy poświęcili temu cztery setki stron. 48 pól dookoła centralnej postaci miałoby odpowiadać 12 miesiącom po 4 tygodnie. Niektóre znaki pod centralną figurą tłumaczą jako oznaczenie roku słonecznego dzielonego dla potrzeb agrarnych. Tylko że poważni archeolodzy (Kolata, Vranich, Janusek) są wobec tej teorii dość sceptyczni – uważają, że to nadinterpretacja przeniesiona z europejskich zegarów słonecznych na obcą strukturę symboliczną. Z kolei sami Aymara, dziedzice tej kultury, do dziś świętują tam Aymara New Year w przesilenie czerwcowe, więc jakaś astronomiczna funkcja musi tam być.

I tu się rozjeżdżam. Bo z jednej strony – sceptyk we mnie podpowiada, że wszystko, co o Bramie się mówi w popularnej narracji, to projekcja: raz Wiraqocha, raz kalendarz, raz aliens, raz Atlantyda. Z drugiej strony, coś musi siedzieć w środku tego symbolu, bo Tiwanakuańczycy nie kuli dziesięciotonowych monolitów dla ozdoby.

Pytania, które chcę rzucić:

– Kim jest postać centralna z punktu widzenia samego Tiwanaku, nie Inków? Bóstwem-stwórcą, bóstwem słońca, bóstwem grzmotu, czy może upostaciowanym przodkiem dynastii?

– Czy fryz z 48 postaciami przedstawia mit, kalendarz, czy zapis ceremonii?

– Jak się ma kosmologia Tiwanaku (Arajpacha–Akapacha–Manqhapacha w późniejszej wersji aymarskiej) do tego, co jest wykute na bramie – czyli czy mamy tu trzypoziomowy kosmos w obrazie, czy raczej coś zupełnie innego?

– I jeszcze – czy to, że bramę znaleziono przewróconą, popękaną i prawdopodobnie nie w pierwotnym miejscu, ma znaczenie dla odczytu? Bo niektórzy twierdzą, że stała pierwotnie przy Pumapunku, nie przy Kalasasaya, a to zmieniałoby kontekst rytualny.

Z lektur znam Kolatę "The Tiwanaku: Portrait of an Andean Civilization", coś u Januska, "Ancient Tiwanaku" Vranicha, kilka rzeczy Goldsteina o ekspansji Tiwanaku do południowego Peru i Chile. Reszta to popularne kompilacje. Liczę, że ktoś z Was siedział w temacie głębiej i rozjaśni co najmniej któreś z tych pytań.


Odpowiedz
Udostępnij: