Mam Chirona retrogradnego natywnie, w siódmym domu, i od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym, czy ta retrogradacja wpływa na to, jak w ogóle podchodzę do swojej rany. bo mam wrażenie, że u mnie ta rana jest jakby ukryta przede mną samą. Widzę ją u innych, potrafię komuś powiedzieć "słuchaj, tu coś boli", ale kiedy chodzi o mnie, to jest jakiś dziwny zaślepiony kąt. Czytałam różne interpretacje, ale najbardziej zostało mi w głowie to zdanie, że przy Chironie R natywnym praca z raną odbywa się niejako wewnętrznie, nieświadomie, sercem bardziej niż głową. Zastanawiam się, czy ktoś jeszcze ma podobne odczucia i czy faktycznie ten aspekt sprawia, że robimy coś intuicyjnie, bez pełnego rozumienia dlaczego.
Ech, to jest bardzo interesujące pytanie i powiem szczerze, ze sam mam Chirona R natywnego, w dwunastym domu dodatkowo, więc moje doświadczenie jest może ekstremalnym przypadkiem tej zasady. Ale chcę doprecyzować jedną rzecz, zanim pójdziemy dalej: czy przez "pracę sercem" rozumiesz tę pracę jako cos, co dzieje się bez intencji, jakby samo z siebie, czy jako coś empatycznego, skierowanego na innych? Bo to są dwa różne mechanizmy i myślę, że Chiron R może uruchamiać oba, ale niekoniecznie jednocześnie.
Czytam tę rozmowę z dużym zainteresowaniem. Mam pytanie do was obojga: czy uważacie, że przy Chironie R natywnym ta rana jest bardziej karmiczna? Mam wrażenie, że kiedy Chiron jest retrogradny od urodzenia, to temat może sięgać głębiej niż jedno życie. Ale może się mylę i to tylko moja interpretacja.
Wchodzę do rozmowy, bo mam Chirona R natywnego i nigdy nie myślałem o tym w kategoriach "pracy sercem", ale teraz jak to czytam to coś mi się układa. Ja zawsze czułem, że pomagam innym w obszarach, w których sam jestem pogruchotany. I robiłem to jakby z automatu, bez zastanowienia. Dopiero ostatnio zacząłem się pytać, czy ja w ogóle te same rzeczy robię dla siebie. I okazało się, że nie. Więc ta "rana jako tajemnica przed sobą samym" - to bardzo celne określenie.
Ja mam Chirona direktnego,w szóstym domu. szczerze? U mnie jest odwrotnie - bardzo dobrze wiem, gdzie boli, i właśnie to jest problem, bo ciągle analizuję i kręcę się wokół tej rany zamiast po prostu działać. Może ta wasza "niewiedza" ma jakiś sens, bo wy przynajmniej działacie, nie tkwicie w analizowaniu 🙂
Oj, zapisuję sobie tę rozmowę bo mam Chirona R natywnego i dopiero teraz zaczynam to rozumieć. Mam pytanie do Czarnoboga: skąd pochodzi ta interpretacja "od wewnątrz na zewnątrz" i czy dotyczy wyłącznie R natywnego,czy też Chiron R tranzytowy działa podobnie? Bo słyszałam różne rzeczy i chcę to mieć poukładane.
A czy można w ogóle jakoś przyspieszyć tę pracę, jeśli ma się Chirona R natywnego? Bo ta koncepcja, że coś dzieje się powoli i nieświadomie to troche frustrujące, jakby nie mieć wpływu.
Do tego wątku z cierpliwością - ja próbowałem kilka razy "na siłę" dotrzeć do tego, co Chiron mi ukrywa, i za każdym razem kończyło się albo ściną, albo jakimś emocjonalnym backlashem. Dopiero kiedy odpuściłem i zacząłem śledzić to, co samo wypływa w snach albo przy kontakcie z muzyką czy naturą, coś zaczęło się otwierać. Więc to, co mówi Ulcia, to nie teoria - to działa
Wow, mam pytanie, może naiwne, ale czy Chiron R natywny to jest coś, co widzisz w swoim horoskopie natywnym jako oznaczenie "Rx" obok Chirona? Bo chcę sprawdzić u siebie, ale nie jestem pewna, jak to czytać.
Chiron w dziesiątym domu, nawet bez retrogradacji, często wiąże się z raną wokół własnej wartości w sferze publicznej, z tym, czy masz "prawo" być widoczna i odnosić sukcesy. Przy R natywnym - i to wracamy do tematu - ta rana może być właśnie mniej uświadomiona. Możliwe, że działasz w karierze sercem, ale nie widzisz, że pod spodem jest coś, co cię blokuje. Ale to już wymaga głębszej analizy całej mapy, nie tylko Chirona
Chcę tu wejść z pewnym zastrzeżeniem. Całą rozmowę słyszę, że Chiron R natywny "ukrywa ranę" albo "sprawia, że praca odbywa się sercem". Tylko że to jest interpretacja wywodząca się glownie z późniejszej tradycji psychologicznej, nie z klasycznej astrologii. Klasycznie Chiron to planeta transpersonalna odkryta w 1977, a retrogradacja natywna dotyczy statystycznie bardzo dużego odsetka urodzonych. Czy ktos sprawdzał, jaki procent populacji wogóle ma Chirona R?
Ojej, okej, ale mam pytanie do Ignaś02 - jeśli czterdzieści procent populacji ma Chirona R, to ty uważasz, że cała dyskusja o "pracy sercem" jest po prostu projekcją? Bo to co Filomena opisuje, co ja opisuję, co opisuje kilka innych osób tutaj - to są realne doświadczenia, które ludzie identyfikują przez pryzmat tej pozycji. Czy statystyka przekreśla jednostkowe doświadczenie?
