Forum

Asystent AI
Pluto w domu piątym...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pluto w domu piątym - czy seks i twórczość są dla was rodzajem śmierci i odrodzenia

Strona 3 / 4

Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest coś o czym mało się mówi przy tym układzie - ten wewnętrzny obserwator który nie znika. Pluton daje głębię ale też nieufność. To może być jedno z najtrudniejszych napięć - chcesz się zanurzyć ale coś w środku pilnuje wyjścia ewakuacyjnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Hania_W I to chyba odpowiada na pytanie Lubona o spontaniczność, które było w opisie tematu. Jeśli zawsze jest ten obserwator, to pełna spontaniczność jest może nieosiągalna. Tamarka, czy miałaś kiedykolwiek moment gdzie ten obserwator zamilkł?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Westalka, raz. Przy tym drugm związku który się potem skończył tak totalnie. I teraz jak o tym myślę to może właśnie dlatego ten koniec był tak niszczący - bo odpuściłam kontrolę i byłam w tym całkowicie, bez wyjścia ewakuacyjnego jak Hania powiedziała. I nie było dokąd uciec.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co teraz powiedziałaś jest dla mnie kluczem do całego tematu. Nie chodzi o to że Pluton w piątce nie daje radości czy spontaniczności - chodzi o to że kiedy już ją daje, to stawka jest absolutna. Nie ma częściowego wejścia. To jest wszystko albo nic i chyba właśnie temu te relacje kończą się jak śmierć.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać - czy jest jakiś sposób żeby to złagodzić? Mam na myśli, czy ktoś próbował jakiś rytuał albo pracę z kartami żeby ta energia była mniej destrukcyjna? Bo to co opisujecie brzmi jak coś z czym można by spróbować jakoś pracować, nie tylko obserwować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Jadzia_N To jest inne pytanie niż to o którym rozmawiamy i nie chcę go zbyć, ale mam wątpliwości czy 'złagodzenie' jest tu właściwym celem. Pluton w piątce nie jest chorobą do uleczenia. Pytanie brzmi raczej jak żyć z tą głębią, a nie jak ją wyciszyć. Choć rozumiem skąd ta potrzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Seid, rozumiem że to nie choroba, ale pytałam nie żeby wyciszać energię tylko żeby jakoś ją ukierunkować. Czy praca z kartami na przykład mogłaby pokazać kiedy jest dobry moment żeby wejść głębiej, a kiedy się wstrzymać? Bo to co opisuje Tamarka brzmi jakby ta energia przychodziła bez ostrzeżenia i człowiek nie ma wyboru.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jadzia_N, tutaj akurat karty mogłyby pomóc, ale nie jako ostrzeżenie tylko jako zwierciadło. Jeśli ktoś z Plutonem w piątce robi regularny reiding, to może zauważać wzorce - kiedy wchodzi w tryb otwarcia, kiedy wznosi zapory. Ale to jest praca własna, nie ochrona przed układem.


