Mam Neptuna w pierwszym domu i całe życie słyszę od ludzi, że jestem dla nich nieodgadniona. Znajomi mówią, że nigdy do końca nie wiedzą, czego się po mnie spodziewać, a niektórzy wręcz twierdzą, że mam w sobie coś nieuchwytnego. Zastanawiam się, czy to naprawdę efekt tej pozycji, czy może po prostu zbieg okoliczności. Chciałam zapytać, czy ktoś z podobnym układem ma podobne doświadczenia. Czy naprawdę jesteście enigmą dla swojego otoczenia?
Neptun w pierwszym domu to jedna z tych pozycji, która robi naprawdę dużo zamieszania w karcie. Pierwszy dom to twarz, którą pokazujesz światu, a Neptun ją zamazuje. Ale powiedziałabym, że to nie tyle 'enigma', co raczej rodzaj lustra - ludzie projektują na ciebie to, co sami chcą zobaczyć. I stąd bierze się ta nieodgadnioność. Nie jesteś tajemnicą, tylko każdy widzi cię trochę inaczej. Mam pytanie do ciebie: czy zdarza ci się, że różne osoby opisują cię zupełnie sprzeczne?
No i tu jest sedno sprawy. Neptun rozmywa tożsamość. Osoby z tym układem często same nie wiedzą kim są, bo Neptun w pierwszym domu odbiera poczucie solidnego 'ja'. To może być piękne artystycznie, ale w codziennym życiu bywa wyczerpujące. Znam kilka osób z tym układem i każda z nich miała problem z określeniem siebie. Jedna z nich przez lata zmieniała styl bycia i otoczenie, zupełnie jakby szukała własnej formy.
Wracając do pytania Rozalinki - interesuje mnie jeszcze coś innego. Czy ta nieuchwytność jest czymś, co czujecie świadomie, czy raczej ludzie wam o tym mówią z zewnątrz? Bo mam wrażenie, że to może być dwie różne rzeczy. Neptun w pierwszym może sprawiać, że sami nie czujecie, jak odbieracie energetycznie, i to jest chyba trudniejsze do przepracowania.
A jak to wygląda od strony technicznej, bo nie do końca rozumiem - czy Neptun w pierwszym domu to jest coś, co się oblicza tylko z daty urodzenia, czy trzeba mieć dokładny czas? Pytam, bo chciałabym sprawdzić swój kosmogram, ale nie wiem czy mam dobry czas.
Ja mam podobne pytanko co Teodozja, bo niedawno robiłam kosmogram na jakejś stronie i wyszło mi że mam Neptura w pierwszym ale nie jestem pewna czy dobrze wpisałam godzine. Czy jak godzina jest niedokładna to ten neptun może przeskoczyc do drugiego domu? Bo to by zmieniło wszystko chyba?
A ja chciałm zapytać, bo widzę że tu padło też cos o Plutonie w domach - poczytałam gdzies że Pluton w szóstym domu (dom zdrowia i pracy) to ciągłe kryzysy zawodowe albo problemy ze zdrowiem. Czy to prawda? Bo mam akrat Plutona w szóstce i trochę mnie to przeraziło jak to przeczytałm.
Zgadzam się z Bolkiem, że Pluton to nie wyrok, ale dodałabym jedną ważną rzecz. Szósty dom rządzi też nawykami i rytmem dnia. Pluton tam potrafi powodować obsesyjne podejście do pracy albo zdrowia - albo całkowite zaniedbanie, aż do momentu kiedy ciało wyśle mocny sygnał. Znacie kogoś z tym układem?
Ja mam Plutona w szóstce i mogę powiedzieć, że zdecydowanie czuję to w podejściu do zdrowia. Jak już się czymś zajmuję, to z całą mocą, bez połowicznych środków. Ostatnio zmieniłam całkowicie dietę i styl życia, to nie był żaden stopniowy proces tylko takie totalne przebudowanie wszystkiego naraz. Chyba tak właśnie działa ten Pluton - albo wszystko albo nic.
Wracając do tematu Neptuna w pierwszym, bo chciałam się jeszcze zapytać o jedno. Czy ta 'enigmatyczność' jest czymś, co zmienia się z wiekiem? Czytałam gdzieś, że Neptun ma bardzo powolne transyty i że jego wpływ może ewoluować przez całe życie. Może z wiekiem ta rozmytość tożsamości jakoś się klaruje?
to bardzo mądre pytanie i tak, coś w tym jest. Neptun jest planetą transpersonalną i jego pełny potencjał często dojrzewa z czasem. Wiele osób z Neptunem w pierwszym domu przez pierwsze dekady życia ma właśnie ten problem z nieuchwytną tożsamością, a potem - jeśli świadomie pracują z tą energią - zaczyna to działać jak dar. Stają się kimś, kto potrafi być lustrem dla innych, empatycznie się dostrajać. Ale to wymaga samoświadomości.
Albo właśnie nie wymaga i człowiek przez całe życie gubi się w cudzych oczekiwaniach, bo Neptun w pierwszym może dawać tendencję do przyjmowania cudzych tożsamości. To też trzeba mieć na uwadze. Nie każdy sam z siebie przepracuje tę pozycję, czasem potrzebna jest praca z astrologiem albo jakaś inna forma samopoznania.