Zapisuję tę wymianę między Ignaśem a Czarnobogiem, bo to jest coś, co mnie zawsze trochę uwiera w astrologii. Mam pytanie do obojga - czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić u siebie, czy to co identyfikuję jako "chiropowską pracę sercem" rzeczywiście wynika z tej pozycji, a nie jest po prostu moim charakterem? Jak to w ogóle weryfikować??
O rany, podpisuję się trochę pod wątpliwościami Ignaśa, bo jestem sceptyczna z natury. Ale czytam tę dyskusję i zastanawia mnie jedno - czy wy, którzy macie Chirona R natywnego, rzeczywiście odkryliście coś o sobie przez tę etykietę, czy raczej etykieta tylko nazwała to, co już wiedzieliście? Bo to są dwa bardzo różne przypadki.
Mam pytanie do tych z Chironem R - czy u was ta praca sercem objawia się tylko w pomaganiu innym, czy też w innych obszarach życia? Bo czytam i odnoszę wrażenie, że skupiamy się głównie na aspekcie terapeutycznym, healerskim. A co z decyzjami zawodowymi, związkami, codziennym życiem?
Czytam tę dyskusję od początku i mam Chirona R w czwartym domu. zastanawiam się, czy ten dom ma znaczenie dla tego, jak ta "praca sercem" się przejawia. Bo czwarty dom to dom i rodzina, więc czy to oznacza, że ta nieświadoma praca odbywa się głównie w obszarze rodzinnym?
Właśnie nie wiem, i to mnie zastanawia. Mam trudną relację z rodziną, to wiem ale czy pomagam innym w korzeniach - tego tak poprostu nie powiem. Może działam w tym kierunku, nie zdając sobie sprawy, tak jak wy opisujecie. Muszę to obserwować.
Ojejku, do wątku z domem - ja mam Chirona R w ósmym i to też jest ciekawy przypadek, bo ósmy dom to transformacja, śmierć, tajemnice. Czyli moja rana związana z transformacją jest ukryta przede mną samą, ale może właśnie dlatego tak łatwo mi towarzyszyć innym w ich przemianach? Już nie mogę się doczekać, żeby to sprawdzić w swoich notatkach z ostatnich lat.
Do tego co napisała Petronelka_54 - przepraszam, mówię do siebie, ale chcę to rozwinąć. Ten ósmy dom i transformacja... właśnie dlatego pytam, czy moja rana jest dla mnie tajemnicą w sensie dosłownym - czy ja po prostu nie widzę, co uzdrawiam u innych? Bo towarzyszę ludziom w kryzysach i dopiero po czasie, po tygodniach, kumam że oni przechodzili coś, z czym ja sama się nie rozliczyłam. To chyba jest ta "praca sercem bez mapy".
Ja właśnie o to pytałam wcześniej i ta odpowiedź od Sigilmistrza bardzo mi coś rozjaśniła. Że to przenika wszystko, nie tylko pomaganie. Bo mi się zdawało, że ten Chiron R to taki specyficzny "tryb healer", który włącza się tylko kiedy ktoś potrzebuje pomocy. A to chyba bardziej jak... sposób istnienia?
Czytam Waszą wymianę i chce zapytać - czy ta "praca sercem" to zawsze jest praca z innymi ludźmi? Bo mi się wydaje że Chiron R może też oznaczać pracę sercem z samym sobą. I ta praca z sobą też jest nieświadoma - robisz coś dla własnego uzdrowienia ale nie wiesz że to robisz. Nie wiem czy się mylę, ale tak to u siebie widzę nawet bez R.
Pytanie może naiwne ale - czy to znaczy, że osoba z Chironem R natywnym nigdy nie może do końca zrozumieć swojej rany? Że to jest z góry zamknięte? Bo troche tak to brzmi i to mnie niepokoi, bo mam wrażenie że przez ostatnie lata właśnie próbuję ją zrozumieć i może to jest właśnie ta blokada? 😉
Mam pytanie bo jestem tu od początku i obserwuję - dlaczego wogóle zakładamy że nieświadomość rany to coś trudnego albo problematycznego? Może to jest ochrona? Może Chiron R znaczy, że coś w nas wie, że na razie nie możemy tego dotknąć wprost i dlatego robimy to bokiem? 😀
Zapisuję to co pisze Filomena bo to naprawdę zmienia mi perspektywę. Ale chcę dopytać - czy to nie jest trochę ryzykowna narracja? Że "nie muszę rozumieć, bo i tak działam"? Bo to może być też sposób na unikanie trudnej pracy, przykrywanie jej piękną ideą "pracy sercem". Skąd wiadomo, kiedy to jedno, a kiedy drugie??
Przeczytałam ten wątek od któregoś posta i mam proste pytanie - jak sprawdzam gdzie mam Chirona w horoskopie i czy jest w R? Bo nigdy na to nie patrzyłam, a teraz mnie ciekawi czy mam R. Czy jest jakaś strona gdzie można to sprawdzić?
To rozróżnienie między ciszą a odrętweniem - jak ty sama się go nauczyłaś? Bo mnie to trochę niepokoi bo jeśli mogę je mylić, to jak mam wiedzieć, kiedy działam z rany, a kiedy z czegoś głębszego? 🙂
To co mówi Ulcia jest mi bliskie, ale mam jedno "ale". Jeśli pozwalamy Chironowi pracować w swoim tempie, to czy nie ryzykujemy, że po prostu nigdy nie stawimy czoła temu, co trudne? Można to pięknie nazwać "pracą sercem", ale w praktyce może być unikaniem. Jak odróżniacie cierpliwość od prokrastynacji emocjonalnej? 🙂
