Mam mętlik, który chodzi za mną od dawna. W tarocie cztery kolory talii to cztery żywioły, denary ziemia, kielichy woda, buławy ogień, miecze powietrze. Wszystko ładnie się składa. A potem czytam o czakrach i nagle żywiołów jest pięć, bo dochodzi eter. I gdzie ja mam go upchnąć, skoro w talii nie ma piątego koloru? Ktoś to ma poukładane, czy to dwa różne porządki, których nie da się zlepić?
To są dwa różne porządki, choć częściowo się pokrywają. Cztery żywioły, które znasz z tarota, to tradycja zachodnia, grecka, później alchemia. Czakry idą z Indii i tam liczy się pięć, bo eter, akaśa, jest osobnym żywiołem. Nie zlepisz tego jeden do jednego, bo to inna szkoła patrzenia na świat.
A czym właściwie jest ten eter? Bo ziemię, wodę, ogień i powietrze jakoś sobie wyobrażam, ale piąty żywioł brzmi abstrakcyjnie.
Skoro już zaczęliśmy, to ustalmy mapę porządnie, bo inaczej będzie chaos. W klasycznym ujęciu pięć dolnych ośrodków odpowiada pięciu żywiołom. Podstawa to ziemia, sakralny woda, splot słoneczny ogień, serce powietrze, gardło eter. Dwa górne, trzecie oko i korona, są już ponad żywiołami, bo dotyczą umysłu i czystej świadomości. Tyle podstawa, reszta to niuanse.
Dorzucę coś, co od razu porządkuje głowę. Każdy żywioł przy danym ośrodku łączy się z jednym zmysłem. Ziemia z węchem, woda ze smakiem, ogień ze wzrokiem, powietrze z dotykiem, eter ze słuchem. To nie przypadek. Najgęstszy żywioł, ziemia, idzie z najbardziej zwierzęcym zmysłem, węchem. A eter, najsubtelniejszy, ze słuchem, bo dźwięk potrzebuje przestrzeni, żeby się rozejść.
A jak to się ma do ciała? Bo żywioły brzmią duchowo, a my jesteśmy z mięsa i kości.
Wracam jeszcze do tarota, bo to moja działka. Skoro miecze to powietrze, a powietrze przy czakrach idzie do serca, to znaczy, że miecze odpowiadają sercu? Bo intuicyjnie miecze kojarzą mi się raczej z głową niż z sercem.