Dobra, ale ja chciałbym wrócić do tego co mówiła Saturnina o dojrzewaniu Neptuna z wiekiem. Bo to mnie ciekawi - ile mniej więcej lat zajmuje zanim człowiek zaczyna jakoś świadomie to ogarniać? Czy jest jakiś przełomowy moment?
Właśnie próbowałam sprawdzić kiedy wypada ten kwadraturalny Neptun do siebie w moim przypadku i wyszło mi coś koło czterdziestego siódmego roku życia. Do tego daleko jeszcze, ale jakoś dziwnie uspokaja, że to jest jakiś naturalny punkt.
A czy ta nieuchwytność, o której piszecie, może się przejawiać też fizycznie? Chodzi mi o to, że słyszałam o ludziach z Neptunem w pierwszym, którzy mają twarz, której trudno zapamiętać albo wygląd, który trudno określić. Czy ktoś z was ma coś takiego?
Czytałem o tym, że Neptun w pierwszym może dawać pewną 'zmienność' rysów - tzn. ta sama osoba na zdjęciach wygląda za każdym razem trochę inaczej. Nie chodzi o makijaż ani fryzurę, tylko o coś trudniejszego do uchwycenia.
Ej ale to ciekawa obserwacja z tymi rysami! Ja mam Neptuna chyba w druguim domu, ale moja mama zawsze mówi że na zdjęciach wyglądam inaczej niż w realu. Czy to mogłoby byc powiązane z innym aspektem Neptuna, nie tylko pozycją domatową?
To ja mam pytanie bo za bardzo nie rozumiem - jak Neptun jest w pierwszym domu, to czy to znaczy, że on jest blisko ascendentu, czy może być też w połowie tego domu? Bo nie wiem jak to geometrycznie wygląda.
O matko, to ja w takim razie musze sprawdzic dokładniej swój kismogram bo chyba źle rozumiałam te stopnie. Myslałam że planety są w ściśle jednym punkcie a nie w jakims obszarze. Przepraszam ze głupie pytanie ale skad wiadomo gdzie jest granica tego domu?
Wracam do tego co powiedział Bolek o przyjmowaniu cudzych tożsamości. Ja chyba to rozumiem bardzo dosłownie, bo mam tendencję do mocnego wchodzenia w czyjeś perspektywy, do tego stopnia, że po długiej rozmowie z kimś zaczynam mówić podobnie jak on. Czy to typowe dla Neptuna w pierwszym?
Dokładnie o to mi chodziło! I to jest chyba jeden z najtrudniejszych przejawów tej pozycji w kontaktach z innymi. Szczególnie jeśli ktoś ma silne osobowości w otoczeniu, to ta neptunowa przepuszczalność może powodować, że człowiek traci wątek kim właściwie jest.
No ale tu muszę trochę zahamować. To co opisuje Rozalinka - wchodzenie w perspektywę rozmówcy - to nie jest wyłącznie Neptun w pierwszym. Może to być też silna empania z innych pozycji, Księżyc w znakach wodnych, Wenus-Neptun, wiele rzeczy. Skąd wiadomo, że to konkretnie ta pozycja?
Dobrze, że to mówisz Saturnina, bo rzeczywiście mam też Księżyc w Rybach, więc może ta empatia i płynność granic idą stamtąd, a nie od Neptuna. Chociaż mam wrażenie, że jedno nakłada się na drugie i razem daje taki efekt, że trudno mnie uchwycić nawet dla mnie samej.
To co mówi Rozalinka o nakładaniu się Księżyca w Rybach i Neptuna w pierwszym domu jest bardzo ważne i myślę, że tu właśnie leży clue. Nie chodzi o to, żeby rozdzielać te wpływy i szukać, który jest winny tej płynności, tylko żeby zrozumieć jak one razem budują ten obraz. To musi być jak podwójna warstwa - Neptun daje tę zewnętrzną nieuchwytność, a Księżyc w Rybach zasilą to od środka emocjonalnie.
Ale jak ktoś ma i Neptuna w pierwszym I Księżyc w Rybach, to czy to nie jest za dużo tej neptunowej energii naraz? Czy to nie sprawia że taka osoba w ogóle nie ma granic i dosłownie rozpływa się w otoczeniu? Pytam bo brzmi to trochę ciężko do życia.
Właśnie Saturn mam w Koziorożcu i w trzecim domu, więc może to trochę kotwiczy? Bo rzeczywiście, mimo tej płynności o której mówiłam, potrafię też być bardzo precyzyjna w tym co piszę i mówię. Myślę że to właśnie Saturn w Koziorożcu mi to daje, bo inaczej ta neptunowa mgła by mnie pochłonęła chyba całkowicie.
O, to ciekawe połączenie. Saturn w trzecim domu w Koziorożcu przy Neptunie w pierwszym - to musi dawać takie coś, że na zewnątrz wyglądasz jakby nieuchwytnie, a sposób komunikacji jest bardzo konkretny i zorganizowany. Czy ludzie są zaskoczeni kiedy słyszą jak mówisz albo piszesz? Jakby spodziewali się czegoś mglistego po wyglądzie?