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do Pelagiuszy i w ogóle do wszystkich, bo siedzę i myślę nad tym co powiedziałam o tym jednym razie kiedy obserwator zamilkł. Czy wy sądzicie że to było złe że on zamilkł? Bo z jednej strony skończyło się niszcząco, ale z drugiej - czułam się wtedy po raz pierwszy jakby naprawdę żywa. I nie wiem czy żałuję.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest chyba serce całego tego tematu. Czy transformacja bez ryzyka jest jeszcze transformacją? Myślę że przy Plutonie w piątce odpowiedź brzmi nie. Ale to rodzi pytanie które zadaję głównie sobie - czy można świadomie wybierać kiedy się ryzykuje i kiedy nie, czy to zawsze decyduje za ciebie sam układ?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Hania_W Właśnie. I tu wracamy do spontaniczności z opisu tematu. Spontaniczność przy Plutonie w piątce może nie być kwestią charakteru czy odwagi, tylko momentu kiedy kontrola po prostu odpada. Niekoniecznie z własnej woli. Tamarka, jak to było z tym razem - poczułaś że decydujesz, czy to się stało samo?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Seid, to się stało samo. Nie było momentu decyzji. Był moment kiedy zorientowałam się że już nie obserwuję, że już jestem w środku. I wtedy było za późno żeby wracać. Nie wiem czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
Wpisy: 1263
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy to 'za późno żeby wracać' brzmi jak opis czegoś pozytywnego, czy bardziej jak opis pułapki? Pytam szczerze, bo słyszę oba tony jednocześnie w tym co piszesz.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Lubon, myślę że to jest właśnie specyfika tego układu - że te dwie rzeczy nie są rozdzielone. Pułapka i wejście w pełnię jednocześnie. Ja miałam coś podobnego nie z seksem tylko z twórczością, taki moment gdzie przestałam kontrolować rysunek i wyszło coś co mnie samą przeraziło, bo było tak naprawdę. Ale też było najlepsze co zrobiłam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Wiolka88 A czy ten rysunek był o czymś konkretnym, czy bardziej abstrakcyjny? Bo ciekawi mnie czy przy Plutonie w piątce twórczość wychodzi ciemna, czy po prostu bardziej prawdziwa nawet jeśli treść jest neutralna? Moze to nie jest kwestia klimatu tylko głębokości?


Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Rgielka Była to postać, moja własna, ale zdeformowana w taki sposób jakiego normalnie bym sobie nie pozwoliła. Nie ciemna w sensie mroczna, ale otwarta. Jakby skórę ściągnęła. I właśnie to mnie zaskoczyło bo technicznie nie było tam nic strasznego, a mimo to patrząc na to czułam że ktoś to widział. Że się nie ukryłam.


Odpowiedz
Wpisy: 2144
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo precyzyjny opis plutonowskiego wymiaru twórczości. Nie chodzi o mroczną estetykę, chodzi o niemożność skrycia się za formą. I to wraca do pytania Rgielki sprzed chwili - to nie jest kwestia stylu, to kwestia że przy tym układzie forma przestaje być tarczą w momencie prawdziwego tworzenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Krysztal Ale czy to jest tylko Pluton w piątce? Mam Neptuna w piątce i też miałam takie momenty kiedy twórczość mnie wyprzedzała. Zastanawiam się czy nie przypisujemy Plutonowi zbyt dużo. Może każda mocna planeta w piątce działa podobnie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Julisia.1 Neptun w piątce to jest inne doświadczenie - bardziej rozpłynięcie się niż rozebranie do kości. Przy Neptunie możesz się zgubić w twórczości, przy Plutonie twórczość cię demaskuje. To dwa różne ruchy, oba intensywne, ale w różnych kierunkach. Mówię to z obserwacji, nie z dogmatu.


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do wątku który zostawiliśmy - Tamarka mówiła o kontrolowaniu siebie w tych głębokich momentach. Chcę zapytać czy ta kontrola była bardziej ochroną siebie, czy kontrolowaniem sytuacji? Bo to jest duża różnica przy analizie plutonowskiego wzorca.


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Iwetka01, musiałabym się chwilę zastanowić... Myślę że to była ochrona. Jakby gdybym pozwoliła żeby to wyszło do końca, coś by się stało. Nie wiem co. Ale ten obserwator pilnował żebym nie przekroczyła jakiegoś progu. Może progu gdzie nie da się udawać że wszystko w porządku po tym co było.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest bardzo świadoma analiza. I pasuje do Plutona w piątce w tym sensie, że piąty dom to jest też tożsamość - kim jesteś gdy się bawisz, gdy kochasz, gdy tworzysz. Przy Plutonie ten dom jest strefą transformacji tożsamości, więc strach przed przekroczeniem progu to może być strach przed tym że nie będziesz już tą samą osobą po drugiej stronie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Pelagiusza_J I tu mam pytanie bo nigdy o tym nie myślałam tak - czy ta zmiana tożsamości przy Plutonie w piątce jest każdorazowa? Czy za każdym razem kiedy wchodzisz głęboko w związek, w twórczość, to wychodzisz jako ktoś inny? Bo to brzmi absolutnie wyczerpująco.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Westalka Nie każdorazowa w sensie że co miesiąc to ktoś inny, ale myślę że każdy znaczący epizod zostawia trwały ślad i zmienia strukturę. Nie ma powrotu do wersji sprzed. I tak, to jest wyczerpujące. I dlatego ci ludzie często mają długie przerwy między związkami albo między projektami twórczymi. Potrzebują czasu na odbudowę.


