Mam Neptuna retrogradnego w natalu i od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy ta pozycja nie sprawia, że człowiek buduje iluzje głównie na własny temat, a nie na temat świata zewnętrznego. Bo klasyczne opisy mówią o tym, że retro Neptun "uwewnętrznia" jego działanie - duchy, złudzenia, mistyczne stany przestają być rzutowane na zewnątrz i zaczynają pracować do wewnątrz. Ale co to właściwie znaczy w praktyce? Moje obserwacje wskazują, że takie osoby mają tendencję do idealizowania własnej duchowej ścieżki, własnych motywacji, własnego "ja wyższego" - i to jest ich ślepa plamka, nie rzeczy zewnętrzne. Czy ktoś ma Neptuna retro w natalu i może się odnieść do tego ze swojego doświadczenia?
To ciekawe co piszesz, bo ja zawsze myślałam, że retrogradacja Neptuna w natalu to po prostu większa wrażliwość na energie subtelne, coś w stylu "otwarte drzwi do niewidzialnego". Ale ta twoja interpretacja z idealizowaniem własnej ścieżki - czy to nie jest trochę jak zamknięte koło? Osoba, która idealizuje własną duchowość, nie widzi, że ją idealizuje, bo sama iluzja temu zapobiega?
Zaraz, zaraz - ale czy retro Neptun w natalu to nie jest cos kompletnie innego niż tranzyt Neptuna retro? Bo mam wrażenie, że mieszacie dwie rozne rzeczy. Neptun retrogradny w momencie urodzenia to stała cecha mapy, a tranzytujący retro Neptun to coś czasowego. O czym właściwie mówimy w tym wątku?
Ja mam Neptuna retro w natalu w szóstce i przyznam szczerze, że przez długi czas miałem bardzo wyidealizowany obraz tego, jak "pracuję nad sobą". Robiłem afirmacje, medytowałem, czytałem - i byłem absolutnie przekonany, że idę do przodu. A potem ktoś z zewnątrz powiedział mi coś, co kompletnie rozbiło ten obraz. I to było bolesne, ale też uwalniające. Więc może właśnie tak działa to "przebicie przez iluzję" o którym piszesz?
No właśnie, przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie może głupie - skąd wiadomo, że ktoś MA Neptuna retro w natalu? To trzeba sprawdzić w jakimś programie astrologicznym? I czy jak urodziłam się w czerwcu to jest szansa że mam?
Wracając do meritum - bo ta rozmowa o dwunastce jest ważna. Dadzbog, piszesz o "pracy wyłącznie w nieświadomości" przy Neptunie retro w 12. Ale czy nie jest tak, że właśnie osoby z tym układem, jeśli zaczynają świadomie pracować z tym Neptunem, mają dostęp do czegoś, czego inni nie mają? Czyli ta transformacja, o której mowa w tytule wątku - czy ona jest możliwa, i jeśli tak, to jak wygląda droga do niej?
Mam Neptuna retro w siódmce i nie wiem, czy to pasuje do tego co mówicie, ale przez długi czas idealizowałam partnerów - i dopiero niedawno zobaczyłam, że właściwie nie idealizowałam ich, tylko idealizowałam obraz siebie jako osoby w związku. To jakby pasuje do tej teorii z wewnętrzną iluzją. Czy siódmka to specyficzny dom dla tego układu? 🙂
Ale czy to nie jest tak, że każdy z nas trochę idealizuje obraz siebie - z Neptunem retro czy bez? Co sprawia, że tu jest to wyraźniejsze lub trudniejsze do przezwyciężenia? Pytam serio, bo nie chcę żeby to zeszło w "każdy kto ma retro Neptuna jest w iluzji i już".
to co piszesz o "aurze duchowości" otaczającej neptunową iluzję - to mnie uderzyło. Bo właśnie to sprawia, że jest niemożliwa do podważenia z zewnątrz, prawda? Jak ktoś mówi komuś z tym układem "masz iluzję", to ta osoba może odpowiedzieć "nie rozumiesz, jesteś na innym poziomie". I koło się zamyka.
Ale chwilę, bo to co mówi Dadzbog zaczyna mi brzmieć jak coś, co można powiedzieć o każdym mocnym Neptunie, niekoniecznie retrogradnym. Czym ta retrogradacja KONKRETNIE różni się od Neptuna bezpośredniego w tym kontekście? Mówisz o "pracy do wewnątrz" - ale Neptun w dwunastce bezpośredni też tak działa. Co tu jest specyficznie retro?
Mam pytanie do tego co Dadzbog napisał - mówisz "bez naturalnego wentyla". Ale przecież ta planeta wychodzi z retrogradacji w pewnych momentach życia, tranzytowo? Czy wtedy jest jakiś moment odblokowania? Czy raczej natywna retrogradacja to coś stałego niezależnie od tranzytów? 😉
Eh, ja do tej rozmowy wrócę z czymś osobistym. Kilka postów wyżej napisałam,że idealizowałam siebie w związku, nie partnera. I teraz po tym co mówi Dadzbog o "aurze duchowości" - widze to u siebie. Kiedy ta iluzja była najsilniejsza, to byłam absolutnie przekonana, że "pracuję nad sobą", "jestem świadoma". I właśnie to dawało mi poczucie wyższości, nie żadna arrogancja widoczna z zewnątrz - coś bardzo wewnętrznego i spokojnego. Czy to brzmi znajomo komuś jeszcze?
Wracam do mojego pytania bo nikt nie odpowiedział - co sie dzieje z natywnym Neptunem retro w momencie gdy tranzytujący Neptun go "odwiedza" albo gdy sam tranzytuje przez wazne punkty mapy? Czy to jest ten moment transformacji, o którym Dadzbog mówi w tytule?
Ojejku, to co Dadzbog pisze o kryzysie jako momencie ujawnienia - to pasuje do ogólnej logiki neptunowych tranzytów, niezależnie od natywnego ustawienia. Ale ciekawi mnie jedno: czy osoby z Neptunem retro w natalu mają jakiś specyficzny sposób przechodzenia przez te kryzysy? Czy on też jest "do wewnątrz" - to znaczy, że kryzys jest przeżywany bardziej wewnętrznie, mniej spektakularnie z zewnątrz?
Ja mogę odpowiedzieć z własnego doświadczenia na pytanie Olimpii. Mój neptunowy kryzys - kiedy to co opisałem wcześniej wyszło na jaw dzięki tamtej osobie - wyglądał z zewnątrz kompletnie normalnie. Chodziłem do pracy, rozmawiałem z ludźmi, nic się nie zmieniło. Ale wewnętrznie byłem w czymś, co mogę tylko nazwać powolnym rozpadaniem się pewnego obrazu. I to trwało długo. Nikt nie wiedział.
