Forum

Asystent AI
Pluto w domu piątym...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pluto w domu piątym - czy seks i twórczość są dla was rodzajem śmierci i odrodzenia

Strona 2 / 4

Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej dyskusji o doświadczeniu po seksie i o tej 'za dużej głębokości' i zastanawiam się - czy to co Tamarka opisuje jako plutonowskie, nie jest po prostu cechą ludzi o wysokiej wrażliwości emocjonalnej w ogóle? Skąd wiadomo że to astrologia a nie po prostu osobowość?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Powojka To świetne pytanie i myślę że tu właśnie leży granica między astrologią a psychologią. Moim zdaniem Pluton w piątce nie wyklucza po prostu 'bycia wrażliwym' - ale daje temu wrażliwości konkretny kierunek i dynamikę. Ta transformacja, ten cykl śmierci i odrodzenia przez twórczość czy miłość - to jest bardziej specyficzne niż ogólna wrażliwość.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1263

@Iwetka01 Ale jak odróżnić 'kierunek i dynamikę' plutonowską od, powiedzmy, stylu przywiązania ukształtowanego w dzieciństwie? Bo psychologia też opisuje te wzorce i też mówi o intensywnych relacjach, strachu przed bliskością, transformacji przez miłość. Nie kwestionuję, naprawdę pytam.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Lubon Nie musisz wybierać jednej odpowiedzi. Dla mnie astrologia i psychologia opisują to samo językiem z różnych tradycji. Pluton w piątce i styl przywiązania lękowy-ambiwalentny mogą współistnieć i wzajemnie siebie wyjaśniać. Pytanie brzmi raczej - który język ci bardziej pomaga w rozumieniu siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Dla mnie oba języki pomagają, ale astrologia dała mi coś czego psychologia mi nie dawała - poczucie że ta intensywność ma sens kosmiczny, że nie jest błędem w moim oprogramowaniu. To nie jest logiczny argument, wiem. Ale emocjonalnie bardzo ważny. Powojka, rozumiesz co mam na myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Rozumiem i to jest dla mnie ważna odpowiedź. Czyli trochę chodzi o narrację którą sobie tworzysz wokół swoich doświadczeń? Nie mówię że to złe - wręcz przeciwnie. Ja szukam czegoś podobnego dla siebie w afirmacjach i też chodzi mi o tę zmianę narracji.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ten wątek o narracji i sensie mnie zatrzymał. Wróćmy jednak do sedna - bo jest coś czego jeszcze nikt nie powiedział wprost. Pluton w piątce w kontekście twórczości: czy ktoś doświadczał tego że pewne projekty twórcze było trzeba dosłownie 'zabić', zniszczyć, żeby powstało coś nowego? Nie skończyć, ale właśnie unicestwić?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Pelagiusza_J, dokładnie o to chodzi i dziękuję że to powiedziałaś wprost. Ja miałam taki projekt - pisałam powieść przez trzy lata, byłam w to zaangażowana całkowicie, i w pewnym momencie czułam że muszę ją spalić. Nie metaforycznie. Dosłownie wyrzuciłam wszystkie wydruki i usunęłam pliki. I po tym nastąpił taki spokój jakiego nie znałam. Nie żałowałam. Jakby ta powieść musiała umrzeć żebym ja mogła iść dalej. Czy to plutonowski mechanizm czy po prostu zwykłe wypalenie - nie wiem, ale wzorzec jest uderzający.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz z tą powieścią to jest właśnie serce tego co chciałam powiedzieć. I moje pytanie do was - czy to niszczenie jest zawsze świadome? Bo u mnie często wyglądało tak że projekt po prostu przestawał istnieć, sabotowałam go jakby mimochodem, i dopiero po czasie rozumiałam że ta 'śmierć' była konieczna. Czy u ciebie to było świadome - chciałam to zniszczyć - czy raczej coś cię do tego pchnęło?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Pelagiusza_J, to jest bardzo dobre pytanie. Myślę że u mnie to było półświadome. Wiedziałam że chcę to zrobić, ale nie umiałabym wtedy powiedzieć dlaczego. Dopiero teraz mam na to słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co obie piszecie o niszczeniu projektów - czy to jest coś specyficznego dla Plutona w piątce, czy może każdy twórca przez to przechodzi? Pytam serio, bo znam osoby bez żadnej plutonowskiej piątki które też paliły swoje prace. Jak odróżnić plutonowski cykl od zwykłego kryzysu twórczego?


Odpowiedz
Wpisy: 2144
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Różnica moim zdaniem leży w tym co następuje PO. Przy zwykłym kryzysie twórczym człowiek chce wracać do tego co stracił, chce odbudować. Przy plutonowskim wzorcu to czego szukasz po zniszczeniu jest zupełnie inne od tego co zniszczyłeś. Nie odbudujesz - ty ewoluujesz w coś nowego. Ale żeby to sprawdzić, musisz zapytać siebie - czym byłam przed tym zniszczeniem, a czym byłam po. Tamarka, jak to wyglądało u ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Krysztal, o, to jest celne. Przed tą powieścią pisałam żeby opowiadać historię. Po - zaczęłam pisać żeby rozumieć siebie. Zupełnie inny cel, inne teksty, inny głos. Więc chyba tak jak mówisz - nie wróciłam do tego samego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 1263
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale chwilę - czy ta zmiana kierunku twórczego musiałaby być powiązana z fizycznym zniszczeniem pracy? Bo wyobrażam sobie kogoś kto też zmienia cel twórczości ale bez palenia rękopisów. Czy chodzi o sam akt destrukcji, czy o wewnętrzną transformację która mogłaby zajść bez niego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Lubon Wydaje mi się że akt fizyczny jest tu symboliczny, ale nie konieczny. Pluton operuje na poziomie głębszym niż rytuał zewnętrzny. Ale jednocześnie - dla niektórych osób właśnie ten zewnętrzny gest zamknięcia jest tym co pozwala psychice poczuć że etap się skończył. To jest podobne do tego jak działa żałoba - możesz przeżyć ją bez pogrzebu, ale rytuał zamknięcia coś w tobie uwalnia.


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Seid Czyli mówisz że to jest właściwie kwestia psychologiczna, nie astrologiczna? Bo jeśli każdy może przez to przejść z rytuałem lub bez, to gdzie tu jest Pluton?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Julisia.1 Nie, nie powiedziałem że to tylko psychologiczne. Powiedziałem że mechanizm zewnętrzny jest wtórny. Pluton w piątce to coś co sprawia że te cykle transformacji w twórczości i w miłości są wbudowane w strukturę twojego doświadczenia - nie są wyjątkiem, są normą. Psychologia opisze jeden epizod. Pluton mówi że to będzie wracać przez całe życie.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu jest coś ważnego co Seid powiedział - to będzie wracać. Pluton w piątce to nie jest jednorazowe doświadczenie transformacji. To wzorzec który powtarza się w kolejnych projektach, kolejnych związkach, kolejnych fazach twórczości. Tamarka, masz wrażenie że ta powieść to był jeden z kilku takich cykli, a nie jedyny?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Hania_W, tak, jak teraz o tym myślę to mogę policzyć przynajmniej cztery takie momenty w życiu. Dwa związki które się skończyły w sposób absolutny - bez możliwości przyjaźni, bez powrotu, jakby człowiek umarł dla mnie - i dwa projekty twórcze które musiały zostać zniszczone żebym mogła iść dalej. I za każdym razem po tym następowało coś nowego co nie miało nic wspólnego z poprzednim.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Tamarka opisuje jako 'człowiek umarł dla mnie' - to jest bardzo mocne sformułowanie. Czy w tych związkach było też to co wcześniej opisywałaś, ten smutek po seksie, poczucie zanurzenia? Czy to dotyczyło właśnie tych relacji które potem tak totalnie się kończyły?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Westalka, tak. Dokładnie tych. Jakby głębokość połączenia i głębokość końca szły razem. Im bardziej byłam 'wewnątrz' tej relacji, tym bardziej jej koniec był rodzajem śmierci. Związki powierzchowne kończyłam spokojnie. Te plutonowskie zostawiały mnie jak po żałobie.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

A te powierzchowne związki - to je sama wybierałaś czy jakoś tak wychodziło? Bo ja mam wrażenie że zawsze wpadam na kogoś głębokiego albo nikogo, żadnego środka, i zastanawiam się czy to jest mój wzorzec czy coś zewnetrznego mi to przynosi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Rgielka Mam wrażenie że Pluton w piątce jeśli ktoś go ma, właśnie powoduje brak tego środka. Nie ma 'sympatycznego kolegi z którym czasem coś jest'. Jest głęboka transformacja albo nic. I to jest wyczerpujące, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Pelagiusza_J Zgadzam się i dodam - to wyczerpanie jest też częścią wzorca. Ci ludzie często przechodzą przez fazy totalnego wycofania z relacji właśnie dlatego że brakuje im siły na kolejne zanurzenie. Czy ktoś tu miał takie okresy celibatu emocjonalnego, nie tylko fizycznego?


Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Iwetka01 Celibat emocjonalny - to jest świetne określenie i tak, miałam. Kilkuletni. Żyłam, pracowałam, miałam znajomych, ale nie wpuszczałam nikogo w to głębsze miejsce. I paradoksalnie to był jeden z spokojniejszych okresów w moim życiu, choć z zewnątrz pewnie wyglądało że jest mi źle.


Odpowiedz
Wpisy: 1263
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wiolka, to interesujące że ten spokój przychodził z wycofania. Czy to nie jest przypadkiem po prostu unikanie? Pytam bez oceniania, naprawdę. Bo zastanawiam się czy Pluton w piątce daje głębokość jako dar, czy jako przymus - i czy ten celibat emocjonalny jest odpoczynkiem między transformacjami, czy ucieczką od nich.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Lubon Myślę że to może być i jedno i drugie, zależnie od momentu. Nie ma sensu zakładać z góry że każde wycofanie to ucieczka. Czasem psychika po prostu potrzebuje przerwy żeby zintegrować to co przeżyła. Ale oczywiście granica między integracją a unikaniem bywa cienka.


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Hania_W, to rozróżnienie między integracją a unikaniem jest chyba kluczowe i jednocześnie najtrudniejsze do oceny z zewnątrz. Bo na pewno wiem że po tej drugiej totalnej relacji potrzebowałam tego wycofania żeby w ogóle funkcjonować. Ale czy po roku to była integracja czy już ucieczka? Naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

To pytanie które Tamarka postawiła jest moim zdaniem niemożliwe do odpowiedzenia bez patrzenia na to co dzieje się z twórczością w tym samym czasie. Przy integracji twórczość zwykle żyje, nawet jeśli jest mroczna. Przy unikaniu zastyga. Tamarka - pisałaś wtedy cokolwiek?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Pelagiusza_J, pisałam. Dużo. Ale dopiero teraz widzę że to były teksty bardzo kontrolowane, zamknięte, nie wpuszczały czytelnika. Jakby moje ówczesne pisanie też miało tę samą zaporę co moje emocje. Może to jest jakiś wskaźnik.


Odpowiedz
Wpisy: 2223
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo ciekawe - twórczość jako lustro stanu emocjonalnego przy Plutonie w piątce. Ale chcę dopytać, czy to było świadome? Że piszesz z zaporą, czy odkryłaś to po fakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Seid, po fakcie zdecydowanie. Wtedy myślałam że piszę dobrze, technicznie. Dopiero kiedy wróciłam do tych tekstów po kilku latach zobaczyłam że są jakby szczelne. Nic z nich nie wycieka i nic do nich nie wchodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co mówisz o szczelności - to jest bardzo trafny obraz. Moje rysunki z tamtego okresu były podobne. Bardzo precyzyjne, bardzo skończone, żadnych otwartych form. Dopiero kiedy zaczęłam kogoś wpuszczać emocjonalnie, pojawiły się na papierze rzeczy niedokończone, urwane linie, i to paradoksalnie były lepsze prace.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Wiolka88 To niesamowite że twórczość tak dosłownie odzwierciedlała stan. Ale czy to nie jest po prostu każdy artysta, niezależnie od Plutona w piątce? Nie wiem czy to jest specyficzne dla tego układu czy universalne.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Rgielka Wracamy do pytania które Wiolka zadała wcześniej i które wisi nad całą tą rozmową. Moja odpowiedź jest taka - przy Plutonie w piątce to nie jest kwestia stylu czy nastroju, to jest kwestia strukturalnej niemożności. Ci ludzie nie mogą robić płytkiej twórczości długoterminowo. Mogą próbować, ale to będzie ich dusiło.


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Krysztal 'Strukturalna niemożność' brzmi bardzo mocno. Czy masz na to jakieś astrlogiczne uzasadnienie, czy to bardziej twoja obserwacja? Bo znam osoby z tym układem które tworzą rzeczy bardzo lekkie i nie wyglądają na uduszone.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Julisia.1 Dobre pytanie, nie chcę tworzyć z tego dogmatu. Powiem inaczej - obserwuję że albo to drąży głęboko, albo coś jest blokowane. Jeśli ktoś z tym układem robi rzeczy lekkie i czuje się z tym dobrze długoterminowo, to chętnie bym usłyszał jak to wygląda od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 1263
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Właściwie to pytanie o twórczość jest ciekawe, ale chcę wrócić do wątku seksualności bo myślę że od niego odeszliśmy. Tamarka pisała na początku o tym smutku po seksie, o poczuciu zanurzenia. Czy to poczucie transformacji dotyczyło każdego partnera, czy tylko tych głębokich relacji o których pisała później?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Lubon, tylko tych głębokich. Przy partnerach z którymi nie było tej energii - i owszem, były takie - seks był przyjemny ale nie było po nim nic. Ani smutku ani uniesienia. To co opisywałam wcześniej pojawia się tylko kiedy jest to połączenie. Więc chyba nie chodzi o sam akt.


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Tamarka opisuje jest zgodne z klasycznym opisem Plutona w piątce - intensywność nie dotyczy formy, tylko głębokości połączenia. Ale mam pytanie do Tamarki i do innych - czy w tych głębokich relacjach był element kontroli? Tzn. czy czułaś że próbujesz kontrolować siebie lub partnera w tych momentach?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Iwetka01, to mnie zatrzymuje. Kontrolować... chyba siebie tak. Była jakaś część mnie która nawet w tych najbardziej zanurzonych momentach obserwowała. Jak gdybym nie umiała do końca odpuścić. Czy to jest plutonowski wzorzec?


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: