Wracam do tego co powiedziała Irenka o wewnętrznym punkcie odniesienia budowanym wysoko. Czy wy macie wrażenie że ten standard jest ruchomy? Że kiedy go osiągacie, on się przesuwa? Bo to by było bardzo plutońskie - zawsze jest kolejna warstwa, kolejne dno do zbadania
Słuchajcie,ja to czytam i zastanawiam sie - jak można w ogóle odróżnić że to jest Pluton R który tak działa a nie po prostu cecha charakteru niezależna od karty? Bo niektóre osoby po prostu są bardzo introspekcyjne bez żadnego Plutona R.
Ale to jest argument który można by postawić wobec całej astrologii, jak słusznie mówiła Irenka wcześniej. Pytanie nie brzmi "czy astrologia jest prawdą absolutną" tylko "czy ten konkretny element karty współgra z doświadczeniem osób ktore go mają". I z tej rozmowy wynika że dla kilku z nas współgra.
Właśnie. I może nie potrzebujemy dowodu naukowego żeby prowadzić sensowną dyskusję o tym jak Pluton R przejawia się w doświadczeniu. To jest forum ezoteryczne,nie laboratorium. Felicjan, czy możesz założyć że rozmawiamy w ramach astrologicznego systemu, nawet jeśli sam podchodzisz do niego sceptycznie?
Ale chwila - czy to oznacza że Pluton R jest jakoś trudniejszy w codziennym życiu? Czy tylko inaczej działa? Bo jak czytam tę dyskusję to mam wrażenie że jednak ciężar jest większy przy retrogradnym. Ale może się mylę.
A co jeśli ta surowość wobec siebie jest poprostu wyuczonym zachowaniem, a karta to tylko opis tego co już jest? Pytam serio, bo zastanawiam się czy astrologia mówi nam co mamy, czy może pomaga tylko nazwać to co już znamy.
Nekromantka zadała ważne pytanie bo to otwiera kolejny wątek - czy Pluton R wiąże się z jakimś specyficznym stosunkiem do uznania? Mam wrażenie że te osoby albo w ogóle go nie szukają, albo szukają ale nie potrafią go przyjąć nawet jak dostają. Czy ktoś rozpoznaje któryś z tych wzorców? 🙁
Ale czy plutońska natura to wystarczające wyjaśnienie żeby nie próbować tej pętli przerywać? Bo można powiedzieć "taka moja natura" i na tym poprzestać, albo jednak spytać kiedy to służy a kiedy niszczy. I to drugie pytanie wydaje mi się ważniejsze niż astrologiczna etykieta.
