Mam Plutona retrogradnego w natalu, w 8 domu, i od jakiegoś czasu zastanawiam się czy to właśnie przez niego mam taką tendencję do obsesyjnego analizowania własnych przemian. Nie zewnętrznie, nie szukam rewolucji w życiu ale wewnętrznie to jest jakaś nieustanna praca nad sobą, ciągłe rozkładanie na czynniki pierwsze. Czy ktoś z Plutonkiem R w natalu ma podobnie? Bo czytałam różne interpretacje i część mówi, że taka konfiguracja sprawia, że transformacja jest zinternalizowana, niewidoczna z zewnątrz, ale tym bardziej intensywna w środku.
Pluton R w natalu to według mnie cos zupełnie innego niż tranzytowy. W natalu chodzi o to, że energia Plutona jest skierowana do wewnątrz i człowiek przeżywa te przemiany jakby w ukryciu, bez zewnętrznych oznak. Ale co do surowości wobec siebie - tu bym powiedziała, że to zależy od aspektów jakie Pluton tworzy w karcie, nie tylko od samej retrogradacji.
Pytanie jest dobre bo ja znam dwie osoby z Plutonem R w natalu i obydwie są zupełnie różne jeśli chodzi o stosunek do siebie. Jedna jest bardzo łagodna dla siebie, wręcz za bardzo, a druga to faktycznie takie wcielenie perfekcjonizmu i ciągłego kwestionowania czy zrobiła wystarczająco dużo w kwestii swojego rozwoju. Może mają po prostu różne aspekty do Plutona? Nie znam ich kart na tyle dobrze żeby powiedzieć więcej.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie troche z boku - skąd wogóle pochodzi interpretacja że retrogradacja planety natywnej oznacza zinternalizowanie jej energii? Bo spotykam to bardzo często w astrologicznych opisach, ale nigdy nie widziałem żadnego solidnego uzasadnienia tej zasady. To jest jakiś starszy system, hellenistyczny, czy bardziej współczesna interpretacja psychologiczna?
Muszę tu wejść z pewnym zastrzeżeniem. Interpretacja Plutona retrogradnego jako "obsesji na punkcie transformacji" jest dość popularna, ale moim zdaniem bywa nadużywana. Pluton to wolna planeta, jego retrogradacja trwa kilka miesięcy w roku, więc statystycznie naprawdę duży odsetek urodzonych w danym roku ma go retrogradnego w natalu. Czy to oznacza że połowa pokolenia jest obsesyjnie skupiona na transformacji wewnętrznej? Jakoś nie widzę tego empirycznie.
nie twierdzę ze to nieprawda, twierdzę że sama retrogradacja nie może być głównym czynnikiem decydującym o obsesji. To musi być cos więcej w karcie. Dom, aspekty, może rządzony znak. Retrogradacja może modyfikować, ale nie może być samodzielnie odpowiedzialna za tak specyficzną cechę.
Zgadzam się z Felicjanem w tej kwestii. u mnie ta koniunkcja Słońce-Pluton R robi robotę, ale zastanawiam się co by było gdybym miała tylko samo R bez tego aspektu. Czy ta surowość i obsesyjność byłaby taka sama? Intuicja mówi mi że nie.
Przepraszam że wchodzę bo astrologia to nie moja główna działka,ale mam pytanie do tych co mówią o zinternalizowaniu energii. Czy to zinternalizowanie to zawsze coś trudnego? Bo brzmi jakby Pluton R był takim ciężarem, ale może ta wewnętrzna praca jest po prostu głębsza i bardziej świadoma niż u osób z Plutonem direktnym? Nie wiem, pytam.
Czytam tę rozmowę i troche się gubię. Jak rozpoznać w swojej karcie ze Pluton jest retrogradny? Pytam bo nigdy za bardzo nie zwracałam uwagi na R przy planetach, myślałam że to tylko planety zewnętrzne i bez znaczenia.
Wracam do głównego pytania bo mi to leży na sercu. Ta obsesja na punkcie transformacji, którą opisuje autorka wątku - czy to jest zawsze negatywne? Bo ja mam Plutona R i rzeczywiście tak jest u mnie, ale nie postrzegam tego jako problemu. To jest mój motor napędowy do pracy nad sobą. Dopóki nie wchodzi w patologię, nie widzę w tym nic złego. Pytanie kiedy to przekracza granicę.
Mogę powiedzieć że tak jest absolutnie, Pluton R to właśnie ta niemożność zakończenia procesu transformacji. Ja się na tym znam i powiem wam że każda retrogradna planeta w natalu oznacza że jej lekcja nie jest "skończona" z poprzednich wcieleń i musi być przepracowana w tym życiu jeszcze raz. Dlatego to obsesja, bo to karma.
Ale czy te dwa podejścia muszą sie wykluczać? Serio pytam, bo mi intuicyjnie wydaje się ze zinternalizowanie energii w tym życiu i praca z czymś co przyszło z wcześniejszych cykli to może być opis tego samego z innej perspektywy. Nie twierdzę że to pewnik, ale czy naprawdę są sprzeczne?
Dobra ale wróćmy do meritum bo trochę odpłynęliśmy. Autorka pyta o obsesyjność wobec transformacji i czy Pluton R to wzmacnia. Mnie bardziej interesuje to co powiedziała Irenka o tej ranie która sama siebie eksploruje - bo to bardzo trafny obraz. Czy ktoś z Plutonem R w natalu rozpoznaje u siebie akurat ten schemat, że nie można skończyć procesu, nie można powiedzieć "ok, przepracowane, idę dalej"?