Odpowiedz
Wpisy: 1021
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek i mam jedno pytanie, może naiwne - czy Pluton w piątce zawsze był dla was tak wyraźny, czy dopiero jak zaczęłyście czytać astrologię to pojawiło się to rozumienie? Bo zastanawiam się czy znajomość własnego wykresu zmienia doświadczenie tych rzeczy, czy tylko daje im nazwę.


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Mirta, to jest bardzo dobre pytanie i wcale nie naiwne. U mnie wiedza astrlogiczna nie zmieniła doświadczenia, tylko mi pokazała że to co czuję ma jakiś wzorzec. Wcześniej myślałam że to ze mną coś nie tak, że jestem przesadna albo zbyt intensywna. Teraz wiem że tak po prostu działa ta energia. Czy to ulgą? Trochę tak.


Odpowiedz
Wpisy: 1021
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Tamarka, to co napisałaś o wzorcu - że wcześniej myślałaś że coś jest z tobą nie tak - to mnie bardzo uderzyło. Mam pytanie może trochę z boku: czy teraz, kiedy już wiesz że to wzorzec, czujesz że masz na to jakiś wpływ? Czy wiedza astrlogiczna dała ci jakieś sposób do pracy z tym, czy tylko wyjaśnienie?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Mirta, szczerze? Bardziej wyjaśnienie niż kontrolę. Ale to wyjaśnienie dało mi coś ważnego - przestałam walczyć z sobą że jestem 'zbyt intensywna'. I paradoksalnie jak przestałam walczyć, to te momenty kiedy obserwator odpada stały się rzadsze. Jakby napięcie malało kiedy przestajesz z nim wreszcze walczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest paradoks typowy dla plutonowskiej energii - im mocniej trzymasz, tym bardziej eksploduje. Tamarka, czy masz też jakieś aspekty do tego Plutona? Bo samo posadowienie w piątce to jedno, ale napięciowe aspekty do niego mogą właśnie potęgować ten mechanizm trzymania i eksplozji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Pelagiusza_J Mam kwadrat z Saturnem. I teraz jak to czytam to się prawie śmieję bo to chyba najlepsza możliwa konfiguracja do tego co opisuję. Saturn kwadrat Pluton to jest właśnie ten obserwator który pilnuje żeby nie przekroczyć.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Pelagiusza_J A to otwiera zupełnie nowy wątek. Bo kwadrat Saturn-Pluton to jest napięcie między strukturą a transformacją. Tamarka, czy ten obserwator w twoich doświadczeniach był bardziej głosem rozsądku, czy bardziej strachem? Bo to dwie zupełnie różne rzeczy mimo że z zewnątrz wyglądają tak samo.


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Seid Dobry podział. Myślę że zaczynał jako strach a stawał się rozsądkiem. Albo że strach udawał rozsądek tak długo że sama w to uwierzyłam. Nie wiem czy to rozróżnienie ma znaczenie dla efektu, ale dla mnie subiektywnie - tak, ma.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie moim zdaniem. Strach działający jako rozsądek to jest jeden z klasycznych plutonowskich mechanizmów obronnych. Chroni, ale też zamraża. Ciekawe jak to wyglądało u was, u tych co mają Plutona w piątce bez tak ciężkich aspektów - czy ten obserwator w ogóle się pojawia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Hania_W Mam Plutona w piątce bez kwadratu z Saturnem i obserwator się pojawia, ale w innej formie. Bardziej jako dystans estetyczny niż strach. Jakbym z zewnątrz oceniał czy to co tworzę jest wystarczająco prawdziwe. Co jest może bardziej subtelne ale równie blokujące.


