Mam Saturna w drugim domu i całe życie mam wrażenie, że pieniądze mi po prostu nie chcą zostać. Zarabiam, ale zawsze coś wyskoczy - naprawa auta, choroba, jakiś nieoczekiwany wydatek. Czy ktoś z was ma podobnie? Zastanawiam się, czy to naprawdę ta pozycja tak działa, czy może jestem po prostu nieodpowiedzialna finansowo, co chyba jednak nie jest prawdą, bo bardzo pilnuję budżetu.
Saturn w drugim domu to nie jest wyrok, ale rzeczywiście ta pozycja bardzo często daje poczucie niedoboru - nawet jeśli obiektywnie zarobków nie brakuje. Kluczowe pytanie jest takie: czy ty czujesz lęk przed biedą, czy realnie pieniędzy nie ma? Bo Saturn tutaj często bardziej pracuje na poziomie przekonań niż faktycznych okoliczności zewnętrznych.
A w którym znaku masz tego Saturna? Bo Saturn w Koziorożcu w drugim domu to coś zupełnie innego niż Saturn w Rybach czy Bliźniętach. Sama mam Saturna w Byku w drugim i u mnie ten lęk był ogromny, ale z czasem nauczyłam się naprawdę budować stabilność - Saturn potrafi nagradzać, tylko późno.
Ja mam pytanie, bo nie za bardzo rozumiem - ten drugi dom to jest tylko o pieniądzach? Bo słyszałam, że też o wartościach i o tym, co cenimy. Czy Saturn tam wpływa na wszystkie te rzeczy naraz czy bardziej skupia się na jednym?
U mnie Saturn jest w trzecim, ale moja siostra ma w drugim i ona dosłownie panikuje przy każdej większej płatności. Zarabia całkiem przyzwoicie, ale żyje jak gdyby zarabiała o połowę mniej. Kiedyś myślałam, że to jej charakter, teraz patrzę na to trochę inaczej.
Saturn w Wadze to Saturn w egzaltacji, więc technicznie to mocna pozycja, ale w drugim domu ten balans może się przejawiać właśnie jako ciągłe szukanie równowagi - za dużo wydałam, muszę oszczędzać, oszczędzam za bardzo, to niedobrze. Takie wahadło. Czy masz też poczucie, że pieniądze są jakoś powiązane z relacjami w twoim życiu? Że zależy ci na nich przez pryzmat partnera albo rodziny?
A czy Saturn w drugim domu nie wpływa też na to, jak dobieramy partnerów? Bo czytałam gdzieś, że drugi dom to też nasze przywiązania i że ktoś z Saturnem tam może mieć obsesję na punkcie stabilności w związku - szukać kogoś bogatego albo być uzależnionym emocjonalnie od partnera, który zapewnia bezpieczeństwo finansowe. To prawda?
A da się to jakoś szybko przepracować? Mam wrażenie, że moja koleżanka ma dokładnie ten problem - uzależniona finansowo od chłopaka, czuje się gorsza, choć jest zdolna. Jak sprawdzić czy to właśnie Saturn w drugim jej to robi?
Ale ile to może trwać? Bo jeśli ktoś ma tę pozycję od urodzenia, to co - całe życie ma mieć problemy z pieniędzmi? To trochę niewesoła perspektywa.
Mogę to potwierdzić z własnego doświadczenia. Przed trzydziestką byłam chronicznie spłukana, mimo że pracowałam. Po powrocie Saturna coś naprawdę się zmieniło - zaczęłam rozumieć, gdzie wyciekają pieniądze i po raz pierwszy zbudowałam jakąś poduszkę finansową. Wciąż mam ten lęk, ale jest mniejszy.
Sam nie mam Saturna w drugim, ale znam kilka osób z tą pozycją i zauważyłem że oni mają tendencje do przeholowywania w drugą strone - tzn. albo wydają za dużo albo są skąpi do bólu. Nie ma złotego środka. Jakby Saturn wymuszał skrajności zanim człowiek sie nauczy tej rownowagi.
Słuchajcie, trochę sceptycznie do tego podchodzę, ale mam pytanie - czy są jakieś badania albo choćby większa próba, gdzie sprawdzano, czy osoby z Saturnem w drugim domu rzeczywiście częściej mają problemy finansowe? Bo to co opisujecie brzmi logicznie, ale mogłoby pasować do połowy populacji niezależnie od horoskopu.
Serio pytam - czy ktoś próbował kiedyś zebrać choćby kilkadziesiąt osób z tą pozycją i porównać ich sytuację finansową? Bo rozumiem, że doświadczenia tu opisywane brzmią spójnie, ale to może być po prostu efekt tego, że osoby, które mają problemy z pieniędzmi, szukają wyjaśnień i trafiają na astrologię. Ci, którym idzie dobrze, nie siedzą na forum i nie szukają.
Dla mnie to lustro działa niezależnie od tego, skąd pochodzi. Saturn w moim drugim domu opisuje wzorzec, który mogę obserwować w swoim życiu. Czy to Saturn 'powoduje' ten wzorzec, czy po prostu go trafnie opisuje - tego nie wiem. Ale kiedy widzę swój schemat nazwany i opisany, łatwiej mi go zmienić. To jest moja praktyczna wartość z astrologii.
Ale właśnie to mnie zastanawia - czy to nie jest tak, że jak już przeczytasz, że Saturn w drugim 'da ci problemy z pieniędzmi', to zaczynasz te problemy dostrzegać, bo ich szukasz? Efekt placebo albo coś w tym stylu. Apolonia, jak myślisz?
okej, ale wracając do mojej koleżanki - powiedziałaś, że u ciebie coś się przełamało po trzydziestce. Czy to znaczy, że jak ona ma teraz 26 lat i dokładnie te same objawy, to musi po prostu czekać? Bo to brzmi jak wyrok na kilka lat.
A czy wracając do tego co pisałam wcześniej - jeśli poczucie własnej wartości jest zablokowane przez Saturna w drugim, to czy takie osoby nie są bardziej podatne właśnie na te obsesyjne przywiązania do partnera? Bernadka, piszesz, że koleżanka jest uzależniona finansowo od chłopaka - to brzmi jakby dokładnie tak to działało.
No i tu wchodzimy w psychologię i nie wiadomo czy to jeszcze astrologia. Moim zdaniem za dużo tego próbujemy tłumaczyć jedną pozycją w horoskopie. Mam znajomą z Saturnem w dróugim chyba, i ona jest bardzo niezależna finansowo, zbudowała firmę, nikomu nie jest nic winna. Więc nie ma jednego szablonu.
Właśnie, to jest moje pytanie od początku tego wątku - jeśli jedna pozycja może znaczyć cokolwiek zależnie od znaku, od tranzytów, od innych planet, to jak to wszystko złożyć w całość? Nie wiem od czego zacząć czytania własnego horoskopu.
hej, ja dopiero czytam ten watek od początku i mam pytanie może głupie ale - czy ktoś tutaj chodził kiedyś do prawdziwego astrologa zeby to przepracować? Znaczy nie czytał w necie tylko usiadł z kimś i powiedział ok, mam Saturna w dróugim co z tym robic? Bo się zastanawiam czy to coś daje czy lepiej samej sie uczyc
Ja byłam u astrolożki rok temu i wróciłam do domu z trójstornicową intrepetacją Saturna w moim choroskopie. Przeczytałam, no i co z tego wynika? Sama musiałam wymyslić, co z tym robić. Więc niby astrolog powiedział a dalej byłam sama z tym problemem. Może to kwestia złego astrologa, nie wiem.