Ja rozpoznaję i to bardzo. Mam wrażenie że każdy etap który uznam za zamknięty po jakimś czasie otwiera się znowu od innej strony. Ale nie wiem czy to Pluton R czy po prostu Pluton jako taki, bo nie mam punktu odniesienia - nie wiem jak czuje się osoba z Plutonem bezpośrednim w podobnym miejscu karty. 🙂
Ciężko to porównać bo Pluton był retrogradny przez takie duże fragmenty czasu że nie masz dużo przypadków Plutona bezpośredniego do porównania w podobnych pozycjach. Poza tym sama pozycja Plutona zmienia się tak wolno, że dwie osoby z Plutonem w tym samym stopniu ale różne wiekowo mają zupełnie inne karty wokół. Nie da się wyizolować tej jednej zmiennej.
Ojoj, tylko że takim rozumowaniem można by podważyć całą astrologię bo żadnej zmiennej nie da sie wyizolować. Zawsze jest kontekst karty. Pytanie dotyczy tendencji, predyspozycji, nie pewności. Czy Pluton R może być jednym z czynników budujących tę obsesyjność - i to jest sensowne pytanie badawcze nawet jeśli nie da się go statystycznie udowodnić w ramach astrologii.
Tytuł to uproszczenie, nie twierdzę że każdy z Plutonem R jest obsesyjny. Pytam czy jest taka tendencja i skąd ona może wynikać. Tyle. Nie pisałam wyroku, pisałam pytanie
Mogę zapytać o coś z innej strony? Wszyscy mówicie o obsesji na punkcie transformacji jako czymś co dzieje się głównie w środku, w głowie. ale czy to się jakoś przejawia na zewnątrz? Bo jeśli jest tak zinternalizowane jak mówił Bard, to czy ktoś z zewnątrz w ogóle może to zauważyć u takiej osoby?
To co opisuje Zocha bardzo pasuje do ogólnej zasady zinternalizowania - energia nie ma zewnętrznego ujścia, więc obserwator z zewnątrz może tego nie widzieć. ale mam pytanie do tych co to przeżywają od środka: czy ta praca nad sobą jest dla was wyborem czy przymusem? Tzn. czy możecie po prostu zdecydować "dziś nie analizuję siebie" i to wykonać?
Sprawdziłam swoją kartę jak radziła Spinel i mam Plutona R w Strzelcu, w ósmym domu. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć czy to znaczące połączenie? Bo ósmy dom to chyba Pluton jest u siebie, tak?
Wracając do pytania Barda o wybór versus przymus - myślę że to jest właśnie sedno tej obsesyjności. Zdrowa transformacja ma rytm,ma momenty odpoczynku, ma domknięcia. Obsesja na punkcie transformacji to kiedy ten proces staje się trybem domyślnym bez wyłącznika. I to nie brzmi jak cecha samego Plutona jako planety bo Pluton transformuje głęboko ale nie koniecznie bez końca. To coś co retrogradacja może wnosić - brak naturalnego zamknięcia cyklu. 😀
Ojej, dziękuję Spinel, to brzmi poważnie. nie mam pojęcia o aspektach, jestem na początku nauki. Ale wiem że mam trygon ze Słońcem chyba. Czy to łagodzi tę intensywność o której mówisz?
Ojoj, wracając do pytania Barda o wybór versus przymus - to jest właśnie sedno tej obsesyjności i chcę to rozwinąć. Jeśli Pluton R internalizuje energię transformacji, to ta energia szuka ujścia wewnątrz. I nie ma naturalnego wentyla. Dlatego nie czujesz że wybierasz ten proces - on poprostu trwa. Ale mam pytanie do Blanki i Wrennej - czy ten brak poczucia wyboru jest dla was źródłem cierpienia, czy raczej stałem się częścią tożsamości, którą już zaakceptowałyście?
Szczere pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Przez długi czas było źródłem cierpienia, bo próbowałam to zatrzymać albo kontrolować tempo. Teraz jest raczej czymś co akceptuję, ale nie powiem że z pełną lekkością. Bardziej jak zaakceptowanie klimatu kraju w którym mieszkasz - nie wybrałaś go, ale przestałaś z nim walczyć
Właśnie to mnie interesuje w tej dyskusji - że wychodzi nam że Pluton R może tworzyć pewien typ osoby która intensywnie pracuje nad sobą, niekoniecznie z wyboru. To daje mi do myślenia w kontekście tej surowości wobec siebie, o której jest w tytule. Bo jeśli to nie jest wybór, to skąd się bierze ten wewnętrzny krytyk? Czy to Pluton R, czy może jakiś aspekt do Saturna?
Ojejku, saturn to osobny czynnik, ale możliwy wzmacniacz. Pluton R i Saturn w napięciowym aspekcie - na przykład kwadrat albo opozycja - to może być ta kombinacja która daje i obsesję i surowość jednocześnie. Sama obsesja z Plutona R niekoniecznie musi być surowa, może być po prostu intensywna. Surowość to brzmi bardziej saturnijsko.
Przepraszam że wchodzę z boku ale mam pytanie do Irenki. Mówisz o braku zewnętrznego punktu odniesienia - ale czy to nie jest coś co można byłoby przepracować przez pracę z czakrą splotu słonecznego? Bo tam siedzi właśnie ta kwestia wewnętrznej miary siebie i oceny. Nie wiem jak to się ma do astrologii, ale wydaje mi się że może działać uzupełniająco.