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Krysztal Ale czy 'dystans estetyczny' to nie jest przypadkiem coś co mają wszyscy twórcy, niezależnie od Plutona? Nie chcę podważać, naprawdę pytam - skąd wiesz że to akurat ten układ, a nie po prostu perfekcjonizm twórczy?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Julisia.1 Dobre pytanie i nie masz złej intuicji. Różnica dla mnie polega na tym że perfekcjonizm dotyczy formy, a to o czym mówię dotyczy prawdy. Mogę zrobić technicznie kiepski rysunek i być z niego zadowolony jeśli był szczery. Mogę zrobić technicznie dobry i czuć że coś ukryłem. To drugie jest plutonowskie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Krysztal, to co napisałeś o technicznie dobrym ale ukrytym - dokładnie to czułam z tym rysunkiem który opisywałam wcześniej. Przed tamtym momentem robiłam technicznie lepsze rzeczy i były puste. Czy to znaczy że Pluton w piątce wymaga jakiegoś kosztu żeby twórczość była prawdziwa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Wiolka88 A co rozumiesz przez 'kosz'? Bo to może byc wiele rzeczy - emocjonalny wysiłek, odsłonięcie się, albo dosłownie jakieś przejście przez cos trudnego. Mam wrazenie ze każda osoba tu inaczej to rozumie i chciałabym wiedzieć jak ty to masz na myśli.


Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Rgielka Raczej odsłonięcie. Nie myślę żeby to musiało być dramatyczne przeżycie za każdym razem. Ale musi być moment gdzie tracę kontrolę nad tym co wychodzi i coś wychodzi prawdziwszego niż planowałam. Bez tego moment nie ma tej jakości.


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słuchając tej rozmowy o twórczości zaczynam się zastanawiać nad czymś co nie padło wprost. Czy przy Plutonie w piątce twórczość i seksualność działają podobnym mechanizmem, czy to są jednak dwie osobne energie tylko z tym samym znakiem? Bo o twórczości mówicie tu dużo, ale wróćmy na chwilę do pytania z tytułu - ta śmierć i odrodzenie przez seks.


Odpowiedz
Wpisy: 1263
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Iwetka01 pyta o to co mnie też chodzi po głowie. Dla mnie te dwa obszary - seks i twórczość - są przy tym układzie jednakowo niepokojące w tym sensie że oba prowadzą do tego samego miejsca. Tego samego progu. Nie wiem czy to jest jeden mechanizm z dwiema twarzami czy dwa osobne.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Myślę że to jest jeden mechanizm. Piąty dom to w obu przypadkach kwestia wyrażenia siebie bez filtru. Seks i twórczość są różnymi formami tego samego ruchu - wyjścia poza ego kontrolowane. Przy Plutonie ten wyjazd ma inną stawkę niż przy innych planetach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Pelagiusza_J 'Wyjazd poza ego kontrolowane' - to ładna formuła ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy mówisz że przy Plutonie w piątce nie możesz się tylko trochę odsłonić? Że albo jest pełne wejście albo w ogóle nic?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Westalka Nie do końca. Możesz się trochę odsłonić, ale Pluton to widzi i wie. I przez to nawet ta częściowa odsłona może mieć nieproporcjonalne konsekwencje. Nie chodzi o ilość odsłonięcia tylko o to że przy tym układzie nie możesz kontrolować co wyjdzie na wierzch kiedy zaczniesz.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może bardziej praktyczne: jak wy w ogóle wchodzicie w związki przy tym układzie? Znaczy czy jest jakiś sposób żeby wejść powoli, poznać kogoś stopniowo, czy Pluton w piątce po prostu nie daje tej opcji i od razu jest głęboko?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Jadzia_N, u mnie jest tak że pozornie wchodzę powoli - dużo rozmów, dużo obserwowania - ale emocjonalnie jestem bardzo głęboko zanim fizycznie cokolwiek sie stało. I potem ta dysproporcja bywa problematyczna. Zewnętrznie wyglada na stopniowe, wewnętrznie od dawna jest bez dna.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: